No Matches

Wszystkie karty zostały odkryte!

„To już jest koniec, nie ma już nic…” – śpiewał kiedyś Kuba Sienkiewicz i Elektryczne Gitary. W odniesieniu do Ligi Bemowskiej częściowo możemy się z tym zgodzić. Faktycznie, to już jest koniec – sezon Wiosna 2024 przeszedł do historii. Nie jest natomiast prawdą, że „nie ma już nic” – przed nami rozgrywki letnie, a także szereg turniejów ogólnopolskich. Zanim jednak zaczniemy wprowadzać was w atmosferę tego minifutbolowego święta, wypada podsumować ostatni weekend minionego już sezonu. Tym bardziej, że działo się naprawdę bardzo dużo. Na wielu szczeblach rozgrywkowych dopiero teraz poznaliśmy mistrzów, a także pozostałych medalistów. Co więcej, wielu z nich wyłoniły bezpośrednie starcia pomiędzy zainteresowanymi drużynami. Nie sposób w tym miejscu wymienić wszystkich zwycięzców, dlatego też z nieskrywaną przyjemnością odsyłamy was do lektury poniższego tekstu. Dowiecie się z niej wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć, ale o co do tej pory nie mieliście śmiałości zapytać!

1. Liga Siódemek:

Mistrzem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym naszych „Siódemek” przypieczętowali w miniony weekend gracze Teamu Ivulin Rabona. Gracze z Białorusi nie mieli natomiast łatwej przeprawy, minimalnie pokonując Zmarnowane Talenty – 2:1. Był to zresztą wyrównany mecz i równie dobrze to nominalni goście mogli sięgnąć w nim po pełną pulę. Kluczowy okazał się fragment pomiędzy 19’ a 23’, gdy Mikhail Basovich dwukrotnie trafił do siatki ZT. Co prawda rywal część strat zdołał odrobić jeszcze przed przerwą (trafienie Michała Wiwegera), ale w drugiej odsłonie – pomimo usilnych prób – nie udało mu się wyrównać. To oznacza tytuł mistrzowski dla Teamu Ivulin Rabona – ogromne gratulacje! Drużyna Artura Jarosza pomimo nieudanej kampanii utrzymała się natomiast w elicie.

Wobec wcześniejszej wygranej TIR szans na złote medale nie mieli już gracze FC Otamanów II, którzy – pewni drugiej lokaty – ulegli 1:3 Harataczom. Nominalnym gościom trzeba natomiast oddać, że zagrali naprawdę świetne spotkanie i zasłużenie sięgnęli po trzy punkty. Na gole musieliśmy jednak nieco poczekać, wynik dopiero w 24’ otworzył bowiem Edgar Jończyk. Ten sam zawodnik ustalił zresztą w 43’ rezultat spotkania, a pomiędzy jego trafieniami gole strzelali również Erwin Prokopowicz (Haratacze) oraz Vitalij Yakovenko (FC Otamany II). Gospodarze kończą zatem wiosenną kampanię z wicemistrzostwem, Haratacze finiszowali z kolei na szóstej lokacie.

Na najniższym stopniu podium – po kapitalnej drugiej części sezonu – rozgrywki zakończył FC Hermes. Gracze rodem z Ukrainy w bezpośrednim starciu o brązowe krążki nie dali najmniejszych szans Moszna Squadowi, wygrywając 5:1. Pierwsza połowa tego starcia była jeszcze w miarę wyrównana, choć dublet Yaroslava Burlachenko zapewnił gościom minimalne prowadzenie do przerwy (dla MS trafił Karol Nowak). Krótko po zmianie stron podwyższył natomiast Oleksandr Kotiv i gospodarze znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Moszna Squad rzucił wszystkie siły do ataku i w końcówce został za to skarcony – najpierw do ich bramki piłkę skierował Serhii Katulskii, a chwilę później tego wyczynu pozazdrościł koledze Dmytro Kashuba.

Złą passę przerwali z kolei Defendersi, którzy wygraną 6:3 nad Klubem Piłkarskim im. Szarych Szeregów udanie zakończyli całkiem udany dla nich sezon. Nominalni goście byli tego dnia w wyraźnie lepszej dyspozycji, a słowa te tyczą się zwłaszcza duetu Mateusz Gajda i Stanisław Królikiewicz. Pierwszy z wymienionych graczy zapisał na swoje konto dublet, asystę i tytuł MVP, drugi natomiast zakończył mecz z hat-trickiem. Gospodarze pomimo ambitnej postawy nie byli w stanie wyszarpać choćby punktu, a porażka oznacza dla nich przypieczętowanie spadku z elity. „Obrońcy” zakończyli z kolei zmagania na siódmej lokacie.

Z kronikarskiego obowiązku dodamy także, że kolejne dwa walkowery – tym razem Moszna Sqaudowi i Chemikowi Bemowo – oddała Victoria.

 

wiosna2024_kolejka9_siodemki1.png

2. Liga Siódemek:

Na drugim poziomie – zgodnie z przewidywaniami – mistrzostwo zapewnił sobie Legion. Jego gracze zrobili to jednak w sposób niezwykle efektowny, gromiąc zarówno Los Aspirantos (8:0), jak i FC Zaborów (8:1). Jest to zresztą najlepsze podsumowanie całych rozgrywek, w trakcie których zawodnicy z „eLką” na piersi nie mieli sobie równych. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tych słów jest fakt, że wygrali oni każdy z dziesięciu wiosennych meczów! Przeciwko „Aspirantom” co prawda nieco się męczyli (do przerwy prowadzili tylko 1:0), po zmianie stron dali jednak prawdziwy popis – zwłaszcza Mateusz Siwiński (gol i 3 asysty). Przeciwko FCZ nie mieli już z kolei żadnych problemów, rozstrzygając zawody jeszcze przed przerwą. W tym przypadku królem polowania okazał się autor trzech asyst – Mateusz Leleno.

Nieco wcześniej bezpośredni mecz rozgrywali rywale „Legionistów” – Los Aspirantos podzielili się punktami z FC Zaborowem, remisując 2:2. Trzeba zresztą przyznać, że jest to rezultat zasłużony. Po stronie gospodarzy błyszczał najlepszy na placu Stanisław Królikiewicz (gol i asysta), wśród gości ponownie wyróżnił się z kolei Adrian Dadas, który tym razem zapisał na swoje konto dublet. Obie drużyny toczyły natomiast wyrównany bój, a żadna z nich nie potrafiła odskoczyć rywalowi. Dwukrotnie na prowadzenie wychodzili co prawda „Aspiranci”, ale ani razu nie udało im się go utrzymać. To oznacza, że FCZ kończą rywalizację ze srebrnymi medalami, Los Aspirantos lądują niestety poza podium.

W grupie spadkowej utrzymanie przypieczętowały Chlejsy FC. Gracze tej ekipy mają za sobą doprawdy znakomity weekend – najpierw zremisowali z Zielonym Stolikiem 2:2 (ratując punkt w ostatniej minucie), a niedługo potem potrafili odwrócić losy starcia „o sześć punktów” przeciwko BKS-owi 04 Górki, wygrywając 4:2, pomimo rezultatu 0:2 do przerwy. Niewątpliwym bohaterem drugiego z wymienionych spotkań był Krzysztof Bardecki, który maczał palce aż przy trzech trafieniach dla swojej drużyny. Także i w starciu przeciwko ZS był on zresztą w świetnej dyspozycji, tam jednak lepszych liczb indywidualnych pozbawił go (i nie tylko jego) Marcel Zalewski. Golkiper rywala zagrał fenomenalne zawody, ratując swojej drużynie remis. Wynik ten nie zmienił natomiast nic w kontekście najważniejszych rozstrzygnięć – Zielony Stolik i Chlejsy FC utrzymały się w lidze, gorycz relegacji musieli z kolei przełknąć zawodnicy BKS-u.

Mikołajowi Tchorzewskiemu i jego kolegom na osłodę pozostała wygrana 5:2 nad zdegradowanymi już wcześniej Old United. W tym przypadku nie było zresztą wątpliwości, która z drużyn zasługuje na zgarnięcie pełnej puli. BKS 04 Górki był stroną zdecydowanie bardziej aktywną, a w ich szeregach popisową partię rozgrywał Yevgeniy Antonov, który popisał się zdobyciem hat-tricka. Dzielnie wtórowali mu także pozostali zawodnicy, dzięki czemu BKS mógł zakończyć ten nieudany dla nich sezon pozytywnym akcentem. Tak czy inaczej obie drużyny jesienią najprawdopodobniej spotkają się ponownie – tyle, że już o jedną klasę rozgrywkową niżej.

 

wiosna2024_kolejka9_siodemki2.png

3. Liga Siódemek:

Sensacyjne obrazki oglądaliśmy w trzeciej lidze, gdzie tytuł mistrzowski na ostatniej prostej wypuścili zawodnicy Teamu Ivulin Exile. Ekipie rodem z Białorusi do pełni szczęścia wystarczało sobotnie zwycięstwo nad walczącą o utrzymanie Guadalajarą FC. Nominalni gospodarze poprzeczkę zawiesili jednak bardzo wysoko – do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis, a krótko po zmianie stron (po golach Grzybowskiego i Grenia) GFC znalazła się na prowadzeniu. Goście rzucili się do odrabiania strat i częściowo sztuka ta im się udała – już po minucie gola kontaktowego strzelił Chyruk, w 47’ do wyrównania doprowadził z kolei Varapajeu. Na więcej zabrakło już jednak czasu, wobec czego TIE musiał czekać na wynik niedzielnego starcia ich rodaków – Teamu Ivulin TUT przeciwko Agilowi At Agord. Wicelider wytrzymał tę próbę nerwów i po wygranej 3:0, rzutem na taśmę zdobył tytuł mistrzowski! Nominalni goście sprawę rozstrzygnęli zresztą dość szybko – w 10’ wynik otworzył Wolkow, a jeszcze przed przerwą drugiego gola dorzucił Malauka. Rezultat tuż przed końcem ustalił z kolei Pikuła.

Brązowe medale powędrują do Drink Teamu, który w bezpośrednim pojedynku o miejsce na najniższym stopniu podium pokonał 5:4 Los Blancos. Choć przez niemal 50 minut byliśmy tutaj świadkami zaciętej rywalizacji, o krok przed rywalem byli zazwyczaj nominalni goście. DT objął prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach (trafienie Mariusza Sławczyka), a następnie – choć z pewnymi problemami – udało im się przed przerwą jeszcze powiększyć nieco ten wynik (4:2). Po zmianie stron gospodarze zażarcie walczyli o odwrócenie losów spotkania, ale udało im się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. DT kończą zatem rywalizację na trzeciej, a LB na czwartej pozycji.

Wspomniany wcześniej remis z Teamem Ivulin Exile, a także podział punktów w starciu z Walcem (3:3) sprawił, że w lidze ostatecznie utrzymała się Guadalajara FC. Ten młody zespół pokazał natomiast ogromny charakter i klasę, w meczu przeciwko „Zielonym” potrafił bowiem wyjść z nie lada opresji. Ekipa w czerwonych trykotach do przerwy przegrywała 0:2, a na niespełna kwadrans przed końcowym gwizdkiem – 1:3. W 39’ sygnał do natarcia dał im jednak Michał Pletty, a w ostatniej akcji meczu niezwykle cenny punkt zapewnił im Tymon Śliwa. Dzięki takiemu wynikowi GFC o punkt wyprzedziła w tabeli Walec, który potem otrzymał jeszcze walkowera od zdegradowanych już wcześniej Drink Men.

W meczu „o pietruszkę” punktami podzieliły się z kolei Szczęki Szczęśliwice oraz Dream Team Warsaw. Rezultat tego starcia został ustalony jeszcze w pierwszej części gry – w 9’ prowadzenie dał gościom Mateusz Izdebski, w 18’ na 1:1 trafił natomiast Aleksander Stachiewicz. Pomimo tego, że w kolejnych minutach obie drużyny miały jeszcze swoje szanse, kolejne bramki już nie padły. Taki rezultat sprawia natomiast, że Szczęki kończą wiosenne zmagania na siódmej, DTW z kolei na piątej pozycji.

 

wiosna2024_kolejka9_siodemki3.png

4. Liga Siódemek:

Bardzo dużo działo się na czwartym szczeblu rozgrywkowym. Mamy tu na myśli przede wszystkim bezpośredni mecz o tytuł, w którym GKS Tachimetr pokonał 2:1 Team Ivulin Wola, na ostatniej prostej wyprzedzając rywala i zasiadając na mistrzowskim tronie. Samo spotkanie nie rozczarowało – obie ekipy postawiły na grę w piłkę, a zawody toczone były w dobrym tempie. Jako pierwsi do siatki trafili nominalni goście, konkretnie uczynił to w 12’ Rafał Białasek. Gdy w 33’ na 2:0 podwyższył Rafał Olędzki, zwycięstwo GKS-u stawało się coraz bardziej realne i prawdopodobne. Białorusini nie poddali się jednak i w 47’ za sprawą Dmytro Hrytsaka zdobyli bramkę kontaktową. Na więcej zabrakło im już jednak czasu i sił, co oznaczało, że tytuł mistrzowski padł łupem Tachimetru! TIW musiał z kolei zadowolić się drugą lokatą.

Brązowe medale w świetnym stylu wywalczyli z kolei gracze Wariatów Kuchara. Za tą ekipą niezwykle pracowity weekend, w jego trakcie rozegrali bowiem aż trzy mecze. Co najistotniejsze, wszystkie trzy zakończyły się ich zwycięstwami! Najważniejszy był pierwszy bój, w którym nie dali najmniejszych szans Orłom Leszka (5:1), a do triumfu poprowadził ich niezawodny Stanisław Kędzierski (3 gole i asysta). Niedługo potem udało im się wyjść z nie lada opresji – przeciwko Warszawie Utd przegrywali już 0:2, ale ostatecznie wyszarpali wygraną 5:3. Tym razem kluczowa okazała się postawa autora hat-tricka i asysty – Pawła Gruszki. Trzecią lokatę WK przypieczętowały natomiast dzień później, pokonując 3:0 Big Brands Group. W tym przypadku wynik może być natomiast nieco mylący – goście pokazali się z bardzo dobrej strony, a okrągłe zero po stronie strat „Wariaty” zawdzięczają w dużej mierze swojemu golkiperowi – Norbertowi Margasowi.

Tuż za podium finiszował Gur-Bud, którego gracze w sobotę otrzymali walkowera od Big Brands Group, dzień później pokonali natomiast Cool Team 3:1. Co ciekawe, to nominalni goście jako pierwsi wyszli w tym starciu na prowadzenie (gol Oskara Kurka). Potem dwukrotnie do siatki rywala trafiał jednak Damian Góra, a jedno trafienie dołożył Tomasz Nowakowski. G-B dzięki dwóm wygranym wyprzedził w tabeli największych przegranych minionego weekendu – Orły Leszka. Gracze w zielonych trykotach do ostatniej serii gier przystępowali z trzeciej pozycji, ale porażki z Wariatami Kuchara oraz Warszawą Utd (2:6) sprawiły, że finalnie zakończyli zmagania dopiero na piątej lokacie. O pierwszym z tych meczów już pisaliśmy, drugi miał z kolei bardzo niecodzienny przebieg. Gole Zawiślaka i Ziejewskiego z końcówki pierwszej połowy sprawiały bowiem, że OL znalazły się na prostej drodze po 3 pkt. Tak samo najwyraźniej pomyśleli sami zawodnicy, którzy od tej pory stanowili dla rywala już tylko tło. Włosi jeszcze przed przerwą złapali kontakt, a po zmianie stron zaaplikowali rywalom aż pięć goli, odnosząc w efekcie wysokie zwycięstwo.

Rzutem na taśmę utrzymanie wywalczyli zawodnicy Huraganu Old Boys, którzy ligowy byt zapewnili sobie efektownym triumfem nad Razamem – 4:0. Nominalni goście tego pojedynku dość szybko objęli w nim prowadzenie (w 6’ do siatki trafił Przemysław Girgiel), co jeszcze bardziej ich napędziło. Przed przerwą wynik nie uległ co prawda zmianie, ale krótko po zmianie stron rezultat podwyższył Michał Łuczyk. Goście kontynuowali dobrą grę, co przełożyło się na kolejne trafienia – autorstwa Łukasza Wieczorka i ponownie Girgiela. Finalnie HOB wygrali zatem pewnie i efektownie, dzięki czemu mogli cieszyć się z utrzymania.

 

wiosna2024_kolejka9_siodemki4.png

5. Liga Siódemek:

W piątej lidze „suchą stopą” przez całe rozgrywki przeszedł Juzlez Team. Nowo koronowani mistrzowie w ostatni weekend otrzymali walkowera od TSP Szatańskiego Pęta, na boisku z łatwością pokonali natomiast FC Albatrosa (7:1). I choć rywal przystąpił do tego starcia w pełni zmobilizowany, mając wciąż szanse na ugranie medali, nie miał w starciu z „Zielonymi” najmniejszych szans. Królem polowania po raz kolejny okazał się Adrian Wroński, który czterema golami przypieczętował tytuł króla strzelców. „Albatrosy” generalnie nie zaliczą natomiast tego weekendu do udanych, trzy godziny później przegrały bowiem kolejny mecz – 2:5 z Walcem II – który definitywnie zamknął im drogę do miejsc medalowych. Gracze w żółtych trykotach pomimo ambitnej walki nie byli w stanie wytrzymać tempa narzuconego przez wypoczętego przeciwnika, który kwestię triumfu rozstrzygnął dopiero po przerwie. Do wygranej poprowadził ich Michał Padała (gol i asysta).

Trzecia lokata przypadła w efekcie Chyżym Rosomakom. Zespół występujący w niebieskich trykotach zaliczył – w przeciwieństwie do „Albatrosów” – znakomity weekend, najpierw pokonując 4:2 AS Romana, a następnie rozprawiając się z Le Cabaretem (8:0). Takie wyniki muszą robić wrażenie, tym bardziej, że oba mecze rozgrywane były zaledwie na przestrzeni dwóch godzin. Szeroka kadra zrobiła jednak swoje i to na szyjach zawodników ChR zawisną brązowe medale. Dla ich rywali rezultaty te nie miały natomiast większego znaczenia – AS Roman już wcześniej zapewnił sobie utrzymanie, „Kabareciarze” natomiast dzień później niemal równie wysoko ulegli Cool Teamowi (0:6), przez co zakończyli zmagania na ostatniej pozycji.

Tytuł wicemistrzowski powędrował w ręce Nie Ma Mocnych. Gracze tej ekipy rozgrywki wiosenne zakończyli pewną wygraną nad Ojcami RKS-u. Wynik 4:2 być może na to nie wskazuje, ale mecz ten toczył się pod permanentne dyktando nominalnych gości. Faworyt już do przerwy prowadził trzema golami, po trafieniach Przemysława Mazurka, Jana Kozakiewicza i Rafała Jaroszewskiego. Niespełna 10 minut po wznowieniu gry w drugiej połowie swoją drugą bramkę zdobył Kozakiewicz i – pisząc kolokwialnie – było „pozamiatane”. Przy takim wynik w szeregi NMM najwyraźniej wkradło się przesadne rozluźnienie, w końcówce do ich bramki trafiali bowiem Przemysław Girgiel i Piotr Pstrągowski. W żaden sposób nie zaważyło to jednak na końcowym rezultacie.

wiosna2024_kolejka9_siodemki5.png

 

SuperLiga6:

eXc Mobile Ochota mistrzem SL6! W ostatniej serii gier drużyna Kamila Jurgi potrzebowała zwycięstwa – najlepiej wysokiego – z Klaunfiestą. Oba te warunki udało się spełnić, faworyt rozgromił bowiem rywala 27:7! Dominacja nominalnych goście nie podlegała w tym starciu najmniejszej dyskusji, choć jedni i drudzy niespecjalnie myśleli o grze obronnej. Jakość nowo koronowanego mistrza w ofensywie złożyła się natomiast na taki, a nie inny rezultat. Świetny mecz rozegrał zwłaszcza Michał Kępka, który miał bezpośredni udział aż przy 18 trafieniach (6 goli i 12 asyst). Ochota wyprzedziła zatem Połczyn Brothers dzięki lepszemu bilansowi bramkowego, Klaunfiesta po dwóch sezonach żegna się z kolei z SL6.

Powyższy rezultat oznaczał, że aby mistrzem zostali Połczyn Brothers, musieliby oni pokonać Altusa różnicą… 38 goli! Takiego rezultatu rzecz jasna nie udało się osiągnąć, choć wynik końcowy (13:3) i tak można uznać za całkiem efektowny. Dwukrotni triumfatorzy Pucharu Lata LB mieli już świadomość, że zdobycie mistrzostwa graniczy z cudem, z tego też względu nie forsowali w przesadny sposób tempa. Do przerwy prowadzili 4:0, a po zmianie stron jeszcze mocniej docisnęli podmęczonego rywala, pieczętując znakomity w ich wykonaniu sezon efektowną wygraną. Największy wkład miał w nią autor 4 goli i 3 asyst -–Mikołaj Randak.

Na najniższym stopniu podium zmagania zakończył KS Browarek. Zespół ten rozegrał w miniony weekend dwa mecze, pokonując 11:4 Sempy oraz – po prawdziwej wymianie ciosów – 18:13 Altusa. Przez pierwszych 30 minut pierwszego z wymienionych spotkań byliśmy świadkami wyrównanej walki, wraz z upływem czasu coraz większą przewagę zyskiwali jednak nominalni goście. KSB umiejętnie wypunktowali wówczas rywala, a do triumfu poprowadził ich Patryk Modzelewski (6 goli). Drugie starcie było natomiast prawdziwym popisem Tomka Pietrzaka. Playmaker Browarka zanotował aż 14 (!) decydujących podań, wobec czego – rzutem na taśmę – wygrał klasyfikację najlepszych asystentów. Jego drużyna zakończyła natomiast sezon z brązowymi medalami. Dla uściślenia – Sempy finiszowały na piątej, a Altus na ósmej pozycji.

Chyba najwięcej emocji podczas minionego weekendu przyniosło starcie pomiędzy Gramy Czasami a Fair Partnerem. Choć inicjatywa od początku należała do gości, beniaminek regularnie starał się „kąsać” kontrami, a po jednej z nich prowadzenie dał im Wojciechowski. Potem dużo bardziej konkretni byli Ukraińcy, którzy strzelili cztery kolejne gole – dwa przed przerwą, dwa po zmianie stron. Nadzieję w serca „Obywateli GC” wlał jeszcze co prawda Staniszewski, ale ostatnie trafienie ponownie zanotował FP. Trzeba wszak podkreślić, że dwie ostatnie bramki zdobyte przez „Błękitnych” padły w efekcie samobójczych strzałów rywali. Fair Partner kończy zatem rozgrywki tuż za podium, Gramy Czasami finiszują na solidnej, szóstej pozycji.

 

wiosna2024_kolejka9_superliga6.png

2. Liga Szóstek:

Mistrzem drugiej ligi została Galicia. Ekipa rodem z Ukrainy do pełni szczęścia potrzebowała w minionej serii gier dwóch zwycięstw, a cel ten udało się osiągnąć. Najpierw walkowera oddali im Bad Boysi Zielonki, dzień później – już na murawie – pokonali natomiast SS Cyrkulatkę 4:2. Nominalnym gościom trzeba oddać, że zawiesili poprzeczkę naprawdę wysoko – to oni wyszli na prowadzenie, a następnie toczyli z faworytem wyrównany bój. Niuanse zadecydowały jednak o triumfie Galicii, którą do sukcesu poprowadził niezawodny Zakharii Mor (gol i asysta).

Wicemistrzostwo, a więc także awans do SL6, przypadło w udziale Chłopcom z Bielan. Ekipa Tomka Miziurkowskiego nie dała najmniejszych szans Union Of Boys, wygrywając 9:3. Po nominalnych gospodarzach widać było, że grają o najwyższe cele i mają świadomość braku marginesu błędu. Zespół w czarno-złotych trykotach już przed przerwą wypracował sobie w miarę bezpieczną przewagę, którą wraz z upływem czasu konsekwentnie powiększał. Świetne zawody rozgrywał Krzysztof Mamla (3 gole i asysta), choć koledzy z zespołu niewiele mu ustępowali. Ostatecznie ChZB kończą zatem ze srebrnymi medalami, Union Of Boys – przypomnijmy, mistrz z sezonu zimowego – rzutem na taśmę utrzymuje się na zapleczu.

Na trzeciej pozycji rozgrywki zakończyli debiutanci – Lakoksy CF. Drużyna ta była w miniony weekend bezbłędna, choć trzeba przyznać, że rywale mocno utrudnili im zadanie. Gracze występujący w białych trykotach najpierw pokonali 9:4 FC Anh Em 37 (fenomenalny występ Jakuba Karaszkiewicza), następnie otrzymali natomiast dwa walkowery – od Kyrgyz Global, a także od zdegradowanej już wcześniej Elity Prażmów. Takie rezultaty sprawiły, że LCF ligowe zmagania zakończyli zaledwie punkt za mistrzem oraz mając identyczny dorobek co wicemistrz. Przegrany bezpośredni mecz z Chłopcami z Bielan sprawił jednak, że musieli zadowolić się brązowymi medalami.

Dobra końcówka sprawiła, że finalnie na czwartej lokacie wylądował FK Almaz. Drużyna Igora Bakuna w ostatniej serii gier najpierw rozgromiła Kyrgyz Global aż 15:6, dzień później – po bardzo zaciętym meczu – pokonała z kolei Bad Boysów Zielonki (5:4). Pierwsze z tych starć byłoby kompletnie bez historii, gdyby nie wyczyn Tarasa Mysko. Zawodnik ten zanotował aż 9 ostatnich podań, dzięki czemu na zgarnie w najbliższy piątek statuetkę dla najlepszego asystenta. Mysko odegrał kluczową rolę także w pojedynku przeciwko BBZ, strzelając dwa gole i walnie przyczyniając się do wygranej. Dla rywali wynik ten był natomiast prawdziwą katastrofą, oznaczał bowiem spadek z ligi – BBZ zakończyli rozgrywki na przedostatniej, dziewiątej pozycji.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki2.png

3. Liga Szóstek:

Na trzecim poziomie rozgrywkowym pewny tytułu KS Syfon stracił pierwsze (i ostatnie) punkty tej wiosny, ulegając 5:8 FC NaNkacu. Była to zresztą porażka zasłużona – nominalni gospodarze wreszcie zaprezentowali się na miarę swoich możliwości, w dodatku świetne spotkanie rozegrał Rafał Szewczyk. Snajper „Kaców” sam strzelił trzy gole, przy dwóch kolejnych asystując i bezapelacyjnie zgarniając nagrodę MVP. Zwycięstwo to zapewniło graczom w czarno-zielonych koszulkach ligowy byt, tym bardziej powinniśmy więc docenić fakt, że potrafili postawić się nowo koronowanemu mistrzowi.

Efektownie rozgrywki zakończyli zawodnicy UKS-u Południe Czosnów, którzy bardzo dobrych zawodach pokonali 8:3 FC Desant. Nominalni gospodarze podeszli do tego meczu w stu procentach poważnie i już do przerwy wypracowali sobie bezpieczną przewagę, w dużej mierze dzięki świetnej grze duetu Krężlewicz Ostrowski (obaj zanotowali po dublecie). Po zmianie stron gracze ci skompletowali hat-tricki, po jednej bramce dołożyli także Szarpak i Dukielski. Goście z Ukrainy nieco mocniej przycisnęli dopiero w końcówce, ale z oczywistych względów nie dało im to choćby punktu. Porażka jest tym bardziej bolesna, że dzień wcześniej po wyrównanym meczu ulegli oni Czumy (5:6) wskutek czego zakończyli rozgrywki dopiero na siódmym miejscu.

Wspomniana ekipa Czumy jest z kolei największym wygranym minionego weekendu, triumf nad FC Desantem (6:5) i remis 4:4 z Retro Squadem pozwolił im bowiem awansować na trzecią pozycję. Szczególnie istotny był pierwszy mecz, wygrany w niesamowitych okolicznościach. Nominalni goście na dwie minuty przed końcem przegrywali bowiem 3:5 i wszystko wskazywało na to, że to Ukraińcy sięgną po komplet pkt. W 48’ sygnał do natarcia dał jednak Rosiński, a chwilę później ten sam zawodnik doprowadził do remisu. Pełną pulę zapewnił im z kolei niezwodny Koźniewski, niemal równo z ostatnim gwizdkiem. Także remis z RS był zresztą przykładem ogromnego charakteru zawodników Czumy. Do przerwy przegrywali oni bowiem 1:3, a na niespełna 5 minut przed końcem – 2:4. Wówczas dali jednak o sobie znać wspomniany Rosiński, a także Milej, których gole zapewniły „Białym” brązowe medale.

KP Kozia po minionym weekendzie jest z kolei najbardziej rozczarowaną drużyną. Zespół ten w sobotę pewnie pokonał Maghreb United 5:2 (kolejny świetny mecz Piotra Stępniewskiego) i wydawało się, że jest na najlepszej drodze do zakończenia rozgrywek „na pudle”. Do tego potrzebny był im jednak triumf nad FC Legionem. Rywal nie miał natomiast zamiaru odpuszczać i finalnie to on sięgnął po pełną pulę. Nominalni goście dwa razy wychodzili na prowadzenie po trafieniach Ruzhynskyiego, ale KPK dwukrotnie potrafili odpowiedzieć (za sprawą Komora i Ryza). Na bramkę Patonicha z ostatniej minuty nie znaleźli już jednak odpowiedzi i finalnie znaleźli się poza czołową trójką.

Do grona spadkowiczów dołączył także Maghreb United. O sobotniej porażce z KP Kozią (2:5) pisaliśmy powyżej, dzień później zawodnicy w czarno-pomarańczowych koszulkach minimalnie ulegli z kolei FC Bemowskiej Ekipie (5:6). Obie drużyny już przed pierwszym gwizdkiem były pewne relegacji, zagrały więc bez presji i w efekcie zgotowały nam bardzo dobre i emocjonujące widowisko. Od początku nieco bardziej aktywni byli jednak nominalni gospodarze, w których szeregach brylowali Tomasz Kasprzak (4 gole) oraz Emil Gadomski (gol i 3 asysty). MU dopiero w końcówce rzucili się do szaleńczych ataków, ale nie byli już w stanie wyszarpać choćby remisu.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki3.png

4. Liga Szóstek:

Mało chlubne obrazki mieliśmy okazję (a w zasadzie nie mieliśmy okazji) oglądać w czwartej lidze. W wyścigu o tytuł przed ostatnią kolejką liczyły się jeszcze UA Team oraz FC Dziki z Lasu II. Jedni i drudzy otrzymali jednak po 3 pkt w wyniku walkowerów, oddanych odpowiednio przez Beeline, a także East Crew. Oznacza to, że mistrzem została drużyna rodem z Ukrainy, która o punkt wyprzedziła swojego konkurenta. Trzecie miejsce przypadło w udziale FC Devsom, którzy w ostatniej serii gier nieoczekiwanie ulegli 3:4 FC Wtorkom. Dla nominalnych gospodarzy był to zresztą znakomity weekend, dzień wcześniej pokonali bowiem 6:4 Finansovą, dzięki czemu zakończyli wiosenne zmagania na solidnej, piątej pozycji. Ogromny udział w zdobyciu tych 6 pkt miał bez wątpienia Tomasz Chlebowski, dwukrotnie wybierany przez nas MVP meczu. Zawodnik ten łącznie zapisał na swoje konto 4 bramki i asystę, będąc wiodącą postacią swojego zespołu.

Szansy na zajęcie – rzutem na taśmę – trzeciej pozycji nie wykorzystała Horda, której zawodnicy jedynie podzielili się punktami z RKS-em Pendrachy, remisując 4:4. Gracze w czarnych koszulkach przed meczem mieli wszystko w swoich rękach, ale świadomość ta najwyraźniej ich sparaliżowała. W pierwszej odsłonie – zakończonej rezultatem 1:4 – nie wychodziło im bowiem kompletnie nic. Dopiero w przerwie udało im się jakkolwiek pozbierać, a w drugiej połowie ruszyli do natarcia. Czasu i sił wystarczyło jednak tylko do doprowadzenia do remisu, co na pewno nie było dla nich satysfakcjonującym wynikiem. RKS z kolei był już wówczas pewny utrzymania, i to nawet pomimo sobotniej porażki 4:6 z East Crew, która z kolei przypieczętowała ligowy byt dla Ukraińców. Z czwartym szczeblem rozgrywkowym pożegnała się natomiast Finansova, która w decydującym meczu zremisowała 4:4 z innym spadkowiczem – FC Alliansem. Jest to tym bardziej bolesne, że nominalni goście decydującego gola stracili w samej końcówce.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki4.png

5. Liga Szóstek:

Mistrza piątej ligi poznaliśmy już przed tygodniem, gdy tytuł przypieczętowała Szybka Piłka Młociny, której gracze nie planowali jednak taryfy ulgowej dla rywali. Przeciwnie, pewnie pokonali 7:3 Moonfoxa, pieczętując wygraną ten niezwykle udany dla nich sezon. Po raz kolejny świetne zawody rozegrał w ich barwach Piotr Wielgosz, ale tym razem jego występ przyćmił kolega z drużyny – Paweł Giel. Gracz znany z występów w Chemiku Bemowo popisał się 3 trafieniami oraz 3 asystami, bez najmniejszych wątpliwości zgarniając nagrodę dla MVP meczu. Moonfox tą porażką zaprzepaścił natomiast szansę na wicemistrzostwo, kończąc ostatecznie zmagania na… czwartej pozycji!

Po wicemistrzostwo finalnie sięgnęli FC Obłupani. Zespół ten w sobotę bardzo wyraźnie uległ Moonfoxowi (3:12), ale niedzielne, minimalne zwycięstwo nad Reytanem (7:6) w efekcie dało im drugą lokatę. Mecz ten długo był dość jednostronny, o czym najlepiej świadczy fakt, że nominalni gospodarze w pewnym momencie prowadzili aż 6:1. Wówczas do roboty wziął się rywal, który w zaledwie sześć minut był w stanie złapać kontakt. Doprowadzenie do wyrównania było już natomiast ponad ich siły, wobec czego pełna pula powędrowała na konto świeżo upieczonych srebrnych medalistów.

Brązowe medale zawisną na szyjach zawodników Cool Teamu. Ekipa Andrzeja Krawczyka co prawda w sobotnie popołudnie uległa 2:5 Drużynie Actimela, ale walkower otrzymany dzień później od FC Albatrosa sprawił, że na finiszu – dzięki lepszemu wynikowi meczu bezpośredniego – wyprzedzili oni Moonfox. Miniony weekend był natomiast znakomity dla wspomnianej DA, która nie tylko potrafiła ograć CT, ale znalazła również sposób na Jager Masters, zwyciężając 7:3. W jej szeregach brylował szczególnie Dominik Kubicki, w obu przypadkach wybrany przez nas najlepszym zawodnikiem na boisku. Jego łączny bilans z tego weekendu to 5 goli, 2 asysty i 6 pkt zapewnionych swojej ekipie, która dzięki temu rozgrywki zakończyła na piątej pozycji.

Świetną końcówkę sezonu zanotowały Raptusy Ursus. Zespół ten po 5 seriach gier miał w dorobku zaledwie punkt, ale cztery kolejne zwycięstwa na finiszu sprawiły, że ostatecznie uplasował się na bezpiecznej, szóstej lokacie. W miniony weekend ekipa z Ursusa najpierw rozprawiła się z Reytanem (8:3), by dzień później – po bardzo zaciętej rywalizacji – minimalnie pokonać Spartę (4:3). W pierwszym przypadku do triumfu poprowadził ich Robert Grzesiak (3 gole i asysta), w drugim natomiast – Robert Krzywkowski (gol i 2 asysty). Nie możemy jednak oprzeć się wrażeniu, że znakomita druga część rozgrywek jest w dużej mierze efektem znakomitego kolektywu, który tworzą gracze Raptusów. Z kronikarskiego obowiązku dodamy także, że Reytan finalnie musiał pożegnać się z piątą ligą (dziewiąte miejsce), a „Spartanie” zajęli ósmą, ostatnią bezpieczną lokatę.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki5.png

6. Liga Szóstek:

Sokil mistrzem szóstej ligi! Gracze rodem z Ukrainy tytuł przypieczętowali już w sobotę, gromiąc FC Screamersów aż 9:2. Nominalni goście tego starcia wyszli na murawę z jasnym postanowieniem osiągnięcia zamierzonego celu i od samego początku konsekwentnie realizowali nakreślony plan. Już do przerwy prowadzili 4:0, a po zmianie stron – już pewni swego – jeszcze je wyśrubowali. Po raz kolejny fenomenalną partię rozegrał ich as atutowy – Oleh Martsyniuk, z 5 trafieniami i 2 asystami zostając głównym bohaterem. Dzień później rozluźnieni przypieczętowaniem tytułu nowo koronowani mistrzowie przegrali po wyrównanym meczu z FC Mariną (2:3), której jednak zwycięstwo to nie zapewniło miejsca na podium. Wicemistrzostwo przypadło w udziale 1926, którzy nie dali najmniejszych szans Fortecy Bielany, wygrywając 13:5. Do triumfu poprowadził ich duet Piotr Stępniewski Maciej Malinowski. Pierwszy zanotował aż 4 trafienia, drugi miał bezpośredni udział przy 8 bramkach (3G + 5A), w efekcie czego zgarnął też nagrodę MVP.

Brązowe medale w świetnym stylu wywalczyli gracze Copaniny. Ekipa ta znakomicie zaprezentowała się podczas ostatniego weekendu, wygrywając 4:2 z Hiszpanią oraz gromiąc 15:3 FC Screamersów i na ostatniej prostej wyprzedzając FC Marinę. O drugim z tych spotkań nie ma co się rozwodzić – nominalni gospodarze byli lepsi w każdym aspekcie, nie pozostawiając przeciwnikowi złudzeń. Przeciwko ekipie z Półwyspu Iberyjskiego trwała natomiast zażarta rywalizacja, a kluczowa okazała się tutaj postawa Adriana Pętera i Davonbreka Sattorova. Pierwszy z wymienionych graczy zanotował dublet, drugi zapisał na swoje konto dwie asysty. Trzecie lokata dla Copaniny to w dużej mierze efekt ich znakomitej gry.

Bardzo dużo działo się również w dolnych rejonach tabeli, gdzie sensacyjne utrzymanie wywalczyli gracze NKS-u Piotrovia. Ich sytuacja przed ostatnią, podwójną serią gier była bardzo trudna, ale triumfy nad Fortecą Bielany (7:5) i Siopa Strikas (7:4) sprawiły, że ostatecznie zakończyli oni rozgrywki „nad kreską”. Zawodnicy w seledynowych koszulkach najwyraźniej mieli świadomość skali trudności, na murawę wyszli bowiem niezwykle skoncentrowani i od początku starali się narzucić swoje warunki gry. Przeciwko zespołowi z Bielan wyszło to zdecydowanie lepiej, przeciwko „Czarnym” już nieco gorzej, do przerwy mieliśmy bowiem remis 1:1. Ogromny chart ducha i boiskowa ambicja pozwoliły im przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, a do tych niezwykle ważnych wygranych poprowadził ich duet Szymon Chmielewski i Aleksander Gotowiec. Pierwszy okazał się bohaterem starcia z Fortecą (2 gole i 2 asysty), drugi brylował w pojedynku przeciwko Siopa Strikas (hat-trick). Takie wyniki oznaczają ponadto, że z ligą żegna się drużyna z Bielan.

Pomimo porażki z NKS-em dosyć pewnie utrzymanie wywalczyli Siopa Strikas, którzy w sobotę otrzymali walkowera od Szybkowolnych FC. Drugi ze spadkowiczów z ligą pożegnał się natomiast godnie, remisując 1:1 z Hiszpanią. Wynik tego meczu został zresztą ustalony bardzo szybko – gospodarze już w 3’ objęli prowadzenie po trafieniu Filipa Riedera, w 12’ wyrównał natomiast Victor Holgado. Pomimo licznych z obu stron szans, kolejne bramki już nie padły i obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów. Zdecydowanie bardziej cieszy on nominalnych gości, którzy sezon Wiosna 2024 zakończyli na szóstym miejscu. Szybkowolni zajęli natomiast ostatnią pozycję i jesienią będą występować o poziom niżej.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki6.png

7. Liga Szóstek:

Mistrzostwo siódmej ligi dla Elektrowoźniaka! Zespół zza naszej wschodniej granicy w decydującym meczu pokonał 11:6 TS Amebę, dzięki czemu powtórzył sukces z kampanii zimowej, a na szyjach jego zawodników ponownie zawisną złote medale. Opisywane starcie do pewnego momentu było bardzo wyrównane – do przerwy „niebiesko-żółci” prowadzili 5:4, przeciwnik miał więc prawo myśleć o odwróceniu losów spotkania. Po zmianie stron na murawie istniała jednak tylko jedna drużyna – dowodzeni przez Oleha Marstyniuka (2 gole i 5 asyst) zupełnie zdominowali TS, pewnie sięgając po tytuł mistrzowski. Wśród nominalnych gospodarzy warto wyróżnić natomiast autora 5 goli – Michała Kejresa.

Jedyny gorszy wynik bezpośredniego meczu sprawił, że po złote medale nie sięgnęli gracze Semper Viktorii. Dla „Pomarańczowych” zakończona przed kilkoma dniami kampania i tak była jednak bardzo udana, a swoistą pieczęć na tym znakomitym wyniku stanowi rozgromienie Szwagrów w ostatniej serii gier – 11:1. I choć Krzysztof Henrych i spółka wiedzieli już wówczas, że nie mają szans na wygranie ligi, podeszli do tego meczu w pełni poważnie, odnosząc w efekcie pewne zwycięstwo. Poprowadził ich do niego Artur Dąbrowski, który z bilansem 2 goli i 3 asyst zasłużył w naszych oczach na miano MVP.

Zwycięstwem 3:1 nad Sigmą Strikers rozgrywki wiosenne zakończył Energetyk. Zapowiadaliśmy to spotkanie jako pojedynek dwóch drużyn znajdujących się w dobrej formie i znalazło to odzwierciedlenie w rzeczywistości. Obie ekipy stworzyły bardzo dobre widowisko, nieco większą skutecznością wykazali się jednak gospodarze. Co ciekawe, do siatki jako pierwsi trafili rywale – po bezbramkowej pierwszej połowie, w 32’ wynik otworzył Szustak. Reakcja „Energetycznych” była piorunująca – po kolejnych 7 minutach i trafieniach Kobiałki (x2) oraz Woźniaka znaleźli się oni na dwubramkowym prowadzeniu, którego nie oddali aż do końcowego gwizdka.

Słodko-gorzki weekend zaliczyli z kolei zawodnicy Brygady 75. Drużyna dowodzona przez Marcela Zalewskiego najpierw pokonała 9:4 KTS Chimera, dzień później wyraźnie uległa jednak Legosłowianom (5:14). Takie wyniki sprawiły, że zespół ten zakończył sezon na siódmym miejscu i musimy przyznać, że jest to dla nas spore rozczarowanie. Pewne pocieszenie może natomiast stanowić dla nich fakt, że tytuł króla strzelców wywalczył ich zawodnik – Damian Kucharczyk. Musimy jednocześnie nadmienić, że dzięki wygranej nad „Brygadzistami” Legosłowianie dosłownie w ostatniej chwili „uciekli ze stryczka”, ratując się przed spadkiem.

Ich losu nie podzielili natomiast zawodnicy KTS-u Chimera, którzy po porażkach z Brygadą 75 (4:9) oraz Byczkami Otousa (3:7) musieli pożegnać się z tym poziomem rozgrywkowym. Trzeba niestety przyznać, że był to spadek zasłużony. W decydujących spotkaniach „Chimeryczni” nie wyglądali jak drużyna walcząca o życie, co skończyło się dla nich w najgorszy możliwy sposób. Trudno na gorąco wysnuć jakiekolwiek miarodajne wnioski, ale zaledwie jedno zwycięstwo w dziewięciu meczach to wynik zdecydowanie poniżej ich możliwości. Pozostaje nam liczyć, że szybko „ogarną głowy” i niebawem powrócą na ten szczebel rozgrywkowy.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki7.png

8. Liga Szóstek:

W lidze nr 8 presji podołali Po Gwarancji, którzy dzięki wygranym nad Bemovią (11:1) oraz InterNation (12:4) przypieczętowali kolejny tytuł mistrzowski. Zrobili to zresztą w bardzo dobrym stylu, oba opisywane mecze wygrali bowiem bardzo pewnie. Z Bemovią do przerwy prowadzili co prawda jedynie 2:0, ale był to raczej wyraz ich nieskuteczności, aniżeli dobra gra przeciwnika. W starciu przeciwko InterNation wątpliwości nie było natomiast od samego początku. Jeśli piszemy o tych starciach, nie sposób nie wspomnieć o znakomitych występach Pawła Staniszewskiego, który zaliczył łącznie 7 trafień i 5 asyst, będąc motorem napędowym poczynań ofensywnych swojej ekipy. Dzielnie wtórowali mu natomiast Marcin Napierski, Mariusz Kretkiewicz, a także pozostali koledzy.

Do ostatnich chwil nadzieje na wyszarpanie złotych medali mieli gracze FC Karpat. Drużyna rodem z Ukrainy najpierw pokonała 7:5 InterNation, a następnie odprawiła z kwitkiem Immortal Eagles (8:3) i do pełni szczęścia potrzebowała straty punktów przez PG. To, jak doskonale wiemy, nie miało miejsce, niemniej jednak srebrne medale to i tak bardzo dobry wynik. Na obszerniejsze podsumowania przyjdzie jeszcze czas, my w kontekście dwóch powyższych starć chcielibyśmy natomiast wyróżnić Ivana Peckiwa oraz Romana Savchuka. Pierwszy rozegrał kapitalną partię w sobotę, drugi był natomiast nie do zatrzymania dzień później. Obaj gracze solidarnie otrzymali zatem po jednej nagrodzie MVP.

Brązowe medale zawisną na szyi graczy WAP-u ’07. Młodzi adepci futbolowego rzemiosła w bezpośrednim meczu o trzecią lokatę pokonali 3:2 Stado Szakali, choć musimy przyznać, że zadbali o odpowiedni poziom dramaturgii. Do przerwy wyraźnie lepsi byli gospodarze, którzy swą wyższość udokumentowali dubletem Patryka Mazura, a także trafieniem najlepszego na murawie Mateusza Rozenka. W drugiej odsłonie do roboty wzięli się natomiast goście – w 37’ sygnał do odrabiania strat dał Aleksander Osowski, w 45’ gola kontaktowego strzelił Kamil Ceran. Na więcej „Szakalom” zabrakło już jednak czasu, wobec czego musieli obejść się smakiem – sezon wiosenny zakończyli na czwartej lokacie.

Bardzo ciekawie było także w dolnych rejonach tabeli, gdzie po fantastycznej w ich wykonaniu sobocie, w lidze utrzymali się FC Obłupani II. Zespół ten najpierw – po dobrej drugiej połowie – pokonał 3:1 Młodych Perspektywicznych, a następnie – również dzięki świetnej grze po przerwie – odprawił z kwitkiem Immortal Eagles (7:3). Te wyniki zapewniły im ligowy byt, a radości nie zmąciła nawet niedzielna porażka z Abnegatem (5:9). Rezultat ten sprawił z kolei, że przed spadkiem uratował się ostatni z wymienionych zespołów, który ostatecznie zakończył rozgrywki na siódmej lokacie. Ogromnym dramatem zakończyli z kolei sezon MP, dla których wyniki pozostałych spotkań, w połączeniu z ich porażką przeciwko Bemovii (2:7) oznaczały relegację. Jest to niewątpliwie ogromna niespodzianka, liczymy jednak, że Marcin Plenzler i jego koledzy będą w stanie wyciągnąć mityczne wnioski i już w kolejnych rozgrywkach pokuszą się o szybki awans.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki8.png

9. Liga Szóstek:

Na dziewiątym poziomie rozgrywkowym z roli faworyta znakomicie wywiązali się zawodnicy Bonifikarty Enjoyers, którzy po zwycięstwach nad Cool Teamem II (7:3), a także ISpotem Poland (8:3) mogli świętować zdobycie tytułu mistrzowskiego. Warto natomiast zauważyć, że faworyt w obu tych starciach do przerwy przegrywał, a dopiero znakomita postawa w drugich odsłonach pozwalała mu zgarnąć pełną pulę. W szeregach BE ponownie brylował Mateusz Jasztal – jego 7 goli oraz 4 asysty walnie przyczyniły się do takich rozstrzygnięć i to w dużej mierze ten zawodnik odpowiedzialny jest za końcowy triumf swojego zespołu.

Zanim przejdziemy do przedstawienia pozostałych rezultatów drużyn z czołówki, chcielibyśmy docenić występ ISpot Poland. Drużyna Karola Mroczkowskiego oprócz porażki z Bonifikartą Enjoyers (3:8) przegrała także z PAOK-em Syfoniki (3:7), wobec czego do spotkania z Cool Teamem II mogli oni przystąpić w nie najlepszych nastrojach. Gracze w czarnych trykotach pokazali jednak sportową złość, demolując rywala aż 20:0 i bardzo efektownie pieczętując utrzymanie w lidze. Królem polowania został zresztą popularny „Mroczek” – autor 8 trafień oraz 4 asyst. Dla CT II miniony weekend miał natomiast słodko-gorzki smak. Drużyna Andrzeja Krawczyka niby przegrała wszystkie trzy pojedynki (3:7 z BE, 2:8 z Przypadkową Zbieraniną i wspomniane 0:20 z ISpot Poland), ale inne wyniki ułożyły się dla nich na tyle korzystnie, że finalnie zajęli ósmą, ostatnią bezpieczną pozycję.

Tytuł wicemistrzowski przypadł w udziale Bramkostrzelnym Tygrysom. Zespół ten ma za sobą bardzo udaną drugą część sezonu, a jego pointę stanowiły dwa zwycięstwa w ostatni weekend – 10:7 nad Zespołem R i 7:5 nad PAOK-em Syfoniki. Wiosenni debiutanci najwyraźniej nie lubią nudy, mecze z ich udziałem obfitowały bowiem w gole i aż strach było mrugnąć, aby czegoś nie przegapić. Co dla nich najistotniejsze – dwukrotnie to oni częściej znajdywali sposób na pokonywanie bramkarzy rywali. W pierwszym przypadku przodował w tym Tomasz Bethke (4 gole), w drugim natomiast Szymon Sawicki (hat-trick). Siłą „Tygrysów” bez wątpienia był natomiast kolektyw, a także duża siła ofensywna, każdy z zawodników był bowiem w stanie dać coś „extra”.

Na trzeciej lokacie – ze stratą punktu do Bramkostrzelnych Tygrysów – zmagania zakończyła Przypadkowa Zbieranina. Ostatni wiosenny weekend ligowy był dla tej drużyny bardzo udany, potrafiła bowiem ograć zarówno ABK (6:5), jak i Cool Team II (8:2). Triumf w pierwszym z wymienionych spotkań sprawił zresztą, że finalnie zakotwiczyli oni na podium. Ogromna w tym zasługa Karola Taradowskiego, który strzelił wówczas aż 5 goli, niemal w pojedynkę rozstrzygając te zawody na korzyść swojej ekipy. Dla ABK porażka ta okazała się z kolei przysłowiowym „gwoździem do trumny” – zepchnęła ich z podium i nawet efektowny triumf, odniesiony dzień później nad Teamem Ivulin 2023 (12:6) nie pozwolił im powrócić do czołowej trójki. Niejako na pocieszenie pozostaje im znakomita postawa Stanisława Roguskiego, który w starciu przeciwko Białorusinom był nie do zatrzymania, notując 3 trafienia i 2 asysty.

Świetną końcówkę sezonu ma za sobą również Akszon Team. Gracze tej ekipy w sobotę mieli stawić czoła Teamowi Ivulin 2023, ale wobec oddanego przez przeciwnika walkowera, otrzymali 3 pkt bez wychodzenia na murawę. W niedzielę, po bardzo dobrym z obu stron spotkaniu, pokonali natomiast Zespół R 5:3. Bardzo dobre zawody w szeregach nominalnych gości rozegrał w tym przypadku Patryk Raczyński. Nie tylko kierował on poczynaniami ofensywnymi swojego zespołu, ale dołożył do tego również konkrety – gola i dwie asysty. Dzięki takiemu rozstrzygnięciu AT zakończył sezon na piątej lokacie, „eRka” natomiast – po mocno rozczarowującej postawie – musiała pogodzić się z relegacją.

 

wiosna2024_kolejka9_szostki9.png

10. Liga Szóstek:

Jeśli ktoś przed pierwszym gwizdkiem miał wątpliwości, komu przypadnie w udziale tytuł mistrzowski dziesiątej ligi, gracze Szybkiej Piłki Młociny II bardzo szybko je rozwiali. W meczu na szczycie nie dali najmniejszych szans TS-owi Ameba II, gromiąc przeciwnika aż 12:1 i sięgając tym samym po złote medale. Przyznamy, że spodziewaliśmy się tutaj bardzo wyrównanego starcia, ale nominalni goście nie pozostawili złudzeń, komu należy się palma pierwszeństwa, a wynik końcowy najlepiej to oddaje. Choć słowa pochwały z pewnością należą się każdemu z zawodników SPM II, prym wśród nich ponownie wiódł Piotr Wielgosz, który tym razem okrasił swój występ golem i 3 asystami.

Pomimo wysokiej porażki TS Ameba II utrzymał drugą lokatę, na trzeciej finiszowali natomiast debiutanci – Choking Bemowo. Zespół ten w bezpośrednim starciu o brązowe medale mierzył się z Futgol Academy, wygrywając dość pewnie – 5:3. Znakomita w wykonaniu nominalnych gospodarzy była zwłaszcza pierwsza odsłona, na przerwę obie drużyny zeszły bowiem przy wyniku 4:1. Po zmianie stron „Zieloni” za wszelką cenę dążyli do odrobienia strat, stać ich było jednak tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki. A to oznacza, że sezon Wiosna 2024 kończą finalnie dopiero na siódmej pozycji.

Ogromnej szansy na ugranie medali nie wykorzystali zawodnicy Skepton Bonito. Przed rozpoczęciem swojego meczu mieli oni świadomość, że ewentualna wygrana może dać im miejsce w czołowej trójce, nie wykonali jednak swojej części planu, zaledwie remisując 6:6 z Drogą. Jest to dla nich tym większe rozczarowanie, że po słabej pierwszej połowie, w drugiej to oni przejęli inicjatywę i w pewnym momencie prowadzili już 6:4. Gole z końcówki autorstwa Cieślaka i Bazyluka pozbawiły ich kompletu punktów oraz tzw. „złudzeń medalowych”. Na plus trzeba natomiast zapisać znakomitą postawę w ich szeregach Mateusza Barana, autora czterech trafień.

Do walki o medale mogli włączyć się także Old Stars, ale dwa remisy w ich wykonaniu – 4:4 z Futgol Academy i 2:2 z FC Yelonkami – sprawiły, że musieli oni zadowolić się piątą lokatą. Wydaje się natomiast, że „Złoci” – szczególnie w przypadku pierwszego meczu – nie mają prawa narzekać. Przegrywali już wówczas 2:4 i wszystko wskazywało na to, że zakończą ten mecz z zerowym dorobkiem punktowym. Gole strzelone w końcówce przeze Jakuba Karwowskiego zapewniły im co prawda punkt, ale podium było już przy tym wyniku nierealne. OS do drugiego starcia mogli już zatem podejść na pełnym luzie, podobnie jak ich rywal. Wskutek tego oba zespoły stworzyły wspólnie ciekawe widowisko, zakończone sprawiedliwym remisem. Ponownie błysnął w nim wspomniany Karwowski, który dorzucił do swojego konta gola, asystę i tytuł MVP.

wiosna2024_kolejka9_szostki10.png

 

Sponsorzy