Kolejka szlagierów nie zawiodła! Wielkie emocje w ostatnią niedzielę

Zapowiadaliśmy, że to może być weekend wielkich meczów i nie pomyliliśmy się. W I lidze aż roiło się od hitów, a najlepiej wyszedł na tym Chemik Bemowo, który w dwóch trudnych spotkaniach zdobył cztery punkty i usiadł na fotelu lidera I ligi. Na drugim szczeblu rozgrywek również dramaturgii było co niemiara, gdzie w 3 meczach o wyniku decydowały trafienia właściwie w ostatnich akcjach meczu, a wysokie zwycięstwa odnieśli liderzy: Królewscy i Bulbez Team. W III lidze nie ma już choćby jednej drużyny bez porażki, co odzwierciedla wyrównany przebieg rywalizacji. Na czwartym szczeblu rozgrywek w bezpośrednim meczu o fotel lidera, niezwykle cenne zwycięstwo odnieśli Nie Ma Mocnych, którzy minimalnie pokonali FC Melange. W V lidze od zwycięstwa do zwycięstwa kroczy Znista, a w szóstej FC PoNalewce. Zapraszamy na cotygodniowy przegląd wydarzeń w największej zimowej lidze szóstek pod balonem w Warszawie!

I Liga:

W terminarzu trzeciej kolejki pierwszej ligi, aż roiło się od szlagierów, które jeszcze przed  rozpoczęciem gwarantowały emocje. Nowym liderem został Chemik Bemowo, który w tej serii rozegrał dwa bardzo ciężkie mecze, wywalczając w nich cztery punkty. Najpierw w czwartym meczu tej kolejki pokonał dotychczasowego lidera – Moszna Squad 4:1, będąc przez cały mecz drużyną po prostu lepszą. Być może to słabsza dyspozycją dnia sprawiła, że ekipa Pawła Maula nie miał pomysłu na rywala, a może to po prostu świetna dyspozycja Chemika, który obnażył wszystkie braki MS. Jedno jest pewne trzy punkty zostały na Bemowie. Chwile później w kolejnym hicie tej kolejki Chemik zremisował z Contrą, aż 8:8. Mecz był bardzo wyrównany, a obie drużyny szły łeb w łeb. Dopiero w drugiej odsłonie Michał Raciborski i spółka odskoczyli nawet na trzy bramki, by w końcówce dać się nawet prześcignąć. Ostatecznie remis Contrze uratował w samej końcówce Wojtek Osobiński. Chemik Bemowo dzięki zdobytym czterem punktom został samotnym liderem pierwszej ligi. To był również drugi mecz rozegrany tego dnia przez Contrę, która tej niedzieli nie zaliczy do udanych. W drugim spotkaniu rozgrywanym tego dnia przegrali bowiem z AnonyMMous 4:3. Również ten mecz dostarczył nam pełną gamę emocji i dramaturgii. O dużym pechu mogą mówić „Misiek” i spółka, bo to kolejny raz tego dnia, kiedy zagrali dobre zawody, ale nie zgarnęli kompletu punktów. Wygrywali bowiem w tym meczu dwa razy i gdyby nie najlepszy na placu- bramkarz „Anonimowych”, Marcin Osowski zapewne to oni cieszyli by się ze zwycięstwa. W ekipie Macieja Miękiny jest jednak mnóstwo doświadczenia, co już niejednokrotnie pozytywnie wpłynęło na ich wyniki. Tak też było tym razem. Najwięcej zimnej krwi w ostatniej akcji meczu zachował Grzesiek Dryka, który dał swojej drużynie upragnione trzy punkty. To drugie zwycięstwo w drugim meczu jakie zanotowali AnonyMMous, którzy tym samym przycumowali tuż za podium. W kolejnym niedzielnym hicie wicemistrz Ligi Szóstek kampanii jesiennej - All4One pewnie pokonał mistrza tej samej ligi, FC NaNkacu 4:1. Ekipa Macieja Rataja była w tym meczu lepsza od swojego rywala w każdej formacji. Wprawdzie po pierwszej połowie był bezbramkowy remis, ale wynikało to bardziej z braku skuteczności niż z małej ilości sytuacji podbramkowych. W drugiej odsłonie było już inaczej.  All4One do pierwszego zwycięstwa w sezonie poprowadził autor dwóch goli Karol Kubicki, a zdobyte trzy punkty pozwoliły im przesunąć się w tabeli na szóste miejsce. Drugie zwycięstwo w sezonie odniósł East Wind, który tym razem w pokonanym polu pozostawił doświadczony Drink Team. Mecz ten miał dwa oblicza. W pierwszej połowie górą byli weterani z DT, którzy za sprawą czterech goli strzelonych przez Alberta Szlagę prowadzili 4:3. Po zmianie stron istniał już tylko East Wind, który ostatecznie zwyciężył 7:4, a tytuł gracza meczu powędrował w ręce autora dwóch goli Damiana Patoki. EW tym samym awansował w tabeli na świetne drugie miejsce. W pozostałym spotkaniu też było mnóstwo emocji. W ostatnim meczu tej kolejki Young Boys Legionowo pokonał trzema golami Zjazd. Młodzież z Legionowa w kolejnym meczu zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, prowadząc w tej konfrontacji od początku do końca. Zawodnikiem meczu po raz drugi w sezonie wybrany został Martin Koćmierowski, który do swojego dorobku dorzucił hattricka i jedną asystę. YBL z sześcioma „oczkami” przesunęli się na piąte miejsce w tabeli, dołączając tym samym do grupy czterech drużyn z taką ilością punktów (oprócz nich East Wind, Moszna Squad oraz AnonyMMous), które tracą do lidera tylko jeden punkt. Czyżby tworzyła nam się pierwsza grupa pościgowa ? Ekipa Tomka Drzała z kolei po tej porażce spadła na siódmą lokatę

