Kapitalny weekend Legionu! Faworyci wciąż „w gazie”!

To był świetny weekend dla Legionistów. W lidze siódemek Young Legion wygrał po raz kolejny i zachowuje kontakt z ligową czołówką, na której czele stoją niesamowici Gladiatorzy, którzy tym razem nie pozostawili złudzeń zawsze groźnemu Zjazdowi. W drugiej lidze nowym liderem zostali Defenders, w trzeciej PRE WWa, a na czwartym froncie oba swoje mecze wygrał starszy Legion, który awansował dzięki temu na fotel lidera. W lidze szóstek pretendenci do tytułu dalej nie zwalniają tempa. Zarówno AnonyMMous i FC NaNkacu w pierwszej, FC Ochota w drugiej, jak i przede wszystkim Janusze na Pikniku w meczu na szczycie w trzeciej lidze, wygrały swoje mecze i pewnie zmierzają po mistrzowskie laury. Sprawdźcie najświeższe podsumowanie kolejki!

I Liga Siódemek:

W czwartej kolejce Pierwszej Ligi Siódemek obejrzeliśmy pięć spotkań, w których w większości przypadków faworyci pewnie odprawiali z kwitkiem swoich rywali. Zanotowaliśmy także jedną roszadę na podium. Zjazd porażkę w szlagierowym starciu okupił spadkiem z drugiej, aż na piątą pozycję. Zmagania tej niedzieli rozpoczęliśmy od konfrontacji drużyn z drugiej połowy tabeli, a dokładnie od starcia UKS-u Południe Czosnów ze Zmarnowanymi Talentami. Tylko w tym meczu ciężko było wskazać faworyta, ale i tym razem, jak się później okazało byliśmy świadkami zdecydowanego zwycięstwa jednej ze stron. Jednak tryumf nie przyszedł łatwo, o czym najlepiej świadczy remis 2:2, który utrzymywał się do trzydziestej dziewiątej minuty spotkania. Wtedy to gracze w niebieskich trykotach w ciągu ostatnich dziesięciu minut wbili rywalom cztery gole, wygrywając finalnie 6:2, a do zwycięstwa poprowadził autor hattricka, Łukasz Jarosz. To szósty punkt Zmarnowanych Talentów, który pozwala im zachować tylko trzy punktową stratę do podium. Wydarzeniem kolejki był mecz, na który obie ekipy czekały od blisko 10 lat. W bratobójczym pojedynku Chemika Bemowo z Wariatami Kuchara faworytem byli oczywiście Ci pierwsi, a spotkanie symbolicznie rozpoczęły dwie kontuzjowane żywe legendy obu drużyny, Adrian Bera oraz Mateusz Hadka. Na boisku gra toczyła się w atmosferze przyjaźni, a sędzia tak naprawdę mógł w tym meczu odpocząć. Jednak co do wyniku sentymentów nie było. Chemik bez problemów ograł Wariaty 9:3 i wobec porażki Zjazdu zameldował się na pozycji wicelidera. Zawodnikiem meczu wybraliśmy autora czterech goli – Piotra Dzisiowa, ale nie mogła umknąć naszej uwadze także postawa Macieja Baranowskiego, który czterokrotnie otwierał kolegom drogę do bramki. Kolejne spotkanie to hit czwartej serii, w którym odpowiednio lider podejmował wicelidera, a zatem Gladiatorzy mierzyli swoje siły ze Zjazdem. Ten mecz miał nam odpowiedzieć na pytanie, na ile goście będą w stanie przeciwstawić się rozpędzonym rywalom. Wprawdzie obie ekipy legitymowały się kompletem trzech zwycięstw, ale siła, młodość i szybkość była po stronie wygłodniałych złota Gladiatorów. Ci nie przebierali w środkach i już po pierwszej połowie prowadzili 5:2. Po zmianie stron mecz nam się wyrównał, ale na kolejne pięć trafień gospodarzy, gracze w żółtych trykotach odpowiedzieli trzykrotnie i całe zawody zakończyły się pewnym i jak najbardziej zasłużonym zwycięstwem Gladiatorów 10:5. Tym samym najlepszy na placu Paweł Pająk (hattrick i asysta) i jego kompani zostali samotnym liderem Pierwszej Ligi Siódemek z trzema punktami przewagi nad resztą stawki. Tuż za ich plecami utworzyła się jednak solidna grupa pościgowa, której przewodzi Chemik, a do której po tej serii dołączyły jeszcze dwa zespoły. Otóż w kolejnym starciu Moszna Squad bardzo pewnie odprawił z kwitkiem Bonum Guys 6:0, rozstrzygając losy meczu praktycznie w pierwszej odsłonie. Przed przerwą bowiem ekipa Pawła Maula zaaplikowała rywalowi cztery gole, a jedno trafienie i dwie asysty miał już na koncie najlepszy na placu Michał Głębocki. Po zmianie stron goście kontrolowali przebieg meczu, nie pozwalając rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. Zwycięstwo to pozwoliło Mosznie wskoczyć na najniższy stopień podium. Także dziewiąty punkt w tej edycji zdobył debiutujący Young Legion, który w meczu zamykającym tą serię nie bez problemów pokonał St. Varsovię 6:2. Można śmiało napisać, że to kolejny mecz ekipy Michała Witkowskiego, gdy ta gra dobrze tylko przed przerwą. Po pierwszych dwudziestu pięciu minutach wyrównanej rywalizacji mieliśmy bowiem remis 2:2 i wielkie nadzieje na emocje po przerwie. Tymczasem po zmianie stron gra Varsovii się posypała, a Legioniści sukcesywnie powiększali swoją przewagę. Hattrickiem popisał się najlepszy na placu Michał Herman, a Young Legion z czwartego miejsca w tabeli dołączył do grona czterech drużyn z dziewięcioma „oczkami” na koncie.     

