Wiosna rusza pełną parą!

Pierwsza kolejka przez kaprysy pogody nie została rozegrana w pełni, ale w drugiej już ruszyliśmy z pełną mocą. W Pierwszej Lidze Siódemek FC Hermes i Altus pokazali swoją moc, w drugiej zaś na czele po dwóch seriach gier jest Civas. Na trzecim szczeblu z kompletem punktów prowadzą Szczęki Szczęśliwice, na czwartym z kolei Chlejsy FC skromnie pokonały R-Gol. Na piątym poziomie kolejne trzy oczka dopisał sobie Abnegat, na szóstym za to rozpędziła się FC Stała Gwardia. W SuperLidze6 żaden z faworytów nie zawiódł, błysnęli zwłaszcza zawodnicy z eXc Mobile Ochoty, którzy ograli mocną SS Cyrkulatkę. W Pierwszej Lidze Szóstek imponująco zaprezentował się FC Zielony Alkobus, level niżej drugi triumf tej wiosny zanotował FC Warsaw Team. Na trzecim froncie East Crew ponownie pokazali klasę, na czwartym Zespół R oraz FC Kanwa póki co idą jak burza. Zapraszamy na podsumowanie 2. kolejki Ligi Bemowskiej!

 

1. Liga Siódemek:

Za nami druga kolejka zmagań ligi siódemek przy Obrońców Tobruku 11. Na najwyższym szczeblu mamy zaskoczenie. Na czele tabeli znajduje się beniaminek, a wiceliderem jest jeszcze nie tak niedawno ligowy średniak. Stawkę zaś uzupełnia podrażniony, były mistrz. Zacznijmy od początku. Na inaugurację tej serii zagrali stali rywale, Zjazd oraz Moszna Squad, a że historia lubi się powtarzać obejrzeliśmy zawody pełne zaciętej walki, z tym że zdecydowanie lepiej w ofensywie radzili sobie goście. Po kapitalnej grze Bartka Adamiaka Moszna wygrał 4:1. Michał Burzyński i spółka zaliczyli dobry początek wiosny, o czym nie można powiedzieć o gospodarzach. W meczu numer dwa emocji było już znacznie więcej. W meczu, który pomału staje się ligowym klasykiem Chemikiem Bemowo, po zawodach pełnych dramaturgii zremisował z Dynamem 2:2. Dwa razy na prowadzenie wychodziła ekipa Maksyma Kulyka, ale doświadczony Chemik zdołał uratować remis. Dla gospodarzy to już czwarty zdobyty punkt w drugim meczy tej wiosny. Dla Dynama był to premierowy punkt. Tymczasem mecz numer 3 zapowiadał równie dużo emocji i trzeba powiedzieć, że nawet było ich więcej. W szranki stanęli FC Hermes oraz Gladiatorzy. Gospodarze w ostatnim czasie zrobili kolosalny postęp. Z dostarczycieli punktów do wicemistrzostwa oraz brązowego medalu, odpowiednio drugiej ligi zimowej oraz pierwszej ligi biznesu. Goście oczywiście nie próżnowali. To jakby nie było obrońcy mistrzowskiego tytułu z jesieni oraz wicemistrzowie zimowej SL6. Można powiedzieć starcie tytanów. Byliśmy ciekawi jak poradzą sobie po powrocie na „duży plac” gospodarze. Jak się okazało rodzi się nowa siła ligi siódemek. Hermes zagrał bez kompleksów i w 33 minucie prowadził już 3:0. Gladiatorzy przyśpieszyli, strzelili gola i nawet byli bliscy złapania kontaktu (zmarnowany rzut karny), ale rywal wyszedł obronną ręką, a w międzyczasie przypieczętował zwycięstwo golem na 4:1. Bardzo nerwowo zrobiło się w końcówce, gdy doszło do iście bokserskiej sceny, po brutalnym faulu jednego z graczy gospodarzy. Sędzia w sumie pokazał aż pięć czerwonych kartek. Dla Hermesa to drugie zwycięstwo w sezonie, co daje mu pozycję wicelidera, co jest z pewnością niespodzianka. Jeszcze większa jest na czele stawki, którą okupuję debiutant, Altus. Ekipa Piotra Osieckiego zanotowała drugie zwycięstwo w sezonie, tym razem ogrywając Zmarnowane Talenty. Przypomnijmy, ze goście bronią trzeciego miejsca wywalczonego jesienią. Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego pogromu. Skromne 2:1 dawało nadzieje na emocje po przerwie. Te rzeczywiście były, ale to gospodarze systematycznie punktowali rywala, a w ostatnich dziesięciu minutach urządzili sobie festiwal strzelecki. Ostatecznie Altus wygrał 9:2, a poprowadził go do tego Jakub Pikulski. Na koniec beniaminek, Haratacze zanotował kapitalne wejście do elity, ogrywając będącego ostatnio w kryzysie FC Warsaw United. Ekipa Patryka Rosłańca już w pierwszej połowie wypracowała sobie dwubramkową przewagę, którą skutecznie utrzymała do samej końcówki, gdy gospodarze zdobyli, jak się okazało bramkę honorową. Haratacze przywitali się z pierwszą ligę zwycięstwem 2:1.

1liga siodemek

2. Liga Siódemek:

2.Ligę Siódemek rozpoczęliśmy od dwóch sobotnich meczów, które dostarczyły nam sporej dawki emocji. Najpierw Old United podejmowali Los Lamusos, czyli obejrzeliśmy dwie doświadczone drużyny. O wyniku meczu zaważyła pierwsza połowa, którą ekipa Roberta Różyckiego wygrała 3:0. Po zmianie stron goście oddali pole gry rywalom, umiejętnie się przy tym broniąc. Gospodarze byli w stanie wbić tylko gola honorowego i na pierwsze zwycięstwo w sezonie muszą jeszcze poczekać. Bohaterem Los Lamusos został autor 2 goli i 1 asysty, Michał Araźny. Chwile potem już nie było tylu emocji. W szranki stanęli Dynamit Warszawa oraz FC Hermes II, a my obejrzeliśmy niemal jednostronny pojedynek. Już do przerwy „Niebiescy” wygrywali 3:0, mając mecz pod kontrolą. Po przerwie do głosu doszli gospodarze, ale gdy tylko przełamali defensywę rywala, ten odpowiedział trzykrotnie, podkreślając kto był tego dnia bezdyskusyjnie lepszy. Na wyróżnienie zasłużyło trio: Dmitro Kuprik – Vladyslav Burda – Yaroslav Udot. Dla Hermesa było to czwarty zdobyty punkt tej wiosny, co daje mu pozycje wicelidera. Tymczasem niedzielne rywalizację zaczniemy od premierowego zwycięstwa Defenders nad BKS 04 Górki, który miał za sobą świetny start sezonu. Ekipa Mikołaja Tchorzewsklego rozgromiła Kozią, pokazując się z bardzo dobrej strony. Tym razem zabrakło snajperów, co ewidentnie przełożyło się na zdobycze bramkowe. Wprawdzie do przerwy do BKS prowadził dwoma golami i mało tego, taki wynik utrzymał się do 40 minuty, kiedy to nie poradnie atakujący goście w końcu zaskoczyli. Wbili cztery gole w 10 minut, odwracając losy meczu i triumfując finalnie 4:2. Kapitalną partię rozegrał Illia Dehoda, który trzy razy otwierał kolegom drogę do bramki. Równie kapitalne zawody obejrzeliśmy w starciu FC Zaborowa z KP Kozią. Obie ekipy były o tyle łase na zwycięstwo, bo przegrały mecze inauguracyjne tej rundy. Mecz miał niesamowity przebieg. Pierwsi do głosu doszli goście, którzy szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Zaskoczeni gospodarze jednak jeszcze szybciej wyszli z marazmu i już do przerwy zdołali wyrównać stan meczu. Potem zaś poszli za ciosem i w 43 minucie to oni prowadzili już dwoma golami. Gospodarzom zabrakło jednak konsekwencji, goście zaś pokazali charakter. Kozia zagrała do końca i golem w 50 minucie uratowała 1 punkt. Ostatecznie padł wynik 4:4, a najlepszy na boisku okazał się obrońca Zaborowa, Adrian Dadas. Z kolei wśród gości wyróżnić należy duet Paweł Chróstowski – Antoni Pieńkos. Na koniec zostawiliśmy popis nowego lidera, Civasa, który pewnie pokonał Lyreco 6:3. Ekipa z Ochoty po dość wyrównanej rywalizacji prowadziła do przerwy 2:0. Kilka minut po zmianie stron gola kontaktowego zdobyli gospodarze, którzy mieli w tym meczu wielkie ambicje. To jednak podziało na rywali jak płachta na byka. Do końca meczu na każdą bramkę Lyreco, Civas odpowiadał dwukrotnie i jego pewne zwycięstwo poszło w świat. Dwa gole i dwie asysty zdobył w tym meczu Łukasz Pruszyński i to on okazał się najlepszym zawodnikiem tego meczu.

2.ligasiodemek

3. Liga Siódemek:

Na trzecim szczeblu ligi siódemek karty póki co rozdaje beniaminek, Szczęki Szczęśliwice. Drużyna Kajetana Ostoja-Ciemnego w swoim drugim meczu pokonała Chyże Rosomaki i zrobiła to jeszcze efektowniej niż tydzień temu. Gospodarze dominowali od początku spotkania, regularnie punktując rywala. Do przerwy było 2:0, a po zmianie stron „dobijanie” Rosomaków trwało dalej. Dopiero w 49 minucie gościom udało się zdobyć gola honorowego i całe zawody zakończyły się zwycięstwem Szczęk 5:1. Tym razem motorem napędowym drużyny okazał się autor gola i trzech asysty, Andrij Budko. Dalej w tabeli mamy cztery drużyny z 3 punktami na koncie, a trzy z nich wygrały w tej kolejce. Najpierw w sobotni poranek Drink Men po bardzo zaciętym meczu pokonał Orły Leszka 2:1. Pierwsi do głosu doszli goście, którzy szybki objęli prowadzenie. Do przerwy mieliśmy jednak remis, a zwycięskiego gola w 45 minucie strzelił Przemysław Sznejder. To jednak nie on okazał się bohaterem drużyny Mirka Wyszczelskiego. Najlepszy na boisku był bramkarz, Dariusz Chojnacki. W drugim sobotnim meczu doszło do małej niespodzianki. Małej ponieważ rywalizowali ze sobą medaliści jesiennej edycji tego szczebla ligi siódemek, KS Na Pełnej oraz St. Varsovia. Stawialiśmy na gości, którzy w naszych oczach po świetnej zimie, mieli wrócić do tradycji, czyli z łatwością sięgać po medale na „większym placu”. Niestety demony wróciły. Michał Witkowski i spółka znów zagrali bez pomysłu, przekonania i wiary. Gospodarze z kolei grali swoje i mimo, że rywal miał przewagę, skuteczność była tylko po stronie gospodarzy. Gracze KS Na Pełnej zadali trzy ciosy, zachowali przy tym żelazną defensywę i zwyciężyli 3:0. Świetną partię zagrał duet Mariusz Matraszek – Rafał Jochemski. Trzecią drużyna w premierowym zwycięstwem jest Agil at Agord, która po bardzo zaciętym meczu pokonała Legion 2:1. Goście zaskoczyli rywala na początku obu połów, gdy znaleźli drogę do bramki. Do tego mieli na tyle szczelną defensywę, by pozwolić Legionowi tylko na gola honorowego. Bohaterem gości został Damian Metryka, który otworzył wynik spotkania oraz asystował przy golu numer dwa. Na koniec zostawiliśmy szalone starcie powracającego w nasze szeregi Pohybla z Wariatami Kuchara. Obie drużyny znają się bardzo dobrze. Rywalizowały ze sobą 10 razy i co ciekawe bilans tych starć jest na równo, tylko w bramkach góra byli gospodarze. Jak się okazało po meczu numer 11 nikt w tej rywalizacji nie przechylił szali na swoją stronę. Początek tego starcia należał do gospodarzy, którzy po 13 minutach prowadzili 3:0. Wydawało się może się to źle skończyć dla gości, ale ci wrócili do gry tuż przed przerwą, łapiąc kontakt. 9 minut po zmianie stron Pohybel znów prowadził dwoma golami, ale kolejne trzy ciosy zadali Wariaty i to oni na dwie minuty przed końcem meczu prowadzili jednym golem. Gospodarze pokazali co znaczy grać do końca. Niemal w ostatniej akcji meczu uratowali remis 5:5. Najlepszy na placu okazał się Maciej Skurzyński z Wariatów, któremu w sukurs przyszedł Stasiu Kędzierski. Zaś wśród gospodarzy wyróżniło się trio: Przemysław Girgiel – Tomasz Janus – Piotr Sitarczyk.

3liga siodemek

4. Liga Siódemek:

W czwartej lidze każda drużyna rozegrała już co najmniej jeden mecz, zatem mieliśmy okazję poznać nowe twarze i coś się o nich dowiedzieć. Na pierwszy ogień Random Team podejmowało Bemovię, która już zdążyła napisać kawałek niezłej historii w Lidze Bemowskiej, w której występuje od 2017 roku. Skład gospodarzy natomiast jest mieszanką dobrze znanych nam z boisk przy Obrońców Tobruku zawodników. Choć z początku było remisowo, z czasem to RT przejęło inicjatywę, a obronę „czerwonych” praktycznie we trzech rozmontowali Bartek Niedziałkowski wraz z Michałem Burzyńskim i Kacprem Śmiałkiem. Ci pierwsi ustrzelili dublet, a dzieła dopełnił Kacper, strzelając hattricka i ustalając wynik spotkania na 7:2. Jesteśmy bardzo ciekawi dalszych występów tej ekipy. Kolejnym spotkaniem było starcie Energetyka i Reytana, a więc kolejnego debiutanta. Strzelanie rozpoczęli gospodarze, choć ich rywale odpowiedzieli już kilka minut później golem wyrównującym. W drugiej połowie jednak podopieczni Rafała Stefanka przycisnęli mocniej drużynę gości, wyprowadzając dwa szybkie i zabójcze ataki, które pozwoliły wyjść im na prowadzenie, którego nie oddali aż do samego końca. Rezultat końcowy - 3:2. Następnie naprzeciw Chlejsów FC stanęli zawodnicy R-Golu, który zdołał wygrać już swoje pierwsze spotkanie na bemowskich boiskach przeciwko Kristalowi. Marcus Eshun i jego koledzy zdecydowanie chcieli zatem powtórzyć swój wyczyn, jednak tym razem musieli przełknąć gorzki smak porażki, ulegając rywalom 1:0. Wynik odzwierciedla idealnie przebieg tego meczu, bowiem był on bardzo wyrównany. W kluczowych momentach to jednak gospodarze wykazali się lepszą skutecznością, co pozwoliło im przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W przedostatnim spotkaniu Raptusy Ursus mierzyli się z TK Ubezpieczenia. Tutaj również oglądaliśmy bardzo równą grę, pełną walki i momentami ostrych zagrań. Mimo wielu okazji, dopiero w samej końcówce „zieloni” zaczęli zamieniać je na gole i ostatecznie zwyciężyli 0:2. Co ciekawe, sędzia musiał dość często sięgać do kieszeni po kartki, których ostatecznie pokazał aż cztery, w tym jedną czerwoną za brutalny faul bramkarza Raptusów. Bardzo możliwe, że to właśnie wpłynęło na końcowy rezultat. Drugą kolejkę zamykało starcie Kristalu z Los Blancos. Po porażce na inaugurację, gospodarze zdecydowanie chcieli pokazać się z lepszej strony. I faktycznie, już od pierwszej minuty ta rywalizacja była bardzo jednostronna. Ostatecznie, goście musieli uznać wyższość przeciwników, przegrywając 9:3. Warto wspomnieć, że aż 5 goli zdobył Kolla Franklin, który przesunął się tym samym na pozycję lidera klasyfikacji strzelców.

4liga siodemek

5. Liga Siódemek:

Na inaugurację drugiej serii gier w piątej lidze siódemek NKS Piotrovia chciała w starciu z Wybrzeżem Klatki Schodowej wymazać plamę porażki z Kazubowem z poprzedniej kolejki. Mecz toczył się w bardzo szybkim tempie i obie ekipy miały swoje sytuacje, jednak skuteczniejsi byli zawodnicy w zielonych koszulkach. W pewnym momencie zmęczenie wyraźnie dało się we znaki, jednak lepiej tego dnia przygotowani byli goście, którzy mimo kilku dogodnych okazji WKS-u, zdołali zachować czyste konto i podwyższyć prowadzenie, wygrywając 0:3. W sobotę oglądaliśmy jeszcze jeden mecz, między Zielonym Stolikiem, a Nie Ma Mocnych. Choć ekipa organizatorów z pewnością liczyła na lepszy wynik, to po porażce 1:6 mamy wątpliwości, że ten stół ma chyba połamane nogi. Zostawiając żarty na bok, zdecydowanie nie tak miało to wyglądać. Całkowity brak komunikacji między gospodarzami i nieumiejętność w wykańczaniu akcji bardzo konsekwentnie wykorzystywali goście, którzy mogą cieszyć się z wysokiego zwycięstwa. Kolejne spotkania rozgrywaliśmy w niedzielę. Najpierw w samo południe Tornado UA zremisowało 1:1 z młodą ekipą Gyros Gaming, czyli mistrzami 9. ligi szóstek z sezonu zimowego. Pierwsza połowa zdecydowanie dla gospodarzy, druga dla gości. Podział punktów - absolutnie zasłużony. Dokładnie takim samym wynikiem zakończył się mecz między Kazubowem, a Gur-Budem. W tym przypadku gra przypominała raczej partię szachów, jednak na szczęście w końcowych minutach nie zabrakło emocji i obie ekipy zadały sobie cios za ciosem, a co za tym idzie - muszą zadowolić się tylko punktem. Drugą kolejkę zamykało spotkanie między GKS-em Tachimetr, a Abnegatem. Ponownie zatem oglądaliśmy debiutantów w naszych rozgrywkach, choć obie ekipy znają się doskonale z rozgrywek jednej z warszawskich lig. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, a w drugiej, choć i jedni i drudzy mieli swoje okazje, obejrzeliśmy tylko jednego gola autorstwa Kajetana Kilisa, który ustalił wynik na 1:2 dla gości.

5liga siodemek

6. Liga Siódemek:

Na najniższym poziomie rozgrywkowym w sezonie wiosennym kolejkę rozpoczęli zawodnicy Warszawy Utd., którzy zremisowali 2:2 w starciu z Czupakabrami Warszawa. Choć pierwsza odsłona tego meczu należała zdecydowanie do gospodarzy, goście w drugiej połowie wzięli sprawy w swoje ręce (lub jak kto woli - nogi) i konsekwentnie nękali rywala, doprowadzając w końcu do wyrównania. Następnie, TS Kopernik zwyciężył skromnie 2:1 nad zespołem Le Cabaret. Pierwsze skrzypce grał na murawie Jannis Konstantopulos, który ustrzelił dublet i pozwolił swojej ekipie dopisać sobie pierwsze trzy punkty. Choć gościom udało się zdobyć bramkę kontaktową, do dalszej zmiany wyniku zabrakło im czasu. Sobotnie granie zakończył FC Buch, który podejmował Izbę Wytrzeźwień. Ekipa Maćka Szpakowskiego kontrolowała spotkanie praktycznie przez cały czas, choć na gole musieliśmy czekać aż do 32 minuty. Co prawda gościom udało się odpowiedzieć, jednak chwilę później sędzia zakończył te zawody. Wynik końcowy - 3:1 dla zawodników w czarnych koszulkach. W niedzielę zostały nam do rozegrania dwa mecze. Najpierw weźmy pod lupę ten między Stałą Gwardią, a Drogą. Gospodarze wygrali je pewnie, bo aż 8:2, jednak nie oznaczało to, że nie musieli się trochę pomęczyć. To goście bowiem rozpoczęli strzelanie i w pierwszej połowie zaprezentowali się z dobrej strony. W drugiej odsłonie jednak wyraźnie zabrakło sił do biegania. Tego problemu nie mieli natomiast zawodnicy drużyny prowadzonej przez Adama Smolenia, którzy ostatecznie schodzili z boiska z podniesionymi głowami i kolejnymi oczkami do dopisania w ligowej tabeli. Na sam koniec TSP Szatańskie Pęto mierzyło się z Gołków Crew. „Żółci” przeważali praktycznie przez cały mecz i nie dawali rywalowi dostępu do swojej bramki. Jednocześnie konstruowali ładne i skuteczne akcje, co pozwoliło im na wygraną 1:5. Warto wyróżnić spośród piłkarzy gości Mateusza Śliwińskiego, który ciągnął ofensywę swojej ekipy, strzelając dublet.

6liga siodemek

SuperLiga6:

W SuperLidze6 faworyci nie zawiedli. Na początku KS Browarek w dobrym stylu pokonał FC Franklin Club. Nominalni gospodarze stawili się na to starcie w dość okrojonym składzie i w przerwie przez kontuzje jednego z zawodników nie mogli kontynuować zawodów, toteż 3:10, czyli wynik do przerwy, został oficjalnie uznany. W FC FC wyróżnimy na pewno autora hat-tricka Oliwiera Olszewskiego, z kolei u zwycięzców możemy pochwalić cały zespół z najlepszymi na murawie Patrykiem Modzelewskim i Michałem Koszelą. Boca Seniors, zgodnie z przewidywaniami, przegrali z In-Plus Pojemną Haliną, ale musimy pochwalić tę ekipę za postawę. Co prawda pierwsza odsłona to była prawdziwa lekcja futbolu w wykonaniu Bartka Przyborka z kolegami (było 1:7), ale w drugiej było już remisowo (4:4) i BC z wyróżniającym się Marcinem Gonczarkiem na szpicy pokazali, że szybko się uczą gry na najwyższym poziomie. Niemniej trzy oczka po triumfie 5:11 zasłużenie powędrowały na konto Pojemnej Haliny. Końcowy rezultat konfrontacji Grottgera Team z FK Almazem (11:4) nie do końca oddaje przebieg tego spotkania. Obrońcy tytułu w pierwszej części nie grali nic wielkiego, ale mimo wszystko prowadzili 5:1. Potem Almaz zaczął wykorzystywać swoje okazje i zbliżył się do stanu 6:4. Jednak GT znani są z tego, że najlepiej prezentują się, gdy są przyparci do muru. Wykorzystując swoje doświadczenie spokojnie zaczęli punktować rywali i to im przypadła wygrana. Na MVP swoją ciężką pracą na całej długości i szerokości boiska zapracował Dominik Szarpak, zaś w drużynie z Ukrainy doceniamy dublet Juriego Newdanca. Na sam koniec w akcji obejrzeliśmy SS Cyrkulatkę i eXc Mobile Ochotę, czyli odpowiednio trzecią i pierwszą siłę w sezonie zimowym. I tutaj musimy przyznać, że Kamil Jurga i jego ferajna zaprezentowała się świetnie. Owszem, Patryk Krygiel z Cyrkulatki jak zwykle sprawiał sporo problemów defensorom z Ochoty (cztery trafienia tego napastnika), ale trio Patryk Paszko – Bartek Gwóźdź i najlepszy na placu Krystian Nowakowski działało bez zarzutu i raz za razem odnajdywało drogę do siatki. Skończyło się na 5:11, co potwierdzoło, że eXc MO tej wiosny zainteresowani są tylko walką o najwyższe cele.

superliga6

1. Liga Szóstek:

W Pierwszej Lidze Szóstek drugą kolejkę otworzyły dwie doświadczone załogi, czyli Drink Team oraz FC NaNkacu. Od początku lepiej prezentowały się Kace, ale pierwsi na prowadzenie wyszli DT po uderzeniu Przemka Masztalera. Jednak jeszcze do przerwy nominalni goście wyszli do stanu 1:2, a po zmianie stron kontynuowali ataki. A gdy rywale starali się odgryzać, to z tyłu wszystko czyścił najlepszy na boisku Maciej Paluchowski, który notował też bardzo dobre liczby z przodu. Dobrze prezentowali się też Albert Szlaga i golkiper Kamil Bieńkowski. Co przyczyniło się do już drugiego tej wiosny zwycięstwa FC N, tym razem 3:7. Następnie obejrzeliśmy wyjątkowo jednostronne widowisko pomiędzy W1nners i FC Zielonym Alkobus. Goście napędzani przez trio Karol Nowak (dziewięć goli i cztery asysty!) – Artur Szczypiński – Mateusz Drabik już po pierwszej części prowadził 2:11. W drugiej części FC ZA byli równie skuteczni, ale W1 zaczęli atakować nieco śmielej, często zatrudniając bramkarza Kubę Leszczyńskiego. Jednak koniec końców Alkobus w pełni zasłużenie triumfował 5:22, utrzymując pozycję lidera. Bad Boys Zielonki w starciu z All4One niemal przez cały czas bili głową w mur, kilkukrotnie trafiając też w obramowanie. I dopiero w samej końcówce udało im się trzy razy pokonać Damiana Marcińczaka. Jednak wtedy było, jak to się mówi, już po meczu. A4O zagrali bardzo mądrze, wykorzystując spryt Karola Kubickiego, dynamiczne wejścia z obrony Piotra Świstaka i Rafała Diducha, a także mądrze utrzymując się przy piłce. I końcowe rozstrzygnięcie 3:8, patrząc na przebieg tych zawodów, może było nieco za wysokie, ale finalnie wygrała tu lepsza drużyna i do tego nie można było mieć złudzeń. Gramy Czasami byli faworytem rywalizacji z Kindybałami FC i w tej roli wywiązali się znakomicie. K FC bez kontuzjowanego Jeremiasza Morawieckiego nie mieli za dużo do powiedzenia, zwłaszcza że koncertowo wyglądała współpraca Tomasza Piotrowskiego, Pawła Staniszewskiego i MVP tej potyczki Patryka Paszko. W pierwszej części GC prowadzili dość skromnie, bo 2:0, ale w drugiej podkręcili tempo, ostatecznie ogrywając przeciwnika 7:0, co było już ich drugim kompletem puntków w tym sezonie.

1liga szostek

2. Liga Szóstek:

W Drugiej Lidze Szóstek niedzielnym porankiem drugą kolejkę otworzyli Powiew Czarnobyla oraz Marketing Match. Pierwszy kwadrans był dość wyrównany. W 6 minucie strzelanie rozpoczął Paweł Michoński, lecz w 17 wyrównał Adrian Świątkiewicz. Potem jednak na boisku istnieli tylko Marketerczy. Szybki dublet Grzegorza Gaworka, poprawiony golem Michońskiego i po pierwszej części było 1:4. W drugiej najlepszy na murawie Michoński (cztery trafienia i dwie asysty) nadal pokazywał klasę i finalnie MM zwyciężyli 2:7. Potem obejrzeliśmy w akcji Last Dance oraz Motive. Ekipa Macieja Bartosiewicza ze sporymi problemami, ale jednak dotarła na mecz. Niemniej tego dnia musieli uznać wyższość przeciwnika. LD prowadzeni przez duet Rafał Dobrosz i Rafał Szewczyk już do przerwy prowadzili 6:2 (o czym zadecydowała głównie świetna końcówka pierwszej odsłony). W drugiej zespół w białych trykotach dość szybko zdobył kolejne dwie bramki i mimo tego, że Patryk Krauze dwoił się i troił, to spokojnie dowiózł zwycięstwo. Last Dance wygrali 9:6 i zanotowali premierowe trzy oczka tej zimy. W rywalizacji The Old Stars Ochota z FC Warsaw Team oczekiwaliśmy ciekawego widowiska i trzeba przyznać, że od pierwszych sekund nie było miejsca na nudę. Już po 9 minutach goście prowadzili 0:3, ale mimo przewagi sporo problemów sprawiał im aktywny tego dnia Oskar Górecki. Jednak Warszawiacy mieli w składzie Mateusza Grabowskiego i Damiana Zalewskiego, co przeważyło o tym, że w pierwszej połowie było 2:6. W drugiej FC WU dali się raz pokonać i było 3:6 i potem mieli słabszy fragment. Lecz finalnie w końcówce ich gra znowu zaskoczyła, co skończyło się triumfem 3:9. Była to już druga wiktoria Warsaw Teamu wiosną i mimo kilku mankamentów, ta drużyna wygląda na taką, która może powalczyć o najwyższe cele. Konfrontację FC Ulani z Gramy Swoje od mocnego uderzenia zaczęli gospodarze. W 5 minucie w samo okienko przymierzył Jakub Głowala. Potem jednak duet Adam Olszewski i Daniel Kornatka przejął stery i team w jasnoniebieskich barwach przejął inicjatywę. I już do końca jej nie oddał. GS po naprawdę dobrym, kolektywnym występie pokonali przeciwnika 2:8 i pokazali, że świetna forma zimą nie była przypadkiem.

2liga szostek

3. Liga Szóstek:

Trzecią Ligę Szóstek zainaugurowali Króliczki Playboya i East Crew. Tydzień temu Maksym Shpytsia w w pierwszych 3 minutach zdobył hat-tricka, teraz potrzebował nieco więcej czasu na to, bo „aż” 7 minut. W zasadzie to już po niecałym kwadransie było po meczu, gdyż EA strzelali gola za golem. Największy w tym udział miał Marian Melnyk, który w całym spotkaniu do trzech trafień dołożył aż osiem asyst. A pozostali koledzy z zespołu także błyszczeli. East Crew po raz drugi w tym sezonie zaimponował. Tym razem skończyło się na pewnym i niepozostawiającym złudzeń 4:18. Spotkanie Miód Maliny i FC Devs rozgrywane było w szybkim tempie. MM prowadzeni przez Pawła Kłaka i Sebastiana Styczka kreowali mnóstwo sytuacji, ale dobrze między słupkami Devsów prezentował się Wojtek Szmyd. Lecz mimo jego postawy gospodarze już do przerwy prowadzili 5:3. W drugiej odsłonie ten rezultat się powtórzył (łącznie 10:6) i chociaż Robert Brzeziński dwoił się i troił, to Miód Malina zgarnęła drugi tej wiosny komplet oczek. Potem obejrzeliśmy prawdziwą kanonadę w wykonaniu FC Moonfox i KS Syfon. W zasadzie od pierwszego gwizdka była to prawdziwa wymiana ciosów i już w pierwszej części było ciekawie (3:2). Na starcie drugiej Łukasz Rysz i jego świta wskoczyli na najwyższe obroty i odskoczyli rywalom na 8:3, ale końcówa pogoń Aleksandra Opolskiego z kolegami była godna podziwu. Ostatecznie górą były Lisy, które triumfowały 10:8, ale na pochwałę zasługują obie strony, które pokazały dużo ofensywnego futbolu. Chociaż gra obronna zarówno jednych, jak i drugich jest do sporej korekty. Na sam koniec zobaczyliśmy bardzo wyrównane i zacięte zawody pomiędzy Semper Victoria i Old Boys J&J. W zasadzie przez cały czas trwania tej potyczki pachniało tu remisem. Co prawda na początku drugiej połowy Krzysztof Henrych i jego ferajna prowadzili 2:0, ale Nazar Babiński w 33 minucie zmniejszył straty, a w 45 wyrównał na 2:2 Albert Kępka. Jednak na 60 sekund przed ostatnim gwizdkiem gola na wagę zwycięstwa strzelił najlepszy na placu Mateusz Jończyk i Semper Victoria rzutem na taśmę pokonała  oponentów 3:2.

3liga szostek

4. Liga Szóstek:

Zmagania w Czwartej Lidze Szóstek otworzyła dwójka debiutantów w Lidze Bemowskiej, mianowicie FC Kanwa i FC KBDB. Jako że jeszcze nie do końca poznaliśmy potencjał obu ekip, to ciężko było nam wytypować wynik, ale od początku zdecydowaną przewagę osiągnęli nominalni gospodarze. I już po kwadransie FC K prowadzeni przez Kacpra Łopuszańskiego prowadzili 3:0. Ten rezultat utrzymał się do przerwy. Na początku drugiej odsłony Kanwa co prawda zanotowała trafienie samobójcze, ale potem już strzelała do właściwej bramki. Prym wiódł w tym zwłaszcza autor hat-tricka Klaudiusz Górka. Ostatecznie FC K pewnie i zasłużenie wygrali 7:1, co było ich drugim kompletem oczek tej wiosny. Podobny przebieg miał drugi mecz, gdzie również zobaczyliśmy w akcji dwie nowe załogi w stawce, czyli Zofijki FC oraz Filarecka Fighters. Zarówno jedni, jak i drudzy przegrali tydzień temu, więc była to doskonała okazja do rehabilitacji. Jak się okazało, udało odkuć się tym pierwszym. Z FC za sprawą tria Dominik Wrotny – Piotr Drożdż – Jacek Machniewicz pewnie i w pełni zasłużenie pokonali FF 8:1, notując premierową wiktorię na bemowskich murawach. Chociaż trzeba oddać pokonanym, że do przerwy trzemali się nieźle i aż tak nie odstawali od przeciwników. Następne spotkanie i kolejne w tej serii gier jednostronne. Spodziewaliśmy się, że Teraz Kolska powalczy z Zespołem R, ale Bartek Balik i jego ferajna stawili się na tę potyczkę w dość eksperymentalnym zestawieniu. A ZR od początku sezonu jest w gazie, co nie zwiastowało Kolskiej sukcesu. I tak też było. Team w jasnoniebieskich trykotach w wielkich stylu rozbił rywala aż 17:2. Perfekcyjny występ zaliczył Kuba Chorostowski (sześć goli i siedem asyst), Paweł Chorostowski, Piotr Rogacin czy Kacper Rogacin także wyglądali znakomicie, ale tak naprawdę cała drużyna zasłużyła na same superlatywy. Zresztą wynik mówi sam za siebie. Zespół R po tych popisowych zawodach wskoczył na pozycję lidera. W starciu Mi-Home Team z Szybkim Shotem goście pokazali dyscypline w obronie, konsekwencję i doskonałe kontraataki. Mimo że jak na „szóstki” rezultat był dość skromny, bo 0:3, to jednak my doceniamy tak dobrze rozegrane spotkania. Począwszy od Antona Dychenko między słupkami, poprzez postawę Jakuba Majewskiego czy też autora dubletu Kacpra Słowikowskiego. MH-T próbowali atakować, starali się, ale głównie bili głową w mur i zakończyli na koniec musieli uznać wyższość Shotów, dla których była to pierwsza wygrana w naszej lidze. W międzyczasie, na boisku obok, mierzyli się TS Ameba oraz KTS Chimera. I tutaj zobaczyliśmy świetne widowisko z gatunku cios za cios. Na pierwsze trafienie czekaliśmy do 20 minuty, gdy drogę do siatki znalazł Piotr Ziółkowski, ale po chwili wyrównał Sylwester Gwiazda. Tuż po wznowieniu gry KTS strzelił na 1:2, a potem miała miejsce najważniejsza akcja tej konfrontacji. Wspomniany wcześniej Sylwester Gwiazda popisał się fenomenalnym uderzeniem z przewrotki i jedyne, co nam pozostało, to bić brawa, gdyż była to bramka z serii „stadiony świata”. Mimo niesprzyjających okoliczności Ameby cały czas goniły i były bliskie szczęścia. Niemniej na finiszu to Chimera okazała się nieco lepsza, triumfując 4:5.

4liga szostek

Sponsorzy
Partnerzy