No Matches

Juzlez Team z tytułem mistrzowskim! Pozostałe ekipy muszą jeszcze poczekać!

Stało się! W miniony weekend, w siódmej serii gier, wyłoniliśmy pierwszego mistrza sezonu Wiosna 2024. Został nim Juzlez Team, który w 5. Lidze Siódemek nie miał sobie równych, z niesamowitą łatwością dystansując resztę stawki. Wiosenni debiutanci wykorzystali wpadkę Nie Ma Mocnych i po rozgromieniu Cool Teamu mogli otwierać szampany. W ich ślady mogły pójść także takie drużyny jak Szybka Piłka Młociny (5. Liga Szóstek) czy Sokil (6. Liga Szóstek), ale w obu przypadkach koronacja została odroczona. Warto natomiast zwrócić uwagę, że na wielu poziomach rozgrywkowych wciąż trwa zażarta walka i nie zdziwimy się jeśli potrwa ona do ostatniego gwizdka sezonu. Na razie zapraszamy was natomiast do przygotowanego przez nas podsumowania siódmej serii gier, gdzie będziecie mogli zapoznać się z kompletem wydarzeń, które minione weekendu miały miejsce na obiekcie przy ul. Obrońców Tobruku.

 

1. Liga Siódemek:

W najwyższej klasie rozgrywkowej prowadzenie w tabeli utrzymał Team Ivulin Rabona, który otrzymał walkowera od Viktorii. Po plecach wciąż depczą im natomiast FC Otamany II, które w ligowym szlagierze nie pozostawiły złudzeń Chemikowi Bemowo, wygrywając aż 5:1. Zespół Adriana Bery stawił się na te zawody „gołą” siódemką, co – biorąc pod uwagę piłkarską klasę rywala – okazało się brzemienne w skutkach. Dopóki „Chemicy” mieli siły, stać ich było na wyrównaną walkę, do przerwy przegrywali bowiem zaledwie 0:1. W miarę upływu czasu coraz większą przewagę zyskiwali jednak Ukraińcy, wśród których musimy wyróżnić autora gola i dwóch asyst – Dmytro Solomiichuka.

Tyle samo punktów co wspomniany Chemik mają znajdujący się tuż za podium Haratacze. Zespół ten nie miał w miniony weekend większych problemów z Klubem Piłkarskim im. Szarych Szeregów, zwyciężając 7:2. Gospodarze od początku do końca byli w tym starciu stroną dominującą, a popisową partię w ich szeregach rozgrywał Bartłomiej Flaga. Gracz ten skompletował finalnie hat-tricka, dokładając do tego także asystę i bezapelacyjnie zgarniając nagrodę dla MVP meczu. Haratacze dzięki tej wygranej wciąż liczą się w walce o medale, Klub Piłkarski im. Szarych Szeregów mocno skomplikował sobie natomiast sytuację w kontekście walki o utrzymanie.

Wspaniały piłkarski thriller zapewniły nam z kolei Moszna Squad i Zmarnowane Talenty. Ostatecznie górą byli ci pierwsi, wygrywając 4:3, ale doszło do tego w naprawdę niesamowitych okolicznościach. Warto podkreślić, że pierwszych 30 minut przebiegało pod dyktando nominalnych gospodarzy, którzy po golach Bieniasa i Kowerskiego prowadzili 2:0. Potem obudzili się jednak rywale, doprowadzając do wyrównania za sprawą Niedziałkowskiego (37’) i Ł. Jarosza (45’). Gdy w 48’ ponowne prowadzenie MS dał Bienias, wydawało się, że jest po meczu. Był to natomiast dopiero początek emocji – chwilę później na 3:3 trafił Niedziałkowski, a jeszcze przed ostatnim gwizdkiem swojego gola strzelił Nowak, zapewniając Moszna Squadowi niezwykle ważny komplet punktów.

Dość nieoczekiwanie do walki o medale włączył się FC Hermes. Gracze tego zespołu zanotowali fatalny początek rozgrywek, ale cztery zwycięstwa w ostatnich pięciu meczach sprawiły, że wciąż mogą zakończyć rozgrywki „na pudle”. W miniony weekend ekipa z Ukrainy stoczyła bardzo wyrównany bój z Defendersami, wywalczając ostatecznie zwycięstwo 4:3. Jest to tym bardziej godne uznania, że po 5 minutach i dublecie Kucharskiego to goście prowadzili dwoma golami. Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadzili jednak Polamarchuk i Kovalchuk, a po zmianie stron FCH dołożyli dwa kolejne trafienia – autorstwa Boichenki i Burlachenki. „Obrońców” stać było już tylko na zdobycie bramki kontaktowej – w 45’ do siatki trafił Izdebski.

 

wiosn2024_kol7_siodemki1.png

2. Liga Siódemek:

Na zapleczu siódmy triumf z rzędu odnieśli gracze Legionu. Lider nie miał co prawda łatwego zadania – Chlejsy FC wysoko zawiesiły bowiem poprzeczkę – ale finalnie wygrał to spotkanie 3:0. Rywali napoczął jednak dopiero pod koniec pierwszej części gry, gdy wynik otworzył Stanisław Kędzierski. Ten sam zawodnik w 46’ ustalił wynik spotkania, a zaledwie 180 sekund wcześniej swoją bramkę zdobył również niezwykle aktywny Szymon Sobiech. Taki rezultat sprawia, że „Legioniści” przystąpią do gry w grupie mistrzowskiej z kompletem pkt, będąc głównym faworytem do zdobycia tytułu. Chlejsy będą z kolei rywalizować w grupie spadkowej, a ich celem nadrzędnym będzie utrzymanie.

Kroku liderowi dzielnie dotrzymuje FC Zaborów. Zespół ten w miniony weekend potrzebował co prawda sporo czasu na rozkręcenie, ale gdy już to się stało – nie miał najmniejszej litości dla BKS-u 04 Górki, zwyciężając 6:0. Kluczowa okazała się końcówka pierwszej części, gdy do siatki nominalnych gospodarzy trafiali odpowiednio Adrian Dadas (24’) i Bartek Pietrzak (25’). Gdy chwilę po zmianie stron do siatki trafił Paweł Zdunek, było już po meczu. Gospodarze wyglądali na mocno zniechęconych takim obrotem spraw, a zaborowianie dorzucili trzy kolejne „sztuki” – dwie autorstwa najlepszego na placu Dadasa oraz jedną Sylwestra Jacewicza.

W bezpośrednim boju o awans do grupy mistrzowskiej górą okazali się Los Aspirantos, którzy – występując w roli gościa – pokonali 3:2 Old United. Możemy zresztą śmiało napisać, że był to mecz godny swojej rangi. Warto natomiast podkreślić, że nieco bardziej aktywną stroną byli „Aspiranci” – już w 4’ wyszli oni na prowadzenie po golu Adamca, a następnie nie zdeprymowali się wyrównującym trafieniem (w 20’ dla rywali trafił Kozioł). Krótko po zmianie stron na 2:1 trafił Królikiewicz, a niespełna kwadrans później swoją bramkę zdobył Lewandowski. Gospodarzy stać było już tylko na trafienie kontaktowe, które finalnie nic im jednak nie dało.

O medale bić się będą również zawodnicy Tornado UA. Zespół rodem z Ukrainy w siódmej kolejce także toczył bezpośredni bój o „czwórkę”, pokonując po niesamowitej końcówce Zielony Stolik 5:4. Jeszcze na 5 minut przed końcem wszystko wskazywało jednak na pewny triumf rywala. Drużyna Kacpra Śmiałka grała naprawdę dobre zawody, zasłużenie prowadząc 4:1. W 46’ drugiego gola dla TUA strzelił jednak Aleksieiev i w tym momencie rozpoczął się koszmar „Zielonych”. Gospodarze rzucili się do wściekłych ataków i zdołali zdobyć trzy upragnione bramki! Najpierw dublet zaliczył Tsolkovsyi (48’ i 49’), a autorem decydującego trafienia – w ostatniej minucie – był Dutchak.

 

wiosn2024_kol7_siodemki2.png

3. Liga Siódemek:

Do sporych roszad doszło na trzecim szczeblu rozgrywkowym, gdzie nowym liderem zostali zawodnicy Teamu Ivulin Exile. Ekipa rodem z Białorusi w ligowym hicie pokonała 4:3 Dream Team Warsaw, mocno zbliżając się do tytułu mistrzowskiego. Wspomniane starcie od samego początku było bardzo wyrównane i trudno było stwierdzić, która z drużyn prezentuje się lepiej. Jako pierwsi do siatki trafili goście, ale TIE tuż przed przerwą wyrównał. Po zmianie stron oba zespoły wciąż szły łeb w łeb, choć dwukrotnie na prowadzenie wychodzili Białorusini. Gdy w 45’ – za sprawą Buchtarevicha – uczynili to po raz trzeci, DTW nie byli już w stanie odpowiedzieć i musieli pogodzić się z porażką.

Dość nieoczekiwanie na pozycji wicelidera zameldowali się Los Blancos. Choć mają oni rozegrany o jeden mecz więcej od reszty stawki, i tak nie sposób nie docenić ich obecnej dyspozycji. Gracze w czerwonych trykotach wygrali 5 z 6 ostatnich meczów, notując podczas minionego weekend dwa triumfy. Najpierw udało im się pewnie pokonać Dream Team Warsaw (5:1), dzień później – po znakomitej końcówce – wygrali z kolei 3:1 z Walcem. Powyższe rezultaty są natomiast kluczowe nie tylko dla LB, ale także dla ich niedawnych przeciwników. DTW w praktyce stracił bowiem szanse na ugranie medali, Walec z kolei mocno skomplikował swoją sytuację w kontekście walki o utrzymanie. Wracając natomiast do Los Blancos, są oni bardzo pozytywną niespodzianką ostatnich tygodni, a znakomite występy Juana Bravo czy Hussama nie powinny przejść bez echa.

Na najniższym stopniu podium znajduje się obecnie Team Ivulin TUT. Druga na tym szczeblu rozgrywkowym drużyna z Białorusi nie miała w miniony weekend problemów z ograniem Szczęk Szczęśliwice, zwyciężając 4:0. Nominalni goście bardzo szybko wyszli w tym meczu na prowadzenie – w 2’ gola strzelił Pasha Prata – ale potem na boisku zapanował impas. TIT wciąż miał więcej z gry, ale nie potrafił przekuć swojej przewagi w konkrety. Udało się to dopiero po zmianie stron. Dwa gole strzelił w tej odsłonie Slawa Usinovic, a jedno trafienie dorzucił Illia Shyla.

Fatalną passę kontynuuje Drink Team, dla którego przegrana 4:5 z Agilem At Agord była trzecim z rzędu meczem bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Jest to tym bardziej rozczarowujące, że po świetnej końcówce pierwszej i znakomitym otwarciu drugiej połowy nominalni goście – po golach Malinowskiego, Tippe i Tarasa – prowadzili 3:0. Wówczas do gry wkroczyli jednak rywale, którzy w zaledwie 10 minut strzelili 5 goli, wyrywając tym samym zwycięstwo. Ogromny udział w rezultacie końcowym miał MVP tego starcia Karol Kalicki, który zapisał na swoje konto dwa trafienia, dorzucając także jedną asystę.

Bardzo podobny przebieg miał też mecz pomiędzy Guadalajarą FC a Drink Menem. W pierwszej odsłonie zdecydowanie lepsi byli gospodarze, którzy swoją przewagę udokumentowali trafieniami Matuszewskiego, Śliwy, Pichli oraz Wiśniewskiego, schodząc do szatni przy wyniku 4:0. Po zmianie stron dość szybko na 4:1 trafił Motak, ale jeszcze szybciej odpowiedział Greń i GFC ponownie znalazła się na czterobramkowym prowadzeniu. Wówczas dał o sobie znać Tomasz Sienkiewicz – zawodnik gości w zaledwie 8 minut skompletował hat-tricka, a w między czasie swojego gola strzelił też Skwarko. Efekt? Remis 5:5, z którego zdecydowanie bardziej zadowoleni mogą być goście.

 

wiosn2024_kol7_siodemki3.png

4. Liga Siódemek:

Świadkami roszad na szczycie tabeli byliśmy także w czwartej lidze. Nowym liderem został w tym przypadku Team Ivulin Wola, którego gracze nie dali najmniejszych szans Big Brands Group, wygrywając aż 7:1. Gospodarze tego starcia objęli prowadzenie w 8’ za sprawą Marcinkievicha, ale już 120 sekund do wyrównania doprowadził Borychevskyi. Od tego momentu wyraźnie lepsi byli już jednak Białorusini, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na trzybramkowe prowadzenie, a po zmianie stron dorzucili kolejne trzy „sztuki”. Do efektownego triumfu poprowadził ich Jury Ostrovskiy, który zapisał na swoim koncie aż cztery trafienia.

Team Ivulin Wola wykorzystał wpadkę dotychczasowego lidera – GKS-u Tachimetr Warszawa, który w hicie tej serii gier uległ 1:2 Orłom Leszka. Trzeba zresztą przyznać, że był to triumf jak najbardziej zasłużony. Nominalni gospodarze wyszli na ten mecz niezwykle zmobilizowani i od samego początku prezentowali się bardzo korzystnie. Prowadzenie dał im w 13’ Krzysztof Ziejewski, w 22’ podwyższył natomiast Jan Igielski. Taki rezultat utrzymywał się aż do 47’, gdy gola kontaktowego strzelił Rafał Olędzki. Graczom GKS-u zabrakło już jednak czasu na doprowadzenie choćby do remisu, wskutek czego musieli pogodzić się z pierwszą tej wiosny stratą punktów, a także utratą pozycji lidera.

Tuż za „pudłem” znajduje się inna drużyna rodem z Białorusi – Razam. Gracze tego zespołu nie mieli w minioną sobotę łatwej przeprawy, ale udało im się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, dzięki czemu pokonali Cool Team 4:3. Nominalnym gościom musimy natomiast oddać, że zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko i wcale nie musieli zakończyć meczu z zerowym dorobkiem punktowym. Świetne zawody w ich barwach rozegrał zwłaszcza Filip Woźniak, którego – pomimo porażki jego zespołu – wybraliśmy zawodnikiem spotkania. Po stronie gospodarzy bardzo dobrze prezentował się natomiast autor gola i asysty – Uladzislau Shyshatski.

Nadziei medalowych wciąż nie tracą również Wariaty Kuchara. Zawodnicy występujący na co dzień w złotych trykotach w siódmej kolejce pokonali Gur-Bud 5:3, a bezsprzecznym bohaterem tej batalii był Stanisław Kędzierski. Popularny „Stasiu” maczał palce w niemal każdej ofensywnej akcji swojego zespołu i – co najważniejsze – dorzucił do tego konkrety. Dwa gole i dwie asysty sprawiły, że nie mieliśmy większych problemów z wyborem najlepszego zawodnika tego meczu. Dzięki tej wygranej WK mają obecnie 4 pkt straty do podium (i jeden zaległy mecz w zanadrzu). G-B pomimo porażki utrzymał z kolei lokatę w środku tabeli.

Bardzo mocno pluć w brodę muszą sobie gracze zamykającego tabelę Huraganu Old Boys. Ekipa ta prowadziła do przerwy z Warszawą Utd 3:0, ale po zmianie stron mocno opadła z sił, w skutek czego dała się dogonić rywalowi i jedynie zremisowała 3:3. Nominalnym gospodarzom trzeba natomiast oddać, że pierwsza odsłona była w ich wykonaniu znakomita, a gole Łuczyka, Girgiela i Bandysiaka tylko to potwierdzają. Niestety dla HOB, wraz z upływem czasu coraz więcej do powiedzenia mieli rywale, którzy finalnie dopięli swego – najpierw dublet ustrzelił David, a bramkę na wagę punktu zdobył Onyejene.

 

wiosn2024_kol7_siodemki4.png

5. Liga Siódemek:

„Mistrz, mistrz, Juzlez Team mistrz!” – dokładnie tak mogli zakrzyknąć gracze wiosennego debiutanta po ostatnim gwizdku swojego niedzielnego meczu. Drużyna w zielonych trykotach okazała się zdecydowanie najlepsza, a tytuł mistrzowski przyklepała z przytupem – gromiąc Cool Team II aż 17:1! O samym meczu nie będziemy się w tym przypadku specjalnie rozwodzić – lider był wyraźnie lepszy od przeciwnika, nie mając dla niego najmniejszej litości. Za wspomniany pogrom w dużej mierze odpowiada ofensywny duet JT – Adrian Wroński zapisał na swoje konto 7 goli i asystę, Szczepan Knap natomiast 2 gole, aż 7 asyst i tytuł MVP meczu.

Złote medale dla Juzlez Teamu nie byłyby już pewne, gdyby nie nieoczekiwana wpadka wicelidera – Nie Ma Mocnych. Gracze w bordowych trykotach byli murowanym faworytem starcia z Le Cabaretem, mocno jednak rozczarowali, zaledwie remisując 2:2. Co więcej, to nominalni gospodarze dwukrotnie wychodzili w tym starciu na prowadzenie – najpierw za sprawą Gorczycy (2’), a następnie Maksymowa (21’). Goście remis uratowali zresztą w samej końcówce, w 47’ na 2:2 trafił bowiem Wesołowski. NMM na tytuł mistrzowski nie mają już szans, ale muszą teraz skupić się na obronie drugiej lokaty – konkurencja nie śpi…

…Mamy tu na myśli zwłaszcza graczy FC Albatrosa, którzy po wygrane 5:2 nad TSP Szatańskim Pętem tracą do wicelidera już tylko jedno „oczko”. Wspomniany mecz nie był dla „Albatrosów” łatwy, ale bardzo dobry ostatni kwadrans sprawił, że finalnie to oni mogli cieszyć się z triumfu. Nominalni gospodarze dwukrotnie wychodzili w tym pojedynku na prowadzenie, ale rywal za każdym razem potrafił odpowiedzieć. Gdy jednak w 34’ na 3:2 trafił Volodymyr Kharin, z gości uszło nieco powietrze. Wykorzystał to faworyt, który w końcówce podwyższył prowadzenie za sprawą gola najlepszego na murawie Vlada Moroczenki oraz trafienia Rafała Szymańskiego.

Swoje szanse na zajęcie lokaty na podium mocno ograniczyły Chyże Rosomaki, które zaledwie zremisowały z Walcem II 4:4. Warto natomiast podkreślić, że oglądaliśmy tutaj bardzo interesujące widowisko, a podział punktem zdaje się być sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Do przerwy na minimalnym prowadzeniu (3:2) znajdowała się pierwsza z wymienionych ekip, która na dodatek krótko po rozpoczęciu drugiej odsłony podwyższyła rezultat za sprawą Izmera. Gospodarze pokazali jednak charakter, a trafienia Hermana i Padały sprawiły, że rzutem na taśmę udało im się wywalczyć cenny punkt.

Pewni utrzymania są już z kolei Ojcowie RKS-u, którzy po zwycięstwie 8:1 nad AS Romanem mają aż 7 punktów przewagi nad strefą spadkową. Wspomniany mecz był zresztą w wykonaniu nominalnych gości prawdziwym popisem. Od pierwszego gwizdka wiedli oni prym na murawie, nie dając rywalowi większych szans na nawiązanie realnej walki. Świetne zawody rozegrał zwłaszcza duet Szymon Karpiński oraz Jacek Daniszewski – ten pierwszy zapisał na swoje konto hat-tricka oraz asystę, drugi z kolei zanotował aż pięć trafień, dzięki czemu zgarnął również nagrodę dla MVP meczu.

 asdasdas.png

 

SuperLiga6:

Na boiskach SL6 trwa zażarta walka o tytuł mistrzowski, a jak na razie zwycięsko wychodzą z niej Połczyn Brothers. Ekipa ta nie miała w miniony weekend większych problemów z pokonaniem Wilków, zwyciężając 9:4. Wobec nieobecności rewelacyjnego w tym sezonie Oskara Zaksa ciężar gry wziął na swoje barki Mikołaj Randak. Gracz ten zanotował świetne zawody, zwieńczając je golem oraz czterema asystami. Gości możemy z kolei pochwalić za ambicję, ale tego dnia było to zdecydowanie zbyt mało, aby podnieść z murawy choćby punkt.

Miniony weekend był zresztą dla Wilków bardzo zły, niedługo po wspomnianej wyżej porażce z PB ulegli oni bowiem KS-owi Browarek aż 4:19! Po graczach ewidentnie widać było zmęczenie poprzednim spotkaniem, a doświadczony i jakościowy rywal wykorzystał to bez najmniejszych skrupułów. Trudno zresztą nie oprzeć się wrażeniu, że gdyby faworyt zagrał na 100% możliwości, rezultat końcowy byłby jeszcze bardziej okazały. „Czerwoni” i tak zagrali jednak świetne zawody, a królem polowania po raz kolejny został Patryk Modzelewski, który tym razem strzelił aż 9 goli, notując przy tym 2 asysty.

Kroku Połczyn Brothers wciąż dotrzymuje eXc Mobile Ochota. Drużyna Kamila Jurgi w miniony weekend wystąpiła w mocno eksperymentalnym składzie, ale nie przeszkodziło jej to w pokonaniu Sempów 12:7. Nie ma zresztą wątpliwości, że był to triumf jak najbardziej zasłużony, od samego początku to goście byli bowiem stroną bardziej aktywną. Tyczy się to zwłaszcza Kacpra Cetlina – zawodnik ten miał bezpośredni udział przy 7 trafieniach (3 gole i 4 asysty), zgarniając tym samym nagrodę dla MVP meczu. eXc Mobile Ochota zajmuje obecnie drugą lokatę i traci do PB 3 pkt, ale ma do rozegrania o jeden mecz więcej od rywala. Niewykluczone zatem, że o tytule mistrzowskim zadecydować może bilans bramkowy. Sempy zachowały z kolei trzecią lokatę.

Nieoczekiwanie trudną przeprawę mieli w siódmej serii gier gracze Fair Partnera, którzy – występując w roli gościa – pokonali ostatecznie Altus 8:4. Pierwsza odsłona pokazała jednak, że niżej notowany z zespołów wcale nie zamierza łatwo oddać kompletu punktów. Na przerwę schodziliśmy z remisem 1:1 i choć krótko po zmianie stron Ukraińcy odjechali na dystans trzech trafień, rywal za chwilę znów złapał kontakt. Ostatecznie górę wzięło jednak doświadczenie i – nie ma co ukrywać – wyższa jakość piłkarska. FP w odpowiednim momencie „przykręcił śrubę”, dzięki czemu wciąż może marzyć o medalach. Altus z kolei do końca będzie bił się o utrzymanie.

Ligowy byt w znakomitym stylu zapewnili sobie Gramy Czasami. Beniaminek w pierwszej połowie miał co prawda przejściowe problemy z Klaunfiestą (remis 2:2), ale wraz z upływem czasu jego wyższość coraz mniej podlegała dyskusji, o czym świadczy rezultat końcowy – 9:3. Zawodnikiem meczu wybraliśmy tym razem Patryka Paszko (2 gole i 2 asysty), ale znakomite zawody rozegrali również tacy gracze jak Sebastian Frączak, Paweł Staniszewski czy Michał Wójcicki. GC po tym zwycięstwie mają w dorobku 12 pkt i wciąż mogą myśleć nawet o… podium! Dla Klaunfiesty porażka ta oznacza z kolei pozostanie w strefie spadkowej.

 

wiosn2024_kol7_superliga.png

2. Liga Szóstek:

Mocno zagmatwaną sytuację mamy na zapleczu SL6, gdzie nowym liderem zostali Chłopcy z Bielan. Ekipa Tomasza Miziurkowskiego ma obecnie 2 pkt przewagi nad Galicią, ale po rozegraniu jednego spotkania więcej. W minioną niedzielę ChZB pokazali natomiast ogromny charakter, odwracając losy meczu przeciwko Lakoksom CF i wychodząc z wyniku 0:2 na 5:2. Kluczowa okazała się reakcja po stracie drugiego gola, nie minęło bowiem 5 minut, a ponownie mieliśmy już remis (tym razem 2:2). W drugiej odsłonie zdecydowanie więcej konkretów dali już nominalni goście, którym triumf zapewnił dublet najlepszego na murawie Arkadiusza Waszaka, a także trafienie Krzysztofa Mamli.

Tuż za plecami ChZB znajduje się wspomniana Galicia, która w miniony weekend straciła punkty z FK Almazem, zaledwie remisując 3:3. Jeśli jednak któraś z drużyn może czuć po ostatnim gwizdku niedosyt, z pewnością są to nominalni goście. Drużyna Igora Bakuna prowadziła bowiem w trakcie tego meczu 2:0 (po dublecie swojego kapitana) oraz 3:2 i wszystko wskazywało na to, że dowiezie triumf do ostatniego gwizdka. Gospodarze za każdym razem potrafili jednak doprowadzić do wyrównania, a gola na wagę punktu strzelił dla nich w 41’ Valerii Rusal. Na więcej zabrakło im już natomiast czasu.

Walkowerami zakończyły się starcia FC Anh Em 37 z Kyrgyz Global (5:0) oraz Elity Prażmów  z Bad Boysami Zielonki (0:5), na zakończenie siódmej kolejki byliśmy natomiast świadkami prawdziwego pogromu – Union Of Boys ulegli SS Cyrkulatce aż 1:18! Wynik ten – a raczej jego rozmiary – jest bez wątpienia ogromną sensacją, ale trzeba przyznać, że nominalni goście rozegrali tego dnia fenomenalne zawody. Ich defensywa była znakomicie ustawiona, formacja ofensywna z zadziwiającą łatwością tworzyła natomiast zagrożenie pod bramką rywali. Znakomite zawody rozegrał szczególnie Maciej Wieliczuk (5 goli i asysta), choć także Patryk Krygiel (4 gole i asysta) zasługuje na wiele ciepłych słów.

 

wiosn2024_kol7_szostki2.png

3. Liga Szóstek:

Na trzecim poziomie naszych „szóstkowych rozgrywek” potężny krok w kierunku tytułu mistrzowskiego wykonał KS Syfon, który w bardzo istotnym spotkaniu pokonał 9:8 Czumy. Choć jedni i drudzy mieli zapewne świadomość rangi meczu, ani przez moment nie miały zamiaru rezygnować ze swojego charakterystycznego, ofensywnego stylu gry. Starcie to było prawdziwą wymianą ciosów, w trakcie której prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Ostatecznie pełną pulę zgarnęli jednak nominalni goście, którym triumf zapewnił gol strzelony w 49’ przez Tomasza Cyryłowskiego. W ekipie Czumy musimy natomiast wspomnieć o Sławomirze Rosińskim, który miał bezpośredni udział aż przy 7 trafieniach (4 gole i 3 asysty), dzięki czemu zgarnął nagrodę dla MVP.

Jedynym zespołem mogącym jeszcze przeskoczyć KS Syfon jest UKS Południe Czosnów. Gracze występujący na co dzień w trykotach w biało-granatowe pasy nie mieli w miniony weekend łatwej przeprawy, ale mimo tego udało im się finalnie pokonać FC NaNkacu 5:3. Kluczowa w tym kontekście była postawa duetu Mateusz Szarpak i Dawid Ostrowski, który rozdzielił pomiędzy siebie wszystkie trafienia dla nominalnych gości. Pierwszy z wymienionych zawodników popisał się hat-trickiem, który zagwarantował mu nagrodę dla MVP meczu. Ekipa z Czosnowa wciąż liczy się zatem w walce o tytuł, „Kace” znajdują się z kolei tuż nad strefą spadkową.

Jakiekolwiek szanse na tytuł stracili w ostatniej kolejce gracze KP Koziej. Drużyna w białych koszulkach zaledwie zremisowała z Retro Squadem 7:7, przez co na dwie kolejki przed końcem tracili do lidera aż 8 pkt. Nominalni gospodarze mogą zresztą mocno pluć sobie w brodę, w samej końcówce prowadzili bowiem różnicą dwóch bramek i wszystko wskazywało na to, że zgarną ostatecznie komplet punktów. Końcówka należała jednak do gości, a punkt zapewniły im trafienia Grzegorza Pańskiego (48’) i Mateusza Morawskiego (50’) – MVP tego meczu. Pomimo straty punktów KPK utrzymała miejsce na podium, ich niedawny rywal tym remisem zapewnił sobie z kolei utrzymanie.

W grze o medale wciąż pozostaje FC Desant. Drużyna zza naszej wschodniej granicy w siódmej serii gier nie dała najmniejszych szans FC Bemowskiej Ekipie, wygrywając aż 9:1. Nominalni goście byli w tym starciu zespołem wyraźnie lepszym, choć wynik do przerwy (3:1) mógł wciąż sugerować, że rywal będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę. Nic takiego nie miało jednak miejsca – po zmianie stron gra była pod pełną kontrolą FCD, którzy odnieśli w efekcie bardzo okazałe zwycięstwo. Kluczową postacią był w tym kontekście Kostiantyn Izotov, strzelec pięciu goli. Z kronikarskiego obowiązku musimy także nadmienić, że dla FCBE porażka ta oznacza koniec marzeń o utrzymaniu.

Swoje szanse na zachowanie ligowego bytu przedłużyli z kolei zawodnicy Maghreb United, którzy zremisowali 5:5 z FC Legionem. Wynik taki może natomiast wywoływać u nich potężny niedosyt, wszak to oni przez zdecydowaną większość meczu byli stroną bardziej aktywną i – przede wszystkim – to oni na niespełna 10 minut przed końcem prowadzili 5:3. Popisową partię rozgrywał zwłaszcza Younes Moufid. Wówczas do gry wkroczył jednak snajper gości – Andri Shyian, którego dwie bramki zapewniły nominalnym gościom remis. Remis, który tak naprawdę nie urządza żadnej ze stron – gospodarze wciąż są w strefie spadkowej, goście stracili z kolei szansę na zbliżenie się do podium.

 

wiosn2024_kol7_szostki3.png

4. Liga Szóstek:

Świadkami bardzo ciekawej sytuacji jesteśmy w czwartej lidze, gdzie realną szansę na tytuł mistrzowski wciąż mają aż cztery drużyny. Jak na razie najbliżej osiągnięcia tego celu są zawodnicy Tornado UA, którzy w miniony weekend nie pozostawili złudzeń Finansovej, wygrywając 8:1. Mecz ten był w pełni pod kontrolą Ukraińców, którzy nie pozwolili rywalowi na zbyt wiele, sami z kolei ochoczo siali spustoszenie pod ich bramką. Efektem aż osiem strzelonych goli, z których cztery padły przy bezpośrednim udziale Andrija Bliashuka (1 bramka i 3 asysty) – najlepszego gracza tego meczu.

Tyle samo punktów co Tornado UA mają także FC Devs. Niewiele natomiast brakowało, by historia ich meczu przeciwko Beeline zakończyła się zgoła inaczej. Pierwsza część gry w pełni należała do pierwszego z wymienionych teamów – FCD byli w każdym aspekcie lepsi i zasłużenie gromili rywala 6:1. Kolejny popis dawał ponadto ich najlepszy zawodnik Bartłomiej Piwowarczyk (2 gole i 3 asysty). Po zmianie stron do ataku przystąpili jednak goście, a rozluźnieni pewnym – wydawałoby się – prowadzeniem gospodarze ochoczo na to przystali. Efekt? Cztery kolejne trafienia dla Beeline, którym do doprowadzenia do remisu zabrakło nieco czasu i sił. Pełna pula powędrowała zatem do wicelidera.

Na najniższym stopniu podium zameldowały się FC Dziki z Lasu II, które po solidnej, obustronnej strzelaninie pokonały RKS Pendrachy 11:7. Pasjonująca była zwłaszcza pierwsza połowa tego starcia, zakończona remisem 6:6. Obie drużyny szły wówczas na całość, co – jak się później okazało – było dla gospodarzy brzemienne w skutkach. Druga odsłona w pełni należała bowiem do „Dzików”, które dorzuciły pięć kolejnych trafień, tracąc w tym czasie zaledwie jednego gola i inkasując w sumie dość spokojne 3 pkt. Ogromna w tym zasługa Mateusza Oleszczuka, który zakończył spotkanie z „pokerem”, notując  pięć trafień.

Poza podium spadła z kolei Horda. Gracze w czarnych strojach po raz kolejny tej wiosny stracili punkty, zaledwie remisując 4:4 z FC Wtorkami. Dla nominalnych gości jest to tym bardziej bolesny rezultat, że w pierwszej części gry wszystko szło po ich myśli – prowadzili 3:1 i zdawali się być na dobrej drodze do zainkasowania 3 pkt. Druga odsłona przyniosła nam natomiast świetną grę gospodarzy, którzy – prowadzeni przez najlepszego na placu Tomasza Chlebowskiego – wyszli nawet na prowadzenie 4:3. Ostatecznie nie udało im się go dowieźć (w 48’ wyrównał Jakub Szadkowski), ale remis i tak mogą uznać za całkiem niezły wynik.

Aż do siódmej serii gier na pierwszy komplet punktów musieli czekać zawodnicy FC Allians. Zespół ten pokonał East Crew 9:5, dzięki czemu zachował szanse na utrzymanie się w lidze. Musimy zresztą przyznać, że był to jeden z najlepszych meczów „Granatowych” w ostatnim czasie. Ambitna i waleczna postawa została przekuta w konkrety, a aż 9 strzelonych goli jest tego najlepszym dowodem. W ich szeregach brylował zwłaszcza autor 3 bramek i 2 asyst – Valerii Doktorovych. Po stronie EC po raz kolejny na słowa uznania zapracował natomiast Valerii Handiak (4 gole i asysta).

 

wiosn2024_kol7_szostki4.png

5. Liga Szóstek:

Mistrzostwo piątej ligi mogli w minioną niedzielę zapewnić sobie gracze Szybkiej Piłki Młociny, ale po remisie 4:4 z Drużyną Actimela koronacja została odłożona przynajmniej o tydzień. Nominalnym gościom musimy natomiast oddać, że zagrali doprawdy świetne zawody, będąc dla lidera równorzędnym przeciwnikiem. Prowadzenie w tym meczu kilkukrotnie przechodziło z rąk do rąk, możemy chyba zatem uznać, że podział punktów jest wynikiem sprawiedliwym. Warto przy tym zauważyć, że SPM musiała w tym starciu radzić sobie bez Oskara Zaksa, którego jednak świetnie zastąpił Krystian Dyczkowski. Ten doświadczony zawodnik zanotował dublet, zgarniając przy tym nagrodę MVP.

Dzięki wygranej 6:4 nad Jager Masters, na najniższy stopień podium wskoczył Cool Team. Śmiało możemy w tym przypadku stwierdzić, że był to bardzo przyjemny do oglądania mecz – jedni i drudzy postawili na atak i momentami nieco zapominali o obronie, wskutek czego byliśmy świadkami wielu sytuacji podbramkowych oraz wielu bramek. Nieco większą skutecznością popisał się jednak zespół Andrzeja Krawczyka, w którego szeregach prym wiódł Mateusz Karpiński. Zawodnik ten zapisał na swoje konto gola i dwie asysty, będąc najlepszym zawodnikiem na placu.

Z „pudła” spadł z kolei Moonfox, który nieoczekiwanie uległ 2:3 Raptusom Ursus. Bezsprzecznym faworytem tej rywalizacji była pierwsza z wymienionych ekip, rywal zawiesił jednak poprzeczkę bardzo wysoko. Jak się okazało – zbyt wysoko. To nominalni gospodarze jako pierwsi objęli prowadzenie (w 2’ trafił Łabasiewicz) i nawet podwójna odpowiedź Moonfoxu (gole Thomasa i Karpińskiego) nie zmąciły ich pewności siebie. Kluczowy dla końcowego rezultatu okazał się ostatni kwadrans – najpierw w 38’ do wyrównania doprowadził Nykytczyn, a 5 minut później pełną pulę zapewnił Raptusom Grzesiak.

Szansy na zbliżenie się do podium nie wykorzystała Sparta. Drużyna Rafała Duka w minioną niedzielę mierzyła się z Reytanem, zaledwie remisując 4:4. Jest to tym większe rozczarowanie, że to nominalni goście byli zdecydowanie bliżej zwycięstwa. „Spartanie” prowadzili pod koniec pierwszej części gry 3:1 i choć rywalowi udało się wyrównań – ponownie wyszli na prowadzenie (gol z 40’ Marcina Napierskiego). Reytan walczył jednak do końca i otrzymał za to nagrodę w postaci trafienia na 4:4, autorstwa Pablo Palmero (47’). Taki rezultat tak naprawdę nie zadowala żadnej ze stron – goście nie zbliżyli się do czołówki, gospodarze natomiast dali się dogonić Raptusom Ursus i wciąż nie mogą być pewni utrzymania.

 

wiosn2024_kol7_szostki5.png

6. Liga Szóstek:

Mistrzostwo na szóstym poziomie rozgrywkowym mógł z kolei przypieczętować Sokil, ale jego gracze ulegli w meczu na szczycie 1926 3:6, przez co nieco skomplikowali swoją sytuację w kontekście zdobycia złotych medali. Musimy natomiast podkreślić, że obie strony zagrały świetne zawody – mecz był toczony w szybkim tempie, a gracze znajdujący się na murawie prezentowali wysoką jakość piłkarską. Dyspozycja dnia była jednak tego dnia po stronie nominalnych gospodarzy, który do triumfu poprowadził nie kto inny jak Piotr Stępniewski (3 gole i 2 asysty). Dzięki tej wygranej 1926 tracą do Sokilu już tylko 2 pkt, co zapowiada nam elektryzującą walkę do samego końca rozgrywek.

Na najniższym stopniu podium umocnili się zawodnicy FC Mariny, którzy po znakomitej drugiej połowie pokonali NKS Piotrovię 7:2. Pierwsza odsłona była jednak dla faworyta bardzo trudna – rywal dobrze się bronił, a ponadto w 18’ objął prowadzenie po golu Gajewskiego. Chwilę później do wyrównania doprowadził Chin, który w kolejnych fragmentach meczu jeszcze trzykrotnie posyłał piłkę do siatki rywala, wydatnie przyczyniając się do końcowego rezultatu. NKS w drugiej części gry wyraźnie opadł natomiast z sił, nie będąc w stanie utrzymać tempa narzuconego przez rywala. Taki wynik oznacza, że gospodarze mogą chyba powoli żegnać się z tym poziomem rozgrywkowym…

W grze o podium wciąż liczy się również Copanina. Zespół w czarno-złotych trykotach nie miał w minioną niedzielę większych problemów z ograniem Siopa Strikas, a wynik końcowy (7:1) najlepiej o tym świadczy. Trzeba natomiast zauważyć, że – podobnie jak w opisywanym wyżej starciu – pierwsza połowa nie była dla faworyta łatwą przeprawą. Copanina miała co prawda optyczną przewagę, ale „do szatni” obie ekipy zeszły przy remisie 1:1. Dopiero po zmianie stron gospodarze wrzucili wyższy bieg, aplikując przeciwnikom pół tuzina goli i samemu zachowując w tym czasie czyste konto. Kilka pozytywnych słów chcieliśmy też poświęcić Ilyasowi Aidarbekowi, który 3 golami i 2 asystami wydatnie przyczynił się do wygranej swojego zespołu.

Aż na piątą lokatę spadli po minionej kolejce FC Screamers. „Krzykacze” ulegli 1:4 Hiszpanii, bardzo mocno ograniczając swoje szanse na zajęcie lokaty w czołowej trójce. Warto natomiast podkreślić, że wygrana drużyny z Półwyspu Iberyjskiego była ze wszech miar zasłużona – Hiszpanie byli tego dnia lepiej dysponowani, a w dodatku mieli w swoich szeregach Manuela Martina. Snajper nominalnych gospodarzy zanotował w tym meczu dublet, zgarniając dzięki temu nagrodę dla MVP. Manuel i jego koledzy tą wygraną zapewnili sobie już utrzymanie, choć pewnie po cichu wciąż liczą zajęcie miejsca medalowego.

Ze spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej powoli muszą także godzić się Szybkowolni FC, którzy w meczu „o sześć punktów” okazali się wyraźnie gorsi od Fortecy Bielany, przegrywając 2:9. Także i w tym przypadku pierwsza część gry była bardzo wyrównana, zakończyła się bowiem wynikiem 1:2. Po zmianie stron – z krótkimi przerwami – na murawie istniał już jednak tylko jeden zespół. Zawodnicy z Bielan nie pozostawili wątpliwości, kto tego dnia zasługuje na 3 pkt, a prawdziwy koncert rozgrywał w ich barwach Wojtek Kucharek (2 gole i 3 asysty). Taki rezultat sprawia, że SFC tracą już do bezpiecznej strefy 4 pkt – dokładnie tyle, ile wynosi przewaga Fortecy.

 

wiosn2024_kol7_szostki6.png

7. Liga Szóstek:

W siódmej lidze fotel lidera utrzymał TS Ameba, który po bardzo trudnym meczu pokonał Sigmę Strikers 3:2. Nominalni goście prezentowali się w ostatnich tygodniach znakomicie, a pierwsza połowa tylko to potwierdziła. To zawodnicy w biało-czarnych koszulkach prezentowali się wówczas lepiej, dokumentując swoją przewagę dwoma golami – autorstwa Żebrowskiego i Sałka. W przerwie w szeregach lidera padło najwyraźniej kilka mocnych słów, druga odsłona w pełni należała bowiem do nich. Co najistotniejsze, gracze TS-u byli w stanie odwrócić losy rywalizacji. Gola kontaktowego strzelił Nachiło (31’), do wyrównania doprowadził Ciupek (40’), a zwycięstwo zapewnił im Szafirowicz (46’).

Trzy punkty za liderem znajduje się wciąż mający nadzieję na mistrzostwo Elektrowoźniak. Gracze rodem z Ukrainy w miniony weekend nie dali najmniejszych szans KTS-owi Chimera, gromiąc rywala aż 13:1. Trudno w tym przypadku silić się na kwieciste opisy – nominalni goście od pierwszego do ostatniego gwizdka byli bezapelacyjnie lepsi, nie mając przy tym żadnej litości dla przeciwnika. Zespół w niebiesko-żółtych strojach przed przerwą strzelił siedem goli, po zmianie stron dołożył sześć kolejnych. Aż przy 10 miał udział Oleh Martsyniuk (2 bramki i 8 asyst) – MVP tego starcia. Ukraińcy po tej wygranej wciąż zajmują drugą pozycję, choć tyle samo punktów ma Semper Victoria, która w tej kolejce otrzymała 3 pkt bez wychodzenia na murawę (walkower od Legosłowian).

Znakomity weekend – przynajmniej pod względem punktowym – mają za sobą z kolei zawodnicy Energetyka. Drużyna ta najpierw otrzymała bowiem walkowera od Szwagrów, a chwilę później nie pozostawiła złudzeń KTS-owi Chimera, wygrywając 7:2. Mecz ten był prawdziwym popisem Kacpra Bereckiego, który maczał palce przy czterech zdobytych bramkach, notując dwa trafienia oraz dwie asysty. Dzięki takim rozstrzygnięciom Energetyk awansował na czwartą lokatę, choć w praktyce nie ma już szans na wywalczenie medali. KTS pomimo porażki pozostał z kolei tuż nad strefą spadkową, choć sytuacja tej drużyny wciąż jest niewesoła.

Najwięcej goli w tej serii gier obejrzeliśmy podczas pojedynku Brygady 75 z Byczkami Otousa, zakończonego rezultatem 5:18. Trzeba przyznać, że jest to rozstrzygnięcie zgoła sensacyjne, nawet nie w kontekście zwycięstwa nominalnych gości, ale jego rozmiarów. Byczki były tego dnia w naprawdę kapitalnej formie, z zadziwiającą łatwością i regularnością rozdzierając defensywę przeciwnika. Przodował w tym duet Kacper Krzyt i Marcin Stanicki – pierwszy zanotował jedno trafienie i sześć asyst, drugi popisał się pięcioma golami i asystą, dzięki czemu zgarnął także nagrodę MVP.

 

wiosn2024_kol7_szostki7.png

8. Liga Szóstek:

Na ósmym szczeblu rozgrywkowym ewidentnie otrząsnęli się liderujący gracze Po Gwarancji, którzy po niedawnym blamażu z FC Karpatami (0:9), tym razem powetowali sobie to niepowodzenie, pokonując 6:0 Młodych Perspektywicznych. I choć długimi fragmentami przewaga nominalnych gospodarzy nie podlegała dyskusji, aż do ostatnich minut ich triumf nie był pewny. PG „napoczęli” rywala już w 4’, gdy do siatki trafił Dryka, ale taki rezultat utrzymał się aż do 39’. Końcówka w wykonaniu lidera była jednak piorunująca – najpierw swojego drugiego gola strzelił Dryka, potem trafienie zanotował Napierski, a dzieła zniszczenia hat-trickiem dopełnił Kretkiewicz.

Po Gwarancji wciąż natomiast czują na plecach oddech wicelidera – FC Karpat. Gracze rodem z Ukrainy w siódmej kolejce nie dali najmniejszych szans Bemovii, wygrywając 12:5. Losy tego starcia w dużej mierze rozstrzygnęły się jeszcze przed przerwą, na którą nominalni goście zeszli przy prowadzeniu 5:1. Druga odsłona była nieco bardziej wyrównana, ale inicjatywa wciąż należała do FCK. Nie dziwi zatem fakt, że bezpiecznie dowieźli oni prowadzenie do końcowego gwizdka, inkasując kolejny komplet pkt. Największy w tym udział miał Zakharii Mor, który powiększył swój indywidualny dorobek o 3 bramki i 2 asysty.

Dystans z czołówką nieoczekiwanie stracił WAP ’07, którego zawodnicy ulegli 2:5 Abnegatowi. Warto natomiast zauważyć, że wygrana nominalnych gospodarzy była w pełni zasłużona, zagrali oni bowiem znakomite zawody, umiejętnie neutralizując atuty przeciwnika. Abnegat prowadzenie objął tuż przed przerwą (gol Niziołka), a tuż po zmianie stron – po trafieniu Kazany – udało mu się je podwyższyć. Potem swoje pięć – a w zasadzie dwie – minuty mieli goście (bramki Skrzeka i Mazura), ale było to wszystko, na co tego dnia było ich stać. Rywal nie miał natomiast zamiaru się zatrzymywać, a swoją dobrą grę potwierdził golami autorstwa Karłowicza, Bazyluka i Zwierzchowskiego.

Porażka WAP-u ’07 sprawiła, że do walki o medale włączyło się Stado Szakali. Gracze tej ekipy nie dali najmniejszych szans Immortal Eagles, gromiąc przeciwnika 14:3. Także i w tym przypadku trudno silić się na wyszukane opisy, wynik jasno wskazuje bowiem, kto tego dnia był zdecydowanie lepszy. I choć wszyscy „Szakale” byli tego dnia w naprawdę dobrej dyspozycji, show skradł tym razem Kamil Ceran. Snajper nominalnych gości zakończył to spotkanie z siedmioma bramkami oraz trzema asystami, nie pozostawiając wątpliwości, komu należała się nagroda MVP.

Wraz z upływem kolejnych serii gier coraz bliżej strefy medalowej są także InterNation. Zawodnicy tego zespołu pokonali w poprzednią niedzielę FC Obłupanych II 7:5, dzięki czemu do trzeciego w stawce WAP-u ’07 tracą już tylko trzy „oczka”. Wspomniany mecz tak naprawdę rozstrzygnęli na swoją korzyść jeszcze przed przerwą, „do szatni” schodzili bowiem przy wyniku 5:1. Błyszczał zwłaszcza duet Javokhir Rasulov i Umarbek (obaj gracze zakończyli ten mecz z hat-trickami). Druga odsłona to ciągła pogoń gości, którzy zdążyli nieco zniwelować straty. Na doprowadzenie choćby do remisu zabrakło im już jednak czasu i sił.

 

wiosn2024_kol7_szostki8.png

9. Liga Szóstek:

Coraz bliżej mistrzostwa 9. Ligi Szóstek są Bonifikarta Enjoyers. Lider tym razem musiał zadowolić się podziałem punktów, remisując w hicie kolejki z ABK 5:5. Z perspektywy czasu rezultat ten mogą natomiast uznać za pozytywny, utrzymali bowiem trzypunktową przewagę nad bezpośrednim konkurentem, wykonując potężny krok w kierunku tytułu. Sam mecz był z kolei bardzo wyrównanym widowiskiem, a końcowe rozstrzygnięcie nie krzywdzi raczej żadnej ze stron. Nieco bliżej triumfu byli co prawda nominalni goście, ale gol niezawodnego Mateusza Jasztala sprawił, że ostatecznie nie udało się wyłonić zwycięzcy.

Na najniższy stopień podium wskoczyły Bramkostrzelne Tygrysy, które po świetnej drugiej połowie wygrały 5:1 z Teamem Ivulin 2023. Pierwsza odsłona tego starcia była natomiast bardzo wyrównana – Białorusini wysoko zawiesili poprzeczkę, a rywal niekoniecznie potrafił ją przeskoczyć. Po zmianie stron napór BT przyniósł wreszcie oczekiwane efekty, a strzelone przez nich cztery gole są najlepszym potwierdzeniem tej tezy. Świetne zawody rozegrał zwłaszcza Mikołaj Stefanek, który zanotował aż trzy trafienia. Wydaje się, że to on w największym stopniu przyczynił się do końcowego rozstrzygnięcia.

Poza podium dość nieoczekiwanie spadła Przypadkowa Zbieranina. Zespół ten mierzył się w minioną niedzielę z Akszon Teamem, rozgrywając bardzo słaby – jak na ich standardy – mecz i przegrywając aż 3:8. Z drugiej strony nie sposób nie docenić nominalnych gości, zwłaszcza Karola Calaka, będącego tego dnia prawdziwym utrapieniem dla defensywy rywala. Motor poczynań ofensywnych AT zapisał na swoje konto cztery gole i dwie asysty, wobec czego bardzo mocno ułatwił nam wybór najlepszego zawodnika tego spotkania. Akszon Team dzięki tej wygranej niemal zapewnił sobie utrzymanie, z kolei Przypadkowa Zbieranina mocno skomplikowała sobie sytuację w kontekście gry o medale.

Chrapkę na zgarnięcie „ziemniaków” wciąż ma również PAOK Syfoniki. Zespół w czerwonych trykotach niezłą formę potwierdził w starciu z Zespołem R, wygranym przez nich 12:5. Nominalni goście swoją przewagę mocniej udokumentowali jednak dopiero po przerwie – w pierwszej odsłonie (zakończonej wynikiem 3:5) byliśmy świadkami dość wyrównanego starcia. Druga część gry, a zwłaszcza końcówka, zdecydowanie należała już do PAOK-u, w szeregach którego pierwsze skrzypce grał tym razem Wojtek Kucharek. Gracz ten zanotował hat-tricka oraz dwie asysty, przyćmiewając pozostałych kolegów z zespołu.

 

wiosn2024_kol7_szostki9.png

10. Liga Szóstek:

Bardzo ciekawie przedstawia nam się sytuacja w dziesiątej lidze, gdzie na dwie serie przed końcem w grze o tytuł pozostały dwie drużyny. W minimalnie lepszym położeniu znajduje się obecnie Szybka Piłka Młociny II, która po wygranej 7:4 nad FC Yelonkami utrzymała prowadzenie w tabeli. Dla faworyta nie był to co prawda łatwy mecz – rywal zawiesił poprzeczkę naprawdę wysoko – ale zwycięstwo raczej nie podlegało dyskusji. Nominalni gospodarze dopiero w końcówce postraszyli lidera i było to zbyt mało, by myśleć choćby o remisie. Szczególnie, że w świetnej dyspozycji znajdował się tego dnia as SPM II Adrian Dylewski, autor hat-tricka.

Tyle samo punktów co SPM II, tyle że nieznacznie gorszy bilans bramkowy, ma TS Ameba II. Gracze tego zespołu w siódmej kolejce mierzyli się z Futgol Academy w absolutnym ligowym szlagierze, wygrywając ostatecznie 7:5. O takim rezultacie w dużej mierze zadecydowała pierwsza połowa, wygrana przez nominalnych gospodarzy 6:2. Druga odsłona to zaciekłe próby odwrócenia przez FA losów meczu. Połowicznie im się to udało, zmniejszyli bowiem stratę do rywala, nie byli już natomiast w stanie wyszarpać jakichkolwiek punktów. Możemy być już więc pewni, że kwestia tytułu mistrzowskiego rozstrzygnie nam się w ostatniej serii gier, w pojedynku TS Ameba II vs SPM II.

Futgol Academy pomimo porażki utrzymał trzecie miejsce, ale taki sam dorobek (12 pkt) mają również trzy inne drużyny. Wśród nich jest Skepton Bonito, którego zawodnicy nie mieli większych problemów z pokonaniem Elekcyjnej FC (7:1). Początek tego starcia był jeszcze w miarę wyrównany, ale po upływie kwadransa coraz większą inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. Przed przerwą nie przełożyło się to na jakieś większe konkrety, ale druga odsłona w pełni należała do nich – pięć goli strzelonych i ani jednego straconego. Świetne zawody rozegrał zwłaszcza Michał Suska, który strzelił 2 gole i dorzucił do tego 3 asysty.

Dwanaście punktów mają w swoim dorobku również Old Stars. Zespół ten nie pozostawił tym razem złudzeń Drodze, wygrywając 9:2 i pozostając tym samym w grze o medale. Nominalni gospodarze losy tego starcia rozstrzygnęli dość szybko, już do przerwy prowadzili bowiem 5:0. Początek drugiej odsłony należał co prawda do rywala (szybkie trafienia Panchenki i Rokosza), ale potem wszystko wróciło do normy – OS jeszcze czterokrotnie trafiali do siatki, odnosząc finalnie efektowny triumf. Duża w tym zasługa Jakuba Pomorskiego, zdobywcy czterech goli i autora jednej asysty.

Stawkę drużyn bijących się wciąż o trzecią lokatę uzupełnia Choking Bemowo. Wiosenni debiutanci w siódmej kolejce musieli mocno się napocić, ale ostatecznie wyszarpali minimalną (5:4) wygraną nad PNP Mehisto. Jako pierwsi do siatki trafili jednak goście – w 13’ gola strzelił Kaczmarek. Na odpowiedź gospodarzy musieliśmy czekać do samej końcówki pierwszej połowy, gdy wyrównał Chojnowski. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej otwarta, ale niemal przez cały czas jej trwania na jedno- lub dwubramkowym prowadzeniu znajdował się Choking. Mehisto ambitnie próbowało odrabiać straty, ale finalnie nie udało im się zdobyć choćby punktu.

wiosn2024_kol7_szostki10.png

 

Sponsorzy