04 01 d2qzo

 

 

II Liga Siódemek:

Po czwartej kolejce Drugiej Ligi Siódemek mamy tylko jedną roszadę w strefie medalowej: najniższy stopień podium w bezpośrednim boju wywalczyli Drink Men, natomiast na samotne prowadzenie w tabeli wysunęła się rewelacja tej jesieni – Defenders. Niedzielne zmagania rozpoczął jednak mecz, który miał nam odpowiedzieć na pytania, czy BKS 04 Górki się w tej edycji w końcu przebudzi i czy pozycja w tabeli Argentiny FC nie jest dziełem bardziej szczęścia niż rewelacyjnej gry? Otrzymaliśmy wręcz dosadne odpowiedzi, bo BKS w końcu zagrał tak jak od niego oczekujemy i tylko w pierwszej połowie męczył się rywalem, prowadząc po dwudziestu pięciu minutach 2:0. W drugiej połowie gracze w żółtych trykotach nie pozostawili wątpliwości kto jest tego dnia lepszy i zwyciężyli pewnie 7:1, wywalczając – uwaga – swoje pierwsze punkty w sezonie. Do zwycięstwa poprowadził ich autor dwóch goli i trzech ostatnich podań – Karol Kubicki, który po raz pierwszy odpalił na drugim froncie. Chwile potem rozstrzygnęła się kwestia trzeciego miejsca w tabeli. Otóż w szranki stanęli piąty w stawce Drink Men oraz broniący najniższego stopnia podium – FC Zaborów. Pierwsi do głosu doszli gracze Darka Kopcia, ale potem stanęli w obronie i tylko przyglądali się jak rywal wbija im gole. DM już do przerwy prowadzili 3:1, a po zmianie stron kontrolowali przebieg meczu. Dopiero w samej końcówce obie drużyny trafiły jeszcze po razie, ustalając wynik spotkania na 4:2 dla „pomarańczowo-granatowych”. Tym samym ekipa Mirka Wyszczelskiego zameldowała się w tabeli na trzecim miejscu. Mecz numer trzy to starcie drużyn z początku drugiej połowy tabeli, które jak dotąd zgromadziły po trzy punkty, a mowa o Agil at Agord oraz Sadybiance, które stworzyły kolejną parę. Spodziewaliśmy się zaciętej rywalizacji, tymczasem to gracze w granatowych trykotach okazali się tego dnia lepsi. Ekipa Krzysztofa Pawlaka już po trzynastu minutach prowadziła 3:0 (3:1 do przerwy), natomiast po zmianie stron dorzuciła jeszcze dwa trafienia, wygrywając finalnie 5:1. Świetne zawody rozegrał Tomasz Łokietek, który dwa razy pokonał bramkarza rywali, a przy kolejnych dwóch golach asystował. Chwile potem w obliczu innych wyników przed niepowtarzalną okazją odskoczenia na trzy punkty rywalom stanęli Defenders, którzy jednak musieli pokonać niezwykle doświadczoną drużynę Orłów Leszka. Konrad Dobrowolski i spółka stanęli na wysokości zadania, wygrywając 2:0 i tak naprawdę Orły mogą po cichu dziękować swojemu bramkarzowi, najlepszemu graczowi na placu – Arkowi Warpechowskiemu, że przegrali tylko dwoma golami. Tym samym nowym, samotnym liderem została ekipa Defenders. Na zakończenie pozostała nam konfrontacja drużyn, które mają za sobą nawet pierwszoligowy staż, ale w tej edycji grają w kratkę. W szranki stanęli FC Warsaw United oraz Lantra, a my spodziewaliśmy się zaciętej rywalizacji i taka też była, ale tylko w pierwszej, zremisowanej 1:1 połowie. Po zmianie stron zaś istniała już tylko jedna drużyna – FCWU, która od trzydziestej czwartej minuty sukcesywnie powiększała przewagą, wygrywając finalnie 6:2. Kapitalne zawody rozegrało trio: Olaf Jasiński Kuba Filutowski Mateusz Markowski, które zgodnie po trzy razy zapisało się w statystykach. Ekipa Patryka Kozickiego po tym zwycięstwie co prawda spadła o jedną lokatę, ale dołączyła do grona czterech drużyn z miejsc 2-5, które zgromadziły po siedem punktów.

04 02 snygh

 

 

III Liga Siódemek:

