Podsumowanie sezonu Wiosna 2022 – 1. Liga Szóstek!

Podsumowanie sezonu Wiosna 2022 – 1. Liga Szóstek! Wspinamy się coraz wyżej w naszym cyklu, w którym omawiamy wydarzenia z piłkarskiej wiosny. Teraz przyszła kolej na Pierwszą Ligę Szóstek, gdzie poziom rozgrywek był naprawdę wysoki, a kibice nie mogli narzekać na brak mocnych wrażeń. Z całej, bardzo mocnej stawki najlepsi okazali się Gramy Czasami, którzy od początku byli w czubie, a od trzeciej kolejki do samego końca nie oddali pozycji lidera. Na drugim miejscu zameldowała się kolejna doświadczona załoga, czyli FC NaNkacu, a na trzecim stopniu podium znalazło się All4One. Wszystkim trzem medalistom serdecznie gratulujemy i zapraszamy na podsumowanie sezonu Wiosna 2022 w Pierwszej Lidze Szóstek!

 

Na samym szczycie wiosenne rozgrywki zakończyli Gramy Czasami i to, naturalnie, od nich zaczniemy nasze podsumowanie. Weterani bemowskich boisk pod batutą Krzysztofa Sobolewskiego od samego startu radzili sobie znakomicie, wygrywając pierwsze dwa mecze z W1nners i Kindybałami FC. W trzeciej serii gier GC zmierzyli się z ówczesnym liderem, Zielonym Alkobusem, i dali mu prawdziwą lekcję futbolu, triumfując aż 6:1. Kolejne cztery spotkania dla Czerwonych także były do przodu (my zapamiętamy szczególnie kapitalne widowisko z All4One zakończone wynikiem 12:9 czy też dwa zwycięstwa jednego dnia z Kacami 4:2 i Bad Boysami 7:5, oba nie bez problemów, ale ze szczęśliwymi zakończeniami). I tak z pierwszej lokaty Gramy Czasami awansowali do grupy mistrzowskiej, gdzie przytrafiła im się jedyna porażka w tej kampanii, ze wspomnianymi FC NaNkacu. Jednak na sam koniec Sobol et consortes przypieczętowali mistrzowski wazon w wielkim stylu, ogrywając ponownie Bad Boysów 3:1. GC minionej już wiosny byli przede wszystkim kolektywem, w którym każdy zawodnik wiedział, co ma robić na boisku. Lecz musimy tutaj wyróżnić parę nazwisk. Przede wszystkim Najlepszy Bramkarz Sezonu Krzysztof Michałowski, który wielokrotnie ratował z opresji swój zespół. To, że Czerwoni przegrali tylko raz, to w dużej mierze jego zasługa. Następnie Najlepszy Obrońca Ligi, Grzegorz Miklas. Ten defensor, często niedoceniany, pokazywał, jak powinno się grać na jego pozycji w piłce nożnej sześcioosobowej. Dodamy do tego legendarnego kapitana Sobola, Patryka Paszko, Adama Narczewskiego, Krzyśka Fejcherta czy Pawła Staniszewskiego, ale tak jak wspominaliśmy – tutaj każdy dołożył cegiełkę do tego sukcesu. Brawo!

294575500_454414893359597_7898903774307131637_n.jpg

Na drugim lokacie uplasowali się kolejni starzy wyjadacze, czyli FC NaNkacu. Mimo kontuzji Dominika Baćko, ich kapitana, na samym starcie sezonu, Kace wiosną poradzili sobie naprawdę świetnie, zresztą srebrne medale tego najlepszym dowodem. Na inaugurację zespół w jasnozielonych trykotach ograł Bad Boysów 8:3 (po naprawdę mądrze rozegranych zawodach), potem byli górą w starciu z Drink Teamem (7:3), a następnie dość nieoczekiwanie przegrali z  W1nners. A tutaj trzeba zaznaczyć, że była to jedyna wygrana W1 w tych rozgrywkach, więc teraz możemy mówić o sporej sensacji. Później FC N grali bezkompromisowo, to wysoko zwyciężali z Kindybałami (10:0), to nieznacznie ulegli z All4One, by w następnej serii pokonać Alkobus 4:3. Mogli mieć nawet szanse na złoto, ale o wszystkim zadecydowały dwie skromne porażki najpierw z Gramy Czasami, na finiszu rundy zasadniczej, potem z w grupie mistrzowskiej z Bad Boys. To mogło ich kosztować nawet miejsce na pudle, ale w końcówce wiosennej kampanii Kace się spięły i triumfowali nad późniejszymi mistrzami GC 6:4, czym opóźnili mistrzowską fetę Sobolowi i spółce, a w ostatnim spotkaniu rozgrywek okazali się lepsi od All4One w ligowym klasyku (5:3). Co dało im w konsekwencji tytuł wicemistrza. FC NaNkacu prezentowali ładny dla oka futbol, ale pamiętali też o defensywie (najmniej straconych goli w całej stawce), w czym największa zasługa golkipera Kamila Bieńkowskiego oraz defensorów Dominika Bodycha, Krzysztofa Gręziaka i Łukasza Żendziana. W przodzie zaś brylował duet Paweł Wojsław – Albert Szlaga. I ta mieszanka wybuchowa przyniosła Kacom srebro. Czapki z głów, Panowie!

Skład podium uzupełnili All4One, czyli następna drużyna ze sporym stażem w Lidze Bemowskiej. Granatowo-niebiescy po dwóch sezonach, w których zajmowali czwarte pozycje, w dobrym stylu wrócili do strefy medalowej. Wiosną A4O wystartowali znakomicie, zgarnęli komplet oczek w pierwszych trzech meczach (z BBZ, Drink Teamem i W1nners), ale w czwartej kolejce, po kapitalnym boju, ulegli późniejszym mistrzom Gramy Czasami 9:12. Potem szybko się podnieśli, ogrywając Kindybały oraz Kace po fantastycznym come-backu z 0:2 na 3:2. I wtedy dość nieoczekiwanie przegrali z Alkobusem na sam koniec rundy zasadniczej. W grupie mistrzowskiej byli góra w starciu z Bad Boys, co dało im jeszcze nadzieje na złoto. Jednak na samym finiszu rozgrywek stracili tę szansę, gdy FC NaNkacu wzięli rewanż, pokonując All4One 5:3. Zatem ostatecznie Niebiesko-granatowym przypadło trzecie miejsce na pudle i możemy tu mówić o naprawdę dobrym wyniku. Tak wyglądało to jako kolektyw, indywidualnie zaś wyróżnimy na pewno Karola Kubickiego, który był motorem napędowym swojej ekipy, Igora Szymańczyka, który ciężko pracował w obronie, na plusy zapracowali też Piotrem Świstak i Michał Brewczuk, ale ogólnie całe All4One zasłużyło na uznanie. Gratulujemy!

285199234_10158410880462676_1235906065519772301_n.jpg

Tuż za podium znaleźli się Bad Boys Zielonki. Paweł Szczepaniak i jego świta zanotowali spory falstart, gdyż przegrali dwa pierwsze starcia po 3:8 z późniejszymi medalistami NaNkacu i All4One. Chociaż trzeba tu oddać, że były to nieco za wysokie porażki i mieli w tych meczach sporo dobrych momentów. Potem ich forma rosła, czego efektem cztery victorie z rzędu (zapadły nam w pamięć szczególnie zwycięstwa 7:5 z Alkobusem i 8:6 z Drink Teamem po kapitalnych widowiskach. I mimo porażki z Gramy Czasami, BBZ wskoczyli do top4. W grupie mistrzowskiej na otwarcie zrewanżowali się Kacom (4:3 do przodu) i wydawało się, że sięgną po medal. Lecz nieznacznie ulegli A4O i potem, już na samym finiszu, Gramy Czasami i ostatecznie  do strefy medalowej trochę zabrakło. Za to przypadła im nagroda indywidualna. I to główna. MVP sezonu wiosennego wybraliśmy Piotra Wiśniewskiego. Wiśnia strzelał (18G), asystował (14A), w obu klasyfikacjach był w ligowej czołówce, był wszędzie, aż cztery razy sięgał po tytuł zawodnika meczu. A dodatku cechowała go regularność, punktował w każdym spotkaniu, nieważne czy rywal z dołu, czy z góry tabeli. To była fenomenalna kampania w jego wykonaniu. My docenimy też Michała Wieczorka i Macieja Stanickiego, którzy może nieco w cieniu, ale pracowali na dobre wyniki swojego zespołu.

Pora na drugą czwórkę, gdzie najwyżej sklasyfikowany był FC Zielony Alkobus. Pięć zwycięstw, pięć porażek i finalnie piąta lokata – naszym zdaniem powinno być jednak nieco lepiej. A zaczęło się wybornie, od dwóch pokonania Drink Teamu 9:4 i rozbicia W1nners 22:5. Później było w kratkę. Dostali lekcję od Gramy Czasami (1:6), ograli Kindybały, ale następnie przyszły dwie kolejne przegrane. I mimo triumfu nad All4One na koniec rundy zasadniczej, nie udało się awansować do grupy mistrzowskiej. W tej dwa razy rywale byli górą (kolejno Drink Team i Kindybały) i był nawet moment, gdy zaczęliśmy się zastanawiać, czy mogą spać. Ostatecznie jednak walkower w ostatniej kolejce sprawił, że Alkobus finiszował bezpiecznie, jako piąty. FC ZA nie zostali z pustymi rękami. Karol Nowak z dorobkiem 22 bramek sięgnął po tytuł Króla Strzelców (wraz z Norbertem Tarasem z DT, o czym niżej). Obok Nowaka wyróżniali się jeszcze Kuba Wróbel oraz Mateusz Drabik.

286715598_10158425524652676_2434415835990070200_n.jpg

Bardzo dziwny to był sezon w wykonaniu Drink Teamu. Ta zasłużona na Bemowie załoga w ostatniej kolejce grała z Kindybałami FC i przez moment, w wirtualnej tabeli, byli już w Drugiej Lidze. Jednak siłą spokoju i doświadczenia Czerwoni finalnie zapewnili sobie utrzymanie, chociaż trochę nerwów było. Wiosną DT zanotowali spory falstart, gdyż przegrali pierwsze trzy spotkania. Potem nieco się odbili, pokonując wspomniane K FC 9:6 oraz W1nners 16:6. Następne dwa starcia znowu w plecy (z Gramy Czasami i Bad Boysami). Toteż przyszło im rywalizować w grupie spadkowej. W tej po najlepszym meczu wiosną ograli Alkobus 12:8, następnie znowu rozbili W1 i przyszedł finisz. Tam, jak już pisaliśmy wyżej, mierzyli się z Kindybałami FC i gdyby zespół w czerwonych strojach przegrał różnicą wyższą niż trzy trafienia, to zleciałby z hukiem z ligi. Tak się jednak nie stało. Paradoksalnie w ekipie z dołu stawki bijącej się do końca o pozostanie na pierwszym szczeblu był zdobywca dwóch statuetek, za Króla Strzelców (22G) oraz Króla Asyst (16A). Była to ta sama postać, czyli niezawodny Norbert Taras. O włos było od trzeciego trofeum, ale tu uprzedził go Wiśnia z Bad Boysów. Poza Tarasem wyróżniali się Kuba Strzałkowski, Michał Malinowski oraz Przemek Masztaler i sami jesteśmy zdziwieni, czemu przy tak dobrej formie indywidualnej Drink Team uplasował się tak nisko.

Na siódmym, spadkowym miejscu znalazły się Kindybały FC. K FC mieli sporo pecha w tym sezonie. Na początku wypadł im z kontuzją czołowy zawodnik Jeremiasz Morawiecki i miało to przełożenie na wyniki beniaminka, gdyż przegrali pierwsze sześć spotkań. Czasem były to porażki po walce (jak z All4One 3:6 albo z DT 6:9), a czasem były dotkliwe (choćby z FC NaNkacu). W siódmej kolejce K FC się podnieśli i rozbili W1nners 8:0, a potem, już w grupie spadkowej, dostali od W1 walkowera. I chociaż wydawało się to niemożliwe, to pojawiła się szansa, by uratować ligowy byt. Zwłaszcza że tydzień później zespół w bordowych koszulkach niespodziewanie pokonał Alkobus 5:3 i przed ostatnią serią gier sytuacja była taka, że Kindybały musieli zwyciężyć na finiszu rozgrywek z Drink Teamem różnicą większą niż trzy gole. I po 23 minutach tych zawodów było 4:0, ale potem rywale zaczęli odrabiać straty i ostatecznie było „tylko” 8:6. Niemniej należą się Chłopakom wielkie brawa za walkę do samego końca. Indywidualnie na pewno Jana Bielawskiego, Karola Wojdę i Filipa Sikorskiego.

285075649_10158410877867676_5544724407798017070_n.jpg

O ile o pozostałych ekipach w stawce możemy powiedzieć wiele ciepłych słów, to o ostatnich w tabeli W1nners, przy całej do nich sympatii, za bardzo nie mamy co chwalić. Problemy ze składem (aż dwa walkowery), w zasadzie co kolejkę doznawali wysokich porażek, a ich forma była daleka nawet od średniej. Tylko w jednym meczu W1 pokazali klasę, ogrywając, co ciekawe, późniejszego wicemistrza FC NaNkacu 5:3. Tak to wszystko było „w plecy” i to dotkliwie. Mały plus damy Maciejowi Jurczakowi i Jarkowi Wnukowi, którzy starali się w każdym meczu, ale to by było na tyle. Panowie, liczymy na poprawę!

Na sam koniec chcielibyśmy serdecznie pogratulować zespołom, które wywalczyły medale, jak i indywidualnie wyróżnionym zawodnikom. A wszystkim podziękować za udział w naszej lidze i za to, że wnieśliście na bemowskie boiska dużo finezji, polotu i, rzecz jasna, duże umiejętności, gdyż poziom na pierwszym froncie był naprawdę bardzo wysoki. Jeszcze raz dziękujemy i mamy nadzieję, że widzimy się niebawem na zielonej murawie!

druzyna_sezonu_1_liga_szostek.png

Sponsorzy
Partnerzy