Sezon Zima 2020 rozpoczęty!

Sezon Zima 2020 rozpoczęty! W Nowy Rok weszliśmy z przytupem, w miniony weekend rozgrywając pierwszą kolejkę naszej ligi zimowej. Rozegraliśmy ponad 30 meczów na siedmiu poziomach rozgrywek. Nie zabrakło pierwszych szlagierów i niespodzianek. W pierwszej lidze, po bardzo emocjonującym spotkaniu, Young Legion pokonał Papadensy, zaś w szlagierze drugiej ligi KS Precyzyjny Browar odprawił z kwitkiem FC Warsaw Utd. W trzeciej lidze pierwszym liderem zostali debiutanci z LTM, którzy niue mieli jednak łatwej przeprawy, zaś w czwartej błysnęły przebudowane i odradzające się Dziki Futbolu.  Na piątym szczeblu derby Bemowa na swoją korzyść rozstrzygnął ASPN, zaś na szóstym, od mocnego akcentu sezon zaczęli RLS i KP Kozia. Na siódmym froncie niespodziewanym liderem zostali Synowie Gmocha. Czas na pierwsze tegoroczne podsumowanie kolejki!

1 Liga:

Dopiero co wystartowaliśmy, a już w pierwszej kolejce najwyższego szczebla Zimowej Ligi Bemowskiej mieliśmy bardzo bogaty wachlarz emocji. Byliśmy świadkami niespodzianki, pewnego zwycięstwa faworyta oraz potwierdzenia, że srebrne krążki jesiennych bemowskich siódemek nie były przypadkiem. Jedziemy od początku. Na inauguracje Moszna Squad zmierzył się ze Zmarnowanymi Talentami, czyli byliśmy świadkami rewanżu za pierwszą kolejkę jesiennej Pierwszej Ligi Siódemek, gdzie sensacyjnie górą okazała się debiutująca w naszych rozgrywkach ekipa Artura Jarosza, która wygrała jedną bramką. Przypomnijmy, że remis dałby Mosznie mistrzostwo LB. Tym razem przebudowana ekipa Pawła Maula również nie mogła sobie poradzić ze świetnie zorganizowanymi na boisku graczami w niebieskich trykotach. Wprawdzie do przerwy prowadziła 1:0, ale w drugiej połowie nie dość, że goście odrobili straty, to dwie minuty przed końcem meczu objęli prowadzenie. Remis MS uratował chwile potem Grzegorz Kowerski i to waśnie ten remis 2:2 uznaliśmy za niespodziankę. Chwilę potem w absolutnym hicie tej serii Young Legion pewnie bo aż 10:4 pokonał Papadensy, ale zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo. Mecz był pełen zwrotów akcji. Najpierw na dwubramowe prowadzenie wyszli „Legioniści”, ale od trzynastej minuty gole strzelała ekipa Dominika Podlewskiego, która do przerwy prowadziła 3:2. Mało tego, pięć minut po zmianie stron jej przewaga wzrosła nawet do dwóch goli, ale potem byliśmy świadkami drugiego zwrotu akcji. Gracze w zielonych koszulkach wzięli się ostro do roboty i przy mocno zmobilizowanej defensywie wykorzystali niemal wszystkie swoje okazje. Nie dość, że odrobili straty, to potem jeszcze obnażyli wszystkie błędy rywali w obronie, wypunktowując przeciwnika niczym rasowy bokser. Ojcem sukcesu okazał się autor dwóch goli i czterech ostatnich podań Adrian Wierchoch, który kierował poczynaniami kolegów z defensywy. Na zakończenie pierwszej kolejki pewne zwycięstwo zanotowali AnonyMMous, którzy wysoko pokonali Zimbud aż 10:3. Debiutujący w naszych rozgrywkach gracze w złotych trykotach wbrew pozorom postawili rywalowi trudne warunki, ale jak się ma naprzeciw siebie będącego w takiej formie Michała Ocipkę, to czasem nie da się nic zrobić. Napastnik „Anonimowych” zagrał kapitalne zawody samemu strzelając sześć goli, natomiast dwa kolejne wypracowując kolegom, którzy nie pozostali bierni. Cała drużyna Macieja Miękiny stworzyła tego dnia zgrany kolektyw, a sam kapitan musiał kilka razy wykazać się największym kunsztem bramkarskim.

01 01 iezx8

 

 

2 Liga:

Na drugim szczeblu rozegraliśmy już pełną kolejkę pięciu spotkań. Pierwszym liderem Drugiej Ligi Zimowej zostali All4One, którzy w bardzo efektownym stylu odprawili z kwitkiem Argentinę FC 12:3. Dominacja ekipy Macieja Rataja nawet przez moment nie podlegała dyskusji, a ojcem zwycięstwa okazał się autor jednego gola i aż pięciu ostatnich podań - Maks Himel. Pozycja wicelidera tymczasem przypadła wicemistrzom jesiennym bemowskich szóstekFC NaNkacu, którzy równie pewnie, lecz nieco mniej efektownie pokonali absolutnego debiutanta –  Junaka 8:2. Goście próbowali postawić opór graczom w seledynowych trykotach, ale ci zagrali bardzo dobre zawody, w dodatku na dużej skuteczności i spokojnie wypunktowali rywala. Warto zaznaczyć, że wszyscy zawodnicy popularnych „Kacy” zapisali się w statystykach, a my postanowiliśmy wyróżnić defensora, autora dwóch goli i jednej asysty, Łukasza Żendziana. Inauguracyjną kolejkę na najniższym stopniu podium zakończył KS Precyzyjny Browar, który w pokonanym polu zostawił FC Warsaw United, wygrywając 7:2. Był to pojedynek medalistów drugich lig jesiennych rozgrywek LB. Odpowiednio brązowych medalistów Drugiej Ligi Szóstek z mistrzem drugiego szczebla bemowskich siódemek. Bardzo ciężko było wskazać nam faworyta, tymczasem zdecydowanie lepiej w Nowym Roku zaprezentowali się gracze Macieja Kucharskiego, którzy tryumfowali w bardzo dobrym stylu. Do zwycięstwa poprowadził ich Rafał Goluch, który cztery razy znalazł drogę do bramki rywala, a do tego zanotował jeszcze jedną asystę. Tuż za podium tymczasem wylądowała St. Varsovia, która po bardzo ciekawych zawodach pokonała Contrę United 7:4. Już w pierwszej połowie, wygranej przez ekipę Michała Witkowskiego 4:3, działo się bardzo dużo. Zdecydowanie lepiej w mecz weszli właśnie gospodarze, którzy po dziewiętnastu minutach prowadzili już 3:1. Końcówka pierwszej połowy przyniosła nam jednak mnóstwo emocji. Najpierw minutę przed przerwą Contra doprowadziła do remisu, a chwilę potem najlepszy na placu Mariusz Libudzki (w sumie cztery gole i asysta) dał Varsovii minimalne prowadzenie do przerwy. Osiem minut po zmianie stron gracze w bordowych trykotach doprowadzili do remisu i mecz zaczął się od nowa. Ostatnie minuty to jednak popis duetu Libudzki – Kwiatkowski. Obaj panowie dwukrotnie zapisali się w statystykach, co dało trzy gole i komplet punktów na start zimowej kampanii. Również premierowe zwycięstwo tej zimy zanotował MixAmator, który po równie zaciętym meczu pokonał FC Ochotę 5:2. Tutaj o zwycięstwie zdecydowała postawa ekipy Michała Fijołka w drugiej połowie. Do przerwy bowiem prowadziła tylko 2:1, ale po zmianie stron okazała się lepsza o kolejne dwie bramki.  

01 02 jck0z

 

 

3 Liga:

W Trzeciej Lidze Zimowej w pierwszym weekendzie obejrzeliśmy cztery niesamowicie zacięte mecze, z których dwa zakończyły się podziałem punktów, natomiast kolejne dwa minimalnymi rozstrzygnięciami. Pierwszym liderem trzeciej ligi została debiutujący w naszych rozgrywkach LTM, który po świetnym widowisku pokonał Kasztany 10:8. Mecz rozstrzygnął się po pierwszej połowie, po której najlepszy na placu Michał Dryński oraz jego kompani prowadzili już 6:2. Co więcej, osiem minut po przerwie wygrywali już 8:3. Wydawało się, że trzy punkty dla gospodarzy to już formalność, tymczasem do odrabiania strat wzięły się Kasztany, które gol po golu niwelowali straty, by w czterdziestej czwartej minucie dojść rywala na jedno trafienie (8:7). W końcówce jednak LTM pokazał jednak charakter i ostatecznie odparł natarcie oponenta, inkasując swoje premierowe zwycięstwo w Lidze Bemowskiej. Pierwszą kolejkę zaś na pozycji wicelidera zakończyli Bad Boys Zielonki, którzy po szalonym meczu pokonali Wariaty Kuchara 6:5. W tym starciu byliśmy świadkami klasycznego zwrotu akcji. Początek meczu bowiem należał do Wariatów, którzy w dwudziestej drugiej minucie prowadzili już 3:1 po hattricku Łukasza Kucharskiego. Ekipa z Zielonek jednak jeszcze przed przerwą doprowadziła do stanu 3:3, natomiast tuż po zmianie stron przełamała rywala, szybko odskakując na 5:3. To nie był koniec emocji, bo gracze w złotych trykotach nie złożyli broni, a wręcz przeciwnie dziesięć minut przed końcem meczu doprowadzili do stanu 5:5. Rozstrzygnięcie przyszło w jednej z ostatnich akcji meczu, gdy więcej zimnej krwi zachowali gracze Bad Boys, a ojcem zwycięstwa okazał się sam kapitan graczy w białych trykotach, Paweł Szczepaniak, autor hattricka i jednej tej decydującej asysty przy trafieniu Kamila Mikulskiego. Pozostałe dwa starcia zakończyły się podziałami punktów. W meczu inaugurującym niedzielne zmagania doszło do sporej niespodzianki. Faworyzowany FC Melange „tylko” zremisował z Los Lamusos 8:8 i co ciekawe to mistrz Czwartej Ligi Zimowej sprzed roku musiał gonić wynik. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem FCM, trzy szybkie gole i w ósmej minucie było 3:0. Potem jednak bardzo szybko do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy mozolnie odrabiali strary, by na przerwę zejść przy stanie 4:4. Po zmianie stron „Lamusy” poszły za ciosem i dwa razy odskoczyły na dwie bramki (6:4 i 7:5). Goście jednak nie odpuścili i konsekwentnie dążyli do zmiany niekorzystnego rezultatu, doprowadzając po drodze do stanu 7:7. Ostatecznie punkt FCM uratował dwie minuty przed końcem meczu Kamil Pietrzykowski. Najlepszy na placu okazał się jednak napastnik gospodarzy Krzysztof Łyczko (cztery gole i asysta), natomiast w ekipie FCM zdecydowanie wyróżnił się sam kapitan, Łukasz Słowik (hattrick i dwie asysty). Wielkie emocje mieliśmy z kolei w pozostałym starciu pomiędzy Anteniarzami, a Agil at Agord zakończonym remisem 6:6. Tutaj Maciej Kuklewski i spółka mogą sobie pluć w brodę, ponieważ już po pierwszej połowie prowadzili 5:2, a cztery minuty po przerwie podwyższyli prowadzenie do czterech goli. Na tym jednak strzelanie Anteniarzy się skończyło, a zaczęła niesamowita pogoń gości, którzy mozolnie odrabiali straty, by dopiąć swego w ostatniej minucie, gdy jeden punkt uratował im niezawodny Damian Metryka. Najlepszy na placu okazał się jednak rozgrywający „Anten” - Bartosz Adamiak, autor trzech ostatnich podań. DRUŻYNA KOLEJKI: BR: Lutostański (Anteniarze) OBR: MICHAŁ DRYŃSKI (LTM) POM: Adamiak (Anteniarze), Metryka (Agi lat Agord), ATA: Szczepaniak (Bad Boys Zielonki) Łyczko (Los Lamusos) REZERWA: Woszczyk (Los Lamusos), Kuczewski (LTM), Słowik (FC Melange), Dębski (Kasztany), Śmigielski (Agi lat Agord), Kucharski (Wariaty Kuchara) 4 Liga: Wiele ciekawych meczów obejrzeliśmy również na czwartym szczeblu zimowej Ligi Bemowskiej, gdzie rozegraliśmy pięć spotkań. Najefektowniejsze zwycięstwo w pierwszej kolejce odniosły Dziki Futbolu, które bez najmniejszych problemów pokonały Wolę Fans 11:3 i zameldowały się w tabeli na pierwszym miejscu. Mecz rozstrzygnął się praktycznie po pierwszej odsłonie, którą „Dziki” wygrały 7:1. W drugiej połowie zaś gracze w niebieskich trykotach kontrolowali przebieg meczu, a najlepszy na murawie okazał się autor dwóch goli i czterech asyst, Jakub Głowala. Na drugim miejscu w tabeli przycumowali z kolei Zieloni, którzy z kolei gładko ograli Młodych Perspektywicznych 5:0. Mecz nie był co prawda jednostronnym widowiskiem, ale skuteczność była ewidentnie po stronie ekipy Mateusza Piziorskiego, która tego dnia stworzyła świetnie rozumiejący się kolektyw. Wiele emocji mieliśmy też w starciu Drink Menów z ADP Wolską Ferajną zakończone zwycięstwem ekipy Mirka Wyszczelskiego 5:3. Całe zawody były bardzo zacięte i wyrównane, ale tu również, większą skutecznością wykazali się gracze w pomarańczowo-granatowych trykotach, którzy już po pierwszej odsłonie prowadzili 2:1, natomiast potem osiągnęli nawet przewagę trzech goli. Świetne zawody rozegrał autor aż czterech trafień Łukasz Skawarko.. Tuż za strefą medalową tymczasem przycumował Tank Team, który po najbardziej zaciętym meczu tego szczebla pokonał Old Legion 6:5. Całe zawody były bardzo wyrównane, toczone w bardzo twardych warunkach, w których nie brakowało mocny, męskich pojedynków, a wynik oscylował wokół remisu. Rozstrzygnięcie przyszło trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego, a trzy punkty TT zapewnił najlepszy na placu, autor gola i asysty – Cezary Przybylak. Pozostało nam starcie pomiędzy Zakonem Bonifratrów, a Pro OGórkami, które jako jedyne zakończyło się podziałem punktów. Obejrzeliśmy naprawdę ciekawe zawody z z kilkoma zwrotami akcji. Pierwszą połowę bowiem po zaciętym boju wygrał Zakon 3:2. Po zmianie stron jednak do roboty wzięła się ekipa Mikołaja Tchorzewskiego, która w czterdziestej drugiej municie przełamała rywala wychodząc na prowadzenie 4:3. Ostatnie słowo należało jednak do Zakonu, któremu cztery minuty przed końcem meczu remis 4:4 uratował najlepszy na placu Marek Konopko, autor dwóch trafień i jednego ostatniego podania.

01 03 hm2xm

 

 

5 Liga:

Bardzo dużo emocji przyniosła na inauguracyjna kolejka Piątej Ligi Zimowej. Najwięcej było ich w starciu PRE Wwa z Gramy Czasami, które zakończyło się zwycięstwem tych pierwszych 8:6. Początek należał do GC, które prowadziło już 2:0. Potem jednak oglądaliśmy pogoń gospodarzy, którzy dwa razy doprowadzili do remisu (2:2 i 3:3). Potem jednak strzelili dwa gole pod rząd, wychodząc tym samym tuż przed przerwą na prowadzenie 5:3, które rywale i tak zmniejszyli jeszcze do jednego gola. Tym razem to gracze w czerwonych trykotach zakomunikowali, że się jeszcze nie poddali i tuż po przerwie doprowadzili do stanu 5:5. Kilka minut potem gospodarze znów wyszli na jednobramkowe prowadzenie i taki wynik utrzymał się niemal do końca meczu. W samej końcówce Gramy Czasami znów doprowadziło do remisu, ale więcej zimnej krwi wykazali „Emeryci”, którzy strzelili jeszcze dwa gole, zgarniając ostatecznie komplet punktów. Ojcem zwycięstwa okazał się autor hattricka i jednego kluczowego podania – Jacek Wrzesiński. Starczyło to jednak PRE Wwa na czwartą pozycję, co oznacza że przynajmniej trzech rywali wygrało wyżej. Liderem po pierwszej kolejce został ASPN Bemowo, który pewnie pokonał Bemovię 7:3. Mecz rozstrzygnął się praktycznie po pierwszej odsłonie, którą ekipa Macieja Rataja wygrała 5:1. Po zmianie stron gracze w zielonych trykotach pozwolili rywalowi na dużo więcej, ale spokojnie kontrolowali przebieg meczu. Do zwycięstwa poprowadził ich sam kapitan, popularny „Rati”, który zanotował dwa gole i jedną asystę. Na drugim miejscu po pierwszym weekendzie gier przycumowała ekipa Nie Ma Mocnych, która dość gładko ograła Znistę 4:0. W tym przypadku zawody rozstrzygnęły się po zmianie stron. Do przerwy goli nie obejrzeliśmy, natomiast w drugiej połowie gracze w seledynowych trykotach wypunktowali oponenta. W ataku brylował autor gola i dwóch asyst, Przemek Mazurek, ale kluczem do zwycięstwa okazała się postawa między słupkami Adriana Kulmaczewskiego, który momentami bronił jak w transie. Podium zamyka zaś FC Po Nalewce, które z kolei by pokonać Semper Victorię 6:3 musiało odwrócić losy meczu. Do przerwy bowiem debiutanci prowadzili 2:1, ale tuż po zmianie stron dwa gole strzelili goście i to oni wyszli na prowadzenie 3:2. SV zdołali jeszcze wyrównać, ale ostatnie dziesięć minut należało już tylko do graczy FCPN, którzy wbili jeszcze trzy gole i zainkasowali pierwsze trzy punkty w tej edycji. Pozostało jedyne starcie, które zakończyło się podziałem punktów. Otóż w meczu, w którym również było wiele dramaturgii Orły Leszka zremisowały z Miksturą 4:4. Bliżej zwycięstwa była ekipa Pawła Przyborskiego, która do przerwy prowadziła 3:2, a po zmianie stron podwyższyła prowadzenie do dwóch goli. Ostatnie minuty to jednak napór gości, którzy minutę przed ostatnim gwizdkiem sędziego uratowali jeden punkt.

01 05 n4uas

 

 

6 Liga:

W Szóstej Lidze Zimowej wachlarz emocji był bardzo zróżnicowany. Wprawdzie nie zanotowaliśmy żadnego remisu, ale zdecydowane zwycięstwa przeplatały nam się z zaciętymi starciami. Najefektowniejszy tryumf odniósł pierwszy lider rozgrywek Zespół Niespokojnych Nóg, który aż 14:4 rozgromił FC Devs. Pierwsza połowa, którą gospodarze wygrali tylko 4:1 nie zapowiadała takiego pogromu. Po zmianie stron jednak RLS włączył turbo bieg, natomiast rywal zupełnie nie mógł sobie z tym poradzić. Tak wysokie zwycięstwo to zdecydowanie zasługa trio Damian Majewski – Paweł Majkowski – Mateusz Sieradziński, z którego tytuł gracza meczu zgarnął ten ostatni. Drugie wysokie zwycięstwo w pierwszym weekendzie zimowego sezonu odniosła KP Kozia, która bardzo gładko pokonała Złotopolskich Warszawa 10:4. Gracze w czarnych trykotach już po dwudziestu pięciu minutach spokojnie prowadzili 3:0, natomiast po zmianie tylko powiększali swoją przewagę, a ojcem tryumfu okazał się Maciej Baranowski, który zakończył zawody z dorobkiem trzech goli i dwóch asyst. Na trzecim miejscu uplasowały się Marchewki Zagłady, które w pierwszym meczu tego szczebla dość pewnie, lecz nie bez problemów pokonały Januszy Na Pikniku 6:2. Problemy gracze w pomarańczowych trykotach mieli w pierwszej połowie, zremisowanej 2:2. Po przerwie świetną partie kontynuował bohater Marchewek, Mateusz Gajda, który do dwóch goli z pierwszej połowy, w drugiej dorzucił kolejne dwa, prowadząc swoich kolegów do premierowego zwycięstwa tej zimy. Na uwagę zasługuję również postawa Justyna Króla, który raz wpisał się na listę strzelców, ale zanotował aż cztery asysty. Także premierowe punkty tej zimy wywalczyła Blok Ekipa, czyli byłe Albatrosy, która po zaciętym boju pokonała FC Running Team 8:5. Po pierwszej odsłonie minimalnie prowadziła BE 4:3 i taki wynik utrzymał się do czterdziestej trzeciej minuty, gdy obie ekipy rozpoczęły strzelanie. Znacznie więcej amunicji mieli jednak goście, którzy w samej końcówce dołożyli cztery gole, tracąc przy tym tylko dwa. Kluczem do zwycięstwa okazała się postawa Kuby Korony, autora dwóch goli i trzech asyst. Tymczasem w ostatnim starciu pierwszej serii emocji mieliśmy co nie miara. W szranki stanęli W1nners oraz Haratacze, a zawody zakończyły się zwycięstwem tych pierwszych 6:4. Mecz był w miarę wyrównany, ale drużyną zdecydowanie skuteczniejszą byli gospodarze, którzy po pierwszej odsłonie spokojnie prowadzili 4:0, a chwile po przerwie powiększyli przewagę do pięciu trafień. Potem jednak w końcu zaczęli się wstrzeliwać Haratacze, którzy rozpoczęli pogoń za rywalem, która nie wiele zabrakło, a zakończyłaby się choćby remisem. W1nners jednak zdołali odeprzeć atak rywala, tworząc w tym meczu bardzo zgrany kolektyw, o czym świadczy choćby fakt, że aż siedmiu zawodników zapisało się w statystykach. My jednak na zawodnika meczu wybraliśmy nominalnego obrońcę, Szymona Niekało, który tego dnia musiał pełnić rolę bramkarza i poradził sobie z nią bardzo dobrze. 

