No Matches

Czekamy na pierwszego mistrza! - podsumowanie 7. kolejki Ligi Bemowskiej

W miniony już weekend powróciliśmy do gry i był to powrót w wielkim stylu. Co prawda jeszcze nie wyłonili się pierwsi mistrzowie, ale i tak przeżyliśmy mnóstwo emocji na boiskach na Irzyku i Obrońców Tobruku. W pierwszej lidze siódemek świetną formę potwierdzili Gladiatorzy, którzy rozbili Moszna Squad, w drugiej z kolei samotnym liderem został Legion, po tym, jak Zmarnowane Talenty przegrały z BKS 04 Górki. Na trzecim szczeblu w wielkim hicie pomiędzy Tornado UA i Team Ivulin lepsi okazali się ci pierwsi, poziom niżej zaś Ukraine United podzieliło się punktami z drugą drużyną Team Ivulin. W piątej klasie rozgrywkowej na czele pozostał FC Kazubów, w szóstej za to siódmy skalp z rzędu zgarnęli UKS Wilanowskie Wilki. Na mniejszych placach też było niezwykle interesująco. W SuperLidze6 pierwsza trójka, czyli In-Plus Pojemna Halina, KS Browarek i eXc Mobile Ochota, solidarnie zwyciężała swoje mecze, na pierwszym froncie w meczu na szczycie FC NaNkacu uległo Drink Teamowi. Na drugim poziomie FC Prykarpattia nie dała szans La Zabavie, na trzecim zaś o włos od tytułu jest St. Varsovia. W czwartej lidze szóstek po triumfie z Guadalajary FC z El Barrio Mexa w czubie tabeli jest ogromny ścisk. I na koniec, na piątoligowych murawach całe top3, mianowicie Team Ivulin, TS Ameba oraz Teraz Kolska, sięgnęli po pełną pulę. Zapraszamy na podsumowanie 7. kolejki w Lidze Bemowskiej!

 

1. Liga Siódemek:

Choć po 7.kolejce 1.Ligi Siódemek tabela praktycznie nie drgnęła, to zarysowały nam się już widoczne różnice punktowe. Samotnym liderem zostali Gladiatorzy, którzy w hicie kolejki rozjechali Mosznę Squad. Patrząc na ostatnie poczynania obu ekip liczyliśmy na wyrównane zawody, tymczasem gospodarze potrafili skrupulatnie wykorzystać każdą lukę w ustawieniu rywala i pewnie wygrali 7:1. Najlepszy na boisku był Adrian Giżyński, ale także występy choćby trójki: Filip Błoński, Kamil Kuczewski, Michał Dryński, były godne uwagi. Gladiatorzy tym samym odskoczyli drużynie Dynama na 2 punkty. Wszystko to za sprawą remisu jaki ekipa z Ukrainy osiągnęła w starciu z Civasem. Mecz mógł się podobać, jednak zabrakło w nim najważniejszego, goli. Gracze w niebieskich trykotach nie wykorzystali faktu, że rywal kończył mecz z czerwoną kartką. Civas ze stratą tylko 3 punktów pozostał tuż za podium, ale pamiętajmy że „Fioletowi” rozegrali tylko 5 spotkań. Potknięcie Ukraińców wykorzystali Haratacze, którzy odnieśli swoje czwarte zwycięstwo w sezonie zostawiając w pokonanym polu Campeones Wąchock. Gracze w czarnych trykotach przywitali się z LB zwycięstwem nad Dynamem. Tymczasem goście są rewelacją rozgrywek, co tej niedzieli tylko udowodnili. Patryk Rosłaniec i spółka nie zaczęli tego meczu najlepiej. To rywal szybko objął prowadzenie, ale już do przerwy goście prowadzili 2:1, a po kolejnych 9 minutach mieli już 2 gole przewagi. Rywal pokazał jednak charakter i w ciągu kolejnych 8 minut doprowadził do remisu. Końcówka to istne szaleństwo, ale więcej zimnej krwi zachowali goście. Gola na wagę 3 punktów zdobył Mateusz Repczyński, który tego dnia skompletował hattricka. Haratacze mają tyle samo punktów co wicelider, a więc do lidera także tracą tylko 2 oczka. Czas na drugie zwycięstwo w sezonie Zjazdu, który poradził sobie z rewelacja poprzedniej kolejki, Amigos Lindegos. Goście przed tygodniem sensacyjnie rozgromili Gladiatorów, pokazując kawał dobrej piłki. Tym razem skład Amigosom nie dopisał, czego nie można powiedzieć o drużynie Tomka Drzała. Ta zjawiła się w mocnym zestawieniu i nie przepuściła szansy na zwycięstwo. Mecz nie był jednostronnym widowiskiem, ale to gracze w żółtych trykotach mieli więcej argumentów pod bramką rywala. Już do przerwy prowadzili 2:0. Po zmianie stron rywal złapał kontakt, ale gospodarze odpowiedzieli kolejnymi dwoma golami i było po meczu. Amigos stać było już tylko na jedno trafienie i ostatecznie Zjazd zwyciężył 4:2. Poprowadził go do tego autor gola i dwóch asyst, Piotr Moskal. Pozostał nam mecz numer 3 7.kolejki, w którym FC Warsaw United podejmowali Chemika Bemowo. Faworytem byli goście, którzy rzeczywiście przeważali, ale po pierwsze ich skuteczność wołała o pomstę do nieba, a po drugie na ich drodze stał golkiper gospodarzy, Bartosz Drzewucki, który rozgrywał kapitalne zawody. Gospodarze tymczasem ograniczali się do kontrataków, ale jak się okazało wystarczyło to remisu 2:2, który jest niewątpliwie niespodzianką.

jesien2022_kolejka7_siodemki1.png

2. Liga Siódemek:

Na drugim szczeblu ligi siódemek na zwycięskiej ścieżce pozostał już tylko Legion, który w 7 serii spotkań w niesamowitych okolicznościach pokonał Lyreco. Pierwsza odsłona należała do ekipa Macieja Szpakowskiego, która tą partie wygrała 3:1. Co ciekawe taki wynik utrzymał się do 43 minuty, gdy obudził się Legion. Wprawdzie chwile potem goście znów odskoczyli na dwa trafienia, ale w tym momencie stanęli, podczas gdy rywal dopiero się rozkręcał. Legion pokazał co znaczy grać do końca. Wbił 5 goli w ciągu siedmiu ostatnich minut meczu i finalnie zwyciężył 6:4. Pierwsze skrzypce ponownie zagrał Janek Ławcewicz. Nie było by samotnego prowadzenia gdyby nie potknięcie Zmarnowanych Talentów, którzy zostali powstrzymani przez doświadczony BKS 04 Górki. Do przerwy goli nie obejrzeliśmy. Ten stan meczu zmienili w 33 minucie goście i wydawało się będą się zbliżać do 6 zwycięstwa w sezonie. Tymczasem w 45 minucie stan meczu pięknym lobem wyrównał najlepszy na placu Maciej Sidorenko, a chwile potem Yusuf Alkilic dał BKS-owi prowadzenie 2:1. Goście mieli okazję by przynajmniej wyrównać, ale zamiast tego trafili jeszcze do swojej bramki, ustalając wynik meczu na 3:1 dla Górek. BKS dzięki 3 punktom zakotwiczył na najniższym stopniu podium. Tymczasem z walki o medale nie rezygnują ani Defenders ani Agil at Agord, którzy zdobyli swój 10 punkt tej jesieni. Ci pierwsi w sobotę stanęli w szranki z Old United i pokonali ich 3:1. Pierwsza do głosu doszła ekipa Mariusz Kruczyńskiego, ale już do przerwy mieliśmy remis 1:1. Druga połowa była bardzo wyrównana i zacięta, ale więcej zimnej krwi w ostatnich 10 minutach zachowali goście. Najpierw prowadzenia dał im Maciej Rak, a kropkę nad i postawił Mateusz Izdebski. Tymczasem Agil mierzył się z KP Kozią i był w tym meczu cichym faworytem. Mecz jednak lepiej zaczął się dla graczy w czarnych trykotach, którzy już w 5 minucie objęli prowadzenie. Między 15 a 19 minutą mieliśmy wymianę argumentów, która przyniosła nam remis do przerwy 2:2. W drugiej połowie to gospodarze prowadzili grę, ale długo nie potrafili tego udokumentować. W końcu w 43 minucie wynik na 3:2 ustalił Janek Śmigielski. Pozostało nam starcie dobrych znajomych z Chrześcijańskiej Ligi Futbolu, FC Zaborowa z Los Aspirantos. Obie drużyny rozegrały między sobą mnóstwo spotkań, a bilans na pewno przemawiał na korzyść ekipy Darka Kopcia. Tej jesieni to jednak „Niebiesko-Biali” radzą sobie lepiej. Przed tym mecze mieli na koncie 7 punktów, podczas gdy Zaborów raptem 3. Obejrzeliśmy mecz walki, któremu towarzyszyło niezłe tempo. Było sporo sytuacji, ale lepiej w tym wszystkim wypadały bloki defensywne. Jedyny gol na wagę 3 punktów padł „do szatni”, a jego autorem był najlepszy zawodnik tego meczu, Czarek Zahorodny, który zapewnił Zaborowi skromne zwycięstwo 1:0.

jesien2022_kolejka7_siodemki2.png

3. Liga Siódemek:

Siódma seria spotkań 3.Ligi Siódemek przyniosła nam nowego lidera. W absolutnym hicie kolejki, którego stawką był właśnie fotel lidera Tornado UA pokonało Team Ivulin. Już w pierwszej połowie Ukraińcy pokazali więcej jakości pod bramką rywala, wbijając mu dwa gole. Po zmianie stron emocje sięgały zenitu, ale to znowu „czarno-zieloni” strzelili gola, odskakując na 3 trafienia. Białorusini byli w stanie zdobyć tylko gola honorowego i pożegnali się z prowadzeniem w tabeli. Tornado ma teraz 2 punkty przewagi nad TI i 4 nad Szczękami Szczęśliwice, które mimo porażki utrzymały trzecią pozycje w tabeli. Rozkręca nam się Dynamit Warszawa, bo to właśnie Maciej Zarzycki i spółka okazali się za mocni dla Szczęk. Mecz był w miarę otwarty dzięki czemu oglądaliśmy sporo sytuacji podbramkowych. Skuteczność jednak była tylko po jednej stronie. Gracze w zielonych trykotach załatwili sprawę w 28 minut, aplikując rywalowi trzy gole, nie tracąc żadnego. Dynamit do zwycięstwa 3:0 poprowadził duet: Adam Woźniak – Filip Błuś, który niemal podzielił się statystykami. Zwycięzcy mają już tylko 2 punkty straty do podium i mecz zaległy do rozegrania. Szanse na medal zachowują jeszcze Wariaty Kuchara, którzy dzięki zwycięstwu 3:1 nad Drink Men zachowali 3 punkty straty do podium. Mecz był bardzo zacięty, a wygrała go drużyna, która potrafiła wykorzystać swoje okazję. Już do przerwy gracze w złotych koszulkach prowadzili 2:0. 10 minut przed końcem meczu goście złapali kontakt, doprowadzając do emocjonującej końcówki, w której jednak to Wariaty przypieczętowały zwycięstwo dwoma golami. Tymczasem także medalowe szanse zachowują Los Lamusos, mimo że przegrali 3 mecz z rzędu. Tym razem nie dali rady mocno średnio spisujących się tej jesienni Chyżym Rosomakom, którzy zagrali w troszkę eksperymentalnym zestawieniu, co jak się okazało wyszło im na dobre. Gospodarze objęli prowadzenie tuż przed przerwą, a 6 minut po wznowieniu gry prowadzili dwoma golami. Chwile potem LL złapali kontakt, ale konkrety pozostały po stronie Rosomaków. Ci jeszcze dwa razy skarcili rywala, triumfując finalnie 4:1. Taki wynik to bez wątpienia zasługa duetu: Tomasz Stopyra – Hubert Dygas. Chyże tym samym oddaliły się od strefy spadkowej na 4 punkty. Także od tej strefy oddalili się Los Blancos, którzy w pokonanym polu zostawili Orły Leszka. Mecz miał bardzo ciekawy przebieg. W pierwszej połowie goście wręcz wypunktowali rywala 3:0. Mało tego tuż po zmianie stron podwyższyli przewag do 4 trafień. Wydawało się, że już nic złego w tym meczu nie może im się wydarzyć. Tymczasem Orły pokazały doświadczenie i od 34 do 47 minuty wbili 3 gole, łapiąc z rywalem kontakt. Końcówka to istne szaleństwo. W tym wszystkim jednak lepiej odnaleźli się goście, którzy w 50 minucie przyklepali zwycięstwo 5:3. Świetne zawody rozgrał autor 2 goli i 3 asyst Elyas Wadhahi.

jesien2022_kolejka7_siodemki3.png

4. Liga Siódemek:

Przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej 4.Ligi Siódemek w walce o grupę mistrzowską były jeszcze 3 drużyny z miejsc 4-6. Te z trzech pierwszych lokat już prawa gry o medale byli pewni. Liczyła się jednak ostateczna kolejność po 7.kolejce, która była wypadową przed rundą finałową. Zaczniemy od konfrontacji Reytana z Teamem Ivulin II, którego stawką był udział w grupie mistrzowskiej. Mecz lepiej zaczął się dla gospodarzy, którzy do przerwy prowadzili 1:0. W drugiej odsłonie to jednak goście podkręcili tempo, a decydujące okazało się 120 sekund, między 34 a 36 minutą, gdy Białorusini wbili dwa gole, ustalając jak się okazało wynik na 2:1. To sprawiło, że TI przesuną się na premiowane awansem do „GM” czwarte miejsce, ale musiał jeszcze czekać na ewentualne potknięcie GSRU bądź na uciułanie choćby punkty z Ukraine United. Jak się okazało to Ukraińcy wystąpili w głównej roli. Najpierw w niedzielny poranek ograli Raptusy Ursus i już Białorusini mogli spać spokojnie. UU udowodnili swoją dominację, pokonując dobrze tego dnia dysponowanego rywala z Ursusa. Gospodarze po 25 minutach prowadzili 2:1, po golach tuż przed przerwą. W drugiej połowie bardzo długo nie oglądaliśmy goli, ale na murawie emocji było co nie miara. W końcu, znów w ostatnich fragmentach do głosu doszli gracze w żółtych trykotach, którzy dwoma kolejnymi golami przypieczętowali zwycięstwo 4:1. Pierwsze skrzypce zagrała dwójka Valera Shulga – Stepan Hrytsiuk. UU już teraz byli pewni pierwszego miejsca w grupie, a jeszcze czekało ich ostatnie starcie rundy zasadniczej z Teamem Ivulin II. Jedni i drudzy byli już pewni gry o medale, a mimo to stworzyli bardzo ciekawe widowisko. Pierwsi do głosu doszli gracze w białych trykotach, którzy po golu w 8 minucie prowadzili po pierwszej połowie jednym trafieniem. Najwięcej działo się tuż po przerwie gdy obejrzeliśmy 3 gole w 4 minuty. Najpierw obudzili się Ukraińcy, którzy w zaledwie minuty wyszli na prowadzenie 2:1. Taki stan rzeczy utrzymał się jednak tylko kilka minut, kiedy to gospodarze doprowadzili do remisu 2:2. Emocje towarzyszyły nam do ostatniego gwizdka sędziego ale goli już nie obejrzeliśmy. UU do rundy finałowej przystąpią z 1 miejsca, zaś Białorusini z 4. Obie drużyny podzieliła para Zielony Stolik – Chlejsy FC, która stoczyła ze sobą walkę o miejsca 2-3. W bardziej komfortowej sytuacji byli goście, którzy mieli 3 punkty przewagi, a więc by skończyć tą fazę sezonu na drugim miejscu wystarczał im remis. Ostatnio jednak lepiej spisywali się gospodarze, którzy tylko udowodnili swoją dobrą formę. Szybko napoczęli rywala, prowadząc dwoma golami po 12 minutach. Chwile potem goście złapali kontakt, ale ostatnie słowo przed przerwą należało do ZS, który po 25 minutach prowadził 3:1. 10 minut po zmianie stron przewaga wynosiła już trzy gole, które rywal zdołał zniwelować do dwóch trafień. Ostatecznie Zielony Stolik zasłużenie pokonał Chlejsy 4:2, a największy wpływ na to miał duet Filip Szewczyk – Kamil Jurga. Na koniec pozostało starcie outsiderów, Bemovii z Cool Teamem, którego stawką były pierwsze punkty w sezonie. Obejrzeliśmy całkiem ciekawe zawody. W mecz zdecydowanie lepiej weszła ekipa z Bemowa, która po 9 minutach prowadziła 2:0. W ostatnich 5 minutach pierwszej odsłony byliśmy świadkami wymiany ciosów, która do przerwy dała nam prowadzenie gospodarzy 3:2. Druga połowa była bardzo zacięta, ale obejrzeliśmy w niej tylko jednego gola. W 39 minucie wynik spotkania na 4:2 dla Bemovii, ustalił najlepszy gracz tego meczu, autor dwóch trafień, Maciej Machura.

jesien2022_kolejka7_siodemki4.png

5. Liga Siódemek:

Wciąż mamy dwie niepokonane drużyny na piątym szczeblu ligi siódemek. Liderem pozostaje FC Kazubów, który zmiótł z planszy kolejnego rywala. Tym razem ich ofiarą okazał się Gyros Gaming. Spodziewaliśmy się po tym meczu troszkę więcej, tymczasem goście wypunktowali rywala jak rasowy bokser. Mało tego kolejny świetny występ zanotował Władysław Oryszczuk, który miał udział przy pięciu trafieniach. „Kazubki” z kompletem 6 zwycięstw pozostali samotnym liderem. Tylko 1 punkt za nimi plasuje się Team Ivulin, który jednak ma jedno spotkanie rozegrane więcej. Gracze rodem z Białorusi tym razem podejmowali GKS Tachimetr Warszawa, a stawką tego meczu była pozycja wicelidera. Obejrzeliśmy bardzo zacięte zawody, które mogły się podobać. Było mnóstwo walki i aż pięć goli. Obie ekipy szły łeb w łeb. Gospodarze trzy razy obejmowali prowadzenie, ale rywal zdołał wyrównać tylko dwa razy i zwycięstwo TI 3:2 stało się faktem. Wśród zwycięzców błysnął duet Ihar Puzenko – Pasha Prata. Białorusini powiększyli przewagę nad trzecim zespołem w stawce do 4 punktów i warto odnotować, że na tą pozycję awansowała Warszawa Utd. Gracze rodem z Włoch tym razem mierzyli się z Piotrovia i musieli się mocno napracować by zgarnąć komplet punktów. Tuż po zmianie stron „Seledynowi” prowadzili już 2:0 i sensacja wisiała w powietrzu. Tymczasem Włosi powoli wracali do gry. Dwie minuty potem był już kontakt, a po kolejnych czterech mieliśmy remis. Świetną partie rozgrywał Alex Bamba, który strzelił dwa pierwsze gole, a w 38 minucie miał już na koncie hattricka, a jego drużyna przełamała rywala na 3:2. To nie koniec popisów napastnika gości. Bamba bowiem w 45 minucie odsłużył podaniem Christophe Kalabę, który ustalił rezultat na 4:2. Dużo emocji towarzyszyło nam także w konfrontacji Abnegata z Żółwikami. Ci drudzy szukali zwycięstwa, które pozwoliłoby im zachować kontakt ze strefą medalową. Początkowo wszystko szło po ich myśli. Do przerwy było 2:0, a tuż po niej nawet 3:1. Abnegat pokazał jednak co znaczy gra do końca. W 43 minucie złapał kontakt, a po kolejnych czterech doprowadził do wyrównania. Ostatecznie zawody zakończyły się remisem 3:3. To trzeci podział punktów gospodarzy tej jesieni. Pozostało nam pewne zwycięstwo Nie Ma Mocnych nad FC Stałą Gwardią. Do przerwy było skromnie, bo 1:0, a gola goście zdobyli dopiero 5 minut przed przerwą. W drugiej odsłonie nie było już wątpliwości. NMM zaczęli strzelanie w 35 minucie i do końca meczu jeszcze cztery razy pokonali bramkarza rywali. Do formy po ciężkiej kontuzji wrócił Przemek Mazurek i chyba już na dobre, bo to właśnie on dwoma trafieniami poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa 5:0.

jesien2022_kolejka7_siodemki5.png

6. Liga Siódemek:

W 6.Lidze Siódemek trwa zwycięski marsz Wilanowskich Wilków, które wygrały swój siódmy mecz w sezonie. Tym razem ofiarą Marcina Siwego i spółki padł Random Team, który dostał sromotne lanie. Gracze w niebieskich trykotach byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, a wynik 11:0 idealnie odzwierciedlał to co działo się na murawie. Pierwsze skrzypce zagrał Borys Ostapenko. Raptem trzypunktową stratę do lidera utrzymał Lemberg, który w na koniec tej serii w identycznym stosunku odprawił z kwitkiem WAW-GTW. Gracze rodem z Ukrainy już w pierwszych 25 minutach wybili z głów rywali nadzieję na korzystny wynik. Prowadzili już siedmioma golami, co w drugiej połowie powiększyli o cztery kolejne gole. Najlepszy na boisku okazał się Arsen Onyshko. Tymczasem kolejne 3 oczka niżej zakotwiczył FC Żyrardów, który w 7.kolejce po wielkich ciężarach pokonał Kopernika 3:2. To były naprawdę zacięte zawody. Wprawdzie więcej z gry mieli gospodarze, ale świetnie w bramce gości bronił Grzegorz Jędryka. Do przerwy było 1:1 ale to faworyci musieli gonić wynik. Po przerwie role się odwróciły. To Żyrardów wbił dwa gole, zmuszając rywala do pościgu. Ten złapał kontakt już po minucie gwarantując nam emocje do ostatniego gwizdka sędziego. Ostatecznie jednak nic już się nie zmieniło i zwycięstwo Żyrardowa stało się faktem. Czas na konfrontację FC Screamers z Żółwikami. Ci drudzy bronili trzeciego miejsca w tabeli i byli cichymi faworytami tego meczu. Tymczasem gospodarze zagrali bez kompleksów i już w pierwszej odsłonie zmusili rywala do gonienia wyniku. Ten robił co mógł, ale rywal utrzymywał przynajmniej gola przewagi, a zawody zakończył wynikiem 4:2. FC Screamers do zwycięstwa poprowadził duet Tomasz Cyryłowski – Maks Beliński. Na koniec zostawiliśmy mecz otwarcia, w którym po niezłej strzelaninie Izba Wytrzeźwień pokonała Drogę 9:5. Nie było wątpliwości kto był w tym meczu lepszy. Kapitalną partie rozgrywała dwójka: Aleksander Giżyński – Piotr Jastrząb. Dopiero przy stanie 9:1 goście pozwolili rywalowi na troszkę więcej. To pierwsze zwycięstwo Izby w tej kampanii.

jesien2022_kolejka7_siodemki6.png

SuperLiga6:

Za nami 7.kolejka SuperLigi6, w której swoją wyższość potwierdziła pierwsza trójka. Lider, In-Plus Pojemna Halina z drużyn, które wybiegły na murawę, miała najłatwiejsze zadanie, chociaż rywal z jakim się mierzył sprawiał inne wrażenie. FC Po Kielichu, bo o nim mowa do tej pory prezentował się całkiem nieźle i liczyliśmy na to, że postawi się faworytowi. Tak też było, ale tylko do przerwy kiedy to zwycięzcy tej potyczki prowadzili tylko 6:4. Niestety dla gości, to były ich jedyne gole w tym meczu. Po zmianie stron „Niebiescy” podkręcili tempo na tyle, że rywal nie miał nic do powiedzenia, a najlepiej o tym świadczy wynik 13:4. Tym razem pierwsze skrzypce zagrał autor 6 goli i 1 asysty, Kuba Nahorny. Drugi z liderów, KS Browarek nie uronił nawet kropli potu, ponieważ Warsaw Rangers oddał kolejny mecz walkowerem. Przypomnijmy, że dwie pierwsze drużyny dzielą raptem dwa gole. Tymczasem kapitalne emocje mieliśmy w starciu o miejsce 3, w którym eXc Mobile Ochota podejmował Grottgera Team. To był mecz z wiadomym podtekstem. Kilku kluczowych graczy po sezonie wiosennym opuściło szeregi gości, by zasilić ekipę z Ochoty. Na boisku jednak nie było żadnej złej krwi, a my obejrzeliśmy starcie godnych siebie rywali. Pierwsza połowa po zaciętej rywalizacji zakończyła się prowadzeniem ekipy z Mokotowa. Przewaga wynosiła jednak tylko jedno trafienia, które eXc zniwelował w 34 minucie. W sumie w ciągu 10 minut Ochota wbiła 4 gole i wydawało się, że odjedzie rywalowi do końca. Pewni zwycięstwa gospodarze w końcówce zaczęli popełniać błędy, a szczególnie nieźle radzący sobie między słupkami Krzysztof Jabłoński. Gracze w ciemnych trykotach wykorzystali każdy z tych błędów, ale niestety dla nich zabrakło już czasu. eXc Mobile finalnie wygrał 7:6, a najbardziej wyróżniającymi się postaciami w obu ekipach byli odpowiednio: Damian Patoka oraz Daniel Ludynia. Zwycięzcy pozostali na najniższym stopniu podium, powiększając przewagę właśnie nad GT do 5 punktów. Tymczasem trzecie zwycięstwo w sezonie odniósł Połczyn Brothers, który w meczu otwierającym 7.kolejkę pokonał po wielkiej dramaturgii FK Almaz także jednym golem. Początkowa faza meczu należała do gospodarzy, którzy osiągnęli nawet 3 gole przewagi. Potem jednak do gry wrócił Almaz, który do przerwy zniwelował stratę do jednej bramki. Drugą połowę znów lepiej zaczął Połczyn, ale potem do głosu doszli goście, którzy w 47 minucie przełamali rywala na 7:6. To nie koniec emocji. Chwile potem był już remis, a gola na wagę 3 punktów dla PB zdobyli gracze w „seledynowych” trykotach. Połczyn zwyciężył finalnie 8:7, a poprowadził go do tego duet Maksymilian Korczak – Filip Inkwanty. Najlepszy na boisku był jednak snajper gości, Eugeniy Sirotenko, który do hattricka dołożył jedną asystę. Na koniec zostawiliśmy premierowe zwycięstwo w SL6 Jednokomórkowców, którzy w pokonanym polu zostawili SS Cyrkulatkę. Mecz ustawiły nam początkowe minuty, gdy goście błyskawicznie odskoczyli na trzy gole. Potem gospodarze gonili wynik, który wciąż oscylował wokół jedno, dwubramkowej przewagi. W 34 minucie właśnie gola kontaktowego zdobyli gospodarze. Taki rezultat utrzymywał się niemal do końca meczu, gdy kropkę nad i postawili Jednokomórkowcy, których do zwycięstwa 9:6 poprowadził Patryk Kozłowski, autor hattricka i 3 ostatnich podań.

jesien2022_kolejka7_superliga6.png

1. Liga Szóstek:

Przechodzimy do Pierwszej Ligi Szóstek, gdzie mieliśmy małe przetasowania w tabeli. Zaczęliśmy z wysokiego C, czyli od starcia pierwszego FC NaNkacu z trzecim Drink Teamem. Pierwsza połowa była bardzo zacięta i skończyła się przy stanie 2:3, a na początku drugiej Czerwoni kierowani przez Jarka Łowickiego odskoczyli na 2:5. W końcówce Kace rzuciły się w pogoń, ale mimo tego, że jak zwykle skuteczny był Rafał Szewczyk, to nie udało im się dogonić rywali. FC NaNkacu przegrywając 5:7, stracili pierwsze punkty w tym sezonie. I pozycję lidera, kosztem Boca Seniors (o czym później). Drink Team zaś wskoczył na drugą lokatę. Następnie na placu zameldowali się FC Warsaw Team oraz FC Ulani. Miłośnicy futbolu na tak byli na pewno ukontentowani, gdyż obejrzeliśmy tu prawdziwą kanonadę. Zresztą wynik 13:10 tego najlepszym dowodem. O sukcesie Warszawiaków zadecydowały pierwsze minuty, w której to Zieloni szybko zdobyli cztery bramki. Później już oglądaliśmy zacięte zawody. Ze strony FC WT świetnie prezentował się Loic Bonnet i Patryk Orzeł, w Ulanych zaś skuteczny był Maciej Stępień. Lecz, mimo szalonej próby odrabiania strat na finiszu, nie udało się FC U zdobyć choćby punktu i wygrana przypadła Warsaw Teamowi. W ligowym klasyku pomiędzy Gramy Czasami i All4One jak zwykle nie brakło emocji. W pierwszej części dominowali A4O, ale lepiej nastawione celowniki miała załoga Krzysztofa Sobolewskiego, która do szatni schodziła z rezultatem 2:1. Po zmianie stron nadal Krzysztof Michałowski miał sporo pracy, ale wywiązywał się z niej znakomicie. A do tego z przodu dobrze funkcjonował duet Sobolewski - Konrad Osiński i to wystarczyło, by Gramy Czasam triumfowali 6:3. Także w rywalizacji Bad Boys Zielonki z Gramy Swoje bramkarz grał pierwsze skrzypce. Adrian Kakietek, bo o nim mowa, przez cały mecz uwijał się jak w ukropie, ale ten wysiłek opłacił się, gdyż jego drużyna zdołała sięgnąć po premierową victorię w tym sezonie. Bad Boysi bili głową w mur, za to GS kierowani przez Pawła Pisza byli bardzo skuteczni w swoich działaniach i to im pomogło w pokonaniu rywali 2:4. I w wydostaniu się ze strefy spadkowej. W tej ugrzęzło East Crew. Drużyna rodem z Ukrainy nie była faworytem potyczki z Boca Seniors, ale spodziewaliśmy się, że Różowi postawią twarde warunki. I tak było. Tutaj też golkiper, czyli Ivan Soboliev, grał pierwsze skrzypce i od początku był niemiłosiernie ostrzeliwany przez Bocę. Do przerwy oba zespoły wbiłby sobie po sztuce, a na początku gry BS w końcu wyszli na prowadzenie 1:2. Potem oglądaliśmy twardą, momentami nawet zbyt twardą walkę, Padł jeszcze jeden gol, samobójczy i to spowodowało, że Boca Seniors wygrała 1:3 i na pozycję lidera. Na spory plus zapracował tu Radek Kuhn, który co prawda nie zapisał się w statystykach, ale wszystkie akcje ofensywne zaczynały się od niego.

 jesien2022_kolejka7_szosty1.png

2. Liga Szóstek:

Pora na Drugą Ligę Szóstek, gdzie nie zabrakło niespodzianek. Zaczniemy od największego wygranego tej kolejki, czyli FC Prykarpatii. Drużyna Yaroslawa Nykyforuka nie tylko w świetnym stylu, po popisie kolektywnego futbolu, pokonała mocną przecież La Zabave 1:8. Dodatkowo udało im się odskoczyć głównemu rywalowi do tytułu. O tym jednak napiszemy później. W samym meczu z LZ nominalni goście po pierwszej połowie prowadzili dość skromnie, bo 0:2, ale w drugiej kierowani przez Ruslana Kuchera z Olehem Dvoliatykiem pokazali pełną dominację i dzięki temu zasłużenie zgarnęli komplet oczek. W następnym starciu mieliśmy pierwszy duże zaskoczenie tego dnia, gdyż bardzo solidne do tej pory W1nners dość nieoczekiwanie przegrali z Zofijkami FC 5:6. Pierwsza część to był popis Beniamina Kuligowskiego i jego świty. Z FC grali z polotem, skutecznie, a do tego na całej długości i szerokości brylował Kacper Krajewski, który strzelał, podawał i tworzył ciągłe zagrożenie dla przeciwnika. Stąd też do przerwy było 2:5. W drugiej W1 przebudzili się i za sprawą duetu Bartek Truszkowski - Tomek Nowakowski zaczęli gonić. I byli nawet blisko, bo w 49 minucie było już tylko 5:6, ale Zofijki nie dały sobie odebrać niezwykle cennego zwycięstwa. Które pozwoliło im opuścić ostatnią lokatę. Następnie miała miejsce, może nie sensacja, ale na pewno rozstrzygnięcie, którego wielu kibiców nie mogło się spodziewać. Mianowicie Powiew Czarnobyla zwyciężył lidera, Union Off Boys 4:2. Do przerwy oglądaliśmy bardzo zacięte zawody, a oba zespoły wbiły sobie po sztuce. Po zmianie stron UFB wyszli na prowadzenie 1:2 po golu Mateusza Klimkiewcza, ale po pół godzinie gry mieliśmy 2:2 po trafieniu samobójczym. O wszystkim zadecydowała końcówka, w której lepszy był Powiew. W 43 minucie kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Bartosz Zasadzki, a po chwili poprawił Mateusz Król i to PC był górą. Ciężko było za ten mecz wyróżnić jednego zawodnika, gdyż cały kolektyw zapracował na ten sukces, ale nam podobała się postawa w bramce Kamila Króla, na dobre noty zasłużyli też Mateusz Przystupa i wspomnieni Zasadzki oraz Mateusz Król. Po tej porażce Union stracił pierwszą pozycję na rzecz Prykarpatti i mocno skomplikował swoje plany zgarnięcia złotego medalu. W konfrontacji Kindybałów FC z Grinders w pierwszej części oglądaliśmy klasyczną wymianę ciosów, ale nieco w lepszych humorach schodzili do szatni goście, którzy prowadzili 2:3. Po wznowieniu gry Artem Żuk odpalił swoje działo i w niemal pojedynkę przesądził o losach tego spotkania. Żuk w drugiej odsłonie strzelił cztery bramki (w całej potyczce pięć) i dzięki niemu Grinders triumfowali 5:7. K FC z kolei znowu nie wyglądali źle, ale skończyło się porażką i spadkiem na ostatnie miejsce. Na koniec zobaczyliśmy bardzo wyrównaną batalię pomiędzy FC Devs i Moonfox. Przed tymi zawodami typowaliśmy remis i ta prognoza potwierdziła się, gdyż po końcowym gwizdku było 3:3. Do przerwy Lisy prowadziły po golu niezawodnego Łukasza Rysza 0:1, ale w 29 minucie wyrównał Slavek Chornyi. W 36 minucie Rysz po raz drugi wpisał się na listę strzelców, po chwili poprawił Maciej Aderek i zrobiło się 1:3. Nie był to jednak koniec emocji. W 43 minucie FC D złapali kontakt na 2:3, a w jednej z ostatnich akcji tego widowiska Paweł Wójcik uratował punkt dla swojej ekipy.

 jesien2022_kolejka7_szosty2.png

3. Liga Szóstek:

Schodzimy piętro niżej, do Trzeciej Ligi Szóstek. Tu na otwarcie zmierzyli się ze sobą Semper Victoria i FC Albatros. W pierwszej odsłonie przewagę wypracowali sobie Seledynowi, ale długo bili głową w mur. Jednak w końcu się przełamali i po szybkich dwóch bramkach do szatni Michała Rzeczkowskiego Albatros prowadził 0:2. Po zmianie stron już nie oglądaliśmy więcej trafień, w czym duża zasługa obu golkiperów, Bartka Zgódki i Czarka Małeckiego. Ostatecznie FC A dowieźli bardzo ważne trzy oczka i wciąż się liczą w grze o top3. W rywalizacji Sparty z Boiskowym Folklorem faworytem byli będący ostatnio w gazie nominalni goście. I ekipa Michała Tymoszuka już po pierwszej połowie prowadziła 0:2 (po bramkach z 2 i 4 minuty). Tuż po zmianie stron bardzo aktywny tego dnia Damian Wójcik podał do Tymoszuka, a ten podwyższył na 0:3. Wtedy to przebudzili się Spartanie. Na kwadrans przed upływem regulaminowego czasu zrobiło się 1:3 po strzale Mateusza Piątka, nie minęło 120 sekund i było już 2:3. Ten wynik utrzymywał się aż do 48 minuy. Wtedy do wyrównania doprowadził Damian Denis i finalnie był remis 3:3. Następnie na placu zameldowali się St. Varsovia i Stado Szakali. Spodziewaliśmy się, że niepokonany do tej pory lider stoczy zacięty bój z Szakalami, ale skończyło się komfortowym zwycięstwem 7:0. Chociaż uczciwie musimy przyznać, że do przerwy SSz nie odstawali aż tak bardzo. Warszawiacy szybko otworzyli wynik, ale potem przez długi czas nie znajdywali drogi do sieci. Dopierwo w 25 minucie Karol Mroczkowski podwyższył na 2:0. Po zmianie połów Varsovia już w pełni przejęła kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, raz za razem punktując rywali. Samemu przy tym zachowując czyste konto, w czym największa zasługa najlepszych na murawie Macieja Błońskiego i golkipera Roberta Niewiarowskiego. St. Varsovia po tym triumfie jest już o krok od mistrzowskiego wazonu i w zasadzie ciężko przypuszczać, że ktoś mógłby im odebrać to trofeum. Mininalne szanse mają na to jeszcze Byczki Stare Babice. Załoga z Babic była pewniakiem w starciu z FC Yelonkami, ale Sebastian Małczyński et consortes dość nieoczekiwanie postawili twarde warunki. Jednak generalnie lepsi i skuteczniejsi byli Byczki, którzy po pierwszej części prowadzili 2:4. W drugiej odskoczyli na 4:9 (za co odpowiadał duet Dominik Łuczak - Jakub Sierociński), ale w końcowym etapie tych zawodów FC Y ruszyli w pogoń i kierowani przez Macieja Skrzeka zaczęli odrabiać straty. Ostatecznie było 7:10, więc nieco im czasu zabrało, ale to był naprawdę dobry mecz w wykonaniu Yelonek. I to na tle wicelidera. Byczki Stare Babice zaś spełniły swój obowiązek i zgarnęły kolejny skapl. Na sam koniec zostali nam Forteca Bielany i FC Kanwa. Tu pewniakiem byli Biało-niebiescy, ale przez większą niemal całe widowisko oglądaliśmy tu naprawdę wyrównany bój. Dość powiedzieć, że do 39 minuty było tylko 2:3. Ostatni zespół ligi nie odstawał i podjął rękawice. W czym prym wiódł przede wszystkim Jan Malinowski. Lecz finałowy etap tych batalii to był prawdziwy popisy Kanwy. A zwłaszcza Kaudiusza Górki. W koćowych 11 minutach FC K zdobyli aż sześć goli (cztery z nich były dziełem wspomnianego górki) i po ostatnim gwizdku było 3:8. Takie rozstrzygnięcie sprawiło, że Kanwa nadal liczy się w wyścigu po awans, bo szanse na tytuł są mimo wszystko iluzoryczne.

 

 jesien2022_kolejka7_szosty3.png

4. Liga Szóstek:

Czas na Czwartą Ligę Szóstek, gdzie walka o złoto jest naprawdę zacięta, a w czołówce, po tej kolejce, panuje niesamowity ścisk. Czwartoligowe zmagania otworzyli Młodzi Perspektywiczni oraz Szybki Shot. Spodziewaliśmy się tu zaciętego boju i wynik 3:3 potwierdził te zapowiedzi. Obie drużyny od samego startu ruszyły na siebie i już po 10 minutach było 2:2. Potem jednak zarówno jedni, jak i drudzy, zwarli szybki i przez dłuższy czas stan rywalizacji się nie zmieniał. Dopiero w 35 minucie Shoty za sprawą Macieja Medyńskiego wyszli na prowadzenie, ale w samej końcówce Rafał Zbojkiewicz doprowadził do remisu. Który, choć według nas w sumie zasłużony, nikogo tu nie zadowalał. W konfrontacji zamykającego tabelę Gołków Crew z bijącym się o medale Energetykiem pewniakiem była drużyna ze Stegien i tu, zaspoilerujemy, nie zawiodła. Na ten mecz GC stawili się jednego mniej, ale chłopaki z Energetyka postawili być fair-play i również, zagrali w piątkę. Na boisku jednak nie dali rywalom żadnej taryfy ulgowej, wygrywając efektownie i wysoko, bo aż 0:11. Po raz kolejny błysnęło trio Konrad Berecki - Artur Małecki - Rafał Stefanek, ale w zasadzie każdy zawodnik Niebieskich pokazał dużą klasę. Dzięki takiemu rozstrzygnięciu Energetyk zrównał się punktami z liderem a także wiceliderem. Guadalajara FC i El Barrio Mexa, bo o nich mowa, w meczu na szczycie zmierzyli się ze sobą i trzeba przyznać, że to spotkanie nie zawiodło oczekiwań. Od pierwszego gwizdka na placu dominowali G FC i prowadzeni przez niezawodnego Witka Świderskiego już do przerwy prowadzili 3:0. El Barrio, dotąd niepokonani, starali się podnieść i druga odsłona była już bardziej wyrównana. Goście nawet zdołali zdobyć dwie bramki, ale na niewiele to się zdało, gdyż Guadalajara, podobnie jak w pierwszej części, strzeliła trzy gole i finalnie odniosła niezwykle cenne zwycięstwo 6:2. Co pozwoliło im wrócić na szczyt, ale trzeba pamiętać, że zarówno El Barrio, jak i Energetyk, mają tyle samo punktów (15). Toteż końcówka sezonu zapowiada się niezwykle emocjonująco. W starciach drużyn z dołu tabeli, czyli KTS Chimery i Airwentu, zgodnie z przewidywaniami, obejrzeliśmy remis 4:4. Do przerwy lepiej na placu wyglądała załoga Darka Malewskiego, której akcje napędzał niezmordowany Włodek Drowaliuk. KTS nie wyglądał źle, ale zawodziła u nich przede wszystkim skuteczność. Tego problemu nie mieli goście, którzy do szatni schodzili przy 2:4. Po zmianie stron Chimera dość szybko wróciła do gry i już w 38 minucie wyrównała, ale potem obie drużyny nieco się cofnęły i wyczekiwały na decydujący cios. Finalnie nikomu się to nie udało (w czym spory udział mieli obaj bramkarze). Na sam koniec zobaczyliśmy w akcji świetne widowisko pomiędzy KK Watahą Warszawa i Borowikami. Do przerwy na placu istniał tylko jeden zespół. Byli to Miłosz Czernecki i spółka, którzy w pierwszej połowie zaaplikowali oponentom aż pięć bramek, samemu przy tym zachowując czyste konto. Na drugą odsłonę team w czarnych koszulkach wyszłedł odmieniony i prowadzeni przez Bartka Folca zaczął szalony pościg. I byli o włos od korzystnego rezultatu, ale ostatecznie Wataha dowiozła wygraną 6:5 i nadal liczy się walce o top3. Mimo porażki Borowiki też mają na to szansę, ale mocno ten mecz i skomplikował sytuację.

 jesien2022_kolejka7_szosty4.png

5. Liga Szóstek:

Zgodnie z tradycją nasze podsumowanie wieńczy Piąta Liga Szóstek, gdzie jako pierwsi na murawie zameldowali się Szybka Piłka Młociny i FC KBDB. W zasadzie od pierwszego, do ostatniego gwizdka, oglądaliśmy tu zacięty bój. Strzelanie w 10 minucie zaczął Huy Nguyen, ale po kwadransie do wyrównania doprowadził Damian Orłowski. Lecz jeszcze przed upływem pierwszej połowy Nguyen skompletował dublet i do szatni było 1:2. Po zmianie stron SPM mieli swoje okazje na remis, ale Tuyen Uong w bramce spisywał się bez zarzutu. A dodatkowo jego koledzy z pola w 37 minucie podwyższyli na 1:3 i takim też rezultatem zakończyły się te zawody. TS Ameba walczy o złoto i nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów z niżej notowanym rywalem, jakim jest Makabi Warszawa. Tutaj jednak musimy pochwalić debiutantów, którzy nie przestraszyli się faworytów i aż 40 minuty stawiali dzielny opór. Było wtedy tylko 3:2 dla Ameb. W końcówce jednak gospodarze za sprawą niezawodnego Bartka Gemzy przesądzili sprawę i dzięki temu odnieśli cenne zwycięstwo 6:2. Piłka była wtedy po stronie pozostałych zespołów z top3. Ale te, tu zaspoilerujemy, także nie zawiodły. Lider, czyli Team Ivulin, mierzył się z KS Syfonem i bardzo poważnie podszedł do tego meczu. Komanda rodem z Białorusi była bardzo skoncentrowana i od początku ruszyła na oponentów. W efekcie po pierwszej połowie TI prowadzili 0:3. Po wznowieniu gry Ivulin podkręcił tempo i raz za razem zaczął punotować Syfon. I to w bardzo efektowny sposób, strzelając kilka przepięknych goli. Po zasłużonej wygranej 1:8 w zasadzie cały zespół z gości zasłużył na duże uznanie, ale my wyróżnimy tu zwłaszcza trójkę Dzmitry Bałysz - Aleksandr Sauko - Artem Żuk. Team Ivulin, rzecz jasna, pozostał na szczycie, ale musi uważać, bo konkurencja nie śpi. I w dodatku prezentuje się znakomicie. Wspomnieliśmy o Amebach, czas na Teraz Kolską, która w minioną już niedzielę po prostu rozbiła bank, triumfując z Zespołem R 22:0. To był prawdziwy koncert Bartka Balika i jego świty. Kolska w tym spotkaniu była bezlitosna, niemiłosiernie ostrzeliwała bramkę ZR, w czym prym wiedli zwłaszcza Krystian Leszko, Krystian Kazdrowski i Dawid Głowacki. W zasadzie po tej potyczce nie było czego zbierać i Zespół R na pewno długo będzie rozpamiętywał tę dotliwą porażkę. TK zaś wciąż pozostają w wyścigu o złoto, aktualnie piastując trzecią lokatę. Na koniec zostały nam zawody pomiędzy Mamy Problemy Zdrowotne i Le Cabaret. Był to bardzo udany występ w wykonaniu MPZ, którzy zasłużenie pokonali LC 6:2. Po raz kolejny różnicę zrobił Daniel Dzięgielewski, ale my docenimy też wystepy Rafała Wojtyry i Sebastiana Jakóbczyka. Lecz tak naprawdę wszyscy w barwach gospodarzy solidarnie zapracowali na ten wynik. Co pozwoliło Mamy Problemy Zdrowotne wskoczyć do górnej połowki tabeli. Le Cabaret miał kilka swoich momentów, ale to nie był ich dzień, stąd też zakończyło się porażką.

 jesien2022_kolejka7_szosty5.png

 

Sponsorzy