Za nami pięć meczów czwartej serii Trzeciej Ligi Siódemek, po których mamy zmianę lidera. My jednak zaczniemy od dwóch sobotnich meczów, które nie miały wpływu na sytuacje na podium. W pierwszym z nich drugie zwycięstwo w sezonie odniosły Kasztany, które wypunktowały Walca, wygrywając 2:0. Mecz ogólnie był w miarę wyrównany, ale o tryumfie Kasztanów zadecydowała zdecydowanie większa ruchliwość, skuteczność oraz między innymi świetna postawa w defensywie kapitana gospodarzy, Patryka Abramczyka, który do tego pięć minut przed końcem meczu strzałem z rzutu wolnego ustalił wynik meczu. Kasztany dzięki temu zwycięstwu wskoczyły na czwarte miejsce, zbliżając się do lidera na dwa punkty. Chwile potem KS Banderola podzieliła się punktami z TN Pociskiem, remisując 3:3, ale w tym starciu emocje, szczególnie w końcówce sięgały zenitu. Otóż gracze z Legionowa mogą sobie pluć w brodę ponieważ prowadzili po pierwszej połowie 3:0. Taki wynik utrzymywali nawet do czterdziestej piątej minuty, ale wtedy stała się katastrofa. Banderola strzeliła trzy gole w pięć minut i rzutem na taśmę uratowała remis, który tak naprawdę nikogo nie urządza. Przenosimy się do niedzielnym zmagań, a te rozpoczniemy od wydarzenia kolejki, a dokładnie od pogromu jaki sprawił dotychczasowemu liderowi – Woli Fans  - Pohybel. Ekipa Radka Janeckiego jak dotąd grała w kratkę, ale w tym meczu odpaliła prawdziwą petardę. W pierwszej połowie ekipa z Woli jeszcze próbowała nawiązać walkę (4:0), ale po przerwie, a szczególnie po czerwonej kartce (tuż przed przerwą) dla Rafała Złotnika zupełnie nie radziła sobie z rozpędzonym rywalem. Gracze w zielonych trykotach w drugiej odsłonie zafundowali rywalom jeszcze dziewięć goli, stracili przy tym jednego i całe zawody wygrali 13:1. Królem polowania okazał się Przemek Girgiel, który na swoim koncie zapisał cztery gole i pięć ostatnich podań, a jego zespół awansował na najniższy stopień podium. Kolejny mecz był typową konfrontacją na przełamanie. Otóż w szranki stanęli odpowiednio przedostatnia w tabeli KP Kozia oraz ostatni Nie Ma Mocnych, a walka toczyła się o pierwszy tryumf tej jesieni. Wszystko rozstrzygnęło się w ostatnich piętnastu minutach, kiedy to Kozia najpierw doprowadziła do remisu, a następnie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę, odnosząc pierwsze zwycięstwo w sezonie. Wszystkie oczy skierowane były na ostatni mecz tej serii, który mógł nam wyłonić nowego lidera. Tak też było. PRE Wwa nie wypuściło takiej okazji z rąk i pewnie, lecz nie bez problemów pokonało Anteniarzy 6:2. Zwycięstwo nie przyszło tak łatwo jak mogłoby się wydawać, gdyż do przerwy to drużyna Macieja Kuklewskiego prowadziła 2:1. Po zmianie stron jednak piąty bieg wrzucili gracze w żółtych trykotach, którzy szybko przełamali rywala, a następnie systematycznie powiększali swoją przewagę. Na wyróżnienie zasłużył autor dwóch goli oraz jednej asysty – Piotr Czarnecki. Tym samym Piłkarska Reaktywacja Emerytów z Warszawy został nowym liderem Trzeciej Ligi Siódemek.  

04 03 ces19

 

 

IV Liga Siódemek:

Na czwartoligowym froncie rozegraliśmy aż sześć spotkań, na które złożyło się pięć meczów czwartej serii oraz jedno zaległe. Wydarzeniem kolejki były dwa zwycięstwa Old Legionu oraz porażka Harataczy, a co za tym idzie zmiana lidera, którym została ekipa Jakuba Lipy. To właśnie Legioniści otworzyli zmagania w ten weekend, odprawiając w zaległym sobotnim meczu Team Morświn 4:0. Przewaga graczy w zielonych trykotach nie podlegała dyskusji, a najlepszy na placu okazał się autor gola i dwóch asyst – Artur Igras. Chwilę potem obejrzeliśmy awizowane jako hit tej serii starcie pomiędzy wiceliderem, FC Running Teamem a szóstą drużyną w stawce, Chyżymi Rosomakami. Jedni i drudzy pozbawieni swoich liderów (Krystian Zbrzeski - Kuba Michalak) nie zachwycili w ofensywie. Bliżej zwycięstwa był FC RT, który prowadził od trzynastej minuty i dopiero minutę przed końcem meczu stracił dwa „oczka”. Punkt Rosomakom uratował Hubert Dygas. W ostatnim sobotnim starciu Czwartej Ligi Siódemek było najciekawiej. Otóż po bardzo emocjonującym meczu i niesamowicie dramatycznej końcówce Złotopolscy Warszawa pokonali Synów Gmocha 6:5. Oj działo się  w tym meczu, działo... Złoopolscy od początku grali aktywniej w każdej formacji, a do tego skuteczniej i już do przerwy prowadzili 3:1. Po zmianie stron podwyższyli przewagę nawet do trzech goli (4:1 i 5:2) ale wtedy zaczął się pościg grających w mocno eksperymentalnym składzie Synów, którzy strzelili trzy gole z rzędu, doprowadzając w czterdziestej pierwszej minucie do stanu 5:5. Ostatnie słowo należało jednak do Złotopolskich, którym trzy punkty w ostatniej minucie zagwarantował Dawid Mally. Tym samym ZW wprawdzie pozostali w tabeli na czwartym miejscu, ale zmniejszyli dystans do lidera do dwóch punktów. Kolejne trzy mecze rozegraliśmy już w niedzielę, a pierwsze nam murawie zameldowały się TSP Szatańskie Pęto oraz Old Legion. Tylko w pierwszej połowie faworyzowany zespół z eLką na piersi miał problemy z rywalem, wygrywając tą część tylko 2:1. Po zmianie stron nie było już wątpliwości kto tego dnia był lepszy. Gracze w zielonych trykotach zaaplikowali rywalom jeszcze cztery gole, tracąc przy tym tylko jednego i wygrali finalnie 6:2. Tym zwycięstwem Old Legion zapewnił sobie miejsce na podium po tej serii, , bo ewentualnej porażki Harataczy z „Morświnami” raczej nikt nie brał pod uwagę. Tymczasem w meczu zamykającym tą serię ekipa Patryka Rosłańca nie dała rady Teamowi Morświn, ulegając 2:1. Obie ekipy szybko strzeliły po golu, bo już w ósmej minucie mieliśmy remis 1:1. Potem jednak bardzo długo ani jedni ani drudzy nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Decydujący gol padł siedem minut przed końcem meczu, a bohaterem debiutantów został autor obu goli Damian Czumaj. Taki wynik sprawił, że nowym liderem czwartej ligi został Old Legion natomiast Haratacze spadli na drugą pozycję. W pozostałym meczu tej serii troszkę nieoczekiwanie, bo bardzo gładko Bemovia odprawiła z kwitkiem Czupakabry Warszawa 6:2. Ekipa z Bemowa świetnie rozpoczęła ten mecz, prowadząc po piętnastu minutach 4:0 i potem kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń. Do drugiego zwycięstwa w sezonie Bemovię poprowadził Daniel Białek, który tej niedzieli zanotował dwa trafienia oraz trzy ostatnie podania.

