AnonyMMous i FC NaNkacu powoli odjeżdżają reszcie stawki!

Na dworze coraz zimniej, ale nie przeszkodziło to zawodnikom występującym na bemowskich murawach stworzyć wielu emocjonujących widowisk. W Pierwszej Lidze wciąż imponują Gladiatorzy i Zjazd, a na drugim szczeblu kurs na awans do elity obrał FC Zaborów. Fantastycznie spisała się też ekipa Defenders, która rozbiła Sadybiankę. Na trzecioligowych boiskach z kompletem zwycięstw prowadzi Wola Fans, ale w starciu z TN Pocisk dopiero końcówka zadecydowała o ich wygranej. Na czwartym froncie trzeci raz rzędu bezbłędni byli Haratacze. W Lidze Szóstek, wydaje się, że kwestię mistrzowskiego tytułu rozstrzygną między sobą FC NaNkacu i AnonyMMous, którzy wygrali w tej kolejce z innymi pretendentami do podium i powoli odjeżdżają reszcie stawki. Na zapleczu pierwszej ligi, sensację sprawił KS Precyzyjny Browar, który nieoczekiwanie rozgromił dotychczasowego lidera, Yelonki. W trzeciej lidze, wciąż tempa nie zwalniają Janusze na Pikniku, którzy w takiej formie, powoli mogą myśleć o drugiej lidze! Zapraszamy na podsumowanie kolejki w Lidze Bemowskiej!

 

1 Liga Siódemek:

Na boiskach pierwszej ligi praktycznie 1/3 sezonu za nami i coraz mocniej zarysowuje się sytuacja w tabeli. Na otwarcie trzeciej serii gier swoją dobrą formę potwierdził Young Legion, który dość pewnie pokonał Zmarnowane Talenty 4:1. Kluczowa była tutaj zwłaszcza końcówka pierwszej odsłony, w której Legioniści zdobyli dwa gole, a po przerwie spokojnie kontrolowali grę i nie dali przeciwnikom rozwinąć skrzydeł. Świetne zawody rozegrali zwłaszcza Bartek Adamiak i Piotr Wrzeszcz. Gladiatorzy od inauguracji jesiennych zmagań idą jak burza i tym razem nie pozostawili złudzeń przyzwoicie spisującemu się dotąd UKS - owi Południe Czosnów, bijąc ich aż 10:2. Bohaterem tego spotkania był debiutujący w barwach ekipy Pawła Pająka Wojtek Nowakowski, ale trzeba przyznać, że cała drużyna w purpurowych barwach zagrała bardzo widowiskowo, a wynik końcowy jest tego najlepszym odzwierciedleniem. Gladiatorzy triumfowali po raz trzeci z rzędu i obronili pozycję lidera. Tuż za nimi pozostał Zjazd, który również po trzech seriach gier mógł pochwalić się kompletem punktów. Tym razem zespół nieobecnego tej niedzieli Tomka Drzała okazał się lepszy od Bonum Guys, pokonując przeciwników 7:3. W pierwszej połowie było 4:0 dla brązowych medialistów z Wiosny i nic nie zapowiadało emocji po zmianie stron. Wtedy jednak do pracy wzięli się BG i za sprawą Krystiana Nowakowskiego i Przemka Sawickiego doprowadzili do stanu 4:3. Lecz Zjazd opanował sytuację i w końcówce udowodnił swoją wyższość. Po raz kolejny swoją znakomitą dyspozycję potwierdził duet Emil Piwnik (cztery bramki i asysta) oraz Paweł Leszczyński (jedno trafienie i trzy ostatnie podania). Nie pomylił się także Chemik Bemowo, zwyciężając St. Varsovię 4:2. Beniaminek utrzymał korzystny rezultat, ale tylko „do szatni”, remisując 1:1. W drugiej części już nie było dla nich tak kolorowo i Chemic” bazując na doświadczeniu, spokojnie wypunktowali ambitnie walczących oponentów. Szczególnie Paweł Giel i Tomasz Sienkiewicz uprzykrzali życie Michałowi Witkowskiemu i spółce, ale należy pochwalić ich za postawę. Chociaż najwyższy czas dla nich, by w końcu zaczęli punktować, gdyż do tej pory Varsovia może „pochwalić się” zerowym dorobkiem punktowym. Podobnie jak Wariaty Kuchara, które przegrały z Moszna Squadem 4:2. Drużyna Pawła Maula funkcjonowała „jak należy”, a coraz lepiej w ich barwach spisują się wzmocnienia. Zwłaszcza należy wyróżnić Tomka Lichańskiego czy też powracającego do gry w MS Marcina Napierskiego. Swoje też dodał w przodzie Michał Głębocki. U pokonanych należało docenić to, że mimo wyniku 4:0 nie poddali się i chociaż częściowo zdołali odrobić straty. I być może to będzie impulsem, by opuścić ostatnią pozycję w tabeli.

