Ruszyła Liga Siódemek!

W miniony weekend, po długiej, wakacyjnej przerwie wróciła liga siódemek. Na czterech frontach, na których w sumie do rywalizacji przystąpiło 40 drużyn już na inaugurację doszło do kilku niespodzianek. Z dobrej strony pokazało się też kilku debiutantów, jak choćby Zmarnowane Talenty w pierwszej i FC Zaborów w drugiej lidze. W lidze szóstek, formy wciąż musi szukać broniące tytułu mistrzowskiego All4One, które nieoczekiwanie doznało drugiej porażki z rzędu. Tabele dopiero zaczynają się kształtować, a na wyklarowanie się faworytów musimy jeszcze zaczekać dwa – trzy tygodnie spotkań, choć kilka zespołów już na starcie sezonu wyraźnie zaimponowało formą. Kto na przykład? Sprawdźcie nasze najnowsze podsumowanie kolejki!

1 Liga Siódemek:

W inauguracyjnej kolejce Pierwszej Ligi Siódemek na BOPN-ie obejrzeliśmy cztery spotkania, po których pierwszym liderem sezonu Jesień 2019 zostali Gladiatorzy. Aktualni wicemistrzowie z wiosny nie dali najmniejszych szans mistrzowi drugiej ligi, Wariatom Kuchara, gromiąc ich aż 12:0 (!). Ekipa w fioletowych trykotach tym samym pokazała swoją siłę oraz formę, która jak widać od startu rozgrywek jest mistrzowska. Co więcej, potwierdzili jak zgranym kolektywem dysponują, a siedmiu graczy z podwójnymi statystykami w tym meczu najlepiej o tym świadczą. My jednak wyróżniliśmy autora jednego gola oraz trzech ostatnich podań – Kamila Kuczewskiego. Tymczasem, świetny powrót do Ligi Bemowskiej zanotował UKS Południe Czosnów, który po zaciętym boju odprawił z kwitkiem przekwalifikowanych z „szóstek” Bonum Guys 4:2. Mecz rozstrzygnął się po przewie, kiedy to padło pięć z sześciu goli w tym starciu. Po pierwszej odsłonie UKS prowadził skromnie 1:0. Po zmianie stron goście wyrównali, ale potem swój show kontynuował najlepszy na placu Damian Kręźlewicz, który w sumie uzbierał hattricka oraz asystę, prowadząc swoich kolegów do premierowej wygranej. Podium uzupełniła ekipa Tomka Drzała, która pokonała St. Varsovię 2:0. Było to starcie medalistów wiosennej edycji „siódemek”, z tym że Zjazd rywalizował na najwyższym szczeblu gdzie zdobył brąz, natomiast „Witek” i spółka to beniaminek, wicemistrz drugiej ligi. Mecz generalnie był bardzo wyrównany i zacięty, w którym równie dobrze rozstrzygnięcie mogło być odwrotne. Zdecydowało długoletnie doświadczenie gospodarzy, których do zwycięstwa poprowadził autor obu trafień, Emil Piwnik. Na zakończenie zostawiliśmy mecz, w którym działo się najwięcej i w którym padło najbardziej nieoczekiwane rozstrzygnięcie pierwszej serii bemowskich siódemek. Otóż absolutni debiutanci w Lidze BemowskiejZmarnowane Talenty pokonały po istnym thrillerze Mosznę Squad 6:5. Ekipa Pawła Maula świetnie weszła w ten mecz, obejmując szybko dwubramkowe prowadzenie. Jeszcze szybciej jednak wyszły jej poważne braki w defensywie, których ZT nie omieszkały wykorzystać, najpierw doprowadzając do remisu, a potem przełamując rywala i do przerwy prowadząc 4:3. Po zmianie stron doświadczeni goście uspokoili grę i nawet odwrócili losy meczu, wychodząc na prowadzenie 5:4, ale to gracze w niebieskich trykotach pokazali charakter i zagrali do końca. W samej końcówce bowiem strzelili jeszcze dwa gole, a dokładnie dokonał tego niekwestionowany bohater gospodarzy, Marek Pietrzak, który w sumie zakończył zawody z czterema golami na koncie.      

