Sypnęło niespodziankami!

Trzecia kolejka Ligi Bemowskiej przyniosła nam mnóstwo niespodzianek. Na najwyższym szczeblu ligi siódemek przegrali zarówno srebrni jak i brązowi medaliści wiosennej kampanii, ale powrócił w dobrym stylu mistrz, Gladiatorzy. W drugiej lidze tempa nie zwalniają Los Lamusos, w trzeciej nadal sensacyjnie z kompletem zwycięstw prowadzi KP Kozia. Na czwartym froncie przy Obrońców Tobruku póki co wszystkich deklasują Chyże Rosomaki. W SupeLidze6 kolejne trzy punkty zgodnie zgarnęły In-Plus Pojemna Halina, KS Browarek oraz Grottgera Team. Tymczasem przy Irzykowskiego 1a w pierwszej lidze na zwycięskich torach wciąż są All4One oraz Boca Seniors. Szczebel niżej nie ma sobie równych trio: FC Zielony Aalkobus, Sparta i Kindybały FC, a na trzecim poziomie samotnym liderem są FC Devs. Zaczynamy podsumowanie weekendowych zmagań!   

 

1. Liga Siódemek:

Istny rollercoaster zafundowali nam w trzeciej kolejce pierwszoligowcy z ligi siódemek. Powrócił mistrz i to w imponującym stylu, ale przegrał srebrny i brązowy medalista wiosennej edycji. Gladiatorzy podejmowali debiutanta, FC Hermes i rozbili go aż 15:2. Przypomniał o sobie szukający formy po kontuzji Paweł Pająk, którego mocno wsparli Kamil Kuźniewski oraz Adrian Bucki. Do nie małej niespodzianki doszło w pojedynku Moszna Squad ze Zjazdem, gdzie faworytem byli ci pierwsi. Mecz był dobry i szybki. Goście stawili się bardzo mocną paką i wobec słabej skuteczności rywala i swojej dobrej gry wypunktowali go 3:1. Wprawdzie pierwsi do głosu doszli zawodnicy w błękitnych strojach i to już w 3 minucie, ale kilka minut potem był już remis, który utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron gospodarze chcieli za wszelką cenę przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale więcej zimnej krwi pod bramką rywala zachowali gracze w żółtych trykotach. Bohaterem okazał się autor wszystkich trzech goli, Mateusz Pyrka. To nie koniec sensacji w tej serii gier. Punktualnie o 13.00 liderujący w tabeli Chemik Bemowo podejmował Zmarnowane Talenty, które tydzień wcześniej odprawiły z kwitkiem obrońców mistrzowskiego tytułu. Faworytem była ekipa Adriana Bery, ale stawiła się ona bardzo okrojonym składem, z którego szybko z kontuzją wyleciał Michał Matynia. Goście przed przerwą wykorzystali ten fakt tylko raz, ale po zmianie stron mimo uzupełnienia składu przez Chemika, gracze w niebieskich trykotach poszli za ciosem i w pierwszych dwunastu minutach drugiej połowy strzelili aż pięć goli z rzędu, wybijając rywalowi z głowy nadzieje na korzystny wynik. Ostatecznie Zmarnowane Talenty zwyciężyły 7:1, sprawiając największą sensacje tej niedzieli i meldując się na pozycji wicelidera. Chemik zaś mimo porażki pozostał na czele stawki. W swoim inauguracyjnym meczu tego sezonu FC Warsaw United skromnie pokonali Walca 1:0. Beniaminek postawił bardzo ciężkie warunki faworyzowanej drużynie Olafa Jasińskiego, której zwycięstwo w 33 minucie zapewnił Jan Kurlanc. Drugi triumf w sezonie odnotowało Dynamo, które po zaciętym boju pokonało Old United 4:2. To gracze w Ukrainy wiedli prym w tym meczu, co jednak do przerwy udowodnili tylko jednym golem. W drugiej odsłonie w pięć minut zdołali odskoczyć na trzy bramki i wydawało się pójdą za ciosem. Tymczasem dziesięć minut przed końcem meczu przypomniał o sobie Marcin Piłka, który dał gościom nadzieje. Gospodarze jednak szybko odpowiedzieli. Gracze w czerwonych trykotach nie dawali za wygraną i jeszcze raz pokonali bramkarza rywali, ale na więcej zabrakło już czasu.

plansza 1

2. Liga Siódemek:

Mamy samotnego lidera w 2.Lidze Siódemek. Osłabieni kadrowo Los Lamusos pokonali po ciężkim boju Defenders 2:1 i z kompletem trzech zwycięstw rozsiedli się samotnie na fotelu lidera. Ten mecz otwierał sobotnie zmagania trzeciej serii spotkań i jak na hit przystało nie zawiódł. Drużyną przeważającą byli gospodarze, ale to rywal był skuteczniejszy. Gracze w niebieskich trykotach już w 9 minucie otworzyli wynik, ustawiając sobie mecz. Wprawdzie tuż po przerwie Defendersi wyrównali, ale osiem minut przed końcem meczu najlepszy na boisku Bartek Rokicki zapewnił „Niebieskim” trzy punkty. Tymczasem na pozycję wicelidera wskoczyli Haratacze, którzy pokonali Wariaty Kuchara 4:2. Mecz był szybki i bardzo kontaktowy. Żadna z drużyn nie odstawiała nogi, stąd też dwie czerwone kartki. Do przerwy był remis, ale po zmianie stron to gospodarze odskoczyli na dwa gole. Wariaty jednak zadbali o emocje łapiąc jeszcze kontakt. Ostatnie słowo należało jednak do najlepsze na boisku Maksyma Jakobczuka. W drugim sobotnim meczu Lyreco mierzyło się z NKS Piotrovią i było murowanym faworytem. Tymczasem już na początku meczu napastnik gospodarzy obejrzał czerwoną kartkę, i ekipa Maćka Szpakowskiego musiała sobie radzić w „szóstkę”. Pamiętamy jak przed tygodniem NKS grając nawet dwóch zawodników więcej przegrał swój mecz. Tym razem dobrze odrobili lekcję i nie dopuścili do powtórki sytuacji! Zaważyła w szególności skuteczność, bo ruszył jak szaleni na rywala punktując go niemiłosiernie. Już do przerwy było 5:1, a to był dopiero początek. Po zmianie stron gracze w białych trykotach nie zwalniali tempa, a nawet je podkręcili, triumfując finalnie 4:12. Najlepszy z nich był Piotr Włodarkiewicz, ale wyróżnić należy cały zespół, który tym razem stanął na wysokości zadania. Tymczasem pierwsze zwycięstwa w sezonie odniosły drużyny BKS-u 04 Górki oraz Agil at Agord. Mikołaj Tchorzewski i spółka mieli zdecydowanie trudniejsze zadanie. Mierzyli się z obrońcami brązowych krążków, Legionem. Mecz mógł się podobać. Szybkie tempo, dużo walki i ten niesamowity w bramce gości Adam Czerwiński, który zawsze był w tym miejscy w którym powinien i nie dał się pokonać rywalom, a mieli ku temu mnóstwo okazji. W odpowiedzi BKS zaskoczył rywala na początku obu połów, a autorem goli był drugi z bohaterów Górek, Łukasz Dworakowski. Ostatecznie BKS wygrał 2:0, budząc się w końcu po porażce i remisie. Tymczasem ekipa kontuzjowanego Damiana Metryki nie miała większych problemów z Gyros Gaming, triumfując 8:2. Do 30 minuty goście utrzymywali dwie bramki starty, ale potem Agil przycisnął, odskakując na bezpieczny dystans. Wyróżnić należy Pawła Maula, który zakończyła zawody z czterema golami i jednym ostatnim podaniem.

plansza 2

3. Liga Siódemek:

W 3.Lidze Siódemek do skutku doszły tylko trzy mecze, jeden został przełożony natomiast drugi zakończył się walkowerem. W hicie trzeciej kolejki KP Kozia zdeklasował Walca II 7:1 i została samotnym liderem. Oglądamy niesamowity sezon w wykonaniu ekipy Michała Komora dla której było to trzecie zwycięstwo, w trzecim występie i to nie z byle jakim rywalem - obrońcą mistrzowskiego tytułu. Kozia imponuję kadrą i tym razem znów zaskoczyła wzmocnieniami, takimi jak choćby bracia Kuklewscy. To właśnie Piotr okazał się bohaterem meczu, ale wyróżnić należy także choćby Maćka Baranowskiego czy Tomka Komora, którzy również mieli ogromny wkład w to zwycięstwo. Drużyna Maćka Zarzyckiego spadła na trzecią pozycję, a wyprzedziły ją Orły Leszka (dzięki bilansowi bramowemu), które również przegrały swój mecz. W tym przypadku mówimy o przebudzeniu St. Varsovii. Ekipa Michała Witkowskiego w końcu wygrała, ale nie bez problemów. To Orły objęły prowadzenie w 12 minucie, zmuszając rywala do gonienia wyniku. Ten wyrównał już do przerwy, a po zmianie stron dołożył jeszcze trzy gole, odnosząc pierwsze zwycięstwo w sezonie. Ojcami zwycięstwa został duet Karol Mroczkowski – Bartek Krajewski. Wspomnijmy, że mecz ten rozegraliśmy z blisko godzinnym opóźnieniem wynikającym z groźniej kontuzji jakiej już na początku spotkania nabawił się zawodnik Orłów Leszka. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!!! W ostatnim meczu byliśmy świadkami podziału punktów. W szranki stanęli Bemovia oraz Catenaccio Varsovie, tworząc bardzo wyrównany bój. To był typowy mecz walki, w którym mogło wydarzyć się wszystko. Drużyna z Bemowa zjawiła się bez wszystkich kluczowych graczy, co przełożyło się na ich grę. Obejrzeliśmy dwa gole i oba padły w końcowej fazie meczu. Bliżej zwycięstwa byli CV, których na prowadzenie w 42 minucie wyprowadził bardzo aktywny Daniel Grynczel. Gdy wydawało się, że goście odniosą zwycięstwo, do remisu w ostatniej minucie doprowadził Albert Kacperski, ratując swoich kolegów przed drugą porażką z rzędu. 

plansza 3

4. Liga Siódemek:

Na czwartym szczeblu ligi siódemek tempa nie zwalniają Chyże Rosomaki. To już trzecie zwycięstwo w trzecim meczu drużyny Jacka Dobraczyńskiego. Mało tego wszystkie były dość efektowne. Tym razem ofiarą Rosomaków padła doświadczona ekipa Nie Ma Mocnych. Po prostu gracze w niebieskich trykotach byli dla niej za mocni. 5:0 do przerwy załatwiło sprawę. W drugiej połowie mecz się wyrównał, ale lider rozgrywek kontrolował przebieg mecz, odnosząc pewne zwycięstwo 8:2. Znów błysnął Karol Galimski, którego wsparł Kuba Michalak. Drużyną bez porażki jest także wicelider prosto z Francji. En Avant Warsaw tym razem odprawili z kwitkiem FC Stałą Gwardię 3:1. To nie była łatwa przeprawa wicelidera. Prowadził on do przerwy 2:0, ale w samej końcówce goście złapali kontakt. Tuż przed końcem meczu więcej zimnej krwi wykazali jednak gospodarze, którzy postawili jeszcze „kropkę nad i”. Tymczasem w innym sobotnim meczu drugie bardzo przekonujące zwycięstwo odniósł TS Kopernik, który tym razem zdeklasował Czupakabry Warszawa. Wszystko rozstrzygnęło się przed przerwą, gdy gospodarze wbili rywalowi aż osiem goli, zachowując przy tym czyste konto. W drugiej odsłonie kontrolowali już przebieg meczu, zwyciężając ostatecznie 10:0, a poprowadził ich do tego Piotr Urbański. To pozwoliło Kopernikowi przycumować na najniższym stopniu podium. Tyle samo punktów ma jednak Izba Wytrzeźwień, która swoje drugie zwycięstwo osiągnęła w niedzielny poranek, ogrywając Gur-Bud 2:0. To był typowy mecz walki, w którym przesądziła skuteczność, a dokładnie błysk snajperski Grzegorza Tymolewskiego, autora obydwu goli. Z kolei tuż za Izbą, zakotwiczyło TSP Szatańskie Pęto, które po zaciętej walce pokonało Wybrzeże Klatki Schodowej 2:1. Drużyna Bartka Ochmana prowadziła już 2:0, a oba gole były autorstwa Wojtka Gronczewskiego. Kilka minut potem gospodarze zdobyli bramkę kontaktową, sprawiając że emocje w tym meczu towarzyszyły nam do ostatniego gwizdka sędziego. Jedni i drudzy mieli swoje okazje ale wynik już się nie zmienił. Tym samym TSP obok lidera i wicelidera jest trzecią drużyną bez porażki.

plansza 4

SuperLiga6:

W elitarnej SuperLidze6 działo się i to naprawdę sporo. Już w pierwszym meczu pomiędzy FC Ochotą i FC Franklin Club było mnóstwo emocji od początku do samego końca. Oglądaliśmy tu klasyczną wymianę ognia, cios za cios i już do przerwy było 3:4. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, ale w 46 minucie wydawało się, że to FC FC zgarnie pełną pulę po golu na 5:6 Kacpra Roguskiego. Jednak na sekundy przed końcem tego świetnego widowiska najlepszy na placu Krystian Nowakowski (cztery asysty i dwie bramki) podał do Patryka Paszko, a ten wyrównał stan rywalizacji na 6:6. Podobny thriller stworzyli Młode Bródno wraz z Grottgera Team. W lepszych nastrojach pierwszą odsłonę kończył zespół z Mokotowa, prowadzący 3:5. Na drugą część MB wyszli niezwykle zmotywowani i prowadzeni przez Mateusza Augustyniaka nie tylko odrobili straty, ale i wyszli na prowadzenie w 46 minucie (7:6). I gdy wszystko wskazywało na to, że nominalni gospodarze dowiozą zwycięstwo, wtedy dwa zabójcze uderzenia w 49 i 50 minucie zadali Sebastian Dąbrowski oraz Damian Patoka i rzutem na taśmę to Grottgera zdobyło niezwykle cenne trzy punkty. To była druga wygrana tej jesieni dla drużyny w czarnych barwach. Taki sam bilans po swoich dwóch grach ma pozostała dwójka faworytów, czyli KS Browarek i In-Plus Pojemna Halina. Ci pierwsi mierzyli się z El Barrio Mexa i były to wybitnie jednostronne zawody. KS B rozbili team z Meksyku16:0 po niemal perfekcyjnym występie. Kapitalnie prezentował się duet Wojtek Biaduń i Tomek Pietrzak, ale w zasadzie cała ekipa w czerwonych trykotach spisała się spektakularnie. Wynik nie pozostawiał złudzeń. EBM nic nie mogli zdziałać wobec tak dobrze dysponowanych przeciwników. Bardziej wyrównane starcie rozegrał In-Plus. Ich oponenci, SS Cyrkulatka, przez pierwsze pół godziny spotkania szli łeb w łeb z Pojemną Haliną. Ogromne zagrożenie sprawiał zwłaszcza Dominik Skubisz, który aż sześciokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Jednak goście w pewnym momencie odskoczyli drużynie z Zamojszczyzny i zdołali do samego finiszu utrzymać bezpieczny dystans. Finalnie, choć nie bez problemów, wygrał IP-PH 8:13, a my tym razem wyróżnimy Rafała Muchę i Jana Skotnickiego, chociaż jak zwykle u aktualnego wicelidera największą siłą był kolektyw.

plansza 4 1

1. Liga Szóstek:

W Pierwszej Lidze Szóstek obejrzeliśmy prawdziwy wysyp goli. Już na otwarciu trzeciej serii gier z konfrontacji Chłopaków z Baraków i Drink Teamu piłka aż 26-krotnie lądowała w siatce. Głównie w siatce nominalnych gospodarzy, bo finalny wynik to aż 5:21. To był prawdziwy one man show w wykonaniu Jarosława Łowickiego, który rozbił bank, strzelając aż 13 goli, dorzucając do tego dorobku też 6 asyst. Wspierali go Norbert Taras i Bartek Lewandowski, ale to Łowicki był bohaterem nie tylko tego meczu, ale całej kolejki. CzB zaliczyli spory falstart, ale na pocieszenie pozostało im dobre wrażenie, jakie zostawił Bartek Zacheja. Bardzo zacięte widowisko stworzyli Gramy Czasami i FC NaNkacu. Do przerwy było 1:1, a nominalni goście prowadzeni przez Pawła Wojsława mieli nieco więcej z gry, w dodatku zaczęli wykorzystywać błędy rywali. W efekcie po 40 minutach było 2:4. I gdy wydawało się, że trzy oczka powędrują na konto Kacy do odrabiania strat rzucili się zawodnicy w czerwonych koszulkach. I udało im się rzutem na taśmę wywalczyć remis. Najpierw na 3:4 z rzutu wolnego uderzył świetnie dysponowany tego dnia Wojtek Wieczorkiewicz, a w ostatniej akcji tego widowiska gola na wagę remisu zdobył Patryk Paszko i skończyło się na 4:4. W rywalizacji na szczycie pomiędzy Truskawkami na torcie i All4One spodziewaliśmy się zaciętych zawodów, ale gospodarze, mówiąc krótko, nie dojechali i zaprezentowali się dość bezbarwnie. I dodatkowo popełniali sporo błędów. A4O nie zagrali może jakichś wybitnych zawodów, brakowało nieco skuteczności, ale i tak zrobili swoje, triumfując 2:7. Popisową partię rozegrał znajdujący się w kapitalnej formie defensor Rafał Diduch, autor hat-tricka. Co dało jego drużynie pozycję lidera. Wiceliderem po weekendzie zostało Boca Seniors, które pewnie rozprawiło się z Futebolewski FC. Po pierwszej części było gładkie 0:5 dla BC (znakomicie prezentował się zwłaszcza Łukasz Pruszyński, imponujący ostatnim podaniem), ale po zmianie stron Janer Peraza i spółka zaczęli dochodzić do głosy. I chociaż starał się Daniel Sarmiento, to nie wystarczyło i Boca Seniors po raz trzeci z rzędu tej jesieni zgarnęli pełną pulę. Finalny rezultat 3:9 nie pozostawił złudzeń, kto był lepszy tego dnia na zielonej murawie. Na brak emocji nie mogli narzekać kibice obecni na spotkaniu pomiędzy Motivem i W1nners. Ledwie się ten mecz rozpoczął, a już było 4:0 dla Zielonych. Maciej Bartosiewicz i jego świta rozpoczęli fenomenalnie, zwłaszcza Patryk Mirowski grał jak z nut. Do przerwy było 5:1 i wydawało się, że gospodarze gładko zwyciężą. Co prawda po zmianie połów ocknęli się goście, szarpał Patryk Bolek, ale to było za mało. Motive utrzymał bezpieczny dystans i zaliczył pierwszą wygraną (8:4) w tym sezonie. W1nners zaś przegrali już po raz trzeci i ich sytuacja w tabeli zrobiła się nieciekawa.

plansza 6

2. Liga Szóstek:

 Interesująco było też w Drugiej Lidze Szóstek, gdzie nie zabrakło ani goli, ani emocji. Na dzień dobry spotkały się Drużyna Asha i Drink Team II. Spodziewaliśmy się tu zaciętych zawodów, ale już po kwadransie nominalni gospodarze prowadzili 5:0. Co prawda goście do przerwy zdołali zbliżyć się na 5:2, ale po zmianie stron DA prowadzeni przez Norberta Chorostowskiego kontynuowali swój koncert. Finalnie zwyciężyli aż 16:4, a na pochwałę oprócz wspomnianego Norberta Chorostowskiego (MVP tej kolejki za) zasłużyła cała ekipa w niebieskich trykotach. W takiej formie Drużyna Asha może być jednym z kandydatów do awansu. Lider przed trzecią serią gier, czyli Kindybały FC, rywalizację z Dzikami Fubolu rozpoczął nie najlepiej. Po pierwszej odsłonie lepsi byli zawodnicy w niebieskich koszulkach, którzy prowadzili aż 1:4 . Jednak po wznowieniu gry wszystko się odwróciło. K FC zaczęli odrabiać straty i zbliżyli się do rywali do stanu 3:4. W samej końcówce dwa zabójcze ciosy zadał najlepszy na boisku Maciej Czapla (ogółem ten napastnik zdobył hat-tricka), co pomogło jego drużynie wygrać 5:4. Kindybały po tym zwycięstwie w dramatycznych okolicznościach paradoksalnie stracili pierwsze miejsce w tabeli (przez gorszą różnice bramek), ale nikt z tego powodu na pewno nie rozpaczał, bo komplet punktów na jesień i świetna forma od początku sezonu mogą robić wrażenie. Dziki Futbolu zaś przegrali po raz drugi i muszą szybko wziąć się w garść, by zacząć marsz w górę tabeli. Doskonale dotychczas radziła sobie Sparta i po tym weekendzie nic się nie zmieniło. Spartanie, już tradycyjnie, zwyciężali, i, podobnie jak w ich dwóch poprzednich grach, największy w tym udział miał duet Paweł Maul i Michał Burzyński. Ich przeciwnicy Stara Gwardia starali się nawiązać walkę, ale więcej jakości tego dnia mieli Zieloni. I to wystarczyło, by pokonać Gwardzistów w stosunku 5:9, co było jak najbardziej zasłużonym wynikiem. Sparta po tej kolejce zameldowała się na drugim miejscu. Fotel lidera objął FC Zielony Alkobus po imponującym triumfie z Fast Transem 7:22. Pierwsza część nie zapowiadała takiego pogromu. Było to dość wyrównane starcie, a rezultat 4:6 tego najlepszym dowodem. Jednak Alkobus w drugiej połówce po prostu rozbił bank. Doskonale między słupkami spisał się Bartek Pawelec a w przodzie szalał duet Kuba Wróbel i Karol Nowak, aktualnie najskuteczniejszy strzelec Pierwszej Ligi Szóstek. Nowak do swojego dorobku dopisał aż 12 trafień, a dodatkowo zanotował aż 4 asysty. FT, którzy tradycyjnie stawili się wąską kadrą opadli z sił i nie mieli szans z tak dysponowanym przeciwnikiem. FC Zielony Alkobus po tym sukcesie objął przodownictwo w ligowej stawce. Nas sam koniec dodamy, z kronikarskiego obowiązku, że łatwe trzy oczka zgarnęła La Zabava po oddaniu walkowera przez FC Yelonki.

plansza 7

3. Liga Szóstek:

W Trzeciej Lidze Szóstek w końcu doczekaliśmy się Marketing Matchu. Zespół Michała Padały stawił się na spotkanie z Chłopcami do bicia i bardzo pozytywnie zaskoczył. MM prowadzeni przez duet Padała i Mateusz Piziorski rozegrali znakomite zawody i nie dali szans faworyzowanym rywalom. Wynik 10:3 mówił sam za siebie. O Cdb możemy powiedzieć tyle, że są póki co sporym rozczarowaniem. Kandydat do podium po trzech kolejkach ma na swoim koncie zerowy dorobek i to nie jest, na co liczyli Maciej Dubicki z kolegami. Dