No Matches

Zainaugurowaliśmy ligę letnią!

Lato w pełni! I nie mamy tu na myśli jedynie panującej aury, nowy sezon Ligi Bemowskiej ruszył bowiem z kopyta! Do rozgrywek przystąpiło tym razem ok. 110 drużyn, podzielonych na jedenaście poziomów rozgrywkowych. Wśród grających drużyn mamy wielu debiutantów, ale pojawiają się także ekipy doskonale znane, jak choćby eXc Mobile Ochota, Gramy Czasami, dwie drużyny Walca czy trzy (!) Cool Teamu. Jak wszystkie zespoły biorące udział w lidze letniej poradziły sobie w swoich premierowych meczach? Czy na poszczególnych szczeblach można już wskazać ekipy, które z dużym prawdopodobieństwem powalczą o tytuł mistrzowski? Tego dowiecie się z przygotowanego przez nas podsumowania pierwszej kolejki. Zapraszamy!

SuperLiga6:

Bardzo ciekawe widowisko stworzyły nam na inaugurację sezonu letniego SS Cyrkulatka oraz FK Almaz (3:4). Nominalni goście bardzo szybko objęli w tym meczu prowadzenie (gol Ihara Bakuna w 2’), ale rywal momentalnie odpowiedział za sprawą trafienia Kamila Rosteckiego. Kolejne minuty pierwszej połowy należały jednak do Ukraińców, którzy dzięki m.in. dubletowi Władysława Andriutsy prowadzili do przerwy 4:1. Gospodarze nie mieli natomiast zamiaru odpuszczać – w 25’ sygnał do ataku dał Patryk Stachowiak, w 35’ gola kontaktowego strzelił z kolei Rostecki. Na więcej graczom SSC zabrakło już czasu, a pełna pula powędrowała do FK Almazu.

Bardzo zacięte było również starcie pomiędzy Gramy Czasami oraz Teamem Ivulin Rabona, zakończone rezultatem 1:3. W pierwszych minutach inicjatywę przejęli Białorusini, dokumentując ją trafieniem Varapajeua. Rywale szybko się jednak otrząsnęli – już 120 sekund później po świetnym podaniu Frączaka, do wyrównania doprowadził Pawlak. Taki rezultat utrzymal się do przerwy. W drugiej odsłonie ponownie byliśmy świadkami zażartej walki, ale nieco więcej zimnej krwi zachowali w niej goście. W 22’ za sprawą Simchuka ponownie znaleźli się „z przodu”, a w jednej z ostatnich akcji meczu przypieczętowali triumf za sprawą Oyedele.

 

lato2024_kolej1_super.png

2. Liga Szóstek:

Pierwszym liderem na zapleczu SL6 zostali zawodnicy FC Huraganu, którzy rozbili Klaunfiestę aż 10:1. Choć jednak przewaga nominalnych gospodarzy od samego początku była zauważalna, długo nie potrafili jej udokumentować. Wynik otworzył dopiero w 13’ Savytskyi, a niedługo potem na 2:0 trafił Ostrovskyi. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona. W drugiej wyższość Ukraińców nie podlegała już dyskusji – sami strzelili wówczas osiem goli, tracąc ledwie jednego. Niewątpliwym królem polowania został w tym przypadku Volodymyr Kharin – autor czterech trafień i MVP meczu.

Bardzo udanie w rozgrywki letnie weszli również Haratacze. Zespół ten nie miał najmniejszych problemów z Inferno Teamem, wygrywając 7:1. Także i w tym przypadku przewaga gospodarzy nie podlegała większej dyskusji. Świadczy o tym fakt, że zarówno pierwszą, jak i drugą odsłonę wygrali oni różnicą trzech goli. Gościom nie możemy odmówić ambicji, ponadto gdy w 22’ na 1:3 (z ich perspektywy) trafił Wojciechowski, mogło się wydawać, że nie wszystko jest stracone. Haratacze bardzo szybko opanowali jednak boiskowe wydarzenia, nie pozwalając przeciwnikowi na zbyt wiele. Świetne zawody rozegrał zwłaszcza Jan Jabłoński (4 gole).

Zdecydowanie bardziej zamknięte było spotkanie pomiędzy Ultimą a GGiP Adwokatami. Obie drużyny próbowały atakować, ale jeszcze ważniejsze było dla nich zachowanie czystego konta. Mecz otworzył się dopiero wówczas, gdy dwukrotnie do siatki gości, w krótkim odstępie czasu trafił Beniamin Chrapowicki. To nie sprawiło natomiast, że nagle bramki zaczęły padać jedna po drugiej. Przeciwnie – przed końcowym gwizdkiem obejrzeliśmy jeszcze tylko jedną. W 26’ wynik na 3:0 ustalił Loic Bonnet¸ a Ultima od tego momentu w pełni kontrolowała już boiskowe wydarzenia.

Mnóstwo bramek – zwłaszcza w pierwszej połowie – oglądaliśmy za to w pojedynku Moszna Squadu z FC Spoceńcami, wygranym przez nominalnych gospodarzy 8:6. W tym przypadku nikt nie miał natomiast zamiaru myśleć o defensywie – przed przerwą oglądaliśmy prawdziwą wymianę ciosów, a piłka do siatki wpadała średnio co dwie minuty! Nieco skuteczniejszy był wówczas zespół Michała Burzyńskiego, który „do szatni” zszedł przy prowadzeniu 6:4. Po zmianie stron zacięta rywalizacja trwała nadal, choć padły w niej już „tylko” cztery bramki – po dwie dla każdej z drużyn. MS dopisał zatem premierowe 3 pkt, w czym ogromna zasługa Filipa Szewczyka (3 gole i asysta).

Niezmiernie emocjonujący był również pojedynek zapowiadany jako hit tej kolejki, w którym Eternis ostatecznie uległ Niskiemu Pressowi 2:3. Musimy podkreślić, że było to starcie rozgrywane na bardzo wysokim poziomie taktycznym, z tego też względu na gole musieliśmy czekać do samej końcówki pierwszej połowy. W 18’ prowadzenie dał gospodarzom Banasek, ale jeszcze przed gwizdkiem na przerwę wyrównał Szczęch. Chwilę po zmianie stron gola na 2:1 strzelił jednak Rudy i to Eternis ponownie był bliżej wygranej. Goście cierpliwie czekali jednak na swoją szansę i… doczekali się. W 38’ dublet ustrzelił Szczęch, a w jednej z ostatnich akcji meczu wygraną zapewnił NP Flaga.

 

lato2024_kolej1_liga2.png

3. Liga Szóstek:

Bardzo wyrównane mecze oglądaliśmy podczas mijającego tygodnia na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Świadczy o tym fakt, że pierwszym liderem – po pokonaniu 4:1 FC Inferno Teamu – został Eko-Raff. Nominalni gospodarze mieli natomiast sporo problemów z rywalem. Na przerwę oba zespoły zeszły przy rezultacie remisowym (1:1), a gol dający E-R prowadzenie – strzelony w 24’ przez Kacpra Kępkę – niewiele zmienił. Losy tego starcia rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce, gdy na przestrzeni kilkudziesięciu sekund do siatki trafiali Adrian Grzywacz i ponownie Kępka. Graczem meczu wybraliśmy natomiast golkipera gospodarzy Jana Włodka, który wyczyniał między słupkami cuda i mocno przyczynił się do końcowego rezultatu.

Szczególnie obfite w gole było starcie pomiędzy KS-em Syfon a FC Nietoperzami, zakończone rezultatem 6:8. Od pierwszego gwizdka arbitra jedni i drudzy przedkładali ofensywę nad defensywę, a my dzięki temu oglądaliśmy znakomite zawody. Przed przerwą obie ekipy szły łeb w łeb (3:3), po zmianie stron nieco większą skutecznością wykazali się natomiast goście, którzy triumf zapewnili sobie jednak dopiero w końcówce, odrabiając uprzednio straty. Do wygranej poprowadził ich Kamil Iski, który zapisał na swoje konto hat-tricka.

Premierowe trzy punkty mają na swoim koncie również zawodnicy FC Kocham Martusie. Ekipa ta w swoim ligowym debiucie w Lidze Bemowskiej pokonała 6:4 Saints United, ale triumf ten nie przyszedł im łatwo. Nominalni goście co prawda wypracowali sobie przed przerwą dwubramkowe prowadzenie (2:0), ale rywal absolutnie nie miał zamiaru godzić się wówczas z porażką. W drugiej odsłonie oglądaliśmy z kolei wymianę „cios za cios” – ilekroć „Święci” strzelali gola kontaktowego, za chwilę FC KM ponownie odskakiwali na dystans dwóch trafień. Nic więc dziwnego, że ostatecznie zakończyło się to wygraną gości, w czym duży udział miał autor dubletu – Michał Wierzchoń.

Znakomitą inaugurację ligi letniej mają też za sobą kolejni debiutanci – BERRY Kolektyw Kreatywny MFC. Zespół ten mierzył się z zawsze niewygodną ekipą Los Aspirantos, wygrywając ostatecznie 5:4. Jak jednak wskazuje na to końcowy rezultat, było to bardzo wyrównane i zacięte starcie. Od samego początku o krok przed rywalami byli natomiast nominalni gospodarze, którzy prowadzili do przerwy 3:2. W drugiej odsłonie na murawie wciąż trwała zażarta rywalizacja, a o wygranej przesądził dopiero gol strzelony w 35’ przez Błażeja Świętanowskiego. Pomimo tego faktu niewątpliwym bohaterem tego meczu był jego klubowy kolega – Marek Wiśniewski (2 gole i asysta).

 

lato2024_kolej1_liga3.png

4. Liga Szóstek:

Fantastycznie w obecne rozgrywki weszli zawodnicy KP Koziej, którzy po pokonaniu Tornado UA 7:2 zostali pierwszym liderem czwartej ligi. Mecz ten możemy podzielić na trzy fazy. W pierwszej – trwającej całą pierwszą połowę – wyraźnie lepsi byli nominalni gospodarze, którzy po hat-tricku Piotra Stępniewskiego i golu Kubickiego prowadzili 4:0. Po przerwie do ataku ruszyli goście z Ukrainy, szybko strzelając dwa gole (autorstwa Aleksieieva i Vesolovskiego) i wciąż mogąc dzięki temu liczyć na korzystny rezultat. KPK szybko sprowadzili ich jednak na ziemię, świetny w ich wykonaniu mecz potwierdzając trafieniami Remeza, Grabarczyka oraz Pawła Stępniewskiego.

Większych problemów z odniesieniem zwycięstwa nie miał także FC Svarychiv, który – występując w roli gościa – ograł Dream Team Warsaw II 5:0. O pierwszej połowie możemy jeszcze napisać, że była stosunkowo wyrównana. FCS bardzo szybko wyszli na prowadzenie po golu Oleh Kurtasha, potem jednak na boisku zapanował impas. Przełamał go dopiero wspomniany powyżej zawodnik, który trafiając do siatki w 27’ i 28’ skompletował hat-tricka. Co więcej, goście na tym nie poprzestali – w odstępnie zaledwie kilkudziesięciu sekund swoje bramki zdobyli też Denis Senychak i Ivan Senychak, pieczętując efektowny triumf swojej ekipy.

Zaskakująco łatwo swoje spotkanie wygrał także Retro Squad, pokonując 5:1 Zmarnowane Talenty. Przed pierwszym gwizdkiem delikatnego faworyta upatrywaliśmy w drugim z wymienionych zespołów, tymczasem to nominalni gospodarze od początku ruszyli do ataku. Efekt? Gole Szatkowskiego, Ryńskiego i Augustyniaka, dające im komfortowe prowadzenie do przerwy. W 26’ pierwszego gola dla ZT strzelił co prawda Boruń, ale – jak się potem okazało – było to wszystko, na co tego dnia stać było gości. RS w końcówce dorzucił natomiast jeszcze dwa trafienia – oba autorstwa Pańskiego – stawiając pieczęć na pierwszej wygranej w nowym sezonie.

Znakomita pierwsza część gry zadecydowała o tym, że w pierwszej serii gier swój mecz wygrała również La Masia, pokonując Lamico 4:1. Zawodnicy rodem z Ukrainy od samego początku przystąpili do ofensywy, a na efekty nie trzeba było długo czekać – już w 1’ na 1:0 trafił Alexey Kurganovich. Nominalni gospodarze nie mieli zamiaru się tym zadowalać i jeszcze przed przerwą dwukrotnie podwyższali prowadzenie – najpierw za sprawą Alexeya Chudovskiego, a następnie Alexeya Ignatieva. Goście obudzili się dość późno, sygnał do odrabiania strat dał bowiem dopiero w 37’ Łukasz Kozioł. Ostatnie słowo należało jednak do LM – w 40’ rezultat ustalił Chudovsky.

Zdecydowanie najbardziej wyrównanym starciem podczas pierwszej serii gier było to pomiędzy FC Wtorkami a Jogadores, zakończone wynikiem 4:5. Także i w tym przypadku obie drużyny zdecydowanie postawiły na ofensywę, dzięki czemu mogliśmy oglądać przyjemny dla oka i obfitujący w wiele sytuacji podbramkowych mecz. Nieco więcej zimnej krwi na przestrzeni całych zawodów zachowali nominalni goście, których do wygranej poprowadził Jakub Karpiński (3 gole i asysta). Bardzo dobre zawody rozegrali także Łukasz Jaroń (dublet), a także Jakub Godlewski (2 asysty).

 

lato2024_kolej1_liga4.png

5. Liga Szóstek:

Na piątym poziomie rozgrywkowym pierwszym liderem zostały Chlejsy FC. Stało się tak dzięki pewnej – choć wywalczonej dopiero po przerwie – wygranej nad Cool Teamem (5:1). Pierwsza odsłona była wszak bardzo wyrównana – jako pierwsi w 10’ prowadzenie objęli nominalni goście (gol Pikella), ale już 120 sekund później do remisu doprowadził Michalczyk. Najwyraźniej jednak CT nie był w stanie wytrzymać tempa narzuconego przez przeciwnika, w ostatnim kwadransie oglądaliśmy już bowiem dominację ChFC. Co więcej, potrafili oni udokumentować ją aż 4 trafieniami, gdy do siatki trafiali kolejno Okraska, Strzyżewski, Paluchowski oraz ponownie Pikell – najlepszy gracz tego meczu.

W starciu dwóch zespołów typowanych przez nas do czołowych miejsc 1926 ulegli 3:6 Teamowi Ivulin Wola. Trzeba przyznać, że pierwsza odsłona – zakończona rezultatem 0:1 – nie zwiastowała nam tak emocjonującej kontynuacji. Od kiedy jednak w 26’ na 1:1 trafił Bartłomiej Folc, gracze obu ekip zabrali nas na prawdziwą karuzelę. Gole padały wówczas jeden za drugim, choć to zawodnicy z Białorusi mieli tego dnia zdecydowanie lepiej nastawione celowniki. Ostatecznie to oni zgarnęli więc pełną pulę, w czym spory udział miał zdobywca dwóch bramek – Artiom Bastun.

O słabej kampanii wiosennej zdają się najwyraźniej zapominać zawodnicy Finansovej, którzy na inaugurację nowego sezonu wygrali po niełatwym meczu z El Barrio F.C. 4:2. Gościom trzeba natomiast oddać, że wysoko zawiesili poprzeczkę i to oni jako pierwsi tego dnia trafili do siatki – w 5’ wynik otworzył Juanma Garcia. Zespół Mateusza Machnio odpowiedział jeszcze przed przerwą, gdy wyrównał sam kapitan. Po zmianie stron jako pierwsi trafili gospodarze – konkretnie uczynił to Maciej Kuligowski, ale Meksykanie szybko odpowiedzieli za sprawą Younes Moufida. Końcówka należała już jednak do gospodarzy, którym triumf zapewnili wspomniany Kuligowski, a także Antek Lazurko.

Dużo emocji mieliśmy także przy okazji meczu RKS Pendrachy vs FC Marina (5:4). Po niespełna 25’ – gdy gospodarze prowadzili już 3:0 – wydawało się, że będzie to dość jednostronny pojedynek. Wówczas obudzili się jednak Wietnamczycy, którzy szybko zniwelowali stratę do zaledwie jednej bramki, dzięki czemu mogli jeszcze liczyć choćby na remis. Sztuka ta finalnie im się nie udała, gracze RKS-u w porę się bowiem ocknęli, samemu zdobywając dwie bramki, które w praktyce zapewniły im komplet „oczek”. Na wyróżnienie indywidualne z pewnością zasługuje Hubert Suska (2 gole i asysta), po stronie goście kolejne świetne zawody rozegrał z kolei Michał Ninh (gol i 3 asysty).

 

lato2024_kolej1_liga5.png

6. Liga Szóstek:

Świadkami chyba najbardziej jednostronnego spotkania pierwszej serii gier byliśmy w starciu pomiędzy Walcem a Teamem Ivulin TUT, zakończonego rezultatem 0:13. Nominalni goście tego dnia wyraźnie górowali nad przeciwnikiem w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, od początku do końca mając boiskowe wydarzenia pod pełną kontrolą. „Zieloni” zaprezentowali się z kolei grubo poniżej oczekiwań i będą teraz musieli jak najszybciej otrząsnąć się po tak dużym niepowodzeniu. Wracając natomiast do Białorusinów – cały zespół zasłużył w tym przypadku na brawa, niemniej jednak show skradł kolegom Slava Ustinovich, który zanotował aż pięć trafień.

Niewiele gorszy wynik od TIT uzyskali FC Obłupani, gromiąc FC Zachód 10:1. Nominalni goście – debiutujący w rozgrywkach Ligi Bemowskiej – zderzyli się niestety w tym meczu ze ścianą. FCO zagrali świetne zawody, będąc drużyną odpowiedzialną w defensywie, a także kreatywną i bezlitosną w ataku. Prym w ich szeregach ponownie wiódł Maciej Saba (gol i 4 asysty), ale tak naprawdę o każdym z zawodników możemy wyrażać się jedynie w pozytywnych słowach. Ekipa z Ukrainy zanotowała z kolei lodowaty prysznic i – podobnie jak Walec – będzie musiała jak najszybciej otrząsnąć się po takim „gongu”.

Premierowe trzy punkty zapisali już na swoje konto gracze Explo FC, którzy pokonali 5:1 Reytana. Mecz ten dość długo się jednak rozkręcał – dość powiedzieć, że wynik dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy otworzył Łukasz Chluchnik. Wraz z upływem czasu przewaga gospodarzy była jednak coraz większa, co poskutkowało golem autorstwa Mateusza Jakubowskiego, a następnie dubletem Adriana Stadnika. Co prawda w 39’ na 4:1 trafił Tomasz Mazur, ale już chwilę później do siatki ponownie trafił Chluchnik, ustalając jednocześnie rezultat spotkania.

Wspaniały comeback zaliczył z kolei Elektrowoźniak. Gracze rodem z Ukrainy przegrywali do przerwy 0:2 ze Stacją Warszawa, pomimo tego nie zwiesili jednak głów i to ostatecznie oni zwyciężyli 5:2. Gospodarzom trzeba natomiast oddać, że zagrali świetną pierwszą połowę, zasłużenie prowadząc po trafieniu Filipa Pyśnizka oraz jednym golu samobójczym. Po zmianie stron górował już jednak rywal, w którego szeregach brylował Dima Balysch. Warto natomiast podkreślić, że pozostali gracze także dołożyli do tego rezultatu sporą cegiełkę, jak bowiem zdążyliśmy się już przekonać – Elektrowoźniak to przede wszystkim zgrany kolektyw.

Bardzo niecodzienny przebieg miało natomiast starcie Rossonieri vs Tornado UA II. W pierwszej odsłonie bezapelacyjnie lepsi byli nominalni gospodarze, którzy swoją wyższość potwierdzili strzeleniem aż czterech goli – do siatki dwukrotnie trafiał Sebastian Orzeł, po jednym golu strzelili też Karol Ciuta i Dawid Skup. To najwyraźniej sprawiło, że zespół prowadzący zbyt mocno się rozluźnił. Ich rozprężenie wykorzystali goście, którzy za sprawą bramek Tsolkovskiego (33’), Vesolovskiego (36’) i Levenetsa (37’) złapali kontakt! Na więcej zabrakło im już jednak czasu i sił, wobec czego pełna pula trafiła ostatecznie do Rossonierich.

 

lato2024_kolej1_liga6.png

7. Liga Szóstek:

W meczu dwóch debiutantów zdecydowanie lepsze wrażenie wywarła na nas Youth Falenica, która po pokonaniu Fakel 7:1 została pierwszym liderem! Nominalni goście tego pojedynku potrzebowali nieco czasu na rozkręcenie, ale gdy w 16’ wynik otworzył Maksim Khikhol, a 120 sekund później podwyższył Paweł Koncewicz – wreszcie złapali swój rytm. Druga odsłona to już ich pełna dominacja – hat-tricki skompletowali obaj wymienieni zawodnicy, a swojego gola strzelił także Józef Koncewicz. Gospodarzy stać było jedynie na trafienie honorowe, którego autorem był w 36’ Vitalii Belkot.

Pozytywny trend z końcówki wiosny kontynuują zawodnicy NKS-u Piotrovia. Zespół ten długo męczył się z Razamem, ale finalnie – po świetnej drugiej połowie – zwyciężył 7:3. Pierwsza odsłona należała jednak do Białorusinów, którzy po trafieniach Rykalova i Valovicha prowadzili 2:0. Krótko przed przerwą gola kontaktowego strzelił Żukowski, a po zmianie stron na murawie panował już tylko jeden zespół. Hat-tricka ustrzelił powracający do zdrowia Oryszczuk, a niedługo potem identycznym wyczynem popisał się Żytewski. Gospodarze w tej części gry byli w stanie zdobyć natomiast tylko jedną bramkę – w 34’ do siatki trafił Kozhedub.

Pierwszego meczu w sezonie letnim do udanych z pewnością nie zaliczą zawodnicy RKS-u Pendrachy. Ekipa ta uległa bowiem Warszawie Utd 0:4 i musimy przyznać, że była to porażka zasłużona. Nominalni goście prowadzenie objęli już w 4’, gdy do siatki trafił Lucca Mazza. 10 minut później na 2:0 podwyższył Emmanuel Amako, dzięki czemu Włosi mogli grać zdecydowanie spokojniej. Tak też w istocie było – Warszawa Utd mądrze się broniła, a w końcówce wyprowadziła dwa ciosy, które zapewniły jej triumf. Autorami wspomnianych trafień byli Claudio Ascani (35’) i Nicolo Bianchino (39’).

Gorycz porażki musieli z kolei przełknąć zawodnicy Byczków Otousa, którzy nie sprostali FC Mriji (0:3). Goście rodem z Ukrainy rozegrali świetny mecz pod kątem taktycznym – już na początku wypracowali sobie dwubramkową przewagę (gole strzelali Roman Piddubrivnyi oraz Roman Vagilevich), a następnie bardzo mądrze i umiejętnie jej bronili. Nominalni gospodarze nie byli w stanie przebić się przez ten mur, a na domiar złego w samej końcówce meczu dostali trzecią „sztukę”. Do siatki trafił wówczas Zagura Glib, ustalając tym samym rezultat spotkania.

W „starciu weteranów” górą Bulbez Team Bemowo, którego gracze po bardzo zaciętym boju pokonali 5:4 FC Melange. Niewątpliwym bohaterem tego spotkania był zawodnik gości Łukasz Bednarski, który co prawda weteranem jeszcze nie jest, we wtorek na murawie zaprezentował jednak świetną i bardzo dojrzałą grę. To właśnie popularny „Legion” strzelił trzy z pięciu goli dla swojej drużyny (dwa pozostałe dorzucił Marcin Taras), dokładając do tego także asystę. Jeśli dołożymy do tego dobrą partię w wykonaniu wspomnianego Tarasa czy Grzegorza Kowerskiego, otrzymujemy przepis na 3 pkt!

 

lato2024_kolej1_liga7.png

8. Liga Szóstek:

W lidze nr 8 świetną inaugurację sezonu ma za sobą Sparta, która jako pierwsza znalazła się na szczycie tabeli. Rafał Duk i spółka mieli co prawda delikatne problemy w starciu przeciwko Fortecy Bielany, finalnie zwyciężyli jednak bardzo pewnie – 9:2. O takim rezultacie w dużej mierze zadecydowała druga połowa, do przerwy gracze w zielonych koszulkach prowadzili bowiem różnicą zaledwie jednego gola (3:2). Po zmianie stron – prowadzeni przez duet Michał Burzyński i Shalva Uznadze – udokumentowali swoją wyższość, zostając liderem tabeli.

Za plecami „Spartan” zameldował się Hetman FC. Drużyna ta jest debiutantem w LB, część nazwisk jest nam natomiast doskonale znana. „Hetmani” w swoim pierwszym meczu ligi letniej pokonali 8:4 FC Obłupanych II, pozostawiając po sobie naprawdę dobre wrażenie. Błyszczał szczególnie Grzegorz Himkowski, który zakończył to spotkanie z dorobkiem 2 goli i 3 asyst, zasłużenie zgarniając nagrodę MVP. W barwach FCO II z dobrej strony pokazał się z kolei Bartosz Trojanowski (gol i 2 asysty), ale było to zdecydowanie zbyt mało, aby nominalni gospodarze mogli realnie myśleć o zabraniu punktów rywalowi.

Premierowe trzy punkty ma już także Agil At Agord. Drużyna Damiana Metryki miała co prawda przejściowe problemy przeciwko KTS-owi Chimera, ostatecznie potrafiła jednak zwyciężyć 5:2. Gospodarze szybko objęli w tym meczu prowadzenie, ale rywal jeszcze szybciej potrafił odpowiedzieć. Podobnie było w kolejnych minutach, gdy jeszcze przerwą na 2:1 trafił Jan Śmigielski, a króciutko po zmianie stron gola na 2:2 strzelił Bartosz Piotrowski. Od tego momentu przewaga AAA nie podlegała już natomiast dyskusji – najpierw ponowne prowadzenie dał im Śmigielski, a w kolejnych minutach do siatki trafiali również Daniel Grynczel i Łukasz Ciemięga.

W identycznym stosunku – tyle że tym razem dla gości – zakończyło się spotkanie pomiędzy Semper Viktorią a KTS-em Zeszło. Świeżo upieczeni wicemistrzowie z sezonu wiosennego przystępowali do tego meczu w roli faworyta, przeciwnik postanowił jednak spłatać im figla. Po pierwszej, bezbramkowej połowie prowadzenie objęli co prawda „Pomarańczowi” (gol Jończyka), pięć kolejnych bramek zdobyli już natomiast nominalni goście. Brylował zwłaszcza Zaręba, który do zdobytej bramki dorzucił dwie asysty. SV w końcówce zmniejszyła jeszcze część strat za sprawą Henrycha, ale nie pozwoliło im to uniknąć porażki.

Zdecydowanie najbardziej wyrównany w tej serii gier był pojedynek pomiędzy Sigmą Strikers a Walcem II, zakończony wynikiem 2:1. Wynik dość dobrze obrazuje boiskowe wydarzenia, niemal przez cały mecz byliśmy bowiem świadkami dość zamkniętego widowiska. Niemal, ponieważ początek zapowiadał się bardzo atrakcyjnie – już w 3’ prowadzenie dał gospodarzom Bartosz Żebrowski, a 240 sekund później do wyrównania doprowadził Saul Green. Potem obie drużyny mocno przystopowały ze strzelaniem, przed końcowym gwizdkiem zobaczyliśmy bowiem ledwie jednego gola. Strzelił go Mateusz Szustak, dając swojej drużynie pierwszy letni komplet punktów.

 

lato2024_kolej1_liga8.png

9. Liga Szóstek:

Na dziewiątym szczeblu rozgrywkowym świetne widowisko stworzyły nam Żabka Polska oraz Match-Trade Technologies. Zdecydowanie bardziej skuteczni w swoich działaniach byli w tym przypadku nominalni gospodarze, którzy zwyciężyli 9:4. Obie ekipy nieco kazały nam czekać na gole, ale gdy w 12’ do siatki trafił najlepszy w przekroju całego meczu Rafał Barzyc (łącznie gol i 4 asysty), worek z bramkami zupełnie się rozwiązał. Nominalni goście nie mieli zamiaru odpuszczać, ale tego dnia przeciwnik okazał się zwyczajnie lepszy. Na wyróżnienie oprócz wspomnianego Barzyca bez wątpienia zasłużył także autor 3 asyst – Jakub Greń.

Potężną dawkę emocji mieliśmy przy okazji spotkania Automarketu z Alea Iacta Est (3:5). Do pewnego momentu wydawało się, że to gospodarze sięgną w tym starciu po pełną pulę – prowadzili do przerwy 2:1 (dublet Szpilarewicza), a tuż po zmianie stron, za sprawą Pazury, jeszcze bardziej odskoczyli rywalom. Wówczas zaczęła się jednak pogoń – dodajmy, że udana – nominalnych gości. Sygnał do odrabiania strat dał w 26’ Skłodowski, a niespełna 60 sekund później po golu Maleńczaka mieliśmy już remis. Triumf AIE zapewnili Kostyna oraz najlepszy na murawie Skłodowski.

Także wynikiem 5:3 zakończył się mecz pomiędzy Airwentem a Pure Play. W tym przypadku nie było jednak konieczności odwracania losów spotkania – nominalni gospodarze od samego początku byli nieco bardziej konkretni od rywala, już do przerwy wypracowując sobie dwubramkową przewagę (3:1). Po zmianie stron przeciwnicy z animuszem ruszyli do odrabiania strat, ale mądra gra Airwentu sprawiła, że był on w stanie utrzymać bezpieczną przewagę do końcowego gwizdka. Spora w tym zasługa Nazara Babińskiego, który nie tylko zanotował 2 asysty, ale dodatkowo był głównym kreatorem poczynań ofensywnych swojej ekipy.

Niemały roller-coaster mieliśmy natomiast w przypadku meczu GNS Warszawa vs E.ON Polska, zakończonego wynikiem 3:4. Początek zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy już po niespełna 3 minutach – za sprawą trafień Sebastiana Dębka i Piotra Granicznego – prowadzili 2:0. Wówczas obudzili się gracze w granatowych trykotach, jeszcze przed przerwą odrabiając straty z nawiązką. Do siatki trafiali kolejno Krzysztof Pawlak, Paweł Głuszek, Grzegorz Kowerski i Piotr Wiktorzak, zapewniając swojej ekipie stosunkowo pewne prowadzenie. W drugiej połowie gospodarzy stać było jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki, gdy w 26’ na 3:4 trafił Tadeusz Epsztein.

Bardzo dobry – choć mocno zamknięty – pojedynek zaserwowały nam Dental Doctor i Zimmer Biomet. Ostatecznie to nominalni gospodarze zwyciężyli w nim 2:1, choć po pierwszych 20 minutach na prowadzeniu – dzięki bramce Pawła Zarzyckiego w 15’ – znajdowali się goście. Kluczowy dla końcowego wyniku okazał się fragment pomiędzy 25’ a 28’, gdy najpierw do siatki ZB trafił Kacper Wanilista, a 180 sekund później jego wyczyn postanowił powtórzyć Marek Sanecki. Pomimo tego, że w kolejnych minutach jedni i drudzy mieli jeszcze swoje szanse, rezultat nie uległ już zmianie.

 

lato2024_kolej1_liga9.png

10. Liga Szóstek:

Cztery wyrównane spotkania oglądaliśmy na inaugurację na dziesiątym poziomie, gdzie pierwszym liderem została ekipa PKO Ubezpieczenia. Stało się tak dzięki zwycięstwu 4:2 nad Bonifikartą Enjoyers, gościom trzeba natomiast oddać, że zagrali bardzo dobre spotkanie. To właśnie oni wyszli zresztą na prowadzenie, gdy już w 3’ wynik otworzył Mateusz Jasztal. „Ubezpieczyciele” nie dawali jednak za wygraną i jeszcze przed upływem kwadransa trzykrotnie trafiali do siatki – konkretnie uczynili to Waldemar Borkowski, Kamil Zawistowski i Szymon Matulka. Niedługo później gola kontaktowego strzelił Jasztal i taki rezultat utrzymywał się aż do ostatniej minuty. Triumf gospodarzy w niemal ostatniej akcji meczu przypieczętował Kamil Janasz.

Letnią kampanię od wygranej rozpoczęli także zawodnicy ABK, pokonując 5:4 FC Szrot. Było to natomiast bardzo wyrównane starcie i śmiało możemy chyba napisać, że równie dobrze mogło ono skończyć się odwrotnym wynikiem. W decydujących momentach nieco więcej zimnej krwi zachowali jednak nominalni gospodarze, których do zainkasowania premierowych punktów poprowadził autor gola i asysty – Antoni Starzyński. Mimo porażki „Szrotowców” jego występ przyćmił Piotr Jankowski, który z dorobkiem dwóch goli i asysty został przez nas wybrany najlepszym graczem tego starcia.

Od zwycięstwa rozgrywki rozpoczęli także inni debiutanci – Afera Mazurska. Gracze tego zespołu po ciężkim boju pokonali brązowych medalistów z edycji wiosennej – Choking Bemowo (3:2). Warto natomiast podkreślić, że to właśnie nominalni goście od początku prezentowali się nieco korzystniej, dokumentując dobrą grę trafieniami Majewskiego (7’) oraz Stańca (25’). Chwilę później wreszcie przebudzili się również przeciwnicy, za sprawą Różyckiego strzelając gola kontaktowego. Cóż jednak z tego, skoro w 34’ na 3:1 trafił Szymański? Choć chwilę później Choking ponownie złapał kontakt dzięki bramce Węgiewskiego, nie uchroniło go to od nieco zaskakującej porażki.

Prawdziwy grad goli mogliśmy zobaczyć w meczu pomiędzy Neostands a RKS-em Huraganem Czeczotką, zakończonym rezultatem 5:5. Zdecydowanie bliżej triumfu byli w tym przypadku nominalni gospodarze, którzy na różnych etapach rywalizacji prowadzili już 4:1 oraz 5:3. Końcówka zdecydowanie należała natomiast do przeciwników, którzy do końca walczyli o swoje i uzyskali za to zasłużoną nagrodę w postaci punktu. Mecz ten był także pojedynkiem znakomitych snajperów. Po stronie Neostands hat-trickiem popisał się Paweł Romatowski, ale nawet jego występ został przyćmiony przez postawę autora czterech bramek dla gości – Adama Modzelewskiego.

 

lato2024_kolej1_liga10.png

11. Liga Szóstek:

Na jedenastym poziomie rozgrywkowym liderem jest obecnie ISpot Poland. Ekipa Karola Mroczkowskiego wygrała we wtorek z Cool Teamem III 7:2, przedłużając tym samym do dwóch serię… zwycięstw przeciwko drużynom Andrzeja Krawczyka, w ostatniej wiosennej kolejce „Czarni” rozgromili bowiem CT II aż 20:0. Tym razem aż tak efektownie nie było, choć dominacja nominalnych gospodarzy nie podlegała większej dyskusji. Gracze spod szyldu nadgryzionego jabłka już do przerwy prowadzili 4:0, a po zmianie stron jeszcze delikatnie wywindowali ten rezultat. W ich szeregach ponownie błyszczał sam kapitan, choć tym razem show skradł mu Hubert Sadowski ( gol i 4 asysty).

Na drugiej lokacie znaleźli się Chłopcy do bicia, którzy w swoim pierwszym meczu pokonali 3:1 Ojców RKS-u. W starciu tym obejrzeliśmy przed przerwą zaledwie jednego gola – w 6’ po podaniu Trycha do siatki trafił Muszko. Goście doprowadzili do wyrównania krótko po przerwie – za sprawą Wrońskiego – i wydawało się, że to oni na fali optymizmu sięgną po pełną pulę. Stało się jednak inaczej – w 31’ ponowne prowadzenie dał ChDB Dubicki, a rezultat ustalił w końcówce Muszko. Co warte podkreślenia, przy każdej z tych bramek ostatnie podanie notował Trych, wybrany przez nas graczem tego spotkania.

Także zwycięstwem 3:1 zakończyli swoje zawody gracze Interu Warszawa, którzy okazali się lepsi od Skepton Bonito. Przed pierwszym gwizdkiem typowaliśmy raczej triumf nominalnych gości, tymczasem to zawodnicy rodem z Ukrainy szybko przejęli inicjatywę. Co istotne, potrafili przekuć ją w dwubramkowe prowadzenie (trafienia Vlada Kovaleva i Vladyslava Pustovita). W drugiej odsłony do roboty postanowili wziąć się przeciwnicy, ale gol Karola Górskiego z 26’ był wszystkim, co tego dnia mogli nam zaoferować. „Interiści” natomiast pięć minut po bramce kontaktowej ponownie odskoczyli na dwa trafienia (po bramce Oleksandra Shypulova), a prowadzenia tego nie wypuścili aż do końcowego gwizdka.

Niesamowicie rzadkim wynikiem zakończył się mecz pomiędzy Zespołem R a Aplikacjami Krytycznymi. Jeden i drugi zespół nade wszystko chciał tu uniknąć straty gola, co niestety przełożyło się na niezbyt emocjonujące widowisko. Obie ekipy stworzyły sobie co prawda po kilka sytuacji do zdobycia bramki, ale trudno powiedzieć, by emocje sięgały zenitu. Impas przerwał dopiero w 37’ zawodnik nominalnych gości Krzysztof Kunca, który najpierw zmylił pilnującego go obrońcę, a następnie strzałem w długi róg zapewnił swojej drużynie cenne trzy punkty.

Mało bramek zobaczyliśmy także w meczu pomiędzy Immortal Eagles a PNP Mehisto (1:1). Obie drużyny dość długo się rozkręcały, ale gdy tuż przed upływem pierwszego kwadransa odnotowaliśmy dwa gole na przestrzeni dwóch minut, wydawało się, że worek wreszcie się rozwiązał. Nic bardziej mylnego – trafienia z 13’ Piotra Bożka (IE) oraz z 15’ Patryka Pleskota (PNPM) były – jak się potem okazało – ostatnimi w tym spotkaniu. Jedni i drudzy czaili się jeszcze na swoje szanse, piłka jednak nie chciała już wpaść do bramki i ostatecznie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów.

lato2024_kolej1_liga11.png

 

Sponsorzy