01 06 6bm47

 

 

7 Liga:

Sporo działo się też na siódmym szczeblu zimowej edycji Ligi Bemowskiej, gdzie rozegraliśmy pełną kolejkę pięciu spotkań. Pierwszym liderem rozgrywek zostali dość nieoczekiwanie Synowie Gmocha, którzy pewnie pokonali drugą drużynę Marchewek Zagłady 6:1. Bohaterem zwycięskiej drużyny okazał się Michał Burzyński, który zimową edycję rozpoczął od czterech goli i dwóch asyst, a więc miał bezpośredni udział przy wszystkich golach. Jedną bramką mniej, a dokładnie 9:5 Akszon Team pokonał Czupakabry Warszawa i to ekipa Kamila Dźwilewskiego została pierwszym wiceliderem zimowej kampanii. Zwycięstwo wbrew pozorom nie przyszło jednak łatwo, bo do przerwy mieliśmy remis 3:3 i to Akszon musiał gonić wynik. Po zmianie stron jednak gracze w białych koszulkach wbili trzy dość szybkie gole i potem kontrolowali już przebieg meczu, a do zwycięstwa poprowadził ich Łukasz Przeradzki, filar defensywy oraz autor gola i asysty. Tymczasem trzecie miejsce w tabeli po pierwszej serii przypadło debiutantowi, Oldboys Derby, które po wielkiej dramaturgii pokonał TSP Szatańskie Pęto 7:5. Już pierwsza połowa to ostra wymiana ciosów, zakończona prowadzeniem OD 4:3. Po zmianie stron to jednak nowicjusze w naszych rozgrywkach poszli za ciosem, wbili trzy gole z rzędu, rozstrzygając losy meczu. Zwycięzcy stworzyli nieźle rozumiejący się kolektyw, o czym mogą świadczyć statystyki. Mianowicie pięciu graczy z pola się w nich zapisało, a my postanowiliśmy wyróżnić Valentyna Boiko. Kolejnym tryumfatorem w pierwszej serii zostały powracający do naszych rozgrywek zespół FC Yelonek, który po ciężkiej przeprawie pokonał Teraz Kolską 5:3. Do przerwy późniejsi zwycięzcy prowadzili tylko 1:0, ale po zmianie stron zbudowali sobie trzybramkową przewagę, którą jednak walecznie grający rywal dziesięć minut przed końcem meczu zniwelował do jednego trafienia (3:2). Chwilę potem jednak gracze FCY pokazali charakter. Wbili rywalowi szybkie dwa gole, zażegnując tym samym niebezpieczeństwo i inkasując pierwszy komplet punktów tej zimy. Hattricka i dwie asysty zaliczył Jakub Kozłowski i to on poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa. Na zakończenie pozostał nam mecz KTS-u Chimera z Teamem Morświn, który na swoją korzyść rozstrzygnęła ekipa Pawła Janasa w stosunku 2:1. Co ciekawe wynik spotkania został ustalony jeszcze w pierwszej odsłonie. Mecz ten miał dwóch bohaterów. Przed przerwą błysnął Adrian Smoliński, który sam strzelił gola, natomiast drugiego wypracował. W drugiej zaś między słupkami KTS-u brylował Piotr Jakubowski, który tego dnia bronił był doskonale dysponowany i walnie przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu.   

01 07 kbr2l

 

Sponsor techniczny
Sponsorzy