No Matches

Gladiatorzy mistrzem Ligi Bemowskiej!

Choć w miniony weekend pogoda nas nie rozpieszczała i było potwornie zimno, to o to, by rozgrzać atmosferę zadbali zawodnicy walczący w ostatniej kolejce o najwyższe laury. Po świetnym, toczonym w szybkim tempie i stojącym na bardzo wysokim poziomie piłkarskim widowisku, Gladiatorzy pokonali Chemika Bemowo, zapewniając sobie tytuł mistrza ligi siódemek w sezonie Jesień 2019! W drugiej lidze tryumfował FC Warsaw Utd, a w trzeciej bardzo pewnie pierwsze miejsce przypieczętował Pohybel. Na czwartym szczeblu, mimo porażki, sensacyjnym mistrzem zostali Złotopolscy. Zapraszamy na podsumowanie ostatniego, jesiennego akordu naszych rozgrywek. Warto,  bo działo się wiele i jak zwykle nie zabrakło niespodzianek!

1 Liga Siódemek:

Przed ostatnią kolejką Pierwszej Ligi Siódemek w grze o „majstra” były jeszcze cztery drużyny: Gladiatorzy i Young Legion, które zgromadziły po dziewiętnaście punktów oraz Chemik Bemowo i Moszna Squad z osiemnastoma oczkami na koncie, z tym że ekipa Adriana Bery miała do rozegrania jeszcze zaległy mecz. To właśnie jedyne sobotnie starcie Chemika Bemowo z Bonum Guys mogło mieć kolosalny wpływ przed niedzielnymi zmaganiami o mistrzostwo. Młoda ekipa beniaminka najwyższego szczebla bemowskich siódemek stawiła się bardzo mocną paką i postawiła obrońcom mistrzowskiego tytułu z wiosny bardzo trudne warunki, remisując do przerwy 2:2, a potem nawet 3:3. Górę wzięło jednak doświadczenie graczy w zielonych trykotach, którzy wbili w ostatnich piętnastu minutach jeszcze dwa gole, wygrywając finalnie 5:3. Ojcem tego zwycięstwa był autor czterech goli, Damian Świerblewski. Jasnym stało się zatem, że o mistrzostwie Pierwszej Ligi Siódemek zadecyduje bezpośredni niedzielny bój pomiędzy Gladiatorami, a Chemikiem Bemowo, a w lepszej sytuacji była teraz ekipa aktualnego mistrza, która miała dwa punkty przewagi. Tymczasem w drugim niedzielnym starciu, które notabene nie doszło do skutku trzy punkty na swoje konto dopisał Young Legion, a to oznaczało, że to ekipa Wojtka Starożyka i Kuby Lipy była teraz  lideremW związku z tym, we wspomnianym hicie, który rozgrywany był chwilę później, w grę wchodził tylko komplet punktów i tyczyło się to zarówno Chemika, jak i Gladiatorów. Obejrzeliśmy kapitalne zawody, prowadzone w świetnym tempie, w których nie zabrakło niczego. Od pięknych goli, przez szybką grę i twardą walkę o każdy centymetr boiska, po nieudany finalnie pościg gości. To Gladiatorzy pierwsi objęli prowadzenie, utrzymując je do przerwy (3:2), natomiast osiem minut przed końcem zawodów odskoczyli nawet na trzy trafienia (5:2). Ostatnie minuty to szalona pogoń ekipy Adriana Bery, która o mały włos nie zakończyłaby się remisem. Ostatecznie Gladiatorzy po raz pierwszy w historii pokonali Chemika Bemowo 5:4, zostając po raz drugi mistrzem Pierwszej Ligi Siódemek. Wielkie Gratulacje !!! Do zwycięstwa świeżo upieczonego mistrza poprowadził autor dwóch goli Daniel Ciechański, ale na wyróżnienie zasłużył także duet Paweł Pająk – Michał Dryński, a szczególnie ten drugi, który zdobytym golem, przypieczętował zwycięstwo w wyścigu po koronę króla strzelców pierwszej ligi. Ponadto, najlepszym asystentem tego szczebla bemowskich siódemek został inny gracz Gladiatorów, Kamil Kuczewski. Tymczasem na potknięcie kogoś z rywali czekał Moszna Squad, któremu ostatecznie w meczu ze Zjazdem pozostała walka o przysłowiową pietruszkę. Nikt jednak nie zamierzał odpuszczać, co w konsekwencji dało nam bardzo ciekawe zawody. Pierwsza połowa to istna sinusoida. Najpierw do głosu doszli Paweł Maul i spółka, którzy już w piętnastej minucie wyszli na prowadzenie 4:0. Potem jednak dali o sobie znać rywale, którzy jeszcze do przerwy zniwelowali różnicę do jednej bramki (4:3). Po zmianie stron początkowo scenariusz nam się powtórzył. Najpierw ponownie kilka goli strzelili gracze w błękitnych koszulkach, którzy odskoczyli na trzy bramki, z tym że potem nie dali się już rywalowi dogonić, przy okazji marnując jakieś kilkanaście doskonałych okazji do podwyższenia rezultatu, tryumfując finalnie 7:4. To był kolejny świetny występ Adriana Brzuchacza, który dopisał do swojego dorobku trzy gole i tyle samo asyst. Moszna Squad tym samym zakończył sezon na czwartym miejscu, ale miał ostatecznie tylko jeden punkt straty do mistrza, natomiast Zjazd finiszował na siódmej pozycji. Medale zatem mieliśmy już rozdane, natomiast kwestia walki o utrzymanie rozstrzygnęła się już w pierwszym niedzielnym starciu, w którym St. Varsovia po kapitalnych zawodach pokonała UKS Południe Czosnów 5:3 i zesłała ekipę Artura Abramczyka do drugiej ligi. Emocje w tym meczu sięgały zenitu. W pierwszej połowie dominowała ekipa Michała Witkowskiego, która wygrała ją 3:1. Potem jednak o mały włos nie wróciły demony przeszłości, bo Czosnów wziął się ostro do roboty i dwanaście minut przed końcem meczu doprowadził do stanu 3:3. Varsovia jednak miała w swoich szeregach Sebastiana Murawskiego, który do dwóch goli z początku meczu dołożył dwa na koniec i poprowadził ją do czwartego zwycięstwa w sezonie, które dało jej ostatecznie szóste miejsce na koniec kampanii. Pozostał nam ostatni mecz w tym sezonie pomiędzy, Wariatami Kuchara, a Zmarnowanymi Talentami, w którym obie drużyny walczyły o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu. Lepiej w całej edycji prezentowała się ekipa Artura Jarosza, która zgromadziła cztery punkty więcej. Tymczasem mecz potoczył jakby na potwierdzenie tych słów, bo ciut lepsi byli właśnie tegoroczni debiutanci, a co dla nich najważniejsze byli zdecydowanie skuteczniejsi. Wprawdzie w pierwszej połowie gracze w niebieskich trykotach trafili tylko raz, za to po przerwie od trzydziestej trzeciej minuty wypunktowali rywala jak rasowy bokser, wygrywając finalnie 5:0. Zmarnowane Talenty ostatecznie finiszowały na piątym miejscu w tabeli, natomiast Wariaty Kuchara na ósmym.      

09 01 o0i4u

 

2 Liga Siódemek:

Na drugim froncie bemowskich siódemek w walce o złoto pozostały już tylko dwie drużyny, które były także pewne awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, mianowicie liderujący FC Warsaw United oraz drugi w stawce FC Zaborów. Jednak by ekipa Darka Kopcia wyrwała rywalowi prowadzenie w tabeli ten musiałby przegrać z wciąż walczącymi o brąz Drink Menami, bo dwie pierwsze drużyny w tabeli dzieliły trzy punkty. Ten hit miał dojść do skutku w sobotnie popołudnie i miał być jedynym meczem drugiej ligi rozgrywanym tego dnia, jednak ekipa Mirka Wyszczelskiego w ostatniej chwili z powodu braków kadrowych odwołała swoje przybycie, co sprawiło że Mistrzem Drugiej Ligi Siódemek bez walki zostali FC Warsaw United, a bez względu na to co się stanie w niedzielnych meczach srebrnych krążków już był pewny Zaborów, natomiast brązowych nikt już nie mógł odebrać Defenders. Świeżo upieczony wicemistrz nie zamierzał jednak kalkulować, bo wciąż w obu klasyfikacjach o zwycięstwo walczyło dwóch jego graczy. FC Zaborów w pożegnalnym starciu z jesienną edycją po wielkiej dramaturgii pokonał ostatecznie Agil at Agord 4:2. Do przerwy był jednak remis 2:2 i tak naprawdę decydujące gole padły w samej końcówce, a zdobył je Adrian Dadas, który do tego dołożył asystę , czym przypieczętował swoje zwycięstwo w klasyfikacji najlepszych asystentów trzeciej ligi. Co więcej, jednego z goli strzelił Kamil Czarnecki, który tym samym rzutem na taśmę wygrał wyścig po koronę króla strzelców tego szczebla ligi siódemek. Medale zatem mieliśmy rozdane, a nam pozostało pasjonować się walką o utrzymanie. Najpierw w szranki stanęli ostatnia w tabeli Sadybianka oraz przedostatnia Argentina FC i co ciekawe obie ekipy miały szanse na pozostanie na tym szczeblu. W lepszej sytuacji była jednak ekipa Peco Parrello, która miała dwa punkty więcej i której zwycięstwo gwarantowało utrzymanie. Gospodarze zaś musieli wygrać i czekać co wydarzy się w starciu BKS – Orły, w którym nie mógł paść remis. Tymczasem drużyna rodem z Ameryki Południowej nie pozostawiła kompletnie żadnych złudzeń ekipie z Sadyby, gromiąc ją aż 10:0. Tym samy gospodarze w bardzo efektowny sposób przypieczętowali pozostanie w drugiej lidze, a poprowadził ich do tego Mariano Konopka, który tego wieczora pięć razy pokonał bramkarza rywali, a do tego zanotował jedną asystę. Tym samym AFC zakończyła sezon jesienny na siódmym miejscu, natomiast Sadybianka na ostatnim, z hukiem spadając do drugiej ligi. Chwile potem na murawie zameldowali się Defenders oraz Lantra. Ci pierwsi, byli już pewni brązowych krążków, natomiast Ci drudzy wciąż walczyli o utrzymanie i tak naprawdę by być tego pewnym musieli wygrać. Faworytem oczywiście była ekipa Konrada Dobrowolskiego, która myślami była chyba już przy piątkowym zakończeniu sezonu, bo przegrała całkowicie zasłużenie 3:0. Jednym z bohaterów graczy w złotych koszulkach był autor dwóch asyst Radek Krześniak, a Lantra tym samym zapewniła sobie pozostanie na drugim szczeblu, finiszując w całych rozgrywkach na bardzo dobrym, piątym miejscu. W obliczu innych wyników ostatnie starcie tej kampanii pomiędzy BKS-em 04 Górki, a Orłami Leszka stało się bezpośrednim meczem o utrzymanie, a w ciut lepszej sytuacji była ekipa Mikołaja Tchorzewskiego, która legitymowała się lepszą różnicą goli i wystarczył jej remis. Obejrzeliśmy bardzo zacięte i twarde zawody, w których zdecydowała skuteczność graczy w żółtych trykotach, którzy wbili w każdej połowie po golu i po zaciętym meczu, wygrali ostatecznie 2:0. Na wyróżnienie zasłużył  maczający palce przy obu trafieniach dla swojego zespołu, Jakub Wysocki. Tym samym z Drugą Ligą Siódemek definitywnie pożegnały się zespoły Sadybianki oraz Orłów Leszka.   

09 02 ukwh7

 

3 Liga Siódemek:

W Trzeciej Lidze Siódemek przed ostatnią serią w grze o „majstra” pozostawały jeszcze cztery drużyny, ale kwestię mistrzowskiego tytułu rozstrzygnął już pierwszym sobotni mecz tej kolejki. Otóż sytuacja w tabeli tak się ułożyła, że zmagania w ten weekend otwierał liderujący Pohybel, który podejmował pewną już utrzymania KS Banderolę, a zwycięstwo gwarantowało mu mistrzostwo trzeciej ligi i awans szczebel wyżej. Ekipa Radosława Janeckiego zrobiła swoje i nie bez problemów, ale pewnie zwyciężyła 6:1, a tym razem poprowadził ich do tego autor hattricka i takiej samej liczby asyst, Kuba Golba. Tym samym kwestie tego najważniejszego kruszywa mieliśmy rozstrzygniętą, a co ciekawe, zwycięstwo w obu klasyfikacjach indywidualnych zapewnił sobie snajper świeżo upieczonego mistrza – Przemek Girgiel, który przypieczętował swój sukces golem i asystą. Drudzy, z walczącej już tylko o srebro i awans czwórki, na murawie zameldowały się trzecie w stawce Kasztany, które by marzyć o wicemistrzostwie musiały pokonać wciąż walczącą o utrzymania ekipę Nie Ma Mocnych i czekać na potknięcie wicelidera. Patryk Abramczyk i spółka odrobili swoją lekcję na piątkę pewnie wygrywając właśnie taką liczbą goli, a my na zawodnika meczu wybraliśmy filara obrony, autora gola oraz asysty – Przemka Laczyckiego. Teraz Kasztanom pozostało czekać na to co wydarzy się chwilę później w starciu czwartego w tabeli Walca z wiceliderem ,Wolą Fans. Ekipa Macieja Zarzyckiego wobec innych wyników walczyła już tylko o brąz, natomiast zespół z Woli rywalizował jeszcze o krążki koloru srebrnego oraz o promocję do drugiej ligi. Obie drużyny, by osiągnąć swój cel musiały wygrać. Nie było zatem kalkulacji, a my obejrzeliśmy bardzo wyrównane i zacięte zawody, w których żadna ze stron nie uzyskała jakiejś znaczącej przewagi i o których zdecydował jeden gol. Otóż w czterdziestej trzeciej minucie, najwięcej zimnej krwi w polu karnym zachował niepilnowany Michał Wasilewski, który tym samym zapewnił graczom w białych trykotach wicemistrzostwo Trzeciej Ligi Siódemek oraz awans szczebel wyżej. Medale zatem mieliśmy rozdane. Mistrzem jesiennej kampanii został Pohybel, srebro zgarnęli chłopaki z Woli, natomiast brąz przypadł Kasztanom. Walec tymczasem finiszował tuż za podium, natomiast ekipa Piotra Burdacha, która przegrała z Kasztanami pożegnała się z trzecią ligą. To jednak nie był koniec emocji, ponieważ walka o utrzymanie była równie pasjonująca. Najpierw w szranki stanęli KP Kozia oraz Anteniarze, czyli drużyny które plasowały się tuż nad strefą spadkową, ale tylko wygrany tej potyczki mógł być pewnym utrzymania, przegrany zaś był uzależniony od postawy ekipy z Legionowa. Tymczasem obie drużyny stworzyły bardzo ciekawe widowisko, które rozstrzygnęło nam się już w pierwszej odsłonie, w której padły wszystkie gole. Wynik, po ładnej, indywidualnej akcji otworzył w siódmej minucie Antoni Pieńkos, który okazał się bohaterem Koziej. Wprawdzie kilka minut potem wyrównał Jakub Cieślak, ale tuż przed przerwą znów błysnął Pieńkos, dając swojej drużynie jak się później okazało bezcenne trzy punkty, które zapewniły jej pozostanie w trzeciej lidze i progres w tabeli aż na piąte miejsce. Anteniarze tymczasem obok NMM pożegnali się z tym szczeblem bemowskich siódemek, ponieważ w ostatnim starciu tej kampanii TN Pocisk po wielkich emocjach pokonał PRE Wwa 5:4 i rzutem na taśmę utrzymał się w lidze. Tym razem bardzo dobre zawody rozegrał Paweł Romatowski, który zanotował hattricka, a świetnie wsparł go duet: Koper – Strzeszewski, który podwójnie zapisał się w statystykach.     

09 03 ymj7j

 

4 Liga Siódemek:

Na czwartym szczeblu bemowskich siódemek przy Obrońców Tobruku 11 przed ostatnią kolejką mieliśmy jeszcze trzech kandydatów do złota oraz kilka scenariuszy tej ostatniej prostej. W najlepszej sytuacji był lider – Złotopolscy Warszawa, który w przypadku zwycięstwa zgarniał pełną pulę. Jednak nawet w przypadku porażki ekipa Bartka Michalskiego mogła pozostać na czele tabeli, wszystko zależało od starcia Bemovii z Old Legionem. My jednak będziemy się trzymać chronologii i zaczniemy od dwóch mniej istotnych meczów, które rozegraliśmy w sobotę. Najpierw w starciu o przysłowiową pietruszkę FC Running Team po bardzo emocjonującym meczu zremisował z Teamem Morświn 3:3. Pierwsza połowa oraz początek drugiej należał do gospodarzy, którzy prowadzili już nawet 3:1. Potem jednak „Morświny” mozolnie odrabiały straty, co im się udało, ale trzeba tutaj zaznaczyć postawę między słupkami gości Dominika Lutostańskiego, który obronił dwa rzuty karne (!!!), przy stanie 3:2, a następnie dwie minuty przed końcem meczu, ratując poniekąd remis swojej drużynie. Tym samym ekipa Krzysztofa Góreckiego z jedenastoma punktami na koncie zakończyła jesienną kampanię na szóstym miejscu, natomiast Team Morświn finiszował pozycje niżej z jednym punktem mniej. Drugi z sobotnich potyczek już nie był zupełnie o nic. Otóż w szranki stanęli wciąż mający szanse na brąz - Haratacze oraz Synowie Gmocha, którzy walczyli już o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu. Patryk Rosłaniec i spółka mimo że to rywal pierwszy doszedł do głosu szybko odpowiedział i przejął inicjatywę, wygrywając pierwszą odsłonę 4:1. Po zmianie stron Haratacze kontrolowali przebieg meczu, ale mogą mówić też o sporym szczęściu, bo rywale zmarnowali kilka stuprocentowych okazji. Reasumują po przerwie obie drużyny trafiły po razie i całe zawody skończyły się pewnym zwycięstwem Harataczy 5:2. Zatem gracze w białych koszulkach zrobili swoje i czekali co stanie się w we wspomnianym starciu trzeciej z drugą drużyną w stawce. Punkt o dziesiątej w niedzielę, na murawie zameldowali się Bemovia oraz Old Legion, a stawką tego starcia były nawet krążki koloru złotego. Obie ekipy stworzy świetne widowisko, w którym zdecydowała skuteczność oraz kunszt strzelecki najlepszego na placu, autora obu goli dla Bemovii – Daniela Białka, który w trafił z rzutu wolnego w dwudziestej minucie, a następnie podwyższył wynik w czterdziestej minucie meczu. Na to Legioniści zdołali odpowiedzieć trafieniem Piotra Borsa w samej końcówce, które jak się później okazało było fatalne w skutkach dla Piotra Modzelewskiego i spółki. Bemovia wygrała ostatecznie 2:1, ale jak wspominaliśmy gospodarze by zachować szanse na mistrzostwo musieli wygrać dwoma golami i czekać na porażkę lidera, ponieważ wtedy o kolejności całego podium decydowałaby mała tabela, a w niej liczyły się tylko punkty i bramki w bezpośrednich starciach pomiędzy trzema zainteresowanymi drużynami. Zatem nie ważny był już wynik ostatniego niedzielnego meczu, w którym Złotopolscy Warszawa mieli przypieczętować mistrzostwo w starciu z TSP Szatańskie Pęto, tymczasem ekipa Bartosza Ochmana zagrała najlepszy mecz w sezonie i rozgromiła lidera 6:1. Co ciekawe, ani kapitan Złotopolskich, ani delegacja Bemovii nie byli świadomi tego, że wszystko jest już jasne i że o wszystkim zdecydował stracony gol przez świeżo upieczonego wicemistrza w ostatnich minutach meczu z Legionem. Mistrzem Czwartej Ligi Siódemek zostali zatem Złotopolscy Warszawa, z krążkami koloru srebrnego oraz także z awansem szczebel wyżej finiszowała Bemovia, a najniższy stopień podium przypadł Old Legionowi. Wyścig po koronę króla strzelców z szesnastoma bramkami na koncie wygrał z kolei Jakub Lipa z Legionu, natomiast laureatów wśród najlepszych asystentów mamy dwóch: lidera złotych medalistów – Illie Dehodę oraz kolejnego „Legionistę” - Michała Buczaka. Pozostał nam mecz, który nie doszedł do skutku, a łatwe trzy punkty dopisali do swojego konta Chyże Rosomaki, które ostatecznie zakończyły jesienną kampanię na ósmym miejscu.  

09 04 q285b

 

W tym sezonie to tyle. Dziękujemy Wam za piękną walkę, sporo emocji i ciekawą rywalizację. W najbliższych dniach, spodziewajcie się wychodzących regularnie kolejnych podsumowań sezonu, a mamy nadzieję, że z większością z Was zobaczymy się już w najbliższy piątek w Spin City Bemowo na Uroczystym Zakończeniu sezonu!

Sponsor techniczny
Sponsorzy