04 04 8tywl

 

 

I Liga Szóstek:

Za nami już dwie trzecie sezonu jesiennego Pierwszej Ligi Szóstek i coraz wyraźniej widać, że walka o tytuł mistrzowski prawdopodobnie rozegra się pomiędzy FC NaNkacu i AnonyMMous. Obie ekipy, wciąż mające na kontach komplet zwycięstw, również w miniony weekend dopisały sobie po trzy punkty, w pokonanym polu zostawiając wyraźnie niżej notowanych rywali. FCN bez większych problemów rozprawiło się z Yelonkersami i mimo, że pierwsza połowa była jeszcze dość wyrównana i zacięta, to po zmianie stron na placu gry istniała już tylko jedna drużyna. Zawodnicy w żółtych trykotach, prowadzeni do boju przez Pawła Wojsława, rozgromili przeciwników aż 13:2 i wciąż zasiadają na fotelu lidera. Tuż za ich plecami podążają Anonimowi, mający trzy oczka mniej, ale i jedno zaległe spotkanie do rozegrania. Oni z kolei starli się w miniony weekend z Bad Boys Zielonki, po ciekawym meczu pokonując ich 7:3. W tym starciu z kolei tak naprawdę już pierwsza połowa rozstrzygnęła o końcowym wyniku i przede wszystkim dzięki świetnej grze Grzegorza Dryki, zakończyła się ona wynikiem 4:0. Po zmianie stron mecz był już zdecydowanie bardziej wyrównany, ale zawodnicy w czarnych koszulkach mieli przez cały czas sytuację pod kontrolą i pewnie dowieźli wywalczone wcześniej prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego. Na najniższym stopniu podium zasiadają póki co gracze OMS, którzy w tej serii gier zostawili w pokonanym polu Drink Team. Starcie to tak naprawdę nie zdążyło się na dobre rozkręcić, a już było rozstrzygnięte, bowiem dowodzony przez Stanisława Buławę atak OMS potrzebował mniej niż dziesięć minut, żeby zbudować sobie czterobramkową przewagę. Zawodnicy DT starali się jeszcze nawiązać walkę z rywalami, ale nie zdołali się już podnieść po takim ciosie i całe starcie zakończyło się wynikiem 9:3. Tyle samo punktów w tabeli co OMS mają również Rycerze Świtu, którzy jednak nie będą mogli zapisać tego weekendu do udanych. Ekipa Kacpra Czyżyka do przerwy prowadziła z All4One pewnie 4:1 i wydawało się, że mają mecz pod pełną kontrolą, ale rywale pokazali, że warto walczyć do samego końca. Dosłownie na minutę przed końcem udało im się nie tylko doprowadzić do wyrównania, ale też zanotować gola na wagę trzech punktów i po ostatnim gwizdku sędziego zespół Maćka Rataja cieszyć się mógł z wygranej 7:6. Było to premierowe zwycięstwo wciąż aktualnego mistrza w tym sezonie! W ostatnim wreszcie spotkaniu tej serii gier stanęły naprzeciwko siebie drużyny New Greenback oraz Młodych Perspektywicznych. Ten pojedynek także był bardzo wyrównany i zacięty, a walka o trzy punkty trwała do samego końca meczu. Młodzi Perspektywiczni przez niemal cały mecz gonili przeciwników, co wreszcie udało im się na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem, jednak ostatnie ciosy tego starcia ponownie należały do ich przeciwników, którzy rzutem na taśmę zapewnili sobie wygraną 8:6.