01 01 rfb3g

 

 

2 Liga Siódemek:

Na drugim szczeblu ligi siódemek przy Obrońców Tobruku 11 rozegraliśmy pełną kolejkę pięciu spotkań. W trzech z nich emocje sięgały zenitu, natomiast w dwóch pozostałych obejrzeliśmy zdecydowane zwycięstwa jednej ze stron. Pierwszym liderem Drugiej Ligi Siódemek został debiutujący w naszej lidze - FC Zaborów, który na zamknięcie tej serii odprawił z kwitkiem jedną z najbardziej doświadczonych ekip w naszych rozgrywkach – Orły Leszka 9:2. Ekipa Pawła Przyborskiego stawiła się bez zmian, a że mają w swoich szeregach raczej wiekowych graczy sił starczyło im do dziewiątej minuty drugiej połowy, gdy utrzymywał się remis 2:2. Wtedy to worek z bramkami rozwiązał najlepszy na placu Kamil Czarnecki (w sumie pięć goli i dwie asysty), który do końca zawodów praktycznie do spółki z Adrianem Dadasem (cztery ostatnie podania) oraz Bartoszem Łysiakiem (hattrick i asysta) jeszcze siedem razy rozmontowali defensywę rywala, prowadząc drużynę Darka Kopcia do premierowego zwycięstwa w Lidze Bemowskiej. Kolejną strzelaninę urządził sobie FC Warsaw United, który bez większych problemów, bo aż 6:0 pokonał beniaminka, aktualnego mistrza Trzeciej Ligi SiódemekAgil at Agord. Wyrównana była tylko pierwsza połowa, którą ekipa Patryka Kozickiego wygrała skromnie 1:0. Po zmianie stron na dobre rozkręcił nam się duet Mateusz Markowski (dwa gole i dwie asysty) – Olaf Jasiński (dwa gole i trzy asysty), który był nie do zatrzymania dla rywali i miał udział przy wszystkich golach dla FCWU. Wiele emocji, tych pozytywnych oraz negatywnych towarzyszyło nam podczas meczu numer trzy, w którym Argentina FC po wielkiej dramaturgii pokonała Drink Men 4:2. Drużyna rodem z Ameryki Południowej pokazała co znaczy skuteczna gra, wygrywając pierwszą połowę 2:0. W drugiej zaś bardzo mądrze wybijała z rytmu rywala i mimo że ten zdołał strzelić dwa gole, Argentina potrafiła odpowiedzieć. Druga połowa tego meczu, delikatnie mówiąc, była bardzo brzydka, a trzy czerwone kartki są tego niechlubną wizytówką. AFC tym samym zamknęła podium drugiej ligi. Pozostałe dwa starcia również zakończyły się dwubramkowymi zwycięstwami, a my zaczniemy od największej niespodzianki pierwszej kolejki, czyli od porażki brązowych medalistów wiosennej edycji z beniaminkiem. Mowa rzecz jasna o starciu BKS-u 04 Górki z Defenders, który zakończył się zwycięstwem ekipy Konrada Dobrowolskiego 2:0. Generalnie drużyną częściej będącą przy piłce były Górki, ale chyba gracze w żółtych trykotach jeszcze dobrze nie skończyli urlopów, bo ich forma wyglądała na wakacyjną. Tymczasem zwycięstwo Defenderson zapewnił zdobywca obu goli, Jarek Jachna, który losy meczu rozstrzygnął w ostatnich dziesięciu minutach. W pozostałym spotkaniu szósta drużyna wiosennej edycji najwyższego szczebla siódemek, Sadybianka w identycznym stosunku 2:0 odprawiła z kwitkiem powracającą z  mniejszego boiska Lantrę. To było bardzo dobre, zacięte spotkanie godnych siebie rywali, gdzie o zwycięstwie zdecydowała lepsza skuteczność ekipy Krzysztofa Pawlaka. Co ciekawe oba gole padały w samych końcówkach obu połów. Najpierw prowadzenie ekipie z Sadyby tuż przed przerwą dał Adrian Cuch, natomiast wynik spotkania pięć minut przed jego zakończeniem ustalił najlepszy na placu, Tomasz Łokietek.     

