FC Hermes i Zofijki FC z mistrzowskimi tytułami – podsumowanie 8. kolejki Ligi Bemowskiej!

Za nami już ósmy tydzień emocji, w którym poznaliśmy kolejnych dwóch mistrzów. W Pierwszej Lidze Siódemek FC Hermes w bezpośrednim starciu odprawił z kwitkiem Chemika Bemowo i sięgnął po złoto. Kolejnym czempionem zostali Zofijki FC, którzy okazali się bezkonkurencyjni w Czwartej Lidze Szóstek. W pozostałych klasach rozgrywkowych także sporo się działo. Na siódemkowym drugim szczeblu dwa komplety oczek zgarnęli Defendersi, na trzecim zaś Legion pokonał Drink Men. Na czwartym poziomie Kristal rozbił Bemovię, na piątym coraz lepiej prezentuje się Zielony Stolik, ale wydaje się, że złoto przypadnie Tornado UA. Na szóstym levelu z kolei Warszawa Utd zbliżyli się do prowadzącej FC Stałej Gwardii. W SuperLidze6 KS Browarek triumfował po niezwykle emocjonującym spotkaniu z In-Plus Pojemną Haliną, na pierwszym szczeblu Bad Boys Zielonki pokonali FC NaNkacu. W Drugiej Lidze Szóstek Powiem Czarnobyla sprawił niespodziankę zwyciężając z FC Warsaw Team, w trzeciej klasie za to East Crew jest o włos od złota. Zapraszamy na podsumowanie 8. kolejki w Lidze Bemowskiej! 

 

1. Liga Siódemek:

Poznaliśmy mistrza! Już w pierwszym meczu ósmej kolejki obejrzeliśmy prawdziwe widowisko, które sprezentowali nam piłkarze Chemika Bemowo i FC Hermesa, a więc dwóch pretendentów do tytułu. Pewne było jedno - ani jedni, ani drudzy nie będą odstawiać nogi. I faktycznie tak było, oprócz samych zawodników, dużo pracy miał również sędzia, który łącznie pokazał aż osiem żółtych kartek. Co do samego przebiegu gry, aż do 20 minuty musieliśmy czekać na pierwszego gola, co tylko udowadnia, że mecz był bardzo wyrównany. Jeszcze przed przerwą Chemik zdołał doprowadzić do remisu, jednak chwilę później to goście doszli jeszcze raz do głosu i wpakowali rywalom bramkę do szatni. Tuż po zmianie stron, Zieloni ponownie wyrównali i od tego momentu żadna z drużyn nie była w stanie przebić się przez mury w formacjach obronnych. Kiedy wszyscy myśleli, że nic się już nie zmieni, w ostatniej akcji meczu Aleksander Skupichev wykorzystał kapitalne podanie Dmitro Kuprika, które zamienił na gola na 2:3 i dał swojemu zespołowi upragniony tytuł mistrza pierwszej ligi! Wciąż jednak w ekstraklasie toczyła się walka o medale, a w niej nadal jest między innymi Dynamo, które mierzyło się ze Zjazdem. Ekipa Tomka Drzała po raz kolejny musiała uznać wyższość rywali i wszystko wskazuje na to, że ten sezon zakończą bez punktów, mimo kilku naprawdę dobrych występów. Również w tym przypadku wcale nie odstawali bardzo wyraźnie od swoich przeciwników, jednak ci byli zdecydowanie skuteczniejsi, co pozwoliło im wygrać 4:1 i utrzymać trzecie miejsce. Po ich piętach depczą im jednak Gladiatorzy, którzy tuż po ostatnim gwizdku sędziego we wspomnianym przed chwilą meczu, podejmowali Mosznę. „Dryna show” - tak można określić to spotkanie, które było popisem umiejętności całej drużyny Rafała Osińskiego, ale Michał Dryński z tej układanki wyróżniał się zdecydowanie najbardziej. Gospodarze już w pierwszej połowie ustawili tempo gry pod siebie i dyktowali rywalom warunki. Mimo wielu prób zmiany sytuacji, pod nieobecność Michała Burzyńskiego zawodnikom Moszny ciężko było się zorganizować, a ich błędy konsekwentnie wykorzystywali Gladiatorzy, którzy finalnie zwyciężyli aż 7:1, co utrzymuje ich w walce o podium. Następnie, FC Warsaw Team chciało uprzykrzyć życie zawodnikom Altusa, którzy rozgoryczeni ostatnią porażką z Hermesem chcieli wrócić na zwycięskie tory w starciu z teoretycznie słabszym rywalem. Jak się jednak okazało, zwycięstwo nie przyszło im tak łatwo i musieli się sporo namęczyć, szczególnie w pierwszej połowie, którą dzięki rzutowi karnemu w jej końcówce, zdołali wygrać 1:2. Druga odsłona również była bardzo zacięta i pełna walki, jednak w tych kluczowych momentach to gracze gości byli skuteczniejsi i zdołali zwyciężyć 1:4. Na sam koniec mierzyły się ze sobą Zmarnowane Talenty i Haratacze. Spodziewaliśmy się zatem wyrównanego przebiegu gry, a nasze przewidywania się sprawdziły. Obie drużyny dość mocno postawiły się przeciwnikom i trudno było o jakiekolwiek gole. W tym aspekcie nieco skuteczniejsi w pierwszej połowie byli zawodnicy Patryka Rosłańca, którzy wykorzystali jedną z niewielu bramkowych sytuacji, które mogliśmy oglądać. Absolutny zwrot o 180 stopni nastąpił jednak w drugiej połowie, na którą gospodarze wyszli w totalnym gazie. Wyrównali już w ciągu kilku pierwszych minut, a potem zaczęli strzelanie, które zakończyli w ostatniej akcji meczu, ustalając jego wynik na 7:1. Było to ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, zatem z pewnością jest to jakaś forma otarcia łez na sam koniec rozgrywek.