06 05 bm85g

 

II Liga Szóstek:

Na szczycie tabeli Drugiej Ligi Szóstek coraz pewniej rozsiada się ekipa FC Ochoty- ostatnia już drużyna w stawce z kompletem zwycięstw na koncie. W minioną niedzielę zmierzyli się oni z ASPN Bemowo i mimo, że starcie to zapowiadało się jako zacięty pojedynek dwóch ekip z czołówki tabeli, to okazało się ono wyjątkowo jednostronne. Ekipa Marka Jurgi od samego początku zdominowała rywali i tak naprawdę przesądziła o losach tego meczu już w pierwszych dwudziestu minutach. Do ostatniego gwizdka sędziego zaaplikowali oni przeciwnikom aż 12 goli, na co ASPN odpowiedział zaledwie dwoma trafieniami i gracze Ochoty bez większych problemów dopisali na swoje konto kolejne trzy punkty. Dość niespodziewanie pierwszej porażki tej jesieni doznał z kolei Fast Trans, który w minioną niedzielę musiał uznać wyższość KS Precyzyjnego Browaru. Pierwsza połowa tego starcia wyglądała niemal identycznie jak w meczu Ochoty i tutaj również zawodnicy KSPB schodzili na przerwę ze sporą zaliczką (6:1), przede wszystkim dzięki trio Falęta-Bożkiewicz-Chorostowski. Fast Trans przebudził się dopiero po zmianie stron i mecz stał się bardziej zacięty i wyrównany, ale nie mieli oni już szans zniwelować strat z pierwszej połowy. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 11:6. Z kolei w następnym starciu ,,na przełamanie” zmierzyły się ze sobą dwie ekipy wciąż czekające na pierwsze punkty w tym sezonie, czyli FC Devs oraz Chłopcy do Bicia. Zawodnicy w granatowych trykotach mogli poczuć się w tym pojedynku niczym na rollercosterze, na którym raz jesteś na górze, prowadząc różnicą sześciu goli, tylko po to, żeby w trzy minuty zjechać na dół, roztrwaniając całą przewagę, a następnie znowu się odbić i dzięki bardzo dobrej grze Władysława Dudzica ponownie uciec rywalom, wygrywając pewnie cały mecz 14:9. W ostatnim wreszcie pojedynku tego weekendu na boisku przy ul. Irzykowskiego stawiły się zespoły Dzików Futbolu i Tank Teamu. Pierwsza połowa tego starcia miała jeszcze dość spokojny przebieg i zobaczyliśmy w niej tylko trzy gole, wszystkie autorstwa zawodników w błękitnych trykotach. Prawdziwy festiwal strzelecki rozpoczął się dopiero po zmianie stron, ale choć gra była wyraźnie bardziej zacięta, to wciąż stroną przeważającą pozostawały Dziki. Ostatecznie wygrali oni pewnie 9:3, a głównym architektem tego zwycięstwa był autor czterech goli i trzech asyst, Jakub Głowala.

06 06 sk229

 

III Liga Szóstek:

Szósta kolejka zmagań w Trzeciej Lidze Szóstek upłynęła pod znakiem pojedynków na szczycie tabeli. W pierwszym z rozegranych w ubiegłą niedzielę szlagierów na boisku przy ul. Irzykowskiego zameldowały się dwie niepokonane dotychczas ekipy- Januszy na Pikniku oraz Walca. Jak przystało na spotkanie dwóch wysoko notowanych zespołów starcie to samego początku stało na dobrym poziomie i było bardzo zażarte. Losy tego meczu tak naprawdę rozstrzygnęły się już w pierwszych dziesięciu minutach, kiedy to rewelacyjny Dawid Molenda zapisał na swoim koncie hattricka, ustawiając dalszy przebieg spotkania. Walec naciskał na rywali i gonił wynik, w pewnym momencie zdobywając nawet gola kontaktowego, ale Janusze nie dali już sobie wyrwać tego zwycięstwa i po ostatnim gwizdku sędziego cieszyli się z wygranej 5:3. Niemal identyczny przebieg miało kolejne ze starć pomiędzy drużynami z czołówki tabeli, w którym Akszon Team mierzył się z W1nners. Tutaj także walka była bardzo zacięta i wyrównana, ale lepszą skutecznością od samego początku popisywała się ekipa Kamila Dźwilewskiego, która już do przerwy prowadziła 3:1. Po zmianie stron przeciwnicy starali się zniwelować te straty, ale Akszon kontrolował przebieg meczu i cały czas utrzymywał przynajmniej dwubramkową przewagę, dzięki czemu wygrał całe starcie 6:3. Na przeciwnym biegunie znalazło się z kolei spotkanie Teraz Kolskiej z Gangiem Dzbanów, czyli ekip, które wciąż czekały na pierwsze punkty w tym sezonie. O losach tego pojedynku rozstrzygnęły indywidualności, w postaci Adama Zasady, który już w pierwszej połowie rozmontował obronę przeciwników zapisując na swoim koncie aż cztery gole. Po zmianie stron Dzbany jeszcze ten wynik poprawiły i ostatecznie zapisały na swoim koncie premierowe zwycięstwo w Lidze Bemowskiej po wysokiej wygranej 14:5. Podobnie jednostronne było również starcie dwóch instytucji, które zajmą się człowiekiem po zaliczeniu zgonu, czyli Prosektorium oraz Izby Wytrzeźwień. W tym pojedynku wyrównane były tylko pierwsze minuty, ale z każdą kolejną akcją coraz bardziej rozkręcali się gracze w białych koszulkach. Już do przerwy prowadzili oni wysoko, a dzięki bardzo dobrej postawie strzeleckiej Artura Ruszczyka, również po zmianie stron nie zwalniali tempa, wygrywając pewnie cały pojedynek 10:2. W ostatnim wreszcie meczu minionego weekendu stanęły naprzeciwko siebie drużyny KTS Chimery oraz Zespołu Niespokojnych Nóg. Przez większość pierwszej połowy gra była dość wyrównana, ale tuż przed jej końcem gracze RLS włączyli piąty bieg i w kilka minut odskoczyli rywalom na cztery trafienia. Po zmianie stron ich przewaga stała się jeszcze wyraźniejsza, w czym główną zasługę miało trio Dubicki-Majewski-Majkowski i ostatecznie pewnie wygrali oni całe starcie 12:4, nadal nie tracąc dystansu do czołowej trójki.

06 07 m2751

Sponsor techniczny
Sponsorzy