No Matches

Podsumowanie sezonu 10. Ligi Szóstek!

Nasz cykl podsumowań klasycznie zaczynamy od samego dołu, a zatem 10. Ligi Szóstek. Najniższy poziom rozgrywkowy nie oznaczał natomiast niskiego poziomu piłkarskiego. Wręcz przeciwnie – drużyny rywalizujące wiosną na dziesiątym szczeblu prezentowały się bardzo solidnie, dzięki czemu oglądaliśmy wiele interesujących i obfitujących w gole spotkań. Na tle całej stawki zdecydowanie wyróżniali się zawodnicy Szybkiej Piłki Młociny II, którzy wyraźnie zdominowali przeciwników, bardzo pewnie sięgając po złote medale. Za ich plecami znalazł się TS Ameba II. Gracze tej ekipy do ostatniej kolejki mogli realnie myśleć o tytule, ale blamaż w bezpośrednim starciu z nowo koronowanym mistrzem pozbawił ich wszelkich złudzeń. Stawkę medalistów uzupełnili debiutanci – Choking Bemowo.

 

Trzeba uczciwie przyznać, że dla Szybkiej Piłki Młociny sezon wiosenny był naprawdę kapitalny. Pierwszy zespół sięgnął po mistrzostwo piątej ligi (do czego jeszcze dojdziemy), drugi natomiast nie miał sobie równych na dziesiątym szczeblu. Zawodnicy występujący od niedawna w pomarańczowych trykotach znakomicie rozpoczęli minioną już kampanię, notując cztery kolejne zwycięstwa. Część z nich bardzo efektownych, jak choćby przeciwko PNP Mehisto (10:2) czy Drodze (11:2). W piątej serii gier przyszła jednak porażka z Futgol Academy (5:7), która w teorii mogła zachwiać ich pewnością siebie. Nic takiego nie miało natomiast miejsca – „Mechaniczna Pomarańcza” bardzo szybko otrząsnęła się po tym niepowodzeniu, najpierw ogrywając Skepton Bonito, a następnie FC Yelonki. Końcówka rozgrywek była z kolei w ich wykonaniu prawdziwym popisem – w przedostatniej serii gier rozgromili 11:1 Elekcyjną FC, na zakończenie nie dali natomiast żadnych szans TS-owi Ameba II, gromiąc rywala 12:1 w bezpośrednim starciu o tytuł i zasłużenie sięgając po złote medale. O drużynie tej śmiało możemy powiedzieć, że był to zwarty i zgrany kolektyw, wzmocniony dodatkowo o kilka znakomitych indywidualności. Mamy tu na myśli zwłaszcza Adriana Dylewskiego (20 goli i 9 asyst) oraz Marcina Podsiadlika (15 trafień i 13 asyst).

Srebrne medale finalnie zawisną na szyjach graczy TS-u Ameba II. W tym przypadku możemy chyba mówić o zaprzepaszczonej szansie, zespół ten bardzo długo dotrzymywał bowiem kroku SPM II i mógł realnie myśleć o tytule mistrzowskim. Dość powiedzieć, że zawodnicy występujący na co dzień w czarno-pomarańczowych koszulkach wygrali sześć z siedmiu pierwszych meczów. Pojedynek przeciwko nim zapamiętają zwłaszcza gracze Drogi, którzy ulegli aż 2:17. Drugiej drużynie TS-u przydarzyła się co prawda jedna bolesna wpadka – 3:10 ze Skepton Bonito – ale nie mogła ona zamazać obrazu dobrze grającej i konsekwentnie punktującej drużyny. W końcówce rozgrywek coś się jednak popsuło. Sygnałem alarmowym była porażka w przedostatniej kolejce przeciwko FC Yelonkom (5:10). Mocno utrudniała ona walkę o pierwsze miejsce, ale bezpośredni pojedynek przeciwko SPM II w ostatniej kolejce sprawiał, że wygrana i tak dawała im tytuł. Mecz ten zupełnie nie przebiegał jednak po myśli nominalnych gospodarzy, którzy w pełni dali się zdominować rywalowi, przegrywając finalnie aż 1:12 i tracąc tym samym szansę na mistrzostwo. Niemniej jednak drugie miejsce także mogą uznać za bardzo dobre osiągnięcie. Tym bardziej, że poszły za tym wyróżnienia indywidualne – 25 strzelonych goli sprawiło, że po tytuł króla strzelców sięgnął Wojtek Kucharek, jego klubowy kolega Jakub Szafirowicz zgarnął z kolei nagrodę dla najlepszego asystenta (18 decydujących podań).