01 02 50wp3

 

 

3 Liga:

W Trzeciej Lidze Siódemek podobnie jak w pierwszej rozegraliśmy cztery starcia i wszystkie odbyły się w niedzielę. Pierwszego lidera trzeciej ligi poznaliśmy po ostatnim meczu pierwszej serii, w którym PRE Wwa pewnie pokonało KP Kozią 4:1. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, ponieważ to gospodarze otworzyli wynik i dopiero tuż przed przerwą gościom udało się przełamać oponenta, prowadząc finalnie po pierwszej połowie 2:1. Po zmianie stron Piłkarska Reaktywacja Emerytów kontynuowała swoją dobrą grę dorzucając rywalowi jeszcze dwie bramki. Do zwycięstwa poprowadziło ją zaś trio Synowiec – Stefanek – Igras, z którego każdy gracz podwójnie zapisał się w statystykach. Pierwsze zwycięstwa w sezonie odniosły również drużyny Pocisku Legionowo oraz Wola Fans, a my zaczniemy od tych pierwszych. Ekipa z Legionowa miała nie lada zadanie bo musiała pokonać nieobliczalne Kasztany, które po sezonie letnim pozostawiły po sobie świetne wrażenie. Obejrzeliśmy bardzo dobre, zacięte zawody, w których jedni i drudzy mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale sztuka ta udałą się Pociskowi, który w ostatniej minucie przypieczętował trzy punkty. Bohaterem spotkania został Robert Jarosz, który dokładnie przymierzył z rzutu wolnego. Chwilę potem, debiutujący w siódemkach Wola Fans, którzy dodatkowo stawili się dość okrojonym składem, nieoczekiwanie pokonali doświadczonych Anteniarzy 2:1. Mecz był bardzo zaciętym i wyrównanym widowiskiem, a wynik 1:1 do przerwy najlepiej to odzwierciedla. Rozstrzygnięcie przyszło sześć minut przed końcem meczu, gdy rzut karny pewnie wykorzystał najlepszy na placu Rafał Złotnik, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu. Tym samym ekipa z Woli została wiceliderem Trzeciej Ligi Siódemek. W pozostałym meczu, który notabene otwierał zmagania tej serii, beniaminek, Nie Ma Mocnych zremisował z czwartą drużyną tego szczebla wiosennej edycji, Pohyblem 3:3. Emocje w tym meczu rozpoczęły się tak naprawdę po pierwszej połowie, w której goli nie obejrzeliśmy. Po przerwie zaś byliśmy świadkami istnego rollercoastera. Najpierw dwie bramki przewagi uzyskał Pohybel, ale szybko do remisu doprowadzili gospodarze. Potem znów po trzecim trafieniu najlepszego zawodnika meczu, Przemka Girgiela bliżej zwycięstwa byli goście, ale kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego remis NMM uratował Sebastian Pieczonka.     

01 03 opdvo

 

 

4 Liga:

Także na czwartym froncie ligi siódemek rozegraliśmy cztery spotkania, z tym że tutaj dwa z nich odbyły się w sobotni poranek. Sezon jesienny zainaugurowała potyczka starych znajomych z wiosennej kampanii, Bemovii ze Złotopolskimi Warszawa. Bilans trzech rozegranych dotąd meczów pomiędzy tymi drużynami przemawiał na korzyść ekipy z Bemowa, która dwa z nich wygrała, zaś w jednym padł remis. Po sobotnim meczu tymczasem będziemy mogli dopisać kolejny remis, tym razem 1:1. Bliżej zwycięstwa dość nieoczekiwanie byli jednak Złotopolscy, którzy prowadzili od początku drugiej połowy po golu Macieja Gieruli. Remis Bemovii uratował dziesięć minut przed końcem meczu strzałem z rzutu wolnego Darek Sokołowski. Chwilę potem w derbowym starciu na murawie zameldowali się FC Running Team oraz Haratacze. Byliśmy ciekawi jak te wspierające się nawzajem zawodnikami drużyny podzielą się personalnie. Tymczasem Haratacze utrzymali zwycięski skład z lata (złoto czwartej ligi) i to oni okazali się górą, wygrywając finalnie 4:1. Mecz rozstrzygnął się po przerwie (1:0 po pierwszej połowie dla Haratczy), gdy swoją przewagę na dobre uzyskała ekipa Patryka Rosłańca, którą do zwycięstwa poprowadził autor dwóch goli Maksym Frantisov. Tym samym Haratacze po pierwszej serii zostali wiceliderem czwartej ligi. Pozostałe dwa mecze rozegraliśmy już w niedzielne popołudnie, a już w pierwszym z nich poznaliśmy lidera. Otóż kapitalnie w sezon jesienny weszły Chyże Rosomaki, które dość nieoczekiwanie, bo bardzo wysoko i gładko odprawili z kwitkiem nieobliczalne TSP Szatańskie Pęto 7:0. Rosomaki od początku meczu grali bardzo aktywnie z przodu, z czym rywal kompletnie nie mógł sobie poradzić. Niekwestionowanym bohaterem tego widowiska został Kuba Michalak, który zakończył zawody z hattrickiem oraz trzema asystami, a zatem miał udział przy niemal wszytskiuch trafieniach dla swojego zespołu. Tymczasem na zamknięcie inauguracyjnej kolejki emocji mieliśmy najwięcej. Ciekawe widowisko stworzyły Czupakabry Warszawa oraz powracająca do gry po pięciu latach przerwy, ekipa Synów Gmocha. To Synowie szybko objęli prowadzenie w tym starciu. W drugiej połowie, najpierw odjechali rywalom na kilka goli, by w końcówce…zacząć swoją wydawałoby się pewną przewagę trwonić. Ostatecznie, Synowie, „dowieźli” jednak jednobramkowe zwycięstwo do ostatniego tego dnia gwizdka sędziego i zainkasowali pewne trzy „oczka”. Bohaterem spotkania został Michał Burzyński, który miał bezpośredni udział przy prawie wszystkich golach swojej drużyny, samemu kompletując przy tym hattricka. 

01 04 9wd9o

 

 

1 Liga Szóstek:

W zasadzie każdy mecz, jaki rozegraliśmy w drugiej serii gier Pierwszej Ligi, był naprawdę zacięty. Na dzień dobry, mistrz z lata i weteran z siódemek, czyli AnonyMMous, miał okazję rozpocząć swoją przygodę na „Irzyku”. Jednak ich rywale, Drink Team nie czekali na nich z kwiatami i od początku wysoko postawili poprzeczkę. Dzięki temu, obserwowaliśmy naprawdę wyrównane widowisko, które trzymało w napięciu do końca. Jeszcze na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, zespół w czerwonych barwach prowadził 4:5, ale duet Łukasz Bednarski i Grzegorz Dryka przesądzili o wygranej „Anonimowych7:5. Bardzo dobrze między słupkami zaprezentował się też Maciej Miękina. W drugim starciu, New Greenback udanie zainaugurowali rozgrywki, bo od wygranej z Bad Boys Zielonki 7:4. Po pierwszej odsłonie było 3:1, a w drugiej ekipa znana z występów pod nazwą Zielona Polana pokazała klasę i dowiozła zwycięstwo do końca pomimo ambitnej pogoni BBZ. Na szczególne wyróżnienie zasłużyli zdobywca czterech goli Paweł Michoński i autor czterech asyst Roman Olszewicz. FC NaNkacu według naszych informacji od dawna próbowało zwerbować Alberta Szlagę do swojej drużyny. Dopięli w końcu swego i z pewnością są z tego powodu ukontentowani, gdyż ten doświadczony zawodnik już drugi raz z rzędu zrobił różnicę i tym razem został bohaterem konfrontacji ze All4One, a jego hattrick pomógł ograć obrońców tytułu 6:3. To była już druga wygrana Dominika Baćko i jego świty w tym sezonie, co pozwoliło popularnym „Kacom” w objęciu prowadzenia w tabeli. Na przeciwległym biegunie znaleźli się Maciej Rataj i spółka, dla których była to druga porażka tej jesieni. Może jeszcze jest za wcześnie, by bić na alarm, ale przydałby się All4One solidny wstrząs, by powrócić na zwycięski szlak. Tego problemu nie miał OMS, który również może się pochwalić po tej kolejce kompletem punktów. Nie było o to jednak łatwo, gdyż Yelonkersi okazali się wymagającym przeciwnikiem, a Rafał Dębski znowu pokazał snajperski kunszt. Lecz, podobnie jak tydzień temu, błysnął Stanisław Buława i to jego postawa była decydująca przy zwycięstwie 5:4. Młodzi Perspektywiczni byli autorem największej niespodzianki na inaugurację sezonu, ale tym razem zostali zatrzymani przez Rycerzy Świtu. Potyczka ta miała swoją dramaturgię, zobaczyliśmy dwa gole samobójcze, MP zdołali odrobić stratę z 1:3 na 3:3, ale finalnie to drużyna nieobecnego tego dnia Kacpra Czyżyka triumfowała, pokonując oponentów 5:3. Kluczem do tego sukcesu okazała się postawa Michała Araźnego (cztery asysty) oraz Rafała Diducha (trzy gole). Dzięki temu zwycięstwu Rycerze po dwóch kolejkach, wraz OMS-em i FC NaNkacu, mogą pochwalić się dorobkiem sześciu punktów.

02 05 osmoi

 

 

2 Liga Szóstek:

 Na drugim szczeblu tydzień temu, na starcie rozgrywek, rozegraliśmy tylko dwa spotkania, stąd też dopiero teraz mogliśmy zobaczyć wszystkie drużyny w akcji. Na otwarcie niedzielnych zmagań spotkali się Gramy Czasami oraz powracający na bemowskie boiska po dłuższej przerwie KS Precyzyjny Browar. W pierwszej połowie znacznie lepiej zaprezentowała się ekipa Macieja Kucharskiego, która prowadziła do przerwy 2:4 po hattricku Macieja Chorostowskiego i golu Marcina Wacha. Jednak po zmianie stron odmienione GC przejęło inicjatywę i prowadzone przez debiutanta, Michała Ośmiałowskiego odwróciło losy tej rywalizacji. Ostatecznie po ciekawym i obfitym w bramki meczu Gramy Czasami wygrali 9:6. Znacznie mniej zacięte było spotkanie FC Ochoty z Chłopcami do Bicia. Od pierwszego gwizdka na placu dominował zespół z Ochoty i już do przerwy prowadził wysoko i pewnie, aż 9:0. Bardzo dobre zawody rozgrywali zwłaszcza defensor Adrian Barej, Przemysław Kostrzycki i Przemek Sawicki, ale cała drużyna mogła się podobać. Finalny wynik 15:1 tego najlepszym odzwierciedleniem. Wielkich emocji nie było też w potyczce pomiędzy Fast Trans i FC Devs. „Diabły” stawiły się ten mecz w mocno okrojonym składzie, co było nienajlepszym pomysłem, patrząc przez pryzmat tego, że ich rywale ostatnio znajdywali się w niezłej dyspozycji. I potwierdziło się to. Trio Michał Fijałkowski (sześć goli!) – Jacek Strus i Maciej Błoński już po pierwszej części załatwili sprawę, prowadząc 6:1, w drugiej spokojnie punktując FC D, bijąc ich 10:2. Drużyna Sławomira Mądrego ma z pewnością o czym myśleć następnymi kolejkami, gdyż po dwóch grach nie zdołała zgromadzić choćby punktu. Fast Trans zaś po tej wygranej z optymizmem może patrzeć w przyszłość. Podobnie jak ASPN Bemowo, który pewnie pokonał Dziki Futbolu 8:3. Architektem tego triumfu była postawa rozkręcającego się po kontuzji Macieja Rataja, który miał udział przy połowie bramek swojej ekipy, ale Paweł Wojsław i pozostali zawodnicy dołożyli też dużo od siebie. ASPN po tej serii gier zameldował się na drugim miejscu z kompletem sześciu oczek, a Adrian Rączka i jego ferajna zanotowali falstart i na chwilę obecną zamykają stawkę. Liderem zostały Yelonki po ograniu Tank Teamu 12:5. Chociaż wynik może wskazywać na łatwą wygraną, ale do przerwy było tylko 4:2, a po wznowieniu gry popularne „Czołgi” doprowadziły do stanu 4:4. Potem jednak zawodnicy występujący w białych barwach pokazali swoją moc i odprawili rywali z kwitkiem. Nie byłoby tego świetnego rezultatu, gdyby nie kolejny raz kapitalna skuteczność Piotra Pruszkowskiego (cztery trafienia), ale Albert Szlaga, Daniel Żołkowski i Łukasz Komar nie odstawali od niego w tej materii.

02 06 vw7yf

 

 

3 Liga Szóstek:

 Mimo że na trzecim froncie rozegraliśmy tylko trzy spotkania, to na brak wrażeń absolutnie nie mogliśmy narzekać. Dość powiedzieć, że tylko w tych trzech grach padło aż pięćdziesiąt osiem bramek! Już w pierwszym starciu zobaczyliśmy ich dziesięć po wygranej W1nners z Zespołem Niespokojnych Nóg 7:3. Już po pierwszej części wszystko było jasne, gdyż „Zwycięzcy” prowadzili 5:0 po dobrej, kolektywnej grze. A po zmianie połów spokojnie dowieźli wygraną do końca, przez co utrzymali miejsce w czołówce ligi. Na sporego plusa zasłużył zwłaszcza Mateusz Budzich, który zanotował aż trzy udane ostatnie podania, a do tego dorobku dołożył też gola. Żelazna obrona, defensywa wzorowana na słynnym włoskim catenaccio i ogromna dyscyplina taktyczna. Wszystkiego tego nie zaobserwowaliśmy w rywalizacji Izby Wytrzeźwień z Walcem :). I bardzo dobrze, gdyż dzięki temu obejrzeliśmy spotkanie, które przejdzie do historii Ligi Bemowskiej. Obie ekipy urządziły prawdziwą kanonadę, a wynik 12:17 tego najlepszym dowodem. To był prawdziwy „futbol na tak”, z pewnością Jerzy Engel pokiwałby głową z uznaniem. Byliśmy świadkiem prawdziwego rozmachu w ofensywie, a głównymi strzelbami okazali się Mateusz Piziorski, Dominik Kliczek i Mariusz Grosiak, ale też Adrian Giżyński czarował dryblingami oraz asystami. Radość z gry oraz dobra zabawa – to na pewno zapadnie nam w pamięć po tym widowisku. I chociaż nie spodziewaliśmy się, że Teraz Kolska i Janusze na Pikniku powtórzą rezultat poprzedników, to i tu na brak goli nie mogliśmy narzekać. Janusze, będący w ewidentnym gazie, kierowani przez ofensywny duet Dawid Molenda i Michał Paluch, a także wspierani z drugiej linii przez Rafała Wasilewskiego, nie dali szans TK i pokonali ich 15:4. I dzięki temu utrzymali się na szczycie tabeli z kompletem punktów i najlepszym bilansem bramkowym po dwóch kolejkach. W takiej dyspozycji Krzysztof Sobieszczuk i jego drużyna może okazać się faworytem w wyścigu po złoto.

02 07 zugzm

 

Sponsor techniczny
Sponsorzy