03 01 qplq4

II Liga:

W drugiej lidze emocji było co nie miara. Z czterech drużyn, które przed tą kolejką mogły się pochwalić kompletem zwycięstw zostały już tylko dwa. Trzecią wygrana zimowej edycji zaliczyli Królewscy, którzy pewnie i bez większych problemów pokonali Intercars 9:3. Świetny mecz rozegrał duet Paweł Pająk – Karol Truszczyński, który zgodnie zdobył po hattricku i jednej asyście, a trzeba zaznaczyć, że Pająk pojawił na boisku w połowie drugiej odsłony (!). Tym samym Królewscy utrzymali pozycję lidera. Drugą drużyną, która podtrzymała zwycięską passę jest Bulbez Team Bemowo, który jednocześnie wskoczył na pozycję wicelidera. Grzegorz Gnaś i spółka odprawili z kwitkiem zdziesiątkowaną kadrowo Victorię, zwyciężając finalnie 11:1. Pierwsze skrzypce w ekipie z Bemowa odgrywał tego dnia Jarek Smoderek autor czterech goli i trzech asyst, a świetnie wtórował mu Rafał Dobrosz, który do swojego dorobku dopisał hattricka i trzy asysty. Pierwsze punkty w tym sezonie zgubili zarówno Old United jak i Zielona Polana, które zgodnie zremisowały swoje mecze. Ekipa Mariusza Kurczyńskiego stoczyła niesamowity bój z Wariatami Kuchara. Mecz miał zwariowany przebieg. Pierwsza połowa należała do Wariatów, którzy wygrali ją 4:2. W drugiej odsłonie United najpierw szybko odrobili straty, a następnie przełamali rywala. W końcówce to Łukasz Kucharski i spółka musieli gonić wynik, co im się ostatecznie udało. Jak zwykle na wyróżnienie zasłużyli pomocnik OU Konrad Kozłowski (pięć goli i jedna asysta) oraz Stasiu Kędzierski, który odpowiedział hattrickiem i dwiema asystami. Old United mimo potknięcia utrzymał się na podium, ale spadł na jego najniższy stopień, z kolei ich niedzielny rywal z jednym punktem plasuję się na siódmej pozycji. Zielona Polana z kolei w meczu otwierającym trzecią serię podzieliła się punktami z Marymontem, remisując 3:3. Mecz był bardzo wyrównany i zacięty, a po bezbramkowej pierwszej połowie w drugiej to ekipa Mateusza Piziorskiego pierwsza przeszła do ofensywy, odskakując rywalom na dwa gole. Szalona pogoń Marymontu przyniosła połowiczny sukces w postaci jednego punktu, a hatrricka w tej odsłonie zaliczył Rafał Kalinowski. To jednak nie on został wybrany zawodnikiem meczu. Tytuł ten zgarnął rozgrywający Marymontu Konrad Buzuk, który asystował przy wszystkich trzech golach. Zielona Polana spadła tuż za podium, natomiast gracze z Żoliborza po zeszłotygodniowych porażkach pokazali, że tej zimy mogą jeszcze namieszać. W pozostałym spotkaniu Chłopcy Do Bicia po kolejnym meczu pełnym emocji pokonali tylko jedną bramką SSIJ. To był kolejny dobry mecz w wykonaniu ekipy Damiana Metryki i kolejny przegrany na własne życzenie. SSIJ w pierwszej połowie prowadziło już 3:0, by jeszcze przed przerwą dać się dojść na jedną bramkę . W drugiej odsłonie jeszcze sześć minut przed końcem wygrywali jedną bramką, by ostatecznie uznać wyższość „Chłopców”. Zawodnikiem tego spotkania został bramkarz zwycięskiej drużyny i nasza najświeższa Ikona Ligi Bemowskiej, Arkadiusz Siwiński, ale trzeba zaznaczyć wkład całej drużyny w której, aż pięciu graczy wpisało się na listę strzelców, a zwycięską bramkę w ostatniej minucie pięknym strzałem w okienko zdobył Marcin Kolator.  

