No Matches

ComeBack pierwszym liderem ligi weekendowej!

Możemy z pełną dumą napisać, że nasza letnia Sunday League oficjalnie ruszyła! Po raz pierwszy w historii podczas wakacji gramy również w weekend, a w rozgrywkach bierze udział osiem drużyn. Pierwszym liderem została drużyna ComeBack, która w swoim debiucie w Lidze Bemowskiej pokonała FC Allians. Pozostałe miejsca na podium zajmują obecnie doskonale znane ekipy: UA Team oraz FC Desant. Pamiętajmy przy tym, że rywalizacja dopiero się rozpoczyna, a do zdobycia wciąż wiele punktów. Jednocześnie zachęcamy was gorąco do przeczytania krótkiego podsumowania wydarzeń, które w minioną niedzielę miały miejsce na obiektach przy ul. Obrońców Tobruku.

Jak już pisaliśmy powyżej – historycznym, pierwszym liderem naszej Sunday League została ekipa ComeBack. Zawodnicy rodem z Ukrainy przed przerwą radzili sobie jednak mocno średnio, przegrywając 1:3 z FC Alliansem. W przerwie w ich szeregach padło najwyraźniej kilka mocnych słów, po zmianie stron to oni nadawali już prym boiskowym wydarzeniom. Aż siedem goli strzelonych i zaledwie jeden stracony sprawiło, że debiutanci mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w ramach rozgrywek Ligi Bemowskiej. Wygranej, do której poprowadził ich autor 3 goli i asysty – Dmytro Charushyn.

Tuż za plecami lidera plasuje się aktualnie UA Team. Inna drużyna zza naszej wschodniej granicy zaskakująco łatwo rozprawiła się z Teamem Ivulin Wola, wygrywając 6:2. Pierwsza połowa tego starcia była natomiast bardzo wyrównana, o czym świadczy fakt, że nominalni goście na przerwę zeszli przy zaledwie jednobramkowym prowadzeniu (1:0). Wraz z upływem kolejnych minut ich przewaga coraz mniej podlegała jednak dyskusji, a kolejne zdobywane bramki sprawiały, że rywal miał coraz mniej wiary na odwrócenie losów spotkania. Niewątpliwym bohaterem tego starcia był – po raz kolejny – Maksym Mamiienko (3 gole i asysta).

Ukraiński tercet na podium uzupełnia FC Desant. Gracze w błękitnych trykotach bez większych problemów rozprawili się z Razamem, wygrywając 5:1. Od pierwszego gwizdka przewaga nominalnych gospodarzy nie podlegała zresztą dyskusji – FCD był groźniejszy i bardziej kreatywny w ataku, co znalazło swoje odzwierciedlenie w wyniku końcowym. Błyszczał szczególnie najlepszy na murawie Andrij Fedorov (3 gole i asysta), ale świetne zawody rozegrali również Andrij Firsov (gol i 2 asysty), a także Artur Prokop (gol i asysta).

Zdecydowanie najwięcej goli obejrzeliśmy w starciu dwóch debiutantów, w którym Banger Warszawa uległ Al-koholowi FC 6:9. Przyznamy zresztą, że takie mecze ogląda się znakomicie – jedni i drudzy nie mieli zamiaru zbyt wiele uwagi poświęcać defensywie, koncentrując się na tym, aby zdobyć o jedną bramkę więcej od przeciwnika. Początkowo lepiej udawało się to gościom, którzy prowadzili do przerwy 4:3, ale po zmianie stron do kontrnatarcia ruszyli gospodarze. Efekt? Na 10 minut przed końcem prowadzili oni 6:4 i zdawali się być na prostej drodze do 3 pkt. Końcówka w wykonaniu Al-Koholowych była jednak piorunująca – dowodzeni przez Dawida Graneckiego (łącznie trzy gole), aż pięciokrotnie trafili do siatki, przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Sponsorzy