1Lsiodemek_8k_wiosna22.png

2. Liga Siódemek:

Mamy nowego wicelidera 2.Ligi Siódemek. W 8.kolejce pod nieobecność dwóch drużyn z czołówki Civasa i BKS-u, czyli lidera i wicelidera najbardziej szaleli Defenders, którzy wygrali dwa mecze i zameldowali się na drugim miejscu w tabeli. Zaczęli od sobotniego, bardzo gładkiego zwycięstwa z KP Kozią. Konrad Dobrowolski i spółka byli tego dnia zdecydowanie lepsi. Zaaplikowali rywalowi po trzy gole w każdej połowie, triumfując finalnie 6:0. Znacząco w statystykach zapisali się Maciej Rak oraz Wojtek Woźniak. Drugi swój mecz Defenders zagrali już w niedzielny poranek. Tym razem ich rywalem byli Los Lamusos, którzy także w tej serii zagrali dwukrotnie. Faworytem byli gracze w czerwonych trykotach, ale ten rywal postawił im dużo cięższe warunki. Goście już w 1 minucie wyszli na prowadzenie, ale rywal odpowiedział dokładnie pół godziny później. Pięć minut potem przyszła odpowiedź gości, którzy kropkę nad i postawili 10 minut przed końcem meczu. Tym razem najlepszym zawodnikiem spotkania był golkiper gospodarzy, Mariusz Kołodziejczyk. Defenders dopisali do swojego konta w sumie 6 punktów, co dało im pozycje wicelidera. Na prowadzeniu pozostał Civas, któremu szyki może pokrzyżować tylko BKS 04 Górki, który traci 5 punktów, ale obie drużyny zagrają jeszcze dwa razy, w tym stoczą bezpośredni bój. Tymczasem na najniższym stopniu podium zakotwiczył FC Hermes II, który w drugim meczu Los Lamusos nie dał im większych szans. Wprawdzie to gracze w niebieskich trykotach otworzyli wynik, ale potem goście punktowali rywala, wygrywając finalnie 5:1. Do zwycięstwa poprowadził ich Yauhenii Novik. Tyle samo punktów co Hermes ma Old United, który w minioną sobotę odprawił z kwitkiem rezerwowy skład Lyreco. Co prawda to goście otworzyli wynik, ale tak jak w poprzednim przypadku, gospodarze już do przerwy prowadzili, a potem sukcesywnie powiększali prowadzenie. Do zwycięstwa 7:3 poprowadził ich autor 3 goli i 3 asyst, Raymond Ntiege. Na koniec pozostał nam mecz drużyn z dolnych partii tabeli, które walczą o utrzymanie. Mowa o starciu FC Zaborowa z Dynamitem Warszawa, które przyniosło nam wiele emocji. Wynik otworzyli goście, ale po 28 minutach 2:1 prowadzili gospodarze. Dynamit się nie poddał. W 33 i 35 minucie najlepszy na placu Filip Błuś przełamał rywala odwracając losy meczu. Zaborów zagrał jednak do końca. W 42 minucie Sylwek Jacewicz zagrał do Bartosza Łysiaka i mieliśmy remis 3:3, który utrzymał się do końca spotkania. Taki wynik nie zadowolił żadnej ze stron.

 2Lsiodemek_8k_wiosna22.png

3. Liga Siódemek:

W 3.Lidze Siódemek coraz lepiej wygląda sytuacja lidera, Legionu, który w niedzielę pokonał kolejnego groźnego rywala, Drink Men. Ekipa Michała Buczaka po zwycięskiej batalii ze Szczękami o fotel lidera teraz starła się z inną drużyną, która liczyła się w walce o najwyższe cele. Obejrzeliśmy bardzo ciekawe zawody, w których to jednak Legion prowadził grę. Do przerwy udokumentował to dwukrotnie, zachowując czyste konto. Po zmianie stron gospodarze błyskawicznie złapali kontakt, ale rywal równie szybko odpowiedział. W 30 minucie nie dający za wygraną „Granatowo-pomarańczowi” znów złapali kontakt, co sprawiło, że emocje towarzyszyły nam niemal do końca spotkania. Pięć minut przed końcem meczu kropkę nad i postawił Paweł Grzela, dając swojej drużynie zwycięstwo 4:2. To jednak nie on był najlepszym graczem Legionu, tego dnia to miano przypadło Kamilowi Ceranowi. Co ciekawe zwycięzcy tej potyczki już wiedzieli, że triumf da im samotne prowadzenie w tabeli, ponieważ w jedynym sobotnim starciu niespodziewanej porażki doznał wicelider Szczęki Szczęśliwice. Ekipa z Ochoty mierzyła swoje siły z KS Na Pełnej, który musiał wygrać by pozostać w walce o medale. Pierwsi do głosu doszli goście, ale od 21 minuty musieli już gonić wynik. Ta sztuka udała im się jeszcze przed przerwą, na która oba zespoły schodziły przy wyniku 2:2. Druga połowa była równie emocjonująca, ale w niej skutecznością błysnęła już tylko jedna drużyna. Dokładnie gospodarze, którzy w 38 i 48 minucie postawili kropkę nad i. To sprawiło, że Szczęki pozostały na drugim miejscu, ale tracą do Legionu 3 punkty, zaś KSNP zbliżył się do podium na 1 punkt. Wiele wskazywało na to, że na pozycje wicelidera wskoczy Agil at Agord, który podejmował grające w kratkę Wariaty Kuchara. Tymczasem to właśnie goście stawili się dobrym składem i to oni prowadzili grę w tym meczu. Do przerwy wygrywali 1:0, a w 43 minucie podwyższyli przewagę do dwóch trafień. Gospodarze robili co mogli, ale stać ich było tylko na gola kontaktowego w 47 minucie, który ustalił wynik meczu. WK wygrały 2:1 i z 2 punktami starty do strefy medalowej pozostali w walce o medale. Agil z kolei pozostał na trzecim miejscu, traci do lidera już 5 punktów, ale rozegrał dwa mecze mniej. Pozostały nam dwa starcia drużyn, które walczą o utrzymanie. Najpierw Chyże Rosomaki podejmowały St. Varsovię. Faworytem byli goście, ale patrząc po wyczynach w tej edycji tylko teoretycznie. Niestety dla nich znów zjawili się bardzo okrojonym składem, co rywal wykorzystał bezlitośnie. Pierwsza połowa była jeszcze wyrównana, albo inaczej, dopóki Varsovia miała siły stawiała opór. W 38 minucie worek z bramkami się rozwiązał. Rosomakom wystarczyły 3 minuty by wbić 3 gole i wybić z głowy rywali marzenia o korzystnym wyniku. Varsovia odpowiedziała tylko golem honorowym. Zwycięstwo dało Chyżym najlepszą pozycję spośród wymienionej czwórki. St.V zaś uplasowała się pozycje niżej. Tymczasem z ostatniego miejsca w tabeli wygrzebał się Pohybel, który pewnie pokonał Orły Leszka 4:1. Ponownie dał o sobie znać Tomasz Janus, który skompletował hattricka i objął prowadzenie w wyścigu po koronę króla strzelców. W sukurs przyszedł mu tym razem Maciej Składkowski, który także trzy razy zapisał się w statystykach. Pohybel zamienił się w tabeli miejscami z Orłami.

3Lsiodemek_8k_wiosna22.png

4. Liga Siódemek:

Wiele emocji towarzyszyło nam w ósmej serii spotkań 5.Ligi Siódemek. Na czele stawki pozostał Kristal, który pewnie ograł Bemovię 5:1, blokując jej drogę do strefy medalowej. Ekipa z Ukrainy rozkręciła się na dobre. To jej czwarte zwycięstwo z rzędu i wygląda na to, że nie zamierza się zatrzymywać. Ograli już wszystkich najgroźniejszych rywali, a pozostały im dwa starcie z ekipami z drugiej połowy tabeli. Wracając do meczu goście byli lepsi, skuteczniejsi i zwyciężyli zasłużenie. Po raz kolejny jednak pozostawili po sobie kiepskie wrażenie. Pięć żółtych kartek, czego efektem były dodatkowe dwie czerwone psują poniekąd wizerunek lidera. Wszyscy Panowie, którzy zostali ukarani kartkami w przyszłym meczu nie zagrają, ponieważ przekroczyli limit żółtych kartek jaki można otrzymać nie ponosząc dodatkowej kary, jaką jest absencja w kolejnym spotkaniu. Wszyscy kibice czekali jednak na jedyne sobotnie starcie pomiędzy Energetykiem, a Chlejsami FC, którego stawką była pozycja wicelidera. Niestety, ekipa ze Stegien musiała sobie radzić w bardzo okrojonym składzie co między innymi rywal wykorzystał bezlitośnie. Goście szybko, bo już w 7 minucie otworzyli wynik, ale na następnego gola kazali nam czekać do 28 minuty. W tym czasie oglądaliśmy zawody pełne walki i zaangażowania z obu stron. Energetyk mimo problemów walczył z całych sił, ale to rywal był tego dnia lepszy. W 45 i 47 minucie goście dołożyli dwa gole i już było wiadomo kto wyjście z tej potyczki zwycięską ręką. Gospodarzy stać było tylko na gola honorowego w ostatniej minucie meczu. Chlejsy FC zasłużenie wygrały 4:1 i zameldowały się na drugim miejscu w tabeli. Gospodarze spadli na trzecie miejsce. Tutaj mogła ich jeszcze przegonić Bemovia, która przegrała we wspomnianym meczu z liderem, zaś dogonić mogli Raptusy Ursus, które podejmowały Random Team. Ten mecz zamykał 8. Kolejkę i to w nim było najwięcej emocji, a wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Pierwsi do głosu doszli gospodarze, ale po pierwszej połowie z prowadzenia cieszyli się goście, schodząc na przerwę prowadząc 3:1. To nie koniec zawirowań, bo w 39 minucie mieliśmy już remis. Wydawało się gospodarze pójdą za ciosem, ale szybką ripostę znalazł Random, trafiając dwa razy i zyskując ponownie dwie bramki przewagi. Ekipa z Ursusa walczyła do końca i nawet minutę przed końcem złapała kontakt, ale jak się okazało gol ten ustalił wynik meczu. Random Team po wielkiej dramaturgii zwyciężył 5:4 i przesunął się w tabeli na piąte miejsce, gromadząc na swoim koncie 9 punktów, tyle co Bemovia. Także tyle oczek uzbierali Los Blancos, którzy pokonali TK Ubezpieczenia 5:2. Tutaj też działo się bardzo dużo. Mecz był prowadzony w niezłym tempie, a do tego obie drużyny włożyły w niego mnóstwo serducha. Konkretniejsi byli jednak gospodarze, którzy w 20 minucie wypracowali sobie trzybramkową przewagę. Tuż przed przerwą wynik pierwszej połowy ustalili jednak goście, którzy po zmianie stron szybko zdobyli bramkę kontaktową. Emocje wróciły. Goście mogli wyrównać, ale skutecznością znów błysnęli rywale. Gospodarze zdobyli rozstrzygające gole w 38 oraz 40 minucie, triumfując finalnie 5:2. Pozostało nam starcie bez historii. Niestety R-Gol na mecz z Reytanem stawił się na tyle okrojonym składem, że z pomocą przyszli przypadkowi zawodnicy. W konsekwencji goście gładko wygrali 12:2 i to był najniższy wymiar kary. 3 gole i 2 asysty zanotował Krzysztof Wasilewski, kolejne 2 trafienie i 3 ostatnie podania dołożył Loseb Otskheli, ale najlepszy na boisku była autor hattricka, Patryk Szczygieł. Reytan jest wprawdzie daleko od strefy medalowej, ale traci do niej tylko trzy punkty, a więc podobnie jak drużyny, które plasują się w tabeli przed nim pozostają w walce o brąz.

4Lsiodemek_8k_wiosna22.png

5. Liga Siódemek:

Wiele emocji dostarczyły nam w 8.kolejce drużyny na piątym szczeblu rozgrywek, gdzie obejrzeliśmy sześć meczów. Zaległości nadrabiały dwa zespoły, Zielonego Stolika oraz GKS-u Tachimetr Warszawa, ale obie ten weekend zakończyły w zgoła odmiennych nastrojach. Co ciekawe zmagania rozpoczęliśmy właśnie od starcia tych dwóch drużyn. W sobotni poranek faworytem byli gracze w zielonych trykotach, którzy tylko w pierwszej połowie męczyli się z rywalem, prowadząc 1:0. Potem wszystko poszło już bardzo łatwo. Zielony Stolik systematycznie punktował oponenta, triumfując finalnie 7:1. Jak się okazało był to jego pierwszy krok do strefy medalowej. Drugi mecz ekipa Kacpra Śmiałka zagrała na koniec sobotnich zmagań, a jej rywalem był FC Kazubów, który w tym momencie miał tyle samo punktów co rywal. Biorąc po uwagę, że w tej serii wicelider podejmował trzecią drużynę w stawce zwycięzca pojedynku ZS – FCK kończył 8 serię na podium. Mecz mógł się podobać. Niezłe tempo, dużo walki i dramaturgia od ostatnich minut. Pierwsza połowa należała do gości, którzy nie osiągnęli dużej przewagi, ale byli zdecydowanie skuteczniejsi i na przerwę schodzili, prowadząc 3:1. W drugiej odsłonie długo oglądaliśmy mnóstwo walki i sporo niewykorzystanych sytuacji z obu stron. Dopiero w końcówce emocje wróciły na dobre. Najpierw do głosu doszli gospodarze, którzy trafili w 43 i 46 minucie doprowadzając do remisu. Minutę potem odpowiedzieli goście, którym trzy punkty zapewnił Filip Szewczyk, najlepszy zawodnik tej potyczki. W tej sytuacji gracze Zielonego Stolika już byli pewni trzeciej pozycji po tej serii. Bez żadnych problemów pozycje lidera utrzymało Tornado UA, które rozgromiło Wybrzeże Klatki Schodowej 12:1. Tutaj prym wiedli Taras Tsolkovskyi, Ivan Chernitskyi oraz Volodymyr Alekseiev, a ich zespół pozostał samotnym liderem z czterema punktami przewagi. Do końca rozgrywek zostały dwa mecze, a więc można rzec, że Tornado jest o krok od mistrzostwa i awansu szczebel wyżej. Kibiców elektryzował natomiast ostatnim mecz tej serii, w którym starli się wicelider, Nie Ma Mocnych oraz zamykający strefę medalową Abnegat. Obie drużyny miały na koncie po 12 punktów, a więc stawką było drugie miejsce w tabeli. Obejrzeliśmy mecz pełen emocji. Lepiej zaczęli gospodarze, którzy w ciągu siedmiu minut wbili dwa gole, zmuszając rywala do gonienia wyniku. Ten robił co mógł i sześć minut po przerwie w końcu zdobył bramkę kontaktową. Dramaturgia towarzyszyła nam do ostatniego gwizdka, ale wynik nie uległ już zmianie i zwycięstwo Abnegatu 2:1 stało się faktem. Skład podium uległ zatem sporej zmianie. Na pozycji lidera pozostało Tornado, lokatę niżej wskoczył Abnegat, a stawkę zamyka Zielony Stolik, który zanotował awans z siódmego miejsca. Bardzo ciasno jest za strefą medalową. Na czwarte miejsce spadła ekipa Piotra Burdacha, natomiast także w walce o medale pozostał Gyros Gaming, który w sobotnim meczu bardzo skromnie pokonał Gur-Bud 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył Mateusz Trzebiński. Gracze w czerwonych trykotach tracą do podium dwa punkty. Tymczasem niemal rozstrzygnięta jest kwestia spadku, gdzie na dwóch ostatnich miejscach plasują się Gur-Bud oraz WKS. Tak naprawdę tylko cud może uratować ich przed spadkiem. Pozostał nam drugi mecz w tej serii GKS-u Tachimetr Warszawa, który w pięknym stylu odbił sobie sromotną sobotnią porażkę z ZS i na początek niedzielnych zmagań rozgromił NKS Piotrovię 9:0. Nie było wątpliwości w tym meczu kto był lepszy. Graczy w pomarańczowych trykotach do zwycięstwa poprowadził duet Patryk Ciołek – Rafał Olędzki. Wracając do sytuacji w tabeli jest ona tak wyrównana, że nawet trzecia od końca Piotrovia oraz mający tyle samo punktów GKS mają jeszcze matematyczne szanse na brąz, ponieważ na dwie kolejki przed końcem rozgrywek tracą do podium 4 punkty.

5Lsiodemek_8k_wiosna22.png

6. Liga Siódemek:

Ósmą kolejkę na najniższym szczeblu zaczęliśmy od meczu Gołków Crew - TS Kopernik. Goście wciąż walczą o medale, zatem nietrudno było się domyślić, że byli faworytami. Jako pierwsi otworzyli oni wynik i cierpliwie wyczekiwali okazji na jego podwyższenie. Ich rywale zdołali jednak złapać kontakt, zatem po pierwszej połowie nie wszystko było jeszcze wiadome.  W drugiej odsłonie jednak Kopernik przycisnął swoich przeciwników i zdołał zwiększyć jeszcze swoją przewagę, której nie oddał już do samego końca, konsekwentnie broniąc dostępu do bramki. Po dwóch remisach z rzędu, Kopernik wraca zatem na zwycięskie tory. W sobotę czekało nas jeszcze starcie ostatniej Drogi z FC Buchem, który borykał się przed meczem z problemami kadrowymi. Z pomocą przyszli jednak Kacper Śmiałek i Dawid Kwarciany, którzy już w pierwszych 25 minutach zamknęli kwestię tego, kto zdobędzie komplet punktów w tym meczu. W drugiej połowie Droga rzuciła się do pogoni za wynikiem, jednak za każdym razem, gdy udało im się strzelić, Buch odpowiadał kolejnymi golami. Finalnie zakończyło się na wyniku 6:12, a takie wyniki dość rzadko można zaobserwować w ligach siódemek. Niedzielę natomiast rozpoczęliśmy meczem Le Cabaret - Warszawa Utd. Dla gości liczyły się tylko trzy punkty, bowiem wciąż są w walce o mistrzostwo. Od początku widać było, że są stroną dominującą, co tylko potwierdzali coraz wyraźniej wraz z upływem czasu.  Kontrolowali grę praktycznie przez całe 50 minut, co dało im upragnione zwycięstwo 1:5. Teraz  pozostało im liczyć na potknięcia Stałej Gwardii, która w tej kolejce pauzowała. Na sam koniec, Czupakabry Warszawa uległy bardzo wysoko Szatańskiemu Pętu, przegrywając aż 8:1. Już w pierwszej odsłonie gospodarze wypracowali sobie dużą przewagę, a ich rywale praktycznie nie istnieli na murawie. Jeśli tylko udawało im się wyjść z kontrą, ich próby były udaremniane albo przez obrońców, albo przez świetnie spisującego się golkipera SzP. W drugiej połowie niewiele się zmieniło, choć Czupakabry były w stanie zdobyć bramkę honorową.

