Poznajmy się bliżej - SS Cyrkulatka!

Czas zaprezentować kolejną ekipę w ramach naszej serii #PoznajmySięBliżej! SS Cyrkulatka, to drużyna rodem z Zamojszczyzny, która dołączyła do naszych rozgrywek w ramach ligi SuperLiga6 jesienią bieżącego roku, mimo sporej odległości, która nas dzieli! Zgrani, waleczni, zdeterminowani i przede wszystkim z boiskowym doświadczeniem! Na najwyższym poziomie rozgrywkowym ligi szóstek zajmują aktualnie miejsce w środku tabeli, ale do wicelidera tracą zaledwie dwa punkty! Zatem poznajmy się bliżej! 

26167370 1146852845448968 1635370084610187267 n

Zacznijmy od początku. Kto był pomysłodawcą zespołu?

Można powiedzieć, że w pewnym sensie wzorowaliśmy się na ekipie Bombowca Roztocze, czyli drużyny złożonej z chłopaków z Zamościa i okolic (bazującej głównie na zawodnikach z przeszłością w juniorach Hetmana). Gaba i Sokół (rozmówcy tego wywiadu) znają się od czasów liceum i wspólnego kopania (bo grą tego nazwać nie można) w Echo Zawada. Od jakiegoś czasu chodził nam po głowie pomysł zorganizowania czegoś podobnego, bo z naszego regionu mnóstwo osób wyjeżdża do stolicy na studia i do pracy, więc kilku znajomych mających coś wspólnego z piłką byliśmy w stanie znaleźć. Jako że większość z nas studiowała dziennie i nasze budżety były dość mocno ograniczone, to wybraliśmy ligę po prostu najtańszą. Skrzyknęliśmy chłopaków, którzy grali kiedyś głównie w klubach wiejskich spod Zamościa i tak od człowieka do człowieka na pierwszy mecz zebraliśmy około 12 osób. 7 października 2015 rozpoczęliśmy naszą przygodę na ulubionym Stadionie Światła przy ul. Ludwiki, którego blaskiem rozświetlały przydrożne latarnie, a piłkę można było dostrzec tylko z pomocą noktowizora. Oczywiście pierwszym sparingpartnerem został nasz rywal zza miedzy, a historię SSC rozpoczęliśmy od zwycięstwa. Rywalizację ligową zaczęliśmy w 4 lidze PlayAreny, która szybko okazała się dla nas za ciasna i po miesiącu graliśmy już w 3 lidze. Naszym celem na pierwszy sezon był awans do 1. Ligi poprzez awans z pucharu Warsaw Open. Drugie miejsce dało nam promocję, a w kolejnym sezonie dzięki wysokiemu miejscu w lidze zagraliśmy w eliminacjach MP we Włocławku, a odpadliśmy dopiero w spotkaniu półfinałowym.

Jak to zwykle bywa, musimy zapytać o nazwę! Skąd pomysł?

Głównym założeniem nazwy zespołu miał być związek z regionem, ale coś nie pykło. Ostatnio jeden z ojców założycieli Konrad Węgrzyn wrzucił na nasz klubowy czat ankietę z pytaniem o nazwę naszej drużyny – wymyślaliśmy jakieś bezsensowne zbitki słów, a wybrać mieli nasi znajomi, którym tę ankietę wysyłaliśmy na Facebooku. I tak też się stało. Padały propozycje typu Wschodni Wicher, ale ostatecznie w ankiecie wygrała opcja FC Cyrkulatka co oznacza, w naszym regionie takie coś, na czym tnie się drewno, gdzieś w Polsce mówią na to coś krajzega. Stąd nasz przydomek Pniaki, żeby kojarzyło się właśnie z drewnem. Przedrostek SS dodaliśmy, bo wysokie miejsce w ankiecie zajęła nazwa SS Okomolele, więc sobie to złączyliśmy w całość. A Stowarzyszenie Sportowe? Żeby nas nikt o przynależność i umiłowanie do Hitlerjugend nie podejrzewał. Mówi się, że Zamość leży na wschód od Polski, a nam faktycznie bliżej na Ukrainę niż do Warszawy, stąd pomysł na barwy żółto-niebieskie, dla podkreślenia naszego wschodniego pochodzenia. Jakby ktoś wciąż nie rozumiał – dla szydery i żartu z samych siebie. Wielu z nas ma koszulkę z nazwą drużyny pisaną cyrylicą. Co ciekawe jedna z drużyn Ligi Bemowskiej naprawdę myśli, że jesteśmy zza wschodniej granicy, o czym już dwukrotnie napisała na swoim fanpejdżu, ale jedyną osobą „z zagranicy” i absolutnym wyjątkiem od reguły jest nasz bramkarz Kubuś Tłuszcz. Przez długi czas nie przyjmowaliśmy możliwości, aby zagrał u nas ktoś bez powiązania z Zamojskim Okręgowym Związkiem Piłki Nożnej, ale z racji tego, że większość naszych grajków kopie w ligach oddalonych 300 km od Warszawy i przez to od drugiego sezonu naszego istnienia mamy wielkie problemy ze skompletowaniem sensownego składu, to w końcu zgodziliśmy, aby wyjątkowo zagrał ktoś z zewnątrz. No i tak do dzisiaj Kubuś pochodzący gdzieś z jakiejś wioski spod Kielc (chyba) ostał się w tym naszym lokalnym odpowiedniku Athleticu Bilbao.

Jaki cel postawiliście sobie przed startem rozgrywek?

Jako, że jest to nasz pierwszy sezon w lidze, a rywali w większości znaliśmy z rozgrywek PA, to naszym celem w tym sezonie jest walka o spadek – jak zawsze ostatnimi czasy. Patrząc na to, że spada jeden zespół, a koledzy z Meksyku nie wygrali dotąd meczu, realizacja celu idzie bardzo dobrze. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej – mimo tego, że w kadrze mamy ponad 20 zawodników, to nie graliśmy tym samym składem (sensownym, podkreślmy) dwóch meczów z rzędu chyba od 5 lat. Nasza kadra nie jest wyrównana, bo mamy w składzie chłopaków, którzy odgrywaliby pierwszoplanowe role w każdej drużynie szóstek, ale mamy też wielu, którzy są tylko uzupełnieniem i gdy brakuje tych wyróżniających się, to nie mamy szans rywalizować z najlepszymi drużynami. Jednak, gdy już nam się uda zebrać konkretną kapelę, to możemy wygrać prawie z każdym. Dlatego z niecierpliwością czekamy na ligę zimową, bo chłopaki powinni spędzać weekendy w Warszawie i powinno nam się udać, zbierać mocny skład na większość spotkań.

Jak wygląda podział ról w zespole?

Od początku we dwóch ogarniamy ten bajzel, nawet ten wywiad robimy wspólnie. Gaba zajmuje się głównie zbieraniem funduszy od zawodników, chociaż idzie mu średnio, czyli jest półszefem. Damian zbiera chłopaków na mecz i to on odpowiada za kwestie sportowe, ustalanie składu, wcześniej jeszcze w PA zajmował się umawianiem spotkań. Sokół bardziej stawia na wynik i najlepiej, gdyby grali tylko ci najlepsi + on, dlatego czasem Gaba się wtrąca i wpuszcza zawodników bez zgody, żeby na koniec meczu nie okazało się, że ktoś przyszedł i spędził na boisku 2 minuty i żeby nam przypadkiem nie poszło za dobrze.

Futobl - pasja czy rywalizacja? Jak podchodzicie do rozgrywek? Spotkanie weekendowe kumpli czy może walka o najwyższe cele?

Transfery przeprowadzamy głównie w październiku, kiedy to studenci z naszego regionu przybywają do stolicy na studia lub dowiemy się pocztą pantoflową, że jakiś człowiek umiejący kopać pojawił się w Warszawie. Futbol to nasza pasja i odskocznia od zabieganego życia w stolicy. Gdy jeszcze byliśmy biedniejsi niż teraz, a na mecze jeździliśmy komunikacją, mecz był okazją do spotkania, często po nim zostawaliśmy na piwko. Teraz już o to trudniej, bo każdy dojeżdża samochodem i nie ma z kim wypić. Pierwsze dwa lata to częste integracje i wiele pięknych wspomnień, ale dopadła nas starość i proza życia. Ach, te kobiety…

Jak na przestrzeni sezonów zmieniał się Wasz skład?

Skład zmienia się co tydzień. Klub ma już 6 lat, więc to naturalne, że zespół nie przetrwał w niezmienionym składzie. Z pierwszego meczu dalej w ekipie gra jakieś 5 osób. Część wyjechała z Warszawy, kilka osób wykluczyły kontuzje, część zrezygnowała z piłki. Poprzez dokooptowanie młodych studentów zmienił się też przekrój wiekowy zespołu. Na początku grali głównie chłopaki z roczników 91-94, teraz mamy zawodników z roczników nawet 2001.

Szukanie zawodników do gry, mając na uwadze nasze ograniczenie związane z pochodzeniem, nie jest proste. Najwyższe ligi szóstek w Warszawie stoją naprawdę na wysokim poziomie, więc sami czasami się dziwimy, że jesteśmy w stanie od tylu lat utrzymywać się na tym poziomie, mimo tego, że w każdym tygodniu walczymy o to, żeby zebrać ludzi, którzy mogą realnie powalczyć o punkty.

Dlaczego Liga Bemowska?

Szukaliśmy spokoju, bo szczerze mówiąc, byliśmy już mocno zmęczeni załatwieniem wszystkiego na własną rękę. A jednym z powodów wyboru była pozytywna rekomendacja chłopaków z Haliny na ich fanpage’u. Liga Bemowska, to był trafiony wybór, bo nie przywykliśmy do tak wysokiego poziomu organizacji. Mamy pewność gry na świetnym boisku, chociaż zdecydowanie bardziej odpowiadałoby nam granie na tygodniu, bo wtedy nasi zawodnicy przebywają w Warszawie i moglibyśmy przychodzić na mecze najmocniejszym składem. Dzięki zmianie nie musimy już walczyć z innymi drużynami o dogodne terminy i szukać na własną rękę boiska, które najczęściej było płatne, a znalezienie wolnego darmowego od jakichś 3 lat graniczyło z cudem. Dodatkowym atutem są sędziowie. Nawet jeśli podejmują kontrowersyjne decyzje, to jednak ich decyzja jest ostateczna i nie traci się 5 minut na dyskusje czy był faul, czy nie, a nawet ustalanie wyniku po meczu z ambasadorem, którego nie było na meczu, bo przeciwnicy 30 minut po zakończeniu spotkania nagle stwierdzili, że jednak jeden gol nie powinien zostać, uznać i ostateczny wynik to remis, a nie nasza wygrana jednym golem. Poziom nas w ogóle nie zaskoczył, większość drużyn znaliśmy i wiedzieliśmy od razu, z kim przegramy, a z kim możemy powalczyć o 3 punkty. Największym zaskoczeniem była dla nas możliwość obstawiania naszych meczów, z czego skorzystaliśmy w 5 kolejce (oczywiście 5 minut przed meczem postawiliśmy na naszą wygraną z Franklinem, bo tak się złożyło, że udało nam się zebrać całkiem niezłą ekipę). Niestety nasi przyjaciele z Haliny cierpieli na braki kadrowe i solidne pieniążki przeszły obok nosa... 

Najsilniejszy rywal, z którym przyszło Wam się kiedykolwiek mierzyć?

Pojemna Halina, bez dwóch zdań. Poznaliśmy się jeszcze przed ich debiutem w pierwszej lidze PA, no i nie kłamiąc dostaliśmy solidny oklep, ale też wiedzieliśmy, że to kwestia czasu, aż staną się absolutnym topem wśród szóstkowych drużyn nie tylko w Warszawie, ale też w kraju czy Europie. Później graliśmy się z nimi wielokrotnie i żadnego meczu nie udało nam się nam nawet zremisować. Mierzyliśmy z wieloma kapitalnymi zespołami, takimi jak Ganador, Tiki Taka czy Gorlicka, ale udało nam się wygrywać lub grać jak równy z równym nawet z mistrzami Polski, ale Pojemna Halina gra zupełnie innym, bliskim futsalowi stylem, z którym kompletnie nie umiemy sobie poradzić. Ogromny postęp z roku na rok robi też Grottgera Team. Nasze pierwsze dwa spotkania z tą ekipą były bardzo wyrównane, ale z roku na rok grają zdecydowanie lepiej, a ich dużym atutem jest stabilność składu, bo jeśli dokonują zmian to tylko kosmetycznych. Ich styl gry oparty na fizyczności, żelaznej i twardej defensywie, wypracowanych schematach i odrobinie finezji w ataku sprawia, że totalnie nam nie leżą, co pokazują ostatnie wyniki spotkań, które Grottgera wygrywa z ogromną łatwością.

Domyślamy się zatem, że zespół, który najbardziej Was zaskoczył w naszej lidze, to Grottgera Team? 

Poziom jest wysoki, ale może być jeszcze lepszy. Liczymy, że w zimowej edycji dojdą przynajmniej 3 mocne zespoły, bo takie opakowanie zasługuje na kolejne lepsze drużyny, które jeszcze bardziej wzmocnią jej poziom. Przed sezonem postawilibyśmy wszystkie pieniądze na Halinę, ale wydaje się, że drużyną, która jest najstabilniejsza jeśli chodzi o skład w każdym kolejnym tygodniu jest Grottgera i to oni powinni zdobyć złoto w jesiennych rozgrywkach.

Mistrzostwa Polski SuperLigi6 - cel z terminem realizacji czy marzenie?

Na razie celem jest utrzymanie, a o co powalczymy w zimie, to okaże się po poznaniu ekip, z którymi przyjdzie nam rywalizować. O mistrzostwach Polski nie myślimy, bo musieliby zawiesić rozgrywki z ZOZPN, wtedy przy braku kontuzji moglibyśmy powalczyć o te wyższe lokaty. No chyba, że za rozgrywki zimowe przepustkę na turniej otrzyma 5 drużyn, to pomyślimy.

Gdybyście mogli z dowolnego zespołu Ligi Bemowskiej ściągnąć jednego zawodnika do swojej drużyny, to kto by to był?

Zdecydowanie Andrzej Krasucki. Zawsze jest na meczu, jak coś trzeba ogarnąć to ogarnie, jak trzeba się pośmiać to się pośmieje, hat-tricka w 3 minuty strzeli (naprawdę to zrobił w jednym meczu z nami). Gość do tańca i do różańca! 

Wielkie ukłony dla SS Cyrkulatka - dziękujemy, że zechcieliście z nami porozmawiać no i trzymamy za Was kciuki w końcówce sezonu! Zapraszamy również na ich stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/cyrkulatka

 

Sponsor techniczny
Sponsorzy
Partnerzy