03 01 838z4

 

 

2 Liga:

 Na drugim froncie kolejkę rozpoczęło spotkanie Sadybianki z Defenders. I tutaj mieliśmy najwyższą wygraną weekendu na Obrońców Tobruku, gdyż ekipa Konrada Dobrowolskiego wprost zdemolowała oponentów, gromiąc ich aż 1:13. Mówiąc krótko, zespół z Sadyby „nie dojechał” na ten mecz, a „Obrońcy” raz za razem nękali ich bramkę. Królem polowania okazał się zwłaszcza Wojciech Woźniak, autor pięciu goli, ale cała drużyna spisała się na medal. I patrząc na formę Defenders tej jesieni, podium nie jest niemożliwe, gdyż po tej niedzieli awansowali na drugie miejsce w tabeli. Na pierwszym pozostał FC Zaborów, który już teraz stał się pewniakiem do awansu. FC Z może nie tak wysoko jak Defenders, ale i tak efektownie pokonali Lantrę6:0. Było to dość jednostronne widowisko, a prowadzona przez Bartosza Łysiaka ekipa Zaborowa pokazała dojrzały i skuteczny futbol. I wobec pauzy FC Warsaw United zostali samodzielnym liderem po trzech potyczkach. Swoje pierwsze trzy punkty zdobyły Orły Leszka. Zawodnicy w niebieskich trykotach prowadzili z Drink Men po uderzeniu swojego kapitana Pawła Przyborskiego, ale w drugiej połowie Bartek Adamiak doprowadził do remisu 1:1. Ten utrzymał się już do końca i obie ekipy, chociaż miały szansę na zwycięskie trafienie, musiały pogodzić się z nierozstrzygniętym rezultatem. Wygrała za to Argentina FC, która po dwóch rozegranych spotkaniach zdobyła komplet sześciu oczek. W tym wypadku jednak nie musieli wychodzić na plac, gdyż walkowera oddali im Agil at Agord.

03 02 mo3cj

 

 

3 Liga:

Na trzecim szczeblu rozegraliśmy pięć meczów i wszystkie z nich były niesamowicie wyrównane. Już w pierwszym z nich było sporo wrażeń. KS Banderola objęła prowadzenie po bramce Mateusza Szczepaniaka na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem w rywalizacji z KP Kozią. Jednak zawodnicy KS B nie dowieźli zwycięstwa do końca, gdyż rzutem na taśmę wyrównał debiutujący w barwach Koziej Jakub Sławiński po zagraniu kapitana Patryka Berusa i finalnie było 1:1. Dla obu ekip był to premierowy punkt w tym sezonie, który być może stanie się impulsem do marszu w górę tabeli. Spotkanie Nie Ma Mocnych z Walcem rozstrzygnęło się już przed przerwą. Wynik otworzyli NMM za sprawą Sylwestra Świerczyńskiego, ale w końcówce pierwszej odsłony dublet Michała Burzyńskiego przesądził sprawę i trzy oczka powędrowały do Macieja Zarzyckiego i jego świty. Walec po awansie do Trzeciej Ligi wygrał swoje obie potyczki, na przeciwległym biegunie znaleźli się Nie Ma Mocnych, którzy zamykają stawkę. Zacięty bój obejrzeliśmy też w konfrontacji Anteniarzy i Pohybla. O wygranej zadecydowała tu jedna bramka, a tę zdobył będący w gazie Przemysław Girgiel po pół godzinie gry. Dzięki temu, jego ekipa pozostała niepokonana i znalazła się tuż za strefą medalową. Popularne „Antenki” zaś po tej porażce spadły na szóste miejsce. Mimo przegranej wysoko, bo na drugiej pozycji, znaleźli się PRE Wwa. Piłkarska Reaktywacja Emerytów prowadziła z Kasztanami 0:1 po uderzeniu Piotra Czarneckiego, ale tego dnia w kadrze rywali brylował Patryk Abramczyk. Nie tylko znakomicie kierował grą obronną swojej drużyny, ale też napędzał ataki. To on zdobył obie bramki, które przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść jego ekipy. Rezultat 2:1 był pierwszym kompletem punktów dla Kasztanów tej jesieni. Gdy w 33 minucie Paweł Romatowski strzelił gola na 1:2 w spotkaniu między Wola Fans i TN Pociskiem, wydawało się, że naprawdę dobrze grająca do tej pory drużyna z Legionowa skończy z trzema punktami. Lecz WF na samym finiszu zaprezentowali się koncertowo i pod przywództwem najlepszego na boisku Filipa Woźnicy odwrócili losy tej rywalizacji, pokonując przeciwników 4:2. A to, oraz porażka PRE Wwa, sprawiły, że zawodnicy z Woli zostali samodzielnym liderem po trzech kolejkach.