03 02 d17t6

III Liga:

Trzecia kolejka Trzeciej Ligi Halowej stała pod znakiem pogromu faworytów. Jako pierwsi na boisku przy ul. Irzykowskiego stawili się gracze BaguviXu oraz Fast Transu. Wydawało się, że faworytem tego spotkania będzie liderująca po ostatniej kolejce ekipa Michała Gerymskiego, jednak rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Co prawda mecz lepiej rozpoczął się dla zawodników BaguviXu, ale potem inicjatywa przeszła zdecydowanie w ręce ich rywali, prowadzonych do boju przez świetnie dysponowanego tego dnia Michała Fijałkowskiego. Cztery gole kapitana Fast Transu wydatnie przyczyniły się do ich zwycięstwa 6:4 i wywalczenia pierwszych w tym sezonie punktów. Równie zaskakujący przebieg miało również starcie Virtualnego Ń z One4All. Zawodnicy pierwszej z tych ekip jeszcze przed przerwą zbudowali sobie bardzo wysoką przewagę. Po zmianie stron ekipa Macieja Rataja starała się te straty odrobić, jednak okazały się one zdecydowanie za duże i po ostatnim gwizdku sędziego to zawodnicy spod snaku „Ń” mogli cieszyć się z przekonujące wygranej 8:4. Po zeszłotygodniowej przegranej pierwsze punkty w tym sezonie zdobyli również KS Kierownicy. Tym razem po zażartym meczu z Pociskiem Legionowo i ostrej wymianie ciosów, niczym w bokserskim pojedynku, ekipie Michała Burzyńskiego udało się rzutem na taśmę w ostatnich minutach zanotować gola, który dał im skromne zwycięstwo 4:3. Zacięte i pełne zwrotów akcji było również następne starcie tej kolejki, w którym rywalizowali ze sobą zawodnicy Lantry i Bad Boys Zielonki. Gracze w niebieskich koszulkach do przerwy prowadzili już 3:1, żeby zaraz po zmianie stron tę przewagę roztrwonić i już do końca meczu toczyć wymianę ciosów, z której ostatecznie wyszli zwycięsko, wygrywając cały mecz 6:5. Na zakończenie wreszcie zmagań w miniony weekend LGB starło się z Miksturą. Mimo sporych problemów kadrowych zawodnikom LGB już przed przerwą udało się wyjść na prowadzenie, a po zmianie stron, mimo braku zmienników, jeszcze tę przewagę powiększyli, wygrywając cały mecz 5:2 i tym samym wskakując na fotel lidera.

03 03 q3qgn

IV Liga:

Na czwartym szczeblu rozgrywek rozegraliśmy cztery spotkania. Dwa z nich dostarczyły nam mnóstwo emocji, a dwa miały bardzo zdecydowane rozstrzygnięcia. W absolutnym hicie tej kolejki , w którym zmierzyły się dwie niepokonane do tej pory drużyny Nie Ma Mocnych pokonali jedną bramką FC Melange. Mecz ten miał bardzo dramatyczny przebieg. W drugiej połowie NMM odskoczyli rywalom nawet na cztery bramki i mimo heroicznej pogoni FCM udało im się dowieźć zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego. Piotr Burdach i spółka tym samym zostali samotnym liderem czwartej ligi, natomiast ich niedzielny rywal spadł na drugie miejsce. Trzecie miejsce w tabeli utrzymali za to Rycerze Świtu, którzy odprawili z kwitkiem doświadczoną, ale osłabioną kadrowo drużynę Orłów Leszka, gromiąc ją 10:1. Dopóki starczyło Orłom sił mecz był w miarę wyrównany, a wynik na styku. Później piąty bieg wrzucił najlepszy na placu, były zawodnik Orłów, Maciej Rataj, który na swoje konto dopisał cztery gole i dwie asysty i „nie było co zbierać”. Swoje czwarte miejsce utrzymał z kolei Legion, który po wpadce w pierwszej kolejce już ewidentnie wrócił na odpowiednie tory, nie dając w niedziele najmniejszych szans Kindybałom FC. Do zwycięstwa 12:3 poprowadził ich autor czterech goli i jednej asysty Michał Perekitko. K FC pozostały nadal jedyną drużyną bez zdobyczy punktowej. W ostatnim meczu, który notabene rozgrywany był jako pierwszy, KP Kozia zremisowała po wielkich emocjach z Teraz Kolską 5:5. Bliżej zwycięstwa była Kozia, która po pierwszej połowie prowadziła 4:2. Jednak w drugiej odsłonie sprawy w swoje ręce wziął najlepszy na placu Łukasz Mania, który poprowadził swoich kolegów do odrobienia strat. Obie drużyny po tym meczu plasują się w środku tabeli, a dzielą je dwa punkty na korzyść KP Koziej.