Na najniższym stopniu podium – z taką samą liczbą punktów co wicemistrz – rozgrywki kończy debiutujący w Lidze Bemowskiej Choking Bemowo. Bez wątpienia jest to bardzo dobry rezultat, pokazujący, że zespół ten stać na wiele. Ekipa z Bemowa w swoim pierwszym meczu pokonała 5:2 FC Yelonki, potem jednak przyszedł czas na płacenie „frycowego”. Trzy kolejne porażki – przeciwko TS-owi Ameba II, Old Stars i Szybkiej Piłce Młociny II – nie zwiastowały niczego dobrego i mogły jednocześnie podkopać morale debiutantów. Nic takiego nie miało natomiast miejsca. Zawodnicy w żółto-czarnych strojach zażegnali kryzys i zaczęli piąć się w górę ligowej tabeli. Punktem zwrotnym była minimalna wygrana nad Skeptonem Bonito (2:1), po której maszyna ta rozpędziła się. Choking zanotował znakomitą passę pięciu kolejnych zwycięstw, a wpadki konkurencji sprawiły, że mógł cieszyć się z lokaty w czołowej trójce. Jak już wspomnieliśmy, jest to bardzo dobry wynik, ale w kolejnych rozgrywkach taryfy ulgowej już nie będzie. Widząc prezentowany przez nich poziom, nasze oczekiwania wzrosły i tym razem rozstrzygnięcie inne niż awans będzie potężnym rozczarowaniem. Tym bardziej, jeśli w ich szeregach wciąż będziemy mogli oglądać Adama Chojnowskiego (10 goli i 4 asysty) oraz Adriana Sitarskiego (9 goli i 2 asysty) – ten drugi został także przez nas wybrany Obrońcą Sezonu, oprócz dobrych ofensywnych liczb znakomicie kierował bowiem defensywą swojej drużyny. Dodatkowo Bramkarzem Sezonu wybraliśmy Mateusza Tobołę, co jeszcze dobitniej pokazuje, jak zgranym monolitem był w obronie Choking Bemowo.

Tuż za podium finiszował Skepton Bonito. Zespół ten generalnie pokazał się z pozytywnej strony, niemniej jednak był nieco zbyt chimeryczny, by wyszarpać miejsce w czołowej trójce. Gracze występujący w czarnych strojach już na starcie rozgrywek stracili dystans do czołówki, przegrywając 2:7 z Futgol Academy. Potem przyszła seria trzech kolejnych wygranych, która wywindowała ich w tabeli dość wysoko, ale dwie porażki z rzędu – 1:2 z Chokingiem Bemowo i 2:5 z Szybką Piłką Młociny II – sprawiły, że marzenia o tytule mistrzowskim trzeba było odłożyć na później. Wciąż pozostawała natomiast walka o medale pozostałych kolorów i do ostatniej serii gier Skepton wydawał się wychodzić z tej rywalizacji zwycięsko. Wpadka na zakończenie sezonu, w meczu z Drogą (6:6) sprawiła jednak, że musieli oni obejść się smakiem, kończąc zmagania dopiero na czwartej lokacie. Można to uznać za przyzwoity rezultat, choć zarówno nasze oczekiwania, jak i ich ambicje są chyba nieco większe. Pozostaje nam zatem liczyć, że jesienią nie pozwolą sobie na momenty przestoju, punktując jeszcze bardziej regularnie i być może włączając się do walki o najwyższe cele. Jest to możliwe, gdyż tacy gracze jak Mateusz Baran (20 goli i 3 asysty) czy Michał Suska (5 goli i 10 asyst) gwarantują dobre liczby i permanentny popłoch w szeregach defensywnych przeciwnika.