03 03 3v8zu

 

 

4 Liga:

 Na brak goli nie mogliśmy narzekać w Czwartej Lidze. Już na otwarcie zobaczyliśmy ich aż dziewięć w spotkaniu między FC Running Team a Złotopolskimi Warszawa. Sytuacja tu zmieniała się jak w kalejdoskopie. Doskonale rozpoczęli zawodnicy w białych trykotach, gdy po dwóch trafieniach Krystiana Zbrzeskiego prowadzili 2:0, ale jeszcze przed przerwą do stanu 2:2 doprowadził duet Daniel Kierlewicz i Paweł Osmański. Po wznowieniu gry na placu istnieli już tylko FC RT, a bezsporny gracz meczu, wspomniany Zbrzeski do dorobku z pierwszej połowy dołożył kolejne dwie bramki, pomagając swojej drużynie w zwycięstwie 7:2. FC Running Team po falstarcie na inaugurację szybko się podniósł i awansował na drugie miejsce w tabeli. Pierwsi pozostali Haratacze, którzy po emocjonującym widowisku pokonali Czupakabry Warszawa 3:6. Jeszcze na niecały kwadrans przed ostatnim gwizdkiem było 3:3, ale końcówka w wykonaniu lidera była imponująca. Świetnie zaprezentowali się zwłaszcza Andrzej Załucki, Michał Durski i Patryk Rosłaniec, którzy byli fundamentem do wygranej swojej drużyny. U pokonanych zaś błysnął skuteczny ostatnio Filip Tetla. W starciu Old Legion z Synami Gmocha nie było praktycznie żadnych emocji. Od pierwszej do ostatniej minuty na boisku dominowali Legioniści i nie byli zagrożeni ani przez moment. Chociaż finalny rezultat 10:0 może robić wrażenie, to był to i tak najniższy wymiar kary. Z fantastycznej strony pokazał się Jakub Lipa, który w końcowych dziesięciu minutach pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, ale hattrick Dariusza Sienkiewicza czy przegląd pola Michała Buczaka również zasługiwał na uznanie. Tak naprawdę o całym OL można było mówić w samych superlatywach, a rezultat tego najlepszym dowodem. I dzięki temu Old Legion zanotował premierową wygraną w tych rozgrywkach. Natomiast dla Synów Gmocha to zimny prysznic i sygnał, że bez walki i zaangażowania nie da się wygrywać meczów. Przełamało się też TSP Szatańskie Pęto. Wprawdzie po pierwszej części boju z Team Morświn było 1:1, ale po przerwie zawodnicy w bordowych barwach prowadzeni przez Filipa Borutę przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, triumfując 1:4. TSP po tej kolejce nadal pozostali na dziewiątym miejscu, ale stawka jest na tyle wyrównana, że do czwartej pozycji brakuje im ledwie punktu. „Morświny” pozostali na samym dole tabeli. Chyże Rosomaki po udanym starcie sezonu wykoleiły się i zanotowały już drugą z rzędu porażkę. Tym razem pokonała ich Bemovia, która jeszcze przed przerwą zdobyła trzybramkowe prowadzenie. A po zmianie połów, spokojnie kontrolowała grę, by ostatecznie wygrać 1:5. W zasadzie to ciężko było wyróżnić jednego zawodnika spośród tak dobrze funkcjonującego kolektywu, ale na duży plus po tym spotkaniu zasłużyli zwłaszcza Marcin Czech i golkiper Michał Wątkowski.

