No Matches

Hity nie zapowiodły oczekiwań - podsumowanie 5. kolejki Ligi Bemowskiej!

Za nami piąta, najeżona szlagierami seria zmagań w jesiennej Lidze Bemowskiej! W najwyższej klasie siódemek Dynamo po fenomenalnym widowisku ograło Chemika Bemowo, ale przewodnictwo w tabeli objęli Gladiatorzy. Na drugim szczeblu kapitalne widowisko stworzyli Agil At Agord i Lyreco, na trzecim w meczu na szczycie Tornado UA rozbiło Szczęki Szczęliwice. Na czwartoligowych murawach swoją serię kontynuuje Ukraine United, pewnie zwyciężając z Chlejsami FC. Na piątym poziomie na pierwszą lokatę wskoczyło FC Kazubów, na szóstym zaś nie do zatrzymania wydają się być UKS Wilanowskie Wilki. Na brak mocnych wrażeń nie mogliśmy narzekać też na mniejszych boiskach. W SuperLidze6 w mega hicie KS Browarek zremisował z In-Plus Pojemną Haliną, w pierwszej lidze szóstek piątą z rzędu wygraną zanotowali FC NaNkacu. Na drugim froncie weterani z La Zabavy dość nieoczekiwanie triumfowali w starciu z pierwszym Union Off Boys, na trzecim z kolei Byczki Stare Babice podzielili się punktami z FC Kanwą. Na levelu czwartym Borowiki znalazły sposób na rewelacyjną Guadalajarę FC, na piątym za to TS Ameba zwyciężyła z Teraz Kolską. Zapraszamy na podsumowanie 5. kolejki w Lidze Bemowskiej!

 

1. Liga Siódemek:

Dokładnie pół sezonu potrzebowali Gladiatorzy by wgrzebać się na sam szczyt ligowej tabeli. W 5.kolejce nadrabiali zaległości i zrobili to na „6”, bo właśnie tyle zdobytych punktów w dwóch meczach tej serii dało im samotne prowadzenie w tabeli 1.Ligi Siódemek. Obaj rywale może nie byli z najwyższej półki, ale zmusili aktualnych wicemistrzów do konkretnego wysiłku. W sobotnie przedpołudnie Gladiatorzy mierzyli się z FC Warsaw United i mimo, że wygrali zdecydowanie 4:1, to trzeba jasno powiedzieć, że były to wyrównane zawody. W pierwszej odsłonie faworyci ukąsili tylko raz, ale zaraz po zmianie stron gospodarze doprowadzili do remisu i mecz zaczął się od nowa. Trzy minuty potem najlepszy zawodnik tego mecze, Adam Sobczak dał Gladiatorom prowadzenie. Gospodarze nie dawali za wygraną i konsekwentnie szukali swoich okazji. W pewnym momencie goście ewidentnie grali pasywnie w defensywie, co rywal próbował wykorzystać. Na próbach się skończyło, bo skuteczność FCWU zostawiło na trybunach. Kluczowa dla wyniku była sama końcówka, gdy Gladiatorzy w iście profesorskim stylu dobili rywala, a dokładnie zrobił to duet Sobczak – Pająk. Drugi rywal ekipy Rafała Osińskiego wydawał się mocniejszy. To jakby nie było rewelacja tej edycji, Haratacze, którzy tej jesieni grają zupełnie bez kompleksów. Tak też było tym razem. Goście zagrali w swoim stylu, nieźle w defensywie i szybko w kontrach. Tym razem jednak ten drugi element nie zafunkcjonował, w czym również duża zasługa golkipera Gladiatorów, Kamila Kuczewskiego, który został wybrany zawodnikiem meczu. Tymczasem jego koledzy z pola nie próżnowali. W pierwszej odsłonie zadali dwa ciosy, po zmianie stron przyklepali wszystko jednym trafieniem i pewne 3:0 stało się faktem. Gladiatorzy z 13 punktami na koncie objęli samotne prowadzenie w tabeli. Byłemu już liderowi w utrzymaniu pozycji nie pomogło zwycięstwo w szlagierze LB. Mowa Dynamie, które chwile później stanęło w szranki z Chemikiem Bemowo. Można śmiało stwierdzić, że o losach meczu zdecydowała pierwsza połowa, którą gracze z Ukrainy wygrali pewnie 4:1. Po przerwie Dynamo jeszcze powiększyło przewagę i dopiero potem do głosu doszedł Chemik, który po szalonej pogoni zniwelował stratę do dwóch goli. Dynamo do zwycięstwa 7:5 poprowadził autor aż 5 goli i 1 asysty Kostya Didenko. W sukurs przyszedł mu Eugenii Mogielnicki, który dołożył 2 gole i 3 asysty. To wszystko sprawiło, że „Niebiescy” spadli na drugie miejsce z 1 punktem straty do Gladiatorów. Na trzecim miejscu w tabeli pozostał Civas, ale epika z Ochoty tej niedzieli nie będzie wspominać najlepiej. Nadziała się bowiem na coraz lepiej funkcjonującą Mosznę Squad, która w ostatnich kolejkach zadziwia. Przed tygodniem Michał Burzyński i jego świta pokonali Chemika, mimo że byli spisywani na straty. Tym razem poszli za ciosem, bo i ten mecz im wyszedł. Było mnóstwo walki na całym boisku, na co byliśmy przygotowani. Przed przerwą obejrzeliśmy dwa gole, po jednym dla każdej ze stron, a zatem w drugiej połowie mecz zaczynał się od początku. Po zmianie stron obie ekipy miały swoje okazje, ale skuteczność została po stronie gości, którzy wyprowadzili dwa decydujące ciosy. Pierwszy wyprowadził Karol Nowak, a kropkę nad i postawił Damian Metryka. To jednak harujący po całym boisku, Filip Szewczyk zasłużył na miano zawodnika meczu. Moszna wygrał drugi mecz z rzędu, co na tą chwile daję jej 5 pozycję. Tymczasem niedzielne zmagania otworzyło starcie Zjazdu z Kristalem, które zakończyło się zwycięstwem „Żółtych” 3:1. Mecz był bardzo zacięty i tak naprawdę wygrała go drużyna skuteczniejsza. Już do przerwy Zjazd prowadził 2:0. To wystarczyło mu żeby po zmianie stron kontrolować przebieg meczu. Mało tego dołożył jeszcze jedno trafienie, nie pozwalając rywalowi na odpowiedź. Pierwsze skrzypce zagrał autor dwóch goli i 1 asysty, Emil Piwnik. Na koniec mamy premierowe zwycięstwo w Lidze Bemowskiej Amigos Lindegos, którzy pewnie ograli FC Warsaw United 6:1. Goście weszli w ten mecz z wysokiego C. Już w 15 minucie prowadzili 3:0, a hattricka na koncie miał Eryk Olczak. 6 minut po zmianie stron gospodarze zmniejszyli stratę do dwóch goli i nawet byli bliscy kolejnych, ale młodzież z AL. Pokazała kto tego dnia był zdecydowanie lepszy. Goście wbili jeszcze trzy gole, nie tracąc już żadnego. Bohaterem został wspomniany Olczak.

jesien2022_5kolejka_siodemki1.png

2. Liga Siódemek:

Na drugim szczeblu ligi siódemek tempa nie zwalniają dwaj liderzy, Legion oraz Zmarnowane Talenty, którzy mają już 6 punktów przewagi nad grupą pościgową. Ekipa duetu Wojtek Starożyk – Michał Buczak w 5.kolejce podejmowała nieobliczalny Old United i szczerze spodziewaliśmy wyrównanej rywalizacji. Tymczasem mecz szybko zdominował Legion, który napierał na bramkę rywala niczym walec i to skutecznie. Już do przerwy prowadził 6:1, a po zmianie stron kontynuował swój strzelecki festiwal. W drugiej odsłonie dołożył jeszcze 5 goli, tracąc jednego i całe zawody zakończyły się jego pewnym zwycięstwem 11:2. Największe słowa uznania należą się Tomaszowi Cyryłowskiemu, który 5 razy pokonał bramkarza rywali, do czego dołożył jedną asystę. Dużo cięższą przeprawę miały Zmarnowane Talenty, które stanęły w szranki z KP Kozią. Gracze w czarnych trykotach byli skazywani na porażkę, tymczasem zagrali bez kompleksów jak równy z równym. Wszystko rozstrzygnęło się przed przerwą. Co ciekawe to Kozia prowadziła od 5 minuty. Goście dążyli do zmiany niekorzystnego rezultatu, ale długo walili głową w mur. Dopiero w 18 minucie doprowadzili do wyrównania, a po kolejnych trzech, jak się okazało rozstrzygnęli losy meczu. Zwycięstwo 2:1 może i bardzo skromne, ale jakże ważne w kontekście walko o mistrzostwo i powrót do elity. Przypomnijmy raz jeszcze, że prowadząca dwójka ma nad grupą pościgową już 6 punktów przewagi. Ową grupę tworzą Defenders, Lyreco oraz Agil at Agord, czyli bohaterowie kolejnych akapitów. Zaczniemy od ekipy Konrada Dobrowolskiego, która stanęła w szranki z FC Zaborowem. Walka w tym meczu toczyła się na każdym centymetrze boisko i trwała od pierwszej do ostatniej minuty. Jedyne czego było w tym meczu mało, to goli. Dokładnie padł tylko jeden, w 32 minucie a jego autorem był Mateusz Izdebski, który zapewnił Defenders skromne zwycięstwo 1:0. Tymczasem dwie pozostałe drużyny stoczyły między sobą niesamowity bój. Po piłkarskich szachach w pierwszej połowie padł tylko jeden gol, autorstwa Michała Kulpińskiego, który dał Agilowi prowadzenie. Po zmianie stron gospodarze poszli za ciosem i po 2 minutach prowadzili już 3:0. Taki stan rzeczy utrzymał się niemal do końca meczu. W 46 minucie Lyreco w końcu trafiło, ale chwile potem zostało skarcone i było już 4:1. Kibice gości zaczęli już opuszczać trybuny, gdy stało się niemożliwe. W tej samej minucie było już 4:2 i to dało „Granatowym” takiego kopa, że po kolejnych 2 minutach mieliśmy już remis 4:4, który utrzymał się do końca zawodów. Takiego scenariusz nie powstydził by się sam Alfred Hitchcock. Wśród gospodarzy niesamowity był kwartet: Bartłomiej Dąbrowski (bramkarz kolejki), Michał Kulpiński, Damian Metryka, Artur Kolanowski. Natomiast po drugiej stronie barykady błyszczało trio Bartek Goździewski – Patryk Kwiatkowski – Rafał Popis.

jesien2022_5kolejka_siodemki2.png

3. Liga Siódemek:

Mamy nowego lidera 3.Lidze Siódemek. Po pięciu seriach spotkań na czele tabeli wysunął się Ukraiński zespół Tornado UA, który w niedzielę pokonał, niezwyciężone jak dotąd Szczęki Szczęśliwice i wobec porażki dotychczasowego lidera objął samotne prowadzenie w tabeli. Można śmiało stwierdzić, że nie było najmniejszych wątpliwości kto w tym meczu był lepszy. Ukraińcy od razu zdominowali plac gry. Do przerwy prowadzili już 4:1, a po zmianie stron dołożyli jeszcze trzy trafienia, triumfując ostatecznie 7:1. Dobre zawody zagrali Taras Tsolkovskyi czy Yura Tkachuk, ale najlepszy na murawie był Volodymyr Boichuk. Szczęki mimo porażki pozostały na pozycji wicelidera, ale tyle samo punktów mają jeszcze dwie ekipy. Co ciekawe stoczyły one bezpośredni bój. Mowa o Teamie Ivulin i dotychczasowym liderze, Los Lamusos. Tym razem pragmatyzm i doświadczenie nie pomogły ekipie Roberta Rózyckiego, która mimo wielkiego serducha jakie zostawiła na boisku dostała lanie. Zabrakło argumentów tego dnia. Białorusini byli szybsi, twardsi i przede wszystkim skuteczniejsi, a ich zwycięstwo 6:1 było jak najbardziej zasłużone. TI dzięki 3 punktom zameldował się na najniższym stopniu podium, LL zaś spadli na czwarte miejsce. Zaznaczmy, że trójka ścigająca lidera traci do niego tylko 1 punkt. Wróćmy do drugiego sobotniego starcia, w którym w szranki stanęli Los Blancos i Wariaty Kuchara. Obejrzeliśmy kapitalne widowisko z gradem goli. Już na początku dwubramkową przewagę wypracowali sobie goście. Rywal jednak nie zamierzał się przyglądać. Szybko złapał kontakt, ale na przerwę znów Wariaty miały dwa gole do przodu. LB to bardzo waleczna i ofensywna drużyna, co tylko udowodniła. Chwile po rozpoczęciu gry znów mieliśmy wynik kontaktowy. Potem znów Wariaty odskoczyły, ale rywal jeszcze raz ich postraszył i w 40 minucie znów złapał kontakt. Końcówka należała do WK, którzy dwoma golami postawili kropkę nad i, triumfując finalnie 8:5. Świetne zawody rozgrało trio: Piotr Urabański – Stasiu Kędzierski – Maciej Skurzyński, a ozdobą meczu był gol niemal z połowy boiska golkipera gości Norberta Margasa, który zdjął przysłowiową pajęczynę z okienka bramki rywala. Zwycięstwo to dało Wariatom miejsce w tabeli tuż za pierwszą czwórką do której tracą jednak już 6 punktów. Bardzo ciekawie było w starciu Drink Men kontra Orły Leszka. Goście prowadzili już od 10 minuty i taki stan rzeczy utrzymywał się do 40 minuty, kiedy to byliśmy świadkami szalonej końcówki. W 41 minucie mieliśmy już remis. Mało tego po kolejnych 7 minutach na prowadzeniu byli już gospodarze. Ich radość trwała jednak chwilkę, bo minutę potem do remisu 2:2, którym zakończyło się to spotkanie, doprowadzili goście. A dokładnie Jakub Sławiński, który zakończył zawody z dwoma trafieniami. Wśród gospodarzy zaś należy wyróżnić Łukasz Skwarko, który także dwa razy zapisał się w statystykach. Pozostało nam pierwsze zwycięstwo w sezonie Dynamitu Warszawa, który po dwóch remisach i porażce w końcu wygrał, a jego pierwszą ofiarą padły Chyże Rosomaki. Co prawda nie było to jednostronne widowisko, ale ten najważniejszy element, skuteczność mieli po swojej stronie gospodarze. Wypunktowali oni rywala 3:0, a ich najjaśniejszym punktem był Adam Woźniak.

jesien2022_5kolejka_siodemki3.png

4. Liga Siódemek:

5.kolejkę czwartego szczebla ligi siódemek rozpoczęliśmy od starcia Bemovii z Zielonym Stolikiem. Faworytem byli goście i to murowanym. Mówiąc krótko nie zawiedli. Nawet przez chwile nie było wątpliwości kto był w tym starciu lepszy, a końcowy rezultat 12:5 najlepiej o tym świadczy. ZS do zwycięstwa tym razem poprowadził sam prezes, Michał Burzyński. Mimo zwycięstwa gracze w zielonych trykotach pozostali poza podium. Tymczasem chwile potem poznaliśmy nowego lidera. W meczu w którym emocje sięgały zenitu zmierzyły się ze sobą GS Raptusy Ursus z Chlejsami FC. Zawody były bardzo zacięte i wyrównane, ale lepiej w tych realiach odnaleźli się goście. Już po 13 minutach prowadzili 2:0. Dziewięć minut przed końcem meczu dołożyli gola numer trzy i było po meczu. Raptusy odpowiedziały trafieniem w samej końcówce ale jak się okazała był to gol honorowy. Chlejsy ostatecznie zwyciężyły 3:1, a poprowadził je do tego Jan Gromnicki, który miał udział przy wszystkich golach. Gracze w czarnych trykotach w tej chwili byli samotnym liderem, ale już w pierwszym niedzielnym meczu mierzyli się z Ukraine United, a stawką tego starcia było właśnie prowadzenie w tabeli. Ukraińcy zagrali bardzo dobre zawody obnażając wszystkie braki rywala. Już do przerwy prowadzili 3:0 po trzech trafieniach najlepszego gracze meczu, Yury Tkachuka. Po zmianie stron UU dołożyli jeszcze jednego gola, a zwycięstwo 4:0 dało im pozycje lidera. Najbardziej nietęgie miny po tej serii miała ekipa z Ursusa, która na zakończenie 5.kolejki musiała po raz drugi przełknąć gorycz porażki. Tym razem trafiła na nieźle dysponowanego Reytana, który wypunktował go 2:0. To trzecie zwycięstwo w sezonie gości, co sprawia, że cały czas liczą się w grze o najwyższe cele.

jesien2022_5kolejka_siodemki4.png

5. Liga Siódemek:

Mamy zmianę na czele tabeli na piątym poziomie rozgrywek, gdzie potknięcie dotychczasowego lidera, wykorzystał FC Kazubów. Zaczniemy jednak od potknięcia Teamu Ivulin, czyli byłego już lidera, który nie dał rady FC Stałej Gwardii. To było jedyne sobotnie spotkanie, które przyniosło nam mnóstwo emocji i dramaturgii. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy po 25 minutach prowadzili 3:0. Nic nie zapowiadało katastrofy. Tymczasem tuż po zmianie stron z boiska wyleciał jeden z graczy gospodarzy, co goście wykorzystali niemal najlepiej jak mogli. Już w 30 minucie mieliśmy wynik kontaktowy, a w 42 był już remis. Do końca meczu emocje sięgały zenitu, ale nic się nie wydarzyło i remis 3:3 stał się faktem. Gospodarzy kosztowało to spadek na pozycje wicelidera, gościom dało drugi punkt i opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli. Tymczasem już w pierwszym niedzielnym starciu poznaliśmy lidera. Zostały nim „Kazubki”, które jednak musiały przejść ciężką drogę jaką była konfrontacja z NKS-em Piotrovią. Faworytem i to murowanym byli goście, ale jak widać mecze pomiędzy tymi drużynami rządzą się swoimi prawami. Starcie był niezwykle zacięte. Co ciekawe to goście musieli odrabiać straty po trafieniu samobójczym. Sztuka ta udała im się jeszcze przed przerwą, na która zeszli prowadząc 2:1. Kilka minut po zmianie stron podwyższyli przewagę do dwóch goli i wydawało się, że pójdą za ciosem. Tymczasem niecałe 10 minut potem Piotrovia znów złapała kontakt, a tuż przed końcem meczu doprowadziła do remisu. Kapitalne zawody rozgrywał jednak Władysław Oryszczuk, który chwile potem zapewnił gościom zwycięstwo 4:3, na wagę fotela lidera. Tempa nie zwalnia GKS Tachimetr Warszawa, który wygrał trzeci mecz i co ciekawe ma na koncie komplet zwycięstw. Tym razem podejmował specjalistów od defensywy, Abnegat. To były bardzo dziwne zawody. W pierwszej odsłonie potwierdziły się słowa o żelaznej defensywie gospodarzy, ale druga połowa była już tego totalnym zaprzeczeniem. GKS zaczął strzelanie już chwile po wznowieniu gry, otwierając wielki wór z bramkami. Zaaplikował rywalowi w drugiej części aż 9 goli nie tracąc żadnego. Świetnie zagrali Dawid Biskup, Patryk Ciołek czy Rafał Białasek ale pierwsze skrzypce rozgrywał Kacper Chojnacki. Także 9 punktów na koncie ma plasujący się lokatę niżej Gyros Gaming, który w starciu młodości z doświadczeniem okazał się bezlitosny dla Nie Ma Mocnych. Tym razem wygrała młodość. Gyros zagrał naprawdę bardzo dobre zawody, a fenomenalnej dyspozycji był Jakub Gil. To jego dwa gole dały gospodarzom prowadzenie 2:0 do przerwy. W drugiej odsłonie dołożył jeszcze jednego gola i z hattrickiem na koncie został wybrany na zawodnika meczu. Kolejne dwa trafienia dołożyli Mikołaj Obidowski oraz Andrzej Pawlik i zwycięstwo Gyrosa Gaming 5:0 poszło w świat. Na koniec zostawiliśmy triumf goniącej stawkę Warszawy Utd, która w pokonanym polu zostawiła Żółwiki. Po pierwszej wyrównanej połowie mieliśmy remis 1:1 i to goście musieli gonić wynik. W drugiej połowie lepiej prezentowali się Włosi, którzy konsekwentnie dążyli do strzelenia gola. Sztuka ta udała im się jeszcze dwa razy. W 38 minucie prowadzenie dał im najlepszy na boisku Giuseppe Berardone, a kropkę nad i postawił Riccardo Berrino. Ostatecznie WU zwyciężyła 3:1 i zakotwiczyła na piątym miejscu w tabeli.

jesien2022_5kolejka_siodemki5.png

6. Liga Siódemek:

Wiele wskazuje na to, że w 6.Lidze Siódemek kwestię kolejności na podium rozstrzygną miedzy sobą trzy pierwsze drużyny w tabeli, które mają już sporą przewagę nad resztą stawki. Na czele pozostaje UKS Wilanowskie Wilki, który w 5.kolejce nie dał najmniejszych szans Drodze, gromiąc ją 12:0. Nie było najmniejszych wątpliwości kto był w tym meczu lepszy. Gracze w niebieskich trykotach górowali nad rywalem w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Do zwycięstwa poprowadził ich Borys Ostapenko. UKS utrzymał zatem trzypunktową przewagę nad drugim i trzecim zespołem w tabeli. Również wicelider nie miał problemów ze swoim rywalem. FC Żyrardów podejmował Random Team i to miał być hit tej kolejki. Mecz był bardzo ciekawy ale to gospodarze byli zdecydowanie lepiej zorganizowani i przede wszystkim skuteczniejsi. Już do przerwy prowadzili 2:0. Rywal po 10 minutach drugiej połowy złapał kontakt i mogłoby się wydawać, że coś w tym meczu może jeszcze ugrać. Nic bardziej mylnego. Minute potem gospodarze znów prowadzili dwoma golami, do których bardzo szybko dołożyli kolejne dwa trafienia. Co ciekawe wszystko trwało 4 minuty. Do końca meczu nic się nie zmieniło i to Żyrardów mógł się cieszyć ze zwycięstwa 5:1, którego głównym autorem okazał się Nika Jgarkava. Również teoretycznie ciężkie zadanie czekało FC Lemberg, który bronił trzeciego miejsca w tabeli. Rzeczywiście starcie z Żoliballem spacerkiem nie było, ale gospodarze wyszli z tej potyczki zwycięską ręką. Do przerwy FCL prowadził 1:0 i to po trafieniu samobójczym. Co ciekawe po 5 minutach drugiej odsłony goście powtórzyli wyczyn trafiając do swojej siatki po raz drugi. Minutę potem w końcu gospodarze wzięli się sami z strzelanie goli. Najpierw trafił najlepszy na boisku Arsen Onyshko, a na 4:0 gola dołożył Valik Matvienko. Gości stać było tylko na gola honorowego, który ustalił wynik na 4:1. FC Lemberg podobnie jak wicelider traci do lidera trzy oczka. Tymczasem drugie zwycięstwo tej jesieni odniósł TS Kopernik, który 4:0 wypunktował najsłabszą drużynę w stawce, WAW-GTW. Goście szybko otworzyli wynik. Rywal próbował odrobić straty, ale bezskutecznie. Po zmianie stron Kopernik szybko dołożył gola numer dwa, ustawiając sobie ten mecz. W 36 minucie strzelił kolejną bramkę, a kropkę nad i postawili w końcówce meczu. Warta uwagi jest postawa trio: Jan Fotek – Tomasz Januszkiewicz – Jannis Konstantopulos. Pozostało nam bardzo efektowne zwycięstwo FC Screamers nad Izbą Wytrzeźwień. Gospodarze byli lepsi pod każdym względem piłkarskiego fachu. Wbili rywalowi po 5 goli w każdej połowie, nie tracąc przy tym żadnego. Do zwycięstwa 10:0 poprowadził ich autor 4 goli Tomasz Balcerzak.

jesien2022_5kolejka_siodemki6.png

SuperLiga6:

Aż sześć spotkań obejrzeliśmy w SuperLidze6, gdzie zaległości nadrabiali In-Plus Pojemna Halina oraz KS Browarek. To mecz tych dwóch drużyn otwierał 5.kolejką zmagań. Obejrzeliśmy kapitalne zawody godnych siebie rywali, w którym byliśmy świadkami zwrotów akcji. Pierwszy do głosy doszedł Browarek, ale to Halina prowadziła do przerwy 2:1. Po zmianie stron znów pierwsi skutecznie zaatakowali gospodarze, którzy wbili dwa gole i w 45 minucie objęli prowadzenie. Goście zagrali jednak do końca i w ostatniej minucie doprowadzili do remisu 3:3, którym zakończyły się te zawody. Wśród gospodarzy dobrze zagrał Bartek Tula, zaś w obozie przeciwnym warto wyróżnić Tomka Żebrowskiego i Bartka Przyborka. Drugim rywalem Browarka byli Jednokomórkowcy, którzy mimo ambitnej postawy dostali sromotną lekcje futbolu. Gospodarze chyba troszkę podrażnieni remisem, który wypuścili z rąk w ostatniej minucie zdeklasowali rywala, gromiąc go 15:6. Tym razem bezapelacyjnie pierwsze skrzypce zagrał Patryk Modzelewski, autor 8 goli. Tymczasem In-Plus jako drugiego rywala podejmował FK Almaz. Tutaj obejrzeliśmy wyrównane zawody. Gracze w seledynowych trykotach walczyli jak za trzech, ale więcej piłkarskich argumentów było po stronie gospodarzy. Do 28 minuty wynik był stykowy i mogło wydarzyć się wszystko. Potem jednak to gracze w niebieskich trykotach podkręcili tempo, dołożyli jeszcze trzy gole na co rywal odpowiedział tylko raz. Do zwycięstwa 6:3 Pojemną Halinę poprowadził Cezary Petasz, który skompletował hattricka. In-Plus Pojemna Halina oraz KS Browarek z 13 punktami na koncie prowadzą w ligowej tabeli. Tylko jedno oczko mniej zgromadziła eXc Mobile Ochota, która w 5.kolejce podejmowała FC Po Kielichu. Obejrzeliśmy kapitalne zawody, w których prowadzenie zmieniało się kilka razy. W 45 minucie po szalonej pogoni na prowadzenie wyszli goście, ale gospodarze pokazali charakter. Zagrali do końca, a trzy gole na wagę 3 punktów zdobyli w ciągu dwóch ostatnich minut. eXc ostatecznie wygrało 8:6, a najlepszym graczem tego meczu był Krystian Nowakowski. Tyle samo punktów zgromadził także czwarty w stawce Grottgera Team, który w niedzielny wieczór bez większych problemów odprawił z kwitkiem Warsaw Rangers. Kapitalne zawody rozgrał Paweł Rybak, który skompletował hattricka. W zwycięstwie ekipie Daniela Ludyni pomogła ich postawa w pierwszej połowie, którą wygrali 4:1. Po przerwie kontrolowali już przebieg meczu, dopisując do swoje konta kolejne 3 punkty. Na koniec zostawiliśmy niesamowite starcie SS Cyrkulatki z Połczynem Brothers, w którym padło aż 20 goli. W tym istnym roallercoasterze lepsi o dwie bramki okazali się goście. Połczyn do zwycięstwa 11:9 poprowadził Krzysztof Witecki. Niezawodny w drużynie gospodarzy był z kolei Patryk Krygiel.

superliga6.png

1. Liga Szóstek:

Przechodzimy do Pierwszej Ligi Szóstek, gdzie jako pierwsi zagrali Boca Seniors i Gramy Swoje. Tutaj pewniakiem byli nominalni gospodarze i w pełni potwierdzili te prognozy. Boca od razu ruszyła na rywali i już po 8 minutach prowadziła 2:0. Potem swoją okazję mieli GS, ale obili słupek. W odpowiedzi BS kierowani przez fenomenalnie dysponowanego Maksa Czyżewskiego podwyższyli na 5:0 do przerwy. Po zmianie stron Czyżewski nadal doskonale rozdzielał piłki (aż 6 asyst tego dnia), do tego dorobku dołożył też 2 bramki. A że jego koledzy także prezentowali się wybornie, to Boca Seniors zwyciężyła pewnie, bo aż 12:1. Faworycie nie zawiedli też w starciu FC NaNkacu - FC Ulani. Kace, bo o nich mowa, także wygrali wysoko, bo aż 11:3. Było to, poza nielicznymi niezłymi momentami FC U, w zasadzie jednostronne widowisko. Lider prezentował się znakomicie, jak zwykle imponowali Alberta Szlaga czy Rafał Dobrosz, ale ponownie najlepszy na placu był Rafał Szewczyk, którego skuteczność w tych rozgrywkach jest fantastyczna. Ekipa Dominika Baćko sięgnęła po piąty z rzędu skalp i wciąż pozostaje na szczycie ligowej stawki. Następnie obejrzeliśmy jeden z hitów tej kolejki, czyli rywalizację Bad Boys Zielonki z Drink Teamem. Wynik w 10 minucie otworzyli BBZ po ładnym strzale Kamila Kucharskiego, ale odpowiedź gości była zabójcza. Jeszcze przed upływem pierwszej odsłony dublet skompletował Przemek Masztaler, po golu dorzucili też Mariusz Sławczyk i Norbert Taras. I zrobiło się 1:4. W drugiej części Czerwoni poszli za ciosem i raz za razem odskakiwali przeciwnikom. W pewnym momencie zrobiło się już 1:7 i dopiero w końcówce Bad Boysi nieco się przebudzili. Lecz było za późno i to Drink Team triumfował 3:9, utrzymując się w top3. Po falstarcie na początku piłkarskiej jesieni Gramy Czasami, zdaje się, wrócili na odpowiednie tory. Chociaż w ten weekend Krzysztof Sobolewski i spółka nie mieli łatwo. Po pierwszej połowie co prawda prowadzili 1:0 po bramce Patryka Paszko, a na początku drugiej podwyższyli na 2:0, ale Warszawiacy szybko wyrównali i po 28 minutach było 2:2. O sukcesie gospodarzy zadecydował ostatni kwadrans. Wtedy to GC z popularnym Pako na kierownicy trzykrotnie skutecznie zaatakowali, samemu przy tym nie dając się pokonać. W czym spora zasługa Krzysztofa Michałowskiego między słupkami. Ostatecznie Gramy Czasami ograli 5:2 FC WT i zanotowali drugi z rzędu komplet oczek. Swoją drugią kolejną victorię odnieśli też All4One. Ale i oni nie mieli lekko w rywalizacji z East Crew. Tutaj o sukcesie zadecydowała pierwsza część. W tej sporo lepsi byli Granatowo-niebiescy, którzy prowadzeni przez wybornie dysponowanego Karola Kubickiego schodzili do szatni przy stanie 3:8. Po wznowieniu gry A4O odskoczyli na 3:10, ale wtedy zaczęła się szalona pogoń komandy rodem z Ukrainy. Tą pogonią dowodził Nazar Skazko i trzeba przyznać, że było całkiem blisko. Finalnie jednak przewaga wypracowana przez All4One była za duża i po końcowym gwizdku było 8:11.

jesien2022_5kolejka_szostki1.png

2. Liga Szóstek:

Czas na Drugą Ligę Szóstek, gdzie zaczęliśmy od mega sensacji. Wydawało się, że nikt nie będzie w stanie zatrzymać Union Off Boys, tymczasem doświadczona załoga La Zabava pokazała, że nie straszny im dużo młodszy i wybiegany rywal. Krzysztof Sobolewski et consortes zaprezentowali się wprost znakomicie i już po dwóch minutach prowadzili po dublecie Łukasza Bimka. UOB próbował odrabiać straty, ale LZ za każdym razem ich garcili. I do szatni zeszli z potężną zaliczką 6:0. Po zmianie stron Zieloni kontynuowali swój doskonały występ i zadali jeszcze dwa skuteczne ciosy. Dopiero w samej końcówce Union nieco się przebudził, ale było za późno. La Zabava wygrała 8:3 i był to w pełni zasłużony rezultat. Dopiero w swoim czwartym meczu przełamania dokonały Kindybały FC, ale lepiej późno niż wcale. W starciu z Zofijkami FC team w granatowych trykotach pokazał swoje możliwości, pokonując przeciwników 5:0. Pierwsza połowa była zacięta, obie ekipy miały swoje okazje, ale dopiero w 22 minucie obejrzeliśmy pierwszego gola, którego autorem był Jan Andrzejczuk. Po chwili poprawił aktywny tego dnia Filip Sikorski i zrobiło się 2:0. Po wznowieniu gry K FC nie zamierzali się zatrzymywać. Zwłaszcza najlepszy na murawie Sikorski w duecie z Jakubem Kalinowskim. I dzięki temu Kindybały zgarnęły premierową w tym sezonie victorię. W rywalizacji dwóch załóg będących w gazie, czyli W1nners z Powiewem Czarnobyla, spodziewaliśmy się wyrównanej batalii, ale od pierwszego gwizdka inicjatywę mieli nominalni goście. Paradowskalnie jednak to W1 schodzili na przerwę przy stanie 4:1, w czym największa zasługa Kuby Kotlarka między słupkami i Alana Truszkowskiego w ataku. W drugiej odsłonie skuteczność nadal nie była sojusznikiem Powiewu, za to Zwycięzcy bezwzględnie wykorzystywali swoje szanse, w pewnym momencie wygrywając aż 9:2. Na samym finiszu PC zdołali zniwelować część strat do 9:5, ale na więcej zabrało czasu. W1nners, po tym ważnym triumfie, dołączył do ligowej czołówki. Rezultat starcia FC Devs - FC Prykarpattia, czyli 0:6, może wskazywać, że były to jednostronne zawody. Nic bardziej mylnego. W pierwszej połówce było tylko 0:1 po trafieniu z 22 minuty Ruslana Kuchera, a w drugiej stan 0:1 utrzymywał się aż do 34 minuty. Wtedy to na 0:2 uderzył Vitalij Knych. FC D nie odstawali od gości, ale nie mogli znaleźć sposobu na ich defensywę. A Prykarpattia w ostatnich ośmiu minutach pokazała klasę, jeszcze czterokrotnie pokonując golkipera Devsów. Największy udział w tym zwycięstwie miał Oleg Dnoliabyk, ale tak naprawdę był to bardziej kolektywny występ ukraińskiej drużyny. Na sam koniec została nam potyczka Gridners z Moonfoksem. Nominalni gospodarze zaczęli z dużym animuszem, w czym prym wiódł zwłaszcza Aliakdsandr Akhramuk. W efekcie po nieco ponad kwadransie było 2:0, a po pół godzinie gry zrobiło się 3:0. A mogło być wyżej, gdyby nie bramkarz Lisów Tomek Zawalski. Potem jednak Łukasz Rysz i jego ferajna rzucili się w pogoń, która skończyła się sukcesem. Już po 34 minutach było tylko 3:2, a na 8 minut przed końcem do wyrównania doprowadził niezawodny Rysz. Mimo paru okazji skonczyło się na 3:3.

 jesien2022_5kolejka_szostki2.png

3. Liga Szóstek:

Schodzimy piętro niżej, do Trzeciej Ligi Szóstek, gdzie już na dzień dobry obejrzeliśmy w akcji lidera. St. Varsovia, bo o nich mowa, byli pewniakiem w konfrontacji ze Spartą, ale lepiej to starcie zaczęli Zieloni, bo od prowadzenia 2:0 po 11 minutach. Co prawda szybko na 2:1 trafił Maciej Błoński, ale po nieco ponad kwadransie Spartanie podwyższyli za sprawą Macieja Kuklewskiego na 3:1. Końcówka pierwszej odsłony to był jednak popis Warszawiaków. Ci kierowani przez Michała Fijałkowskiego i Kamila Łukasika zdołali nie tylko odrobić, ale i wyjść na 3:4. A po zmianie stron goście w pełni przejęli inicjatywę i raz za razem punkotwali rywali. Prym wiódł w tym zwłaszcza wspomniany Łukasik, dla którego był to kolejny znakomity występ w tym sezonie. St. Varsovia, dzięki wygranej 4:8, zanotowała piąty komplet oczek z rzędu. Potem na murawie zameldowali się Semper Victoria oraz Stado Szakali. Tutaj spodziewaliśmy się zaciętej batalii i tak faktycznie było. Szakale nieco lepiej weszli w ten mecz, po kwadransie prowadząc 0:2 po golach Marcina Flisa oraz Karola Górskiego. Lecz w 22 minucie niezawodny Krzysztof Henrych dał kontakt SV, a w 35 minucie ten sam zawodnik po raz drugi wpisał się na listę strzelców i zrobiło się 2:2. Ostatni etap tej potyczki należał jednak do Szakali. Ci prowadzeni przez wspomniany duet Flis-Górski odskoczyli na 2:6 i zgarnęli bardzo ważne zwycięstwo. Konfrontacja FC Yelonki z FC Albatrosem nie była tak wyrównana. Tu od pierwszych sekund na boisku dominowali Seledynowi. Już po 4 minutach było 0:2, a to był dopiero początek. Albatrosy dały pokaz kolektywnego futbolu, do szatni schodząc przy stanie 1:6. Po wznowieniu gry goście nie pozwolili FC Y na wiele, sami zadając jeszcze dwa ciosy. Dublet zdobył MVP tego spotkania Sebastian Łuczak i skończyło się na w pełni zasłużonym 1:8. W konfontacji Fortecy Bielany i Boiskowego Folkoru w pierwszych 25 minutach oglądaliśmy tylko jedno trafienie, za to bardzo ładne. Jego autorem był Michał Tymoszuk, strzelając z woleja. Mogło paść więcej goli, ale obie drużyny były bardzo nieskuteczne, a świetnie prezentowali się obaj bramkarze. Zwłaszcza Kuba Korzeniecki z BF, od samego startu pracując na wysoką notę. Korzeniecki nie dał ani razu się pokonać, za to jego koledzy z pola podwyższyli na 0:2 w 37 minucie i taki też rezultat utrzymał się do ostatniego gwizdka. Forteca wciąż czeka na pierwsze zdobycze, z kolei Boiskowy Folkor drugi weekend z rzędu mogą sobie dopisać pełną pulę. Na sam koniec został nam hit, czyli starcie FC Kanwy z Byczkami Stare Babice. To widowisko na pewno nie zawiodło, gdyż było od samego początku niezwykle emocjonujące. W pierwszej połowie byliśmy tu świadkami klasycznej wymiany ognia, a to w połączeniu z szybkim tempem i pięknymi bramkami dało nam wynik 2:3. Na drugą część Kanwa wyszła bardzo zmotywowana i szybko wyszła na prowadzenie 4:3. W czym duży udział miał Rafał Grzywacz. Lecz w 33 minucie na 4:4 uderzył będący w niesamowitym gazie Oskar Kania i wynik wciąż był sprawą otwartą. Mimo licznych okazji z obu stron remis się utrzymał i oba zespoły w tym szlagierze musiały podzielić się punktami.

 jesien2022_5kolejka_szostki3.png

 

4. Liga Szóstek:

Zmagania w Czwartej Lidze Szóstek rozpoczęliśmy dość wcześnie, bo w samo niedzielne południe. Wtedy to na murawie zameldowali się Młodzi Perspektywiczni oraz KK Wataha Warszawa. Zaczęło się od dwóch szybkich ciosów dla MP, ale po kwadransie było 2:2 po dublecie Dominika Sureckiego, a w 22 minucie gola do szatni zdobył Michał Woźniak i było 2:3. Po zmianie stron Wataha podwyższyła na 2:5 i od tego momentu zaczęła się szalona pogoń Młodych. Dodamy, że skuteczna. Po 41 minutach prowadzeni przez Wojtka Czubę MP doprowadzili do stanu 5:5. Jak się jednak okazało, cieszyli się tym ledwie minutę, gdyż po chwili swoje czwarte tego dnia trafienie zanotował Suracki. Jednak ostatnie słowo należało do gospdodarzy. W ciągu niespełna 60 sekund wyrównali, a na 4 minuty przed końcem najlepszy na murawie Czuba zdobył bramkę na 7:6 i takim też rezultatem zakończyły się te szalone zawody. Starcie między Gastro Spartą i Energetykiem lepiej rozpoczęli Spartanie, bo od trafienia Karola Rodaka, ale zespół ze Stegien niemal natychmiast wyrównał, a po 13 minutach prowadził 1:2 po uderzeniu aktywnego tego dnia Rafała Stefanka. Mimo kilku okazji wynik do przerwy już się nie zmienił. W drugiej odsłonie mecz się jeszcze otworzył i tak mniej więcej do 44 minuty mieliśmy wymianę ognia. Było wtedy 3:4 i wszystko było jeszcze możliwe. Lecz w samej końcówce Niebiescy pokazali klasę i wypunktowali rywala, zwyciężając finalnie 3:7. Oprócz Stefanka na duże brawa zasłużył Kacper Berecki, autor hat-tricka. Na pierwszą bramkę w rywalizacji KTS Chimery z El Barrio Mexa nie musieliśmy długo czekać, gdyż już w pierwszych sekundach na 1:0 trafił Sylwester Gwiazda. Po takim gongu na starcie EBM musieli nieco ochłonąć, ale szybko opanowali sytuacje i już po 12 minutach był remis 1:1 dzięki uderzeniu Aitora Rendaszko. Goście nie zamierzali na tym poprzestawać i dołożyli do tego dwa gole do szatni, które były dziełem Steve'a Martineza oraz Piotra Mądracha. Tuż po zmianie stron dzięki Piotrowi Kosowi zrobiło się tylko 2:3 i wynik pozostawał sprawą otwartą. KTS mógł wyrównać, ale brakowało nieco szczęścia. Te zaś sprzyjało El Barrio, którzy w ostatnich 10 minutach jeszcze dwukrotnie skutecznie zaatakowali i przez to wygrali te trudne zawodny 2:5. Co dało im awans na pierwsze miejsce. Zanim jednak do tego doszło, to zamykający tabelę Gołków Crew mierzył się z Szybkim Shotem. Faworyt nie zawiodł. Shoty prowadzone przez Kacpra Słowikowskiego już w pierwszej cześci wypracowali sobie przewagę 0:4, a w drugiej spokojnie jej pilnowali. Przeciwnicy od czasu do czasu próbowali coś zdziałać, ale brakło im argumentów, dobrze też między słupkami spisywał się Anton Dychenko. Na kwadrans przed końcem rezultat na 0:5 ustalił Maciej Medyński i trzy punkty wjechały na konto SzSh. Na sam koniec został nam prawdziwy hit, czyli potyczka Guadalajary FC i Borowików. Pisaliśmy w zapowiedzi, że team w czarnych koszulkach stać na to, by pokonać rewelacyjnego lidera i tak też się stało. To widowisko stało od pierwszego gwizdka na wysokim poziomie i od początku oglądaliśmy tu wymiane ciosów. Do szatni było 2:2, ale najciekawiej było po wznowieniu gry. Obie drużyny do pewnego momentu szły łeb w łeb, ale ostatecznie to Borowiki triumfowały 4:7. A wszystko dlatego, że po raz kolejny różnicę zrobił Piotr Jankowski, który do pomocy miał też Bartka Folca. Świetnie spisał się też golkiper Rafał Szymański, który musiał radzić sobie z najlepszym strzelcem ligi Witkiem Świderskim. Borowiki ogrywając G FC wskoczyli na drugą lokatę. Pierwsi po tej kolejce są, jak wspominaliśmy, El Barrio.

 jesien2022_5kolejka_szostki4.png

 

5. Liga Szóstek:

I na zwieńczenie naszego podsumowania została Piąta Liga Szóstek. Tę otworzyło interesujące spotkanie KS Syfonu i FC KBDB. Lepiej Czerwoni, którzy osiągnęli przewagę 2:0, ale Błękitni golem do szatni zbliżyli się na 2:1. Nie podłamało to KS S. Nominalni gospodarze kierowani przez Wojtka Kucharka nabrali wiatru w żagle, poprawili jeszcze skuteczność i po 40 minutach prowadzili aż 6:1. Co prawda goście zniwelowali część strat (w czym duża zasługa Michała Ninha), ale na więcej nie starczyło czasu i Syfon wygrał 6:3. W rywalizacji Mamy Problemy Zdrowotne z Makabi Warszawa pewniakiem byli MPZ, ale przez długi MW dzielnie się broniło. Aż do 20 minuty. Wtedy to pierwszy raz na listę strzelców wpisał się Daniel Dzięgielewski. Ten zawodnik nie zamierzał zatrzymywać się i jeszcze do końca pierwszej odsłony skompletował hat-tricka. W drugiej Dzięgielewski kontynuował swój show, dokładając do swojego dorobku jeszcze dwa trafienia. Finalny rezultat 5:0 to w dużej mierze jego zasługa, ale my docenimy jeszcze golkipera Marcina Suwarta, który zachował czyste konto. Następnie czekał nas hit 5. kolejki, czyli spotkanie trzeciej TS Ameby z drugą Teraz Kolską. Od pierwszych chwil nieco lepsze wrażenie robiły Ameby i to oni skutecznie zaatakowali po raz pierwszy, gdy w 12 minucie na 1:0 uderzył Jakub Szafirowicz. To podziałało na Żółtych jak płachta na byka i jeszcze przed przerwą zdołali odwrócić losy rywalizacji, wychodząc do stanu 1:2. Po wznowieniu gry TS A dość szybko wyrównali na 2:2, ale po nieco pół godzinie gry znajdujący się w gazie Dawid Głowacki dał o sobie znać, zdobywając bramkę na 2:3. Końcówka jednak należała do gospodarzy. Wtedy to sprawy w swoje ręce, a w zasadzie nogi, wziął Piotr Ziółkowski, zdobywając dublet. Jak się okazało, to zrobiło różnicę. TS Ameba po świetnym widowisku zwyciężyła 5:3 i awansowała na pozyję wicelidera, zrzucając Kolską na trzecią lokatę. Na czele pozostał Team Ivulin, który zgarnął piąty z rzędu skalp w tym sezonie, pokonując Le Cabaret 1:3. Lecz nie było to łatwe spotkanie dla drużyny z Białorusi. Już w 1 minucie na 1:0 strzelił Karol Romatowski i dopiero po kwadransie TI zdołali odpowiedzieć za sprawą Artema Żuka. Stan 1:1 utrzymał się nie tylko do końca pierwszej odsłony, ale aż do 37 minuty. Wtedy to Dzmitry Bałysz dał Ivulinowi przełamanie. A dodatkowo, na 120 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry, poprawił na 1:3 i już było jasne, że lider nie wypuści wygranej z rąk. W międzyczasie, na boisku obok, odbywała się potyczka Szybkiej Piłki Młociny i Zespołu R. Tu pewniakiem zdawali się być Błękitni, ale to były naprawdę zacięte zawody. Wynik sensacyjnie otworzył w 6 minucie Damian Orłowski, ale potem ZR przejęli inicjatywę. Lecz długo nie mogli znaleźć drogi do siatki, a wszystko to dzięki doskonale dysponowanemu bramkarzowi Marcelowi Zalewskiemu. Po pół godzinie gry jednak gościom udało się. Najpierw uderzył Filip Morawski, niedługo potem poprawił Marcin Ciesielka i zrobiło się 1:2. W 41 minucie załoga z Młocin doprowadziła do 2:2, ale na 4 minuty przed końcem Ciesielka znowu wpisał się do protokołu. Nie minęło 60 sekund i znowu był remis (3:3)po golu Wojtka Kubiszaka. Tym razem jednak Szybka Piłka Młociny nie dała się zaskoczyć i dzięki temu zdobyła premierowy punkt w naszej lidze.

jesien2022_5kolejka_szostki5.png

 

 

           

 

Sponsorzy