6Lsiodemek_8k_wiosna22.png

SuperLiga6:

Przyszła pora na mniejsze boiska, gdzie, już tradycyjnie, nie zabrakło futbolowych emocji. W SuperLidze6 musieliśmy radzić sobie bez naszych reprezentantów z eXc Mobile Ochota oraz Grottgera Team i trzeba przyznać, że pozostałe ekipy sprawiły, że nie było miejsca na nudę. Już na otwarciu obejrzeliśmy szalony mecz pomiędzy FK Almaz i FC Franklin Club. Było to zaległe starcie jeszcze z rundy zasadniczej. Spodziewaliśmy się tu raczej zaciętych zawodów, ale drużyna z Ukrainy wprost rozbiła rywali 20:6. Już po pierwszej części było 8:3, a w drugiej team w jasnozielonych trykotach prowadzony przez trio Jurii Newdanc – Ihar Bakun – Andrij Dutchak wprost się bawił. A pozostali zawodnicy także trzymali poziom. FC FC zagrali zaś bardzo niefrasobliwie w obronie i gdyby nie Mateusz Taradejna między słupkami, to wynik mógłby być jeszcze wyższy. Tuż po tym spotkaniu FK Almaz mierzyli się z Boca Seniors i poszli za ciosem. Co prawda w 6 minucie Boca za sprawą Przemka Kostrzyckiego prowadziła 0:1, ale FK A, w którym nadal świetnie funkcjonowała wyżej wspomniana trójka Newdanc – Bakun – Dutchak (a także Vitalij Lubin) szybko sobie z tym poradziła, jeszcze na przerwę schodząc przy stanie 5:1. A po zmianie stron Almaz dopełniła formalności, zwyciężając 14:3 i notując znakomity weekend. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Jurii Newdanc, który fenomenalnie wywiązywał się z roli playmakera. FC Franklin Club także rozgrywał podwójną kolejkę. I wydawało się, że dotkliwa porażka z FK Almaz podłamie Michała Durajczyka i jego świtę. Nic bardziej mylnego. Ekipa w czarnych strojach zaprezentowała się naprawdę świetnie w pierwszej części konfrontacji z SS Cyrkulatką. Naprawdę przyjemne dla oka były popisy Durajczyka, Eryka Kopczyńskiego czy też Taradejny, który nie tylko znakomicie bronił, ale też dorzucał konkrety z przodu. Po prowadzeniu 1:5 w pierwszych 25 minutach tradycyjnie już FC FC „zaliczyli” problemy z koncentracją po zmianie stron, ale mimo że szarpał Przemek Krygiel z kolegami, to finalnie Franklin triumfował tu 6:8, szybko rehabilitując się za przegraną z FC A. Na sam koniec zostawiliśmy prawdziwy hit, czyli potyczkę KS Browarka oraz In-Plus Pojemnej Haliny. Szlagier nie zawiódł i oglądaliśmy tu prawdziwe widowisko rozgrywane w niesamowitym tempie. Rozpoczęło się od oblężenia bramki gospodarzy, ale to KS B ukłuł jako pierwszy za sprawą Tomka Pietrzaka. Potem Bartek Gwóźdź obronił karnego i to nie był koniec jego popisów. W drugiej odsłonie golkiper Browarka wpisał się na listę strzelców i zrobiło się 2:0. Halina cały czas próbowała gonić. Było 2:1, potem 3:1, ale finalnie ostatnie słowo należało do lidera. W 47 minucie Jakub Staros ustalił rezultat na 4:2 i KS Browarek zgarnął już ósmy w tym sezonie skalp. Cóż, mistrzostwo dla drużyny w czerwonych trykotach wydaje się być na wyciągnięcie ręki.

 Superliga6_wiosna22_k8.png

1. Liga Szóstek:

W Pierwszej Lidze Szóstek niedziela była dość skromna pod względem liczby spotkań (ledwie dwa), ale emocjami moglibyśmy obdzielić pełnoprawną kolejkę. Na dzień dobry na placu zameldowali się FC Zielony Alkobus i Drink Team. Tutaj delikatnym faworytem byli nominalni gospodarze, ale po pierwszej odsłonie, którą możemy określić terminem „wymiana ciosów” lepsi byli goście, którzy prowadzili 4:5. Wyrównany bój trwał mniej więcej do 40 minuty. Wtedy to jednak Norbert Taras i jego świta odskoczyli rywalom i ostatecznie po naprawdę dobrym występie zwyciężyli 8:12. Na szczególne uznanie zasłużył Jarek Łowicki, chociaż wspomniany Taras czy też defensor Michał Malinowski także zapracowali na ten sukces. U pokonanych zaś świetnie współpracował duet Karol Nowak – Jakub Wróbel. W drugim starciu zobaczyliśmy w akcji FC NaNkacu oraz Bad Boys Zielonki, czyli dwóch kandydatów do top3. Kace zanotowali perfekcyjny start, gdy Paweł Wojsław w 2 minuty skompletował dublet, lecz koniec pierwszej części należał do BBZ, którzy kierowani przez Piotra Wiśniewskiego zadali trzy nokautujące uderzenia i do przerwy było 2:3. Tuż po zmianie stron Bad Boys podwyższyli na 2:4, ale FC N zmniejszyli straty do 3:4. Mimo wielu okazji, mimo tego, że obaj golkiperzy mieli mnóstwo pracy, podobnie jak arbiter, to rezultat już się nie zmienił i bardzo ważne trzy punkty w kontekście miejsca na pudle powędrowały do Bad Boys Zielonki.  

 1ligaszostek_8k_wiosna22.png

2. Liga Szóstek:

Pora na Drugą Ligę Szóstek, gdzie obejrzeliśmy cztery potyczki. Bardzo interesująco było w pierwszej z nich pomiędzy Motivem i Gramy Swoje. Bukmacherzy wyżej cenili akcję Kamila Siatkowskiego i jego świty, ale od początku ekipa Macieja Bartosiewicza wyglądała naprawdę dobrze. Pierwsza część była wyrównana, bardziej na remis, gdyby nie piękny gol do szatni autorstwa wspomnianego wyżej Bartosiewicza. W drugiej odsłonie team w jasnozielonych trykotach poszedł za ciosem i kierowany przez najlepszego na placu Daniela Leszczyńskiego prowadził już 5:2. GS próbowali odrabiać, ale Motive już do końca nie dał sobie odebrać punktów, wygrywając 9:6 może trochę niespodziewanie, ale w pełni zasłużenie. W drugim meczu pomiędzy FC. Pierdołą i Last Dance było trochę kłopotów ze startem zawodów, ale finalnie udało się rozpocząć. Na samym boisku w pełni dominowała znacznie bardziej doświadczona załoga LD, zresztą wynik 0:11 (przy skróconym czasie spotkania) mówił sam za siebie. Dobrze prezentował się zwłaszcza Albert Szlaga, dobre występy zanotowali też Dominik Baćko czy też Rafał Szewczyk. Last Dance po tym starciu wskoczyli na drugie miejsce, FC. P zaś nadal zamykają ligową stawkę. Kolejna rywalizacja, pomiędzy FC Ulanymi i Marketing Matchem była jeszcze bardziej jednostronna, co jest jednak małym zaskoczeniem, gdyż Marketerzy to solidna marka. Tutaj jednak nie mieli nic do powiedzenia, gdyż na boisku istniała tylko drużyna Kamila Wdowiarskiego. Skuteczni byli wspomniany Wdowiarski, Robert Krzywkowski, swoje trzy grosze dołożyli też Marcin Jabłoński i Maciej Stępień. Efekt? Imponujący triumf 15:0. Dla Ulanych był to koniec sezonu, trzeba jednak przyznać, że niezwykle udany. Na deser została nam konfrontacja niepokonanego dotąd FC Warsaw Team i Powiewu Czarnobyla. Tutaj zdecydowanym faworytem byli świeżo upieczeni mistrzowie, ale od pierwszych sekund PC wyglądali na bardziej zmotywowanych i to oni dwukrotnie odskakiwali przeciwnikom na odległość dwóch goli (0:2 i 2:4) w pierwszych 25 minutach. Na początku drugiej połowy Warszawiacy zbliżyli się do stanu 3:4, w odpowiedzi Powiew z fantastycznymi tego dnia Tomkiem Mikołajczykiem i Jarosławem Łukasiewiczem na czele zadał trzy zabójcze ciosy i zrobiło się 3:7. FC WT zmniejszyli tylko na 4:7 i sensacja stałą się faktem. Warsaw Team po raz pierwszy w tej kampanii stracił punkty, za co należą się Powiewowi Czarnobyla ogromne brawa. 

 2ligaszostek_8k_wiosna22.png

3. Liga Szóstek:

W Trzeciej Lidze Szóstek mistrza po tej niedzieli jeszcze nie poznaliśmy, ale jesteśmy tego coraz bliżej. Po walkowerze od FC Devs kolejną, już ósmą z rzędu wygraną, zanotowali East Crew i są o włos od tytułu. Matematyczne szanse na wyprzedzenie EC ma tylko Sparta. Zespół w Zielonych trykotach otwierał ósmą kolejkę starciem z KS Syfonem. Spartanie byli tu pewniakiem, ale pierwsza część należała do Alka Opolskiego z kolegami. To oni prowadzili grę, byli lepsi, szybki i bardziej skuteczni. Stąd też na przerwę KS S schodził przy stanie 6:4. Po zmianie stron jednak zabrakło Syfonowi sił, by sprawić niespodziankę. Nominalni goście prowadzeni przez znakomicie dysponowanego Mateusza Zawadzkiego odrobili straty z nawiązką i finalnie, choć nie bez kłopotów, wygrali 6:8. Czym przedłużyli swoje nadzieje na złoto. W meczu na szczycie pomiędzy Miód Maliną i Moonfox. Tutaj trudno było wskazać faworyta. W pierwszej części MM dominowali na placu, ale to nominalni goście byli bardziej skuteczni i do „szatni” schodzili przy stanie 1:2. Tuż po wznowieniu gry ekipa w czerwonych trykotach wyrównała na 2:2, ale wtedy to Lisy zadały cztery zabójcze ciosy (w czym największa zasługa tria Bartek Niedziałkowski – Karol Rysz – Artur Piotrowski). Było wtedy 2:6, ale emocje dopiero się zaczynały. Malina kierowana przez Sebastiana Styczka nie poddawała się i zbliżyła się do stanu 5:6. Wtedy to jednak decydujące trafienie na 5:7 zadał kapitan Łukasz Rysz i trzy oczka powędrowały na konto Moonfox. Co zapewniło im co najmniej brązowy medal na koniec sezonu, chociaż możliwe jest jeszcze srebro. W konfrontacji Semper Victorii z Króliczkami Playboya bukmacherzy stawiali na Krzysztofa Henrycha i jego świtę. I właśnie SV zaczęli strzelanie w 2 minucie, ale KP już po 5 minutach prowadzeni przez Daniela Dzięgielewskiego wygrywali 1:2. A potem mogli podwyższyć wynik, ale doskonale między słupkami spisywał się Bartek Zgódka. To dzięki niemu SV nie przegrywali wyżej. Na początku drugiej odsłony Pomarańczowi wyrównali, ale tylko na chwilę, bo w niedługim czasie Dzięgielewski strzelił bramkę na 2:3. Semper gonili przeciwnika i ostatecznie za sprawą niezawodnego Henrycha w końcówce doprowadzili do remisu 3:3. W efekcie ta, mimo wszystko, strata punktów, sprawiła, że SV oddalili się od top3. Na zwieńczenie futbolowej niedzieli obejrzeliśmy ciekawą potyczkę pomiędzy Old Boys J&J i Januszami na Pikniku. Był to otwarty mecz z gatunku „wymiana ognia”, stąd też zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na nudę. Tutaj do ostatniej sekundy wynik był na ostrzu noża, lecz finalnie górą byli Old Boye, którzy pokonali Januszy 7:5. A wszystko to dzięki naprawdę znakomitym występom Antona Schevchenko i Nazara Babińskiego, chociaż Conrado Mollza z JnP także prezentował się wybornie. 

3ligaszostek_8k_wiosna22.png

4. Liga Szóstek:

W Czwartej Lidze Szóstek w miniony już weekend poznaliśmy mistrza. Triumfatorem na czwartym szczeblu okazali się Zofijki FC, z tego miejsca serdecznie gratulujemy sukcesu! Lecz zacznijmy od początku. Wspomniana na wstępie ekipa Beniamina Kuligowskiego otwierała ósmą serię gier meczem z TS Amebą. I tu TS A postawili twarde warunki, zwłaszcza w pierwszej części. Zaczęło się nawet od prowadzenia 2:0 po dwóch trafieniach Jakuba Szafirowicza, ale duet Marcin Krzysztoń (jako asystent) – Dominik Wrotny (jako strzelec) dość szybko wyciągnął Z FC do stanu 2:3. Przed przerwą Szafirowicz skompletował hat-tricka, ale po zmianie stron team w białych trykotach podkręcił tempo i finalnie zwyciężył 5:11. Co jeszcze nie dawało im złota, do tego potrzebne były korzystne dla nich rozstrzygnięcie w starciu na szczycie pomiędzy KTS Chimerą i FC Kanwą. A konkretniej, KTS musiał tu przegrać. I tak też się stało. FC K jako pierwsi strzelili za sprawą niezawodnego Klaudiusza Górki, ale potem oglądaliśmy wyrównane zawody. Jednak między 20 a 30 minutą nominalni goście prowadzeni przez Dominika Jakubika zadali kolejne cztery ciosy i KTS był na łopatkach. Kanwa potem zagrała mądrze, warto też dodać, że po prostu zabiegała rywali i ostatecznie w pełni zasłużenie wygrała 0:5. Ten rezultat nie tylko przybliżył ich do srebrnego medalu, ale dał mistrzowski wazon Zofijki FC. W pozostałych spotkaniach też było ciekawie. Filarecka Fighters dzielnie biła się o honorowe punkty z FC KBDB. W pierwszej części Filip Skrzęta z pomocą Cezarego Blanka aż pięć razy wpisywał się na listę strzelców, ale u przeciwników była ofensywna dwójka Viet – Michał Ninh, która odpowiadała za pięć goli. Stąd też po pierwszej części, po prawdziwym rollercoasterze, było 5:5. W drugiej połowie drużyna w błękitnych koszulkach poprawiła defensywę, sama jeszcze zadając dwa skuteczne uderzenia i ostatecznie pokonując Filarecką 5:7. Czym FC KBDB potwierdzili, że są w dobrej formie. Teraz Kolska także ostatnio była w niezłej dyspozycji, ale na rywalizację z Szybkim Shotem stawiła się w nieco okrojonym zestawieniu, co oponenci skrzętnie wykorzystali. I chociaż starał się Krystian Leszko, to triumf Shotów nie był ani na moment zagrożony. A wszystko to dzięki znakomitym występom Kacpra Słowikowskiego, Jakuba Majewskiego, a przede wszystkim Kajetana Słowikowskiego i najlepszego na placu snajpera Adama Gomoły. SzSh ograli Kolską 4:8 i nadal liczą się w wyścigu o miejsce na pudle. Z kronikarskiego obowiązku dodamy na koniec, że Mi-Home Team zgarnął łatwe trzy punkty po walkowerze od Zespołu R.

4ligaszostek_8k_wiosna22.png

Sponsorzy
Partnerzy