03 04 bvm4t

V Liga:

Trzecia kolejka Piątej Ligi Halowej rozpoczęła się od pojedynku Znisty z Odwróć Tabelę. Mecz ten był bardzo zacięty, ale z czasem inicjatywę coraz bardziej przejmowali zawodnicy pierwszej z tych ekip. Zespół Michała Kota zbudował sobie bezpieczną przewagę, którą dowiózł do ostatniego gwizdka sędziego i pewnie wygrał cały mecz 6:3. Dzięki kolejnym trzem punktom Znista, jedna z dwóch ostatnich ekip z kompletem punktów, umocniła się na fotelu lidera. Jako kolejne zmierzyły się ze sobą zespoły Marchewek Zagłady i Kamixu. Ten pojedynek również był bardzo wyrównany, ale jeszcze przed przerwą dwubramkową przewagę udało się wywalczyć Kamixowi. Początek drugiej części spotkania nie przyniósł znaczącej zmiany na boisku, ale w ostatnich minutach podrażnione Marchewki rzuciły się do ataku, co przyniosło w końcu pożądany efekt. Najpierw zanotowali oni gola kontaktowego, a tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego Darek Olszewski potężnym strzałem zza pola karnego ustalił wynik spotkania na 5:5, ratując dla swojej drużyny jeden punkt. W ostatnim wreszcie spotkaniu minionego weekendu stanęły naprzeciwko siebie zespoły Alter Valkirii i Akszon Teamu. Już w pierwszej połowie tego starcia zaznaczyła się przewaga ekipy Pawła Milewskiego, która do przerwy prowadziła 3:1. Wynik ten mógłby być jeszcze wyższy, ale w bramce Valkirii świetnie tego dnia spisywał się Damian Kuszerski. Po zmianie stron zawodnicy Akszonu powiększyli jeszcze swoją przewagę i kontrolując przebieg meczu wygrali całe spotkanie 6:3.

03 05 976e2

VI liga:

Liderem na szóstym szczeblu rozgrywek została ekipa FC Po Nalewce, która po błyskawicznym odrobieniu zaległości w poprzedniej kolejce, w tej bez większych problemów pokonała Czupakabry Warszawa 5:0. Tym samym zespół Łukasza Gaby awansował na fotel lidera, pozostając jedyną drużyną w szóstej lidze z kompletem zwycięstw. Wpadkę zaliczył dotychczasowy lider, Augusto Penguins, który w meczu pełnym emocji i dramaturgii rzutem na taśmę uratował remis w starciu z Januszami Na Pikniku. To właśnie ekipa Patryk Malickiego prowadziła w tym meczu od pierwszej do niemal ostatniej minuty, tracąc zwycięstwo w samej końcówce. Na słowa uznania zasłużył wspomniany Malicki, który skompletował w tym meczu hattricka. Zarówno „Pingwiny” jak i Janusze zaliczyli po tym remisie regres. Oczywiście w dużo lepszej sytuacji jest Augusto, które spadło na drugie miejsce, natomiast JNP wylądowali, aż na przedostatniej pozycji. Drugą drużyną, która w tej kolejce zakończyła passę dwóch zwycięstw jest Regional & Friends, który dość nieoczekiwanie musiał uznać wyższość Bękartów Futbolu. Mecz był bardzo wyrównany, o czym świadczy choćby remis do przerwy (4:4). Jednak drugie dwadzieścia minut należało już do BF, które do pierwszego zwycięstwa w sezonie (8:5) poprowadził duet Stanisław Buława – Jakub Czekierda. Regional mimo porażki utrzymał trzecią pozycję, ale tuz za jego plecami już czają się właśnie Bękarty Futbolu, które tracą do nich tylko dwa punkty. W ostatnim spotkaniu tej serii również pierwsze zwycięstwo w sezonie odniosły Marchewki Zagłady II, które pokonały PRE Wwa 9:6. Druga ekipa Marchewek bardzo szybko w tym meczu przejęła inicjatywę, prowadząc 5:0, a następnie 9:4. kontrolując jego przebieg. Do premierowego zwycięstwa w zimowej edycji Ligi Bemowskiej poprowadziło ich trio Michał Wdowczyk (dwa gole) – Łukasz Macniak (dwa gole i dwie asysty) – Paweł Wiśniewski (dwa gole i asysta oraz MVP).   

03 06 1c11z

Tagi: