No Matches

Young Legion i Janusze na Pikniku zatrzymani!

Cztery zespoły pozostają w grze o mistrzostwo ligi siódemek. W miniony weekend, w meczu na szczycie Moszna Squad pokonał jedyną dotychczas ekipę z kompletem punktów, Young Legion i awansował na pierwsze miejsce. Rywalizacja jest jednak bardzo zacięta, w grze są jeszcze Gladiatorzy i Chemik Bemowo i czeka nas jeszcze kilka bezpośrednich starć między zainteresowanymi drużynami, więc szykuje się niezwykle emocjonująca końcówka sezonu! Nie inaczej jest w lidze szóstek, gdzie dopiero w ostatniej kolejce, w bezpośrednim starciu o mistrzostwo staną w szranki AnonyMMous i FC NaNkacu. Sensacją kolejki jest też na pewno porażka lidera trzeciej ligi, Januszy na Pikniku z zamykającą dotychczas tabelę, Izbą Wytrzeźwień.

1 Liga Siódemek:

Niesamowita sytuacja wyklarowała nam się po szóstej kolejce Pierwszej Ligi Siódemek, po której całe podium ma na koncie po piętnaście punktów, natomiast czwarty w stawce Chemik Bemowo ma trzy oczka straty, ale przed sobą jeszcze zaległy mecz z ostatnią drużyną w tabeli. To właśnie ekipa Adriana Bery starciem z UKS-em Południe Czosnów zainaugurowała tą kolejkę, wygrywając nieoczekiwanie, bo po bardzo ciężkim boju tylko 3:2. Ekipa z Czosnowa postawiła osłabionym kadrowo gospodarzom bardzo trudne warunki, ulegając do przerwy tylko 2:1. Mało tego, pięć minut po przerwie mieliśmy remis 2:2, ale na szczęście w szeregach gospodarzy nieźle dziś dysponowany był nie tylko najlepszy na placu Maciej Baranowski, ale także Piotr Dzisiów, który wbił dwa gole, w tym tego decydującego, dającego Chemikowi trzy punkty. Te zaś okazały się niezbędne by zachować bezpieczny dystans do podium. Chwilę potem byliśmy bardzo ciekawi jak w konfrontacji z obecną trzecią siłą ligi – Gladiatorami poradzi sobie trzecia od końca St. Varsovia. Ekipa Michała Witkowskiego zrobiła co mogła by napsuć krwi rywalowi i to im się jeszcze udawało w pierwszej odsłonie, którą przegrali tylko 2:1. Po zmianie stron mimo starań gospodarzy gole strzelali już tylko faworyzowani rywale, których tym razem do tryumfu 5:1 poprowadził autor dwóch goli i jednej asysty Krzysztof Gołos. Gladiatorzy tym samym awansowali na pozycje wicelidera, wykorzystując potknięcie ówczesnego lidera. Dokładnie chwilę potem bowiem byliśmy świadkami hitu tej serii, w którym w szranki stanęli właśnie liderujący Young Legion oraz drugi w tabeli Moszna Squad, a którego stawką było pierwsze miejsce w tabeli. W komfortowej sytuacji byli gracze w zielonych trykotach, ale ekipa Pawła Maula już w poprzedniej serii wygrywając z Gladiatorami, zakomunikowała wszystkim, że walczyć będzie w tej edycji o najwyższe cele. Mecz był w miarę wyrównany, zacięty, ale gole wpadały do jednej bramki. Popis skutecznej i zespołowej gry dali tego dnia goście, którzy po pierwszych dwudziestu pięciu minutach prowadzili już 2:0, a dziewięć minut przed końcem meczu nawet 4:0. W samej końcówce o emocje zadbali rywale którzy strzelili szybkie dwie bramki i kilka minut przed końcem zawodów do takiej różnicy zmniejszyli rezultat tego meczu, ale na więcej zabrakło i czasu i sił. Moszna Squad finalnie zasłużenie zwyciężył 4:2 i został liderem Pierwszej Ligi Siódemek, a poprowadził ich do tego Adrian Brzuchacz, który miał bezpośredni udział przy trzech golach. W tym samym czasie na drugim boisku Zmarnowane Talenty mierzyły się ze Zjazdem i tutaj faworytem wydawała się ekipa Tomka Drzała, która by nie dać odjechać strefie medalowej musiała wygrać. Tymczasem obejrzeliśmy bardzo wyrównane zawody, w których każda ze stron miała okazje by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, a wynik 1:1, który jest trochę niespodziewany w gruncie rzeczy okazał się sprawiedliwy. Niestety ostatni z zaplanowanych meczów pomiędzy Wariatami Kuchara, a Bonum Guys nie doszedł do skutku, a dokładnie zakończył się walkowerem na korzyść ekipy Stasia Kędzierskiego, która tym samym zainkasowała swoje pierwsze punkty tej jesieni.       

06 01 wnha4

2 Liga Siódemek:

Za nami również zmagania szóstej serii Drugiej Ligi Siódemek, gdzie pierwsza czwórka zgodnie wygrała swoje mecze, a co tym idzie na podium zachowany został status quo. Nie oznacza to jednak, że tej kolejce nie towarzyszyły emocje. Wręcz przeciwnie, wszystkie starcia dostarczyły nam ich mnóstwo, nie mogliśmy narzekać na brak dramaturgii. Najpierw do boju ruszył trzeci w stawce – FC Zaborów, który z pierwszej trójki miał chyba najmniej problemów ze swoim rywalem. Ekipa Darka Kopcia pewnie pokonała Sadybiankę 5:2. Już po pierwszej odsłonie gracze w granatowych trykotach prowadzili 3:0 i wydawało się, że po zmianie stron dopełnią formalności. Rywal się jednak nie położył i w drugiej połowie doszedł Zaborów na dwa gole, ale w samej końcówce to debiutant w naszej lidze postawił kropkę nad „i”. Do zwycięstwa poprowadził go Kamil Czarnecki, który dwoma trafieniami i jedną asystą utrzymał drugie miejsce wśród najlepszych snajperów drugiej ligi. Ponadto dwoma ostatnimi podaniami popisał się Adrian Dadas, który tym samym objął prowadzenie w klasyfikacji najlepszych asystentów tego szczebla LB. Chwilę potem byliśmy świadkami drugiego zwycięstwa tej jesieni Lantry, która po dobrym meczu zasłużenie pokonała nieobliczalną Argentinę FC 6:3. Gracze w złotych trykotach grali spokojnie, mądrze od tyłu i skutecznie z przodu, a do tego mieli w swoich szeregach Eryka Bieleckiego, który już po pierwszej połowie wygranej 3:0 miał na koncie trzy asysty, a w sumie zawody zakończył czterema ostatnimi zagraniami i jednym golem. Do tego świetnie akompaniował mu Igor Mushko, który już na początku drugiej odsłony skompletował hattricka, a potem popisał się jeszcze asystą. Mimo sześciu punktów na koncie Lantra pozostał na przedostatnim miejscu w tabeli, ale trzeba zauważyć, że takim dorobkiem legitymują się aż cztery zespoły z miejsc 6-9. W kolejnym starciu nadzieje na powrót do strefy medalowe mieli Defenders, którzy liczyli na potknięcie kogoś czołówki, bo swoje zadanie wykonali. Otóż Konrad Dobrowolski i spółka punkt w południe po wielkiej dramaturgii pokonali Agil at Agord 3:2, ale w konsekwencji pozostali tuż za podium. Gracze w czerwonych trykotach już po pierwszej odsłonie spokojnie prowadzili 2:0. Po zmianie stron jednak do gry wrócili goście, którzy sześć minut przed końcem zawodów doprowadzili do stanu 2:2. Chwilę potem jednak zimną krwią wykazał się Mateusz Nyśk, który zapewnił „Obrońcom” trzy punkty, ale to nie on został wybrany zawodnikiem meczu. Miano to bowiem zgarnął autor dwóch goli Jarek Jachna. Przez godzinę gracze w czerwonych trykotach byli nawet na podium, czekając co zrobi ekipa Mirka Wyszczelskiego. Tymczasem Drink Men aby pozostać na pozycji wicelidera musieli pokonać zawsze groźny BKS 04 Górki i ta sztuka im się udała, choć przyszła po ciężkim boju. Do przerwy bowiem było tylko 2:1 i dopiero w drugiej połowie DM odjechali rywalowi na trzy trafienia i nie dali się już dogonić, wygrywając finalnie 4:2. Świetną partię rozegrał autor hattricka, Alan Stępniewski, a beniaminek pozostał na drugim miejscu w tabeli. Tymczasem pozycje lidera Drugiej Ligi Siódemek w meczu zamykającym tę serię obronił FC Warsaw United, który po dość niespodziewanie ciężkiej przeprawie, pokonał ostatnie w stawce Orły Leszka 2:1. Mecz otworzyła już w piątej minucie wedle przypuszczeń ekipa Patryka Kozickiego. Chwilę później był już remis, który utrzymał nam się do przerwy. Pięć minut po wznowieniu gry drugą bramkę w tym meczu zdobył najlepszy na placu, lider klasyfikacji najlepszych snajperów - Olaf Jasiński i jak się później okazało było to trafienia na wagę trzech punktów. W drugiej połowie więcej z gry miało oczywiście Warsaw United, ale Orły także pokazały charakter, stwarzając sobie również dogodne sytuacje do wyrównania. Finalnie jednak nic już się nie zmieniło, a obie drużyny pozostały na swoich miejscach w tabeli.      

06 02 tm9hn

3 Liga Siódemek:

Na trzecim froncie bemowskich siódemek przy Obrońców Tobruku 11 rozegraliśmy pełną kolejkę pięciu spotkań, po których znów mamy roszady na podium. Wydarzeniem tego weekendu było starcie dwóch pierwszych drużyn w tabeli – Woli Fans z Kasztanami, które po wielkiej dramaturgii wygrała ekipa Patryka Abramczyka 2:1 i została nowym liderem Trzeciej Ligi Siódemek. Tej konfrontacji towarzyszyły wielkie emocje, bo od trzydziestej pierwszej minuty to właśnie Kasztany prowadziły 1:0 i taki wynik utrzymały niemal do końca zawodów. Dwie minuty przed ich końcem lider ekipy z Woli – Daniel Guba doprowadził do wyrównania, ale dosłownie minutę potem Przemek Laczycki zapewnił swojej drużynie trzy punkty i prowadzenie w tabeli. Porażka kosztowała WF spadek aż na czwarte miejsce, natomiast Kasztany na czele tabeli nie są osamotnione. Także trzynaście punktów uzbierał bowiem Walec, który w sobotni poranek, w hicie tej kolejki łatwo pokonał PRE Wwa 3:0. Spodziewaliśmy się, że nominalni ”Emeryci” postawią trudniejsze warunki drużynie Maćka Zarzyckiego, bo mieli wielką chrapkę powrócić na podium, z którego nie tak dawno spadli. Tymczasem Walec kierowany przez najlepszego na placu Janka Raszyńskiego zagrał bardzo mądre zawody i wypunktował rywala, nie dając przy tym odjechać w tabeli Kasztanom. W ślad za wspomnianą dwójką poszedł czwarty przed tą serią Pohybel, który bez większych problemów odprawił z kwitkiem KP Kozią 7:1. Tak naprawdę losy meczu rozstrzygnęły się w drugiej połowie, gdyż przed przerwą gracze w czarnych trykotach jeszcze w miarę stawiali czoła faworyzowanemu rywalowi, ulegając tylko 2:0. Po zmianie stron jednak ekipa Radka Janeckiego podkręciła tempo, ale przede wszystkim odzyskała skuteczność. Do efektownego zwycięstwa poprowadził ich tym razem autor dwóch goli i takiej samej liczby asysty – Kuba Golba, a świetnie wsparł go lider obu klasyfikacji indywidualnych – Przemek Girgiel, który finalnie wykręcił takie same statystyki co kolega z drużyny. Pohybel tym samym z punktem straty do prowadzącej dwójki uzupełnił podium trzeciej ligi. Tymczasem dzieje się również w drugiej połowie tabeli, gdzie pierwsze zwycięstwo w sezonie odniosła KS Banderola, która dość zaskakująco, bo bardzo gładko ograła Anteniarzy 5:2. Kluczem do zwycięstwa okazała się zespołowość, większe zaangażowanie oraz skuteczność graczy w niebieskich trykotach, których do pierwszego zwycięstwa w sezonie poprowadził kapitan, Maciej Rak, autor dwóch goli i jednego ostatniego podania. Zwycięstwo to było o tyle istotne, że pozwoliło Banderoli wygrzebać się ze strefy spadkowej. Na zamknięcie tej serii w meczu drużyn z drugiej połowy tabeli Pocisk Legionowo po bardzo wyrównanych i zaciętych zawodach zremisował bezbramkowo z Nie Ma Mocnych. Taki, dość rzadko spotykany w naszej lidze wynik, nie zmienił sytuacji w tabeli obu drużyn. Ekipa z Legionowa z sześcioma punktami na koncie pozostała na szóstym miejscu, natomiast Piotr Burdach i spółka pozostali na ósmej pozycji z punktem straty do rywala i tylko punktem przewagi nad strefą spadkową.

06 03 mf8aw

4 Liga Siódemek:

Przed tą serią spotkań w Czwartej Lidze mieliśmy szalenie spłaszczoną tabele, ale po weekendzie trochę się rozluźniło. Niemniej nadal nic nie zostało przesądzone. Kolejkę rozpoczęliśmy starciem Team Morświn ze Złotopolskimi Warszawa. Lepiej zaczęli ci pierwsi, bo na samym starcie otworzyli wynik, a potem przez dłuższy czas go utrzymywali. Dopiero tuż przed końcem pierwszej odsłony ZW zdobyli gola do szatni za sprawą Illii Dehody, a w drugiej części przejęli inicjatywę. Maczał w tym palce wspomniany Dehoda, który dołożył dwie asysty i dzięki temu jego drużyna wygrała 1:3. Co w konsekwencji dało im awans na pozycję lidera. Tuż za nimi uplasowali się Haratacze, którzy przerwali passę dwóch meczów bez wygranej, pokonując Bemovię 2:1. Zawodnicy w białych barwach jako pierwsi zdobyli bramkę jeszcze przed przerwą, ale w drugiej części kapitalnym strzałem z rzutu wolnego wyrównał Marcin Czech. Potem obie strony miały doskonałe szanse na objęcie prowadzenia, ale udało się to Harataczom. Po uderzeniu Kacpra Czyżyka piłka jeszcze odbiła się od interweniującego obrońcy i wpadła pod poprzeczkę. W odpowiedzi ekipa z Bemowa miała dwie świetne okazje, by doprowadzić do remisu, ale dwukrotnie zabrakło im szczęścia i rezultat już się nie zmienił. Znacznie mniej emocji było w konfrontacji Old Legionu z Czupakabrami Warszawa. Po koncercie Jakuba Lipy (hat-trick i dwa ostatnie podania) „Legioniści” ograli rywala 7:1, co pozwoliło im znaleźć się na trzecim miejscu. CW zaś mimo przegranej pozostali na przedostatniej pozycji. W rywalizacji Synów Gmocha z Chyżymi Rosomakami z wysokiego „C” rozpoczęła drużyna Michała Rosochowicza, ale później nie było już tak kolorowo. Jeszcze do przerwy było 1:1, ale po zmianie połów „Rosomaki” podkręcili tempo i zaaplikowali oponentom cztery gole, nie tracąc przy tym żadnego. Bohaterem tego widowiska bez dwóch zdań był Karol Galiński, który miał udział przy każdej bramce swojego zespołu. Na sam koniec kolejki TSP Szatańskie Pęto podejmowało lidera FC Running Team. I już w 2 minucie TSP wyszli na 1:0 i już do końca nie oddali prowadzenia, jeszcze je zwiększając. Świetnie zagrał zwłaszcza Wojciech Gronczewski, który zanotował dublet, a także autor pierwszego trafienia Adrian Urbański. Dzięki tej wygranej TSP Szatańskie Pęto na nowo podłączyli się do walki o medale, FC RT z kolei spadli z pierwszego aż na czwarte miejsce.

06 04 maer8

 

1 Liga Szóstek:

W Pierwszej Lidze na „Irzyku” wciąż nie została rozstrzygnięta kwestia mistrzostwa. FC NaNkacu po wpadce w zeszłej kolejce i stracie pozycji lidera szybko wrócili na odpowiednie tory i po bardzo dobrym, zespołowym występie okazali się lepsi od New Greenback, pokonując ich 2:6. Już przed przerwą „Kace” wykazały się dobrą skutecznością, zdobywając trzybramkowe prowadzenie. A do tego między słupkami świetnie spisywał się Kamil Bieńkowski, który pierwszą połowę zakończył z czystym kontem. Po zmianie połów NG starali się odrabiać straty, ale tego dnia było to za mało na dobrze dysponowanego przeciwnika, w barwach którego oprócz wspomnianego bramkarza znakomite występy zanotowali też Dominik Baćko i Paweł Wojsław. Dzięki temu FC N pozostali w wyścigu po tytuł i o złoto powalczą w bezpośrednim starciu z AnonyMMous już w najbliższy weekend. „Anonimowi” również się nie pomylili. W konfrontacji z lubiącymi sprawić niespodziankę Młodymi Perspektywicznymi, nie dali rywalom rozwinąć skrzydeł, od początku kontrolując przebieg boiskowych wydarzeń. Skończyło się na 7:3 dla Macieja Miękiny i spółki i było to w pełni zasłużone zwycięstwo. MVP tej potyczki został autor hattricka Piotr Krawczyk, ale na spory plus zasłużył też Robert Lichański i reszta zawodników. AnonyMMous utrzymali pozycję lidera i, jak już wspomnieliśmy, za tydzień zagrają o wszystko z FC NaNkacu. MP z kolei, mimo porażki, zapewnili sobie cel minimum, jakim było utrzymanie, ale też mają minimalne szanse, by na finiszu znaleźć się na podium. Jednak o to będzie trudno, gdyż OMS musiałby w dwóch swoich ostatnich starciach nie zdobyć nawet punktu. Lecz trudno w to wierzyć, zwłaszcza po ich kapitalnym występie przeciwko Rycerzom Świtu, gdzie pokonali oponentów 6:10. Po pierwszej odsłonie było 4:3. Wprawdzie zespół Cezarego Andrzejczyka był częściej w posiadaniu piłki, za to byli diabelnie skuteczni, stąd też wynikało ich prowadzenie po połowie meczu. Po zmianie stron zawodnicy OMS nie zmienił swojej taktyki i prowadzony przez fenomenalnie dysponowanego Stanisława Buławę odmienił losy tej potyczki, praktycznie zapewniając sobie miejsce „na pudle”. W przyszłym sezonie w elicie na pewno pozostanie Drink Team. W kontekście boju o utrzymanie ich starcie z Yelonkersami było kluczowe. Przez blisko 45 minut tego widowiska oglądaliśmy przypominającą pojedynek bokserski wymianę ciosów, ale sama końcówka należała do weteranów Ligi Bemowskiej, którzy odskoczyli ekipie z Jelonek i finalnie triumfowali 6:3. Jeśli zaś chodzi o zespół Bartosza Paweli, to spadł on do strefy spadkowej, ale czy się z niej wygrzebie? Dowiemy się tego dopiero w przyszłej serii gier. Nie mniej ciekawie było w rywalizacji All4One i Bad Boys Zielonki. Obie strony również próbują uniknąć degradacji do Drugiej Ligi, dlatego też stawka tego spotkania była ogromna. Lepiej w tej próbie nerwów odnalazł się wciąż aktualny mistrz, ale przez znakomitą większość tego meczu oglądaliśmy zacięty bój. W końcówce jednak sprawy w swoje ręce (a w zasadzie nogi) wziął najlepszy piłkarz poprzedniego sezonu, Maks Himel i to on poprowadził A4O do zdobycia cennych trzech punktów. Które to być może sprawią, że po pełnych licznych perturbacji jesiennych rozgrywkach ekipa Macieja Rataja pozostanie w elicie.

08 05 hzj5d

 

2 Liga Szóstek:

Na drugim szczeblu walka o mistrzostwo i awans trwa w najlepsze. W tej serii gier obejrzeliśmy cztery spotkania i prawie wszystkie z nich były mocno jednostronne. Chłopcy do bicia w poprzedniej kolejce dość nieoczekiwanie wygrali, ale tym razem nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Tank Teamem, który w końcu ustabilizował formę. TT pewnie i bez najmniejszych problemów pokonał Cdb13:0. Popisową partię rozegrali zwłaszcza Adam Markowski i Sebastian Dziewulski, na uwagę zasługuje też czyste konto w wykonaniu Jacka Żołnierskiego. W spotkaniu Gramy Czasami z ASPN Bemowo liczyliśmy na ogrom emocji, ale i tutaj na placu dominowała tylko jedna drużyna. Była to ekipa Macieja Rataja, która bezlitośnie zlała rywali aż 1:17. Wprawdzie GC mieli problemy ze składem, ale mimo wszystko tak wysoki wynik był wielkim zaskoczeniem. A na ten dorobek solidnie zapracowała kadra ASPN-u, lecz najlepsze wrażenie zrobił wszędobylski Piotr Świstak. Po tej efektownej wygranej zespół z Bemowa pozostał w grze o strefę medalową, Gramy Czasami zaś niebezpiecznie zbliżyli się do strefy spadkowej, jednak jak się później okazało, zapewnili sobie utrzymanie. Takim samym, jednostronnym i wysokim rezultatem zakończyła się konfrontacja Dzików Futbolu z KS Precyzyjnym Browarem. Drużyna Macieja Kucharskiego nie pozostawiła Dzikom złudzeń i od pierwszego do ostatniego gwizdka dominowała na placu, raz za razem dziurawiąc siatkę w bramce oponentów. Za to odpowiadało głównie ofensywne trio Damian Falęta, Maciej Bożkiewicz i Rafał Goluch, ale o całej drużynie można było mówić w samych superlatywach. KS PB triumfowali po raz piąty z rzędu i są na dobrej drodze, by wiosną zagrać w Pierwszej Lidze. Jeden z ich głównych konkurentów do tego celu, czyli FC Ochota, również nie zwalnia tempa. Chociaż trzeba przyznać, że skazani na pożarcie FC Devs do przerwy postawili trudne warunki.   Po wznowieniu gry jednak Ochota prowadzona przez jak zwykle imponującego skutecznością Przemka Sawickiego podkręciła tempo i ostatecznie wygrała 5:11. To pozwoliło utrzymać im pierwsze miejsce w tabeli na dwie kolejki przed końcem. Z kolei „Diabły” po tej przegranej ponownie żegnają się drugą ligą. To dla nich prawdziwa sinusoida, bo po spadku zeszłej jesieni, wiosną wywalczyli powrót na drugi szczebel rozgrywek, by teraz ponownie wrócić na trzeci front. Ważne trzy punkty w kontekście walki o złoto zdobył Fast Trans. Tym razem jednak wicelider nie musiał udowadniać swojej wyższości na placu, gdyż Yelonki oddały im walkowera.

08 06 ht4bf

 

3 Liga Szóstek:

W Trzeciej Lidze wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że po tym weekendzie poznamy mistrza. Jak się okazało, futbol po raz kolejny pokazał, jak nieprzewidywalnym jest sportem. Już w pierwszy mecz ósmej serii gier zaczęliśmy od niespodzianki. Bijący się o awans Akszon Team na dość nieoczekiwanie przegrał z Prosektorium 3:4. Do przerwy było 1:3 dla debiutantów w Lidze Bemowskiej, ale po zmianie połów AT zaczął odrabiać straty. I był bliski szczęścia, ale przy stanie 2:3 zmarnował rzut karny, co natychmiast się na nich zemściło, gdyż po chwili najlepszy na boisku Tomasz Secer podwyższył na 2:4. Mimo straty gola Prosektorium dowieźli wygraną i utrzymali szóstą pozycję w tabeli. Wpadkę „Akszonów” wykorzystali W1nners, pewnie pokonując Teraz Kolską 3:10. To był pokaz siły „Zwycięzców”, którzy zaprezentowali się świetnie jako kolektyw, ale i patrząc na indywidualności, ich występ również robił wrażenie. Bardzo skuteczny byli Patryk Bolek i Szymon Lewczuk, świetnie dyrygował grą Tomasz Prachnio. Ta wygrana była dla „granatowo-czerwonych” o tyle ważna, że dzięki niej powalczą o mistrzowski tytuł już za tydzień. A wszystko to dlatego, że sensacyjne zwycięstwo zanotowała Izba Wytrzeźwień, pokonując niepokonanych do tej pory Januszy na Pikniku 7:3. I nie było w tym żadnego przypadku, gdyż „Izba” od pierwszych minut prezentowała się doskonale, skutecznie neutralizując atuty rywali. Jeszcze do przerwy IW prowadzili 4:3, a po zmianie stron uwijający się jak w ukropie Artur Roguski zachował czyste konto. Równie dobrze spisali się jego koledzy z pola z Adrianem Giżyńskim na czele. W drugiej części zawodnicy w czerwonych trykotach wbili JnP kolejne trzy gole i już było jasne, kto tutaj był lepszy. Dla Januszy porażka ta była o tyle bolesna, bo mocno skomplikowała im kwestię mistrzowskiego tytułu. Wprawdzie nadal wszystko w rękach Krzysztofa Sobieszczuka i jego kolegów, ale w ostatniej kolejce czeka ich starcie z W1nners, które przesądzi o tytule. W szlagierowo zapowiadającej się rywalizacji Zespołu Niespokojnych Nóg z Walcem spodziewaliśmy się wyrównanego boju, ale mecz ten od samego startu toczony był pod dyktando RLS. Imponował zwłaszcza Damian Majewski, który aż osiem razy trafiał do siatki, choć nie ustępował mu też Paweł Majkowski ze swoimi czterema asystami. Ostatecznie po zaskakująco jednostronnym widowisku Zespół Niespokojnych Nóg wygrał 14:6 i dzięki temu wciąż się liczy w wyścigu o Drugą Ligę. Na zakończenie kolejki zmierzyły się dwie ekipy z dołu stawki, czyli KTS Chimera i Gang Dzbanów. Ci drudzy mocno utrudnili sobie sytuacje, stawiając się na placu w ledwie pięciu zawodników, ale mimo tego GD przed długi czas nie ustępowali przeciwnikom. W końcówce tej potyczki dał jednak o sobie znać brak sił, co miało rzecz jasna wpływ na to, że KTS zwyciężył 8:4. Na plus z pewnością zasłużył Wiktor Polonskyi, autor hattricka i dwóch ostatnich podań, ale brawa należą się też Piotrowi Jakubowskiemu za obronienie dwóch rzutów karnych (!).

08 07 ntl8p

 

Sponsor techniczny
Sponsorzy