03 04 d55i7

 

 

I Liga Szóstek

Po czwartej kolejce Pierwszej Ligi Szóstek już tylko dwie ekipy w stawce zachowują komplet punktów, choć obie w minioną niedzielę nie miały łatwych przepraw i musiały walczyć do ostatnich minut o zwycięstwo. Na pozycji lidera nadal utrzymuje się NaNkacu, które mierzyło się w tej serii gier z OMS. W starciu tym sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i aż do ostatniego gwizdka sędziego nie można było być pewnym, która z drużyn zakończy to starcie z trzema punktami. Ostatecznie minimalnie lepsi okazali się zawodnicy w żółtych trykotach, którzy cieszyć się mogli ze skromnego zwycięstwa 6:5, w czym największy udział miał duet Szlaga-Małachowski. Niemal identyczny przebieg miało spotkanie drugiej z niepokonanych drużyn, czyli AnonyMMous, która starła się z Rycerzami Świtu. Tutaj walka była jeszcze bardziej zacięta, a o losach całego meczu rozstrzygnęły pierwsze minuty po zmianie stron. Ekipa Maćka Miękiny odrobiła wtedy jednobramkową stratę sprzed przerwy, a następnie samemu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Dobrej formy z poprzedniego sezonu wciąż nie może za to odnaleźć All4One, które poniosło już czwartą porażkę z rzędu, tym razem uznając wyższość Drink Teamu. Początek tego meczu był jeszcze wyrównany i zacięty, ale pod koniec pierwszej połowy gracze w czerwonych trykotach, prowadzeni do boju przez duet Taras-Paczek odskoczyli rywalom na bezpieczny dystans trzech trafień. Po zmianie stron A4O próbowało odrobić tę stratę, ale ich przeciwnicy kontrolowali przebieg meczu, który ostatecznie skończył się ich pewnym zwycięstwem 6:2. W kolejnym starciu tego weekendu na boisku przy ul. Irzykowskiego stanęły naprzeciwko siebie zespoły New Greenback oraz Yelonkersów. Zarówno pierwsza połowa, zakończona wynikiem 1:1, jak i początek drugiej części meczu nie były w stanie wyłonić wyraźnego faworyta do zwycięstwa i dopiero na kwadrans przed końcem Yelonkersi włączyli piąty bieg. Szybkie trzy trafienia wyprowadziły ich na skromne prowadzenie, które jednak wystarczyło do końcowego triumfu i po ostatnim gwizdku sędziego cieszyć się mogli z wygranej 5:3. W ostatnim wreszcie, a zarazem najbardziej jednostronnym starciu spotkały się ze sobą ekipy Młodych Perspektywicznych oraz Bad Boys Zielonki. Początek tego starcia należał co prawda do zawodników w niebieskich koszulkach, ale jeszcze przed przerwą ekipa Pawła Szczepaniaka doprowadziła do wyrównania, a po zmianie stron już zdecydowanie zdominowała pole gry. W głównej mierze dzięki bardzo dobrej grze Daniela Rosińskiego bez większych problemów rozbijali oni obronę rywali, punktując ich aż do stanu 9:3, jakim zakończyło się całe starcie.

04 05 9zr0j

 

II Liga Szóstek

W Drugiej Lidze Szóstek tempa nie zamierza zmniejszać ekipa FC Ochoty, która w czwartej kolejce odniosła kolejne zwycięstwo i z kompletem punktów zasiada na fotelu lidera. Tym razem w szlagierowym pojedynku na szczycie tabeli zmierzyli się oni z Gramy Czasami. W starcie to zdecydowanie lepiej weszła ekipa Marka Jurgi, która po zaledwie ośmiu minutach prowadziła wysoko 4:0. Mimo, że później mecz był już zdecydowanie bardziej wyrównany, to graczom w czerwonych trykotach nie udało się zniwelować tej straty do przerwy i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6:3. Także po zmianie stron gra była dość zacięta, ale zdecydowanie lepszą skutecznością popisywała się tego dnia ekipa FCO, która ostatecznie wygrała pewnie całe starcie 10:6. Drugie miejsce w tabeli zajmują z kolei Yelonki, którzy jednak na pewno nie zapiszą ostatniej niedzieli do udanych. Mimo, że mierzyli się z okupującymi dolne rejony tabeli graczami KS Precyzyjnego Browaru, to sensacyjnie gładko zostali rozgromieni aż 14:1! Bezdyskusyjnym autorem tego sukcesu okazał się Kacper Oleś, który zakończył starcie z imponującym dorobkiem aż ośmiu bramek, do których dorzucił jeszcze jedną asystę i niemal w pojedynkę zagwarantował swojej drużynie trzy punkty. Najniższy stopień podium przypada póki co drugiej drużynie wciąż zachowującej komplet punktów, czyli Fast Trans, którzy po bardzo zaciętym i wyrównanym meczu pokonali Tank Team 6:4. Już przed przerwą zbudowali oni sobie trzybramkową przewagę, jednak przeciwnicy cały czas gonili wynik starając się doprowadzić choćby do wyrównania, w pewnym momencie zdobywając nawet bramkę kontaktową. Na więcej nie było ich jednak tego dnia stać i całe starcie zakończyło się wygraną FT 6:4. O tym jak bardzo wyrównana jest stawka na drugim poziomie rozgrywkowym Ligi Szóstek najlepiej świadczy fakt, że zajmujący czwartą pozycję w tabeli ASPN ma dokładnie tyle samo punktów co lider. Także ekipa Maćka Rataja powiększyła w minioną niedzielę swój dorobek punktowy o kolejne trzy oczka, rozprawiając się z Chłopcami do Bicia 7:2. Początek tego starcia był jeszcze dość wyrównany, ale z każdą kolejną minutą coraz wyraźniejsza była przewaga zawodników w zielonych trykotach, prowadzonych do końcowego zwycięstwa przez Alana Stępniewskiego, który zakończył ten mecz z dorobkiem pięciu trafień na swoim koncie. W ostatnim wreszcie spotkaniu czwartej serii gier FC Devs zmierzyło się z Dzikami Futbolu. Dla obu ekip była to szansa na zanotowanie pierwszych punktów w tym sezonie, co też było widać na boisku po zaciętej i wyrównanej grze. Początek tego meczu należał do graczy w granatowych strojach, ale Dziki nie miały zamiaru tanio sprzedawać swojej skóry i gonili oni wynik do samego końca, dzięki czemu w ostatnich minutach udało im się wreszcie samemu wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu, wygrywając całe starcie 10:8.

04 06 zmb7t

 

III Liga Szóstek

Na otwarcie zmagań w czwartej kolejce Trzeciej Ligi Szóstek zmierzyły się ze sobą ekipy Teraz Kolskiej oraz Zespołu Niespokojnych Nóg, a starcie to miało dwie zupełnie inne odsłony. Mecz lepiej rozpoczął się dla zawodników w żółtych trykotach, którzy już w szóstej minucie otworzyli wynik spotkania. Jak się jednak później okazało, były to miłe złego początki. Jeszcze przed przerwą inicjatywa przeszła w ręce ich rywali, którzy po zmianie stron nie pozostawili już żadnych złudzeń co do końcowego wyniku i mecz skończył się pogromem 9:1, w czym zdecydowanie największy udział miał duet Dubicki-Majewski. W następnym starciu minionego weekendu na boisku przy ul. Irzykowskiego zameldowały się zespoły Akszon Teamu oraz Izby Wytrzeźwień. Losy tego starcia rozstrzygnęły się tak naprawdę już po pierwszych 20 minutach, kiedy to trio Przeradzki-Dźwilewski-Szmidt zbudowało dla swojej ekipy aż siedmiobramkową przewagę! Ich rywale przebudzili się dopiero po przerwie, ale mimo zaciekłej pogoni do ostatnich minut, nie udało im się zniwelować tej straty i starcie zakończyło się wynikiem 10:6. Niemal identyczny przebieg miało również spotkanie W1nners z Gangiem Dzików. Tutaj również starcie rozpoczęło się od siedmiu trafień dla ,,Zwycięzców”, a następnie spuścili oni nieco z tonu, kontrolując jednak cały czas przebieg gry i nie pozwalając rywalom na odrobienie strat ostatecznie wygrali pewnie całe starcie 12:5. Świetną passę kontynuują z kolei gracze Januszy na Pikniku, którzy odnieśli już czwarte zwycięstwo z rzędu, tym razem w pokonanym polu pozostawiając KTS Chimerę. Nie była to jednak łatwa przeprawa i przez większość starcia ich zwycięstwo wisiało na włosku, a o ostatecznej wygranej 3:1 zadecydowały indywidualności- świetny strzał z dystansu Macieja Bartosiewicza oraz jednoosobowy rajd zamieniony na bramkę w samej końcówce przez Dominika Marusiaka. Równie zacięte było również starcie Walca z Prosektorium, w którym szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną raz na drugą stronę. Mecz lepiej zaczął się dla pierwszej z tych ekip, ale rywale nie pozostawali im dłużni i równie szybko sami wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Dopiero w samej końcówce duet Niedźwiecki-Zarzycki przeprowadził trzy szybkie i przede wszystkim skuteczne akcje, zamieniając je na bramki i zapewniając swojej ekipie skromną wygraną 5:4.

04 07 u0s2m

Sponsor techniczny
Sponsorzy