Piąta lokata przypadła w udziale Old Stars. Także i w tym przypadku apetyty były chyba nieco większe, niemniej jednak – szczególnie po słabej pierwszej części sezonu – rezultat ten trzeba uznać za solidny. Po czterech seriach gier gracze tej ekipy mieli w dorobku zwycięstwo oraz trzy porażki, a zdecydowanie bliżej niż do miejsc medalowych było im do strefy spadkowej. Od piątej kolejki – a zatem zwycięstwa 4:3 nad Elekcyjną FC – zaczął się natomiast ich marsz w górę tabeli. Trzy wygrane z rzędu sprawiły, że przed ostatnią, podwójną kolejką wciąż mieli oni szansę nawet na zdobycie medalu. Sztuka ta ostatecznie im się nie udała – wszystko przez remisy z Futgol Academy (4:4) i FC Yelonkami (2:2) – ale passa pięciu meczów z rzędu bez porażki także wygląda imponująco i działa na wyobraźnię. Warto przy tym zauważyć, że porażki z początku sezonu w komplecie poniesione zostały przeciwko zespołom, które wyprzedziły Old Stars w tabeli. To sprawia, że ich piąta lokata wydaje się być w pełni sprawiedliwa, wiernie oddając ich poczynania w ciągu ostatnich miesięcy. Także i w przypadku OS jesienią będziemy natomiast liczyć na progres i – kto wie – być może awans do wyższej klasy rozgrywkowej? Patrząc na postawę takich zawodników jak Jakub Pomorski (14 goli, 5 asysty, 5x MVP) czy Patryk Rychlik (4 gole i 7 asyst) – z pewnością ich na to stać. Pierwszy z wymienionych zawodników prezentował się zresztą tak dobrze, że zdecydowaliśmy przyznać mu tytuł MVP Sezonu. Na takim graczu można opierać budowę mocnej drużyny!

Zdecydowanie lepszą drugą część rozgrywek zanotowały także FC Yelonki, które zakończyły zmagania na szóstej lokacie. Zespół Sebastiana Małczyńskiego w trzech pierwszych kolejkach poniósł komplet porażek i jawił nam się wówczas jako jeden z głównych kandydatów do spadku z ligi. Od tego momentu w drużynie zaszła jednak niesamowita zmiana, o czym świadczyć może fakt, iż w pięciu kolejnych meczach wygrywali aż czterokrotnie, dając się ograć jedynie późniejszemu mistrzowi – Szybkiej Piłce Młociny II (i to po wyrównanym meczu). Te znakomite rezultaty zapewniły im utrzymanie, przed ostatnią serią gier mieli już natomiast pewność, że nie będą także w stanie sięgnąć po medale. Fakt ten może nie wpłynął na nich destrukcyjnie, ale trudno było nie spostrzec, że na spotkanie przeciwko Old Stars wyszli na dużym luzie. To nie przeszkodziło im w rozegraniu dobrych zawodów, zakończonych remisem 2:2. Finalnie FCY zgromadziły zatem 13 punktów – do czołowej trójki nieco zabrakło, ale wpływ na to ma wspomniany, fatalny początek sezonu. Jeśli w kolejnych rozgrywkach będą potrafili ustabilizować formę, mogą pokusić się o zdecydowanie lepszy wynik. Zwłaszcza, jeśli nieco częściej na meczach będzie pojawiał się Tomasz Kasprzak (jesienią 6 meczów, 20 bramek i 5 asyst).

Siódmą pozycję zajęli gracze Futgol Academy i mamy tutaj do czynienia z sytuacją zgoła odwrotną niż w przypadku wyżej wymienionych ekip. „Zieloni” zanotowali bowiem bardzo dobrą pierwszą część rozgrywek, następnie niwecząc swój wysiłek serią spotkań bez zwycięstwa. Dość powiedzieć, że gracze tej drużyny po pięciu kolejkach mieli w dorobku 12 punktów, znajdując się w ścisłej ligowej czołówce. Jedyne punkty stracili dość nieoczekiwanie – w trzeciej kolejce z PNP Mehisto (2:4) – oprócz tego potrafili jednak pokonać Skepton Bonito (7:2) czy Szybką Piłkę Młociny II (jako jedyni w całym sezonie – 7:5). Minimalna przegrana w szóstej serii gier przeciwko FC Yelonkom (6:7) sprawiła, że dosłownie uszło z nich powietrze. Do samego końca rozgrywek nie potrafili już wygrać ani razu, notując następujące rezultaty: 5:7 z TS-em Ameba II, 4:4 z Old Stars i 3:5 z Chokingiem Bemowo. I choć nie są to porażki wyraźne, nie możemy oprzeć się wrażeniu, że w formie z początku rozgrywek gracze FA wyszliby z tych starć z dużo pokaźniejszym dorobkiem. Nie pozostaje im natomiast nic więcej jak tylko zakasać rękawy i w najbliższej przyszłości pokazać się z jeszcze lepszej strony. Potencjał z pewnością mają, o czym świadczy postawa takich graczy jak Bartosz Sobolewski (2 gole i 7 asyst) czy Paweł Cywiński (6 trafień i 4 asysty).

Tuż nad „kreską” zmagania zakończyli zawodnicy PNP Mehisto i chyba możemy w tym przypadku mówić o rozczarowaniu. Co prawda przed startem rozgrywek nie typowaliśmy tej drużyny do walki o medale, wydawało nam się jednak, że bezpieczne miejsce w środku tabeli jest jak najbardziej w jej zasięgu. Miniony już sezon nie poszedł natomiast po ich myśli, choć początek mieli całkiem obiecujący. Mehisto na inaugurację otrzymało co prawda prawdziwą lekcję futbolu od Szybkiej Piłki Młociny II (2:10), potem wygrało jednak dwa mecze z rzędu – 10:5 z Drogą i 4:2 z Futgol Academy. Jak się niestety okazało, były to ich ostatnie punkty wywalczone tej wiosny na murawie. Gracze w złotych trykotach przegrali pięć kolejnych meczów, znajdując się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Ligowy byt finalnie udało im się zachować, przypieczętowali go jednak walkowerem od Elekcyjnej FC. Nie mamy większych wątpliwości, że ósma lokata jest rezultatem poniżej ich możliwości i mamy jednocześnie nadzieję, że tak słaby sezon w najbliższym czasie już się nie powtórzy. Stać ich bowiem na regularną, dobrą grę.

Na przedostatniej lokacie rywalizację zakończyła Droga. Ten niezwykle doświadczony zespół wiosenne rozgrywki rozpoczął co prawda od wygranej, jak się jednak okazało, były to jedynie miłe złego początki. Siedem kolejnych porażek sprawiło, że przed ostatnią kolejką zawodnicy w złotych trykotach nie mieli już choćby matematycznych szans na utrzymanie. Musimy natomiast przyznać, że pomimo tego do meczu ze Skepton Bonito podeszli w pełni zmobilizowani i otrzymali za to zasłużoną nagrodę w postaci remisu 6:6. Kto wie, być może ten skromny punkcik będzie w ich przypadku punktem zwrotnym, który w niedalekiej przyszłości wykonać krok naprzód? Bardzo byśmy sobie tego życzyli. A choć wiosną cała drużyna generalnie rozczarowała, kilka ciepłych słów chcielibyśmy poświęcić Marianowi Rokoszowi. Zawodnik ten ewidentnie wydostał się poza tzw. „ramy czasowe”, pomimo upływu lat nie tracąc na swojej piłkarskiej jakości. W minionych rozgrywkach ponownie był najjaśniejszym punktem swojego zespołu, kończąc zmagania z dorobkiem 8 goli i 5 asyst.

Na miano „czerwonej latarni” 10. Ligi Szóstek sumiennie zapracowali zawodnicy Elekcyjnej FC, kończący rywalizację na ostatniej pozycji. Zespół ten w trakcie całych rozgrywek potrafił odnieść zaledwie jedno zwycięstwo – w trzeciej kolejce, przeciwko FC Yelonkom (8:5). Oprócz tego poniósł jednak komplet porażek, wskutek czego nie miał prawa utrzymać się w lidze. Część z tych porażek poniesiona była po zaciętej walce, w kilku starcia EFC byli natomiast zupełnie „bez podjazdu” do rywali – jak choćby przeciwko Skepton Bonito (1:7) czy Szybkiej Piłce Młociny II (1:11). Dopełnieniem słabiutkiego w ich wykonaniu sezon był walkower oddany w ostatniej serii gier PNP Mehisto. Premierowych rozgrywek w Lidze Bemowskiej z pewnością nie zaliczą do udanych, żywimy natomiast nadzieję, że potraktują to jako cenną lekcję i – jak mawiał klasyk – wrócą silniejsi!

szostki10sezon_wiosna.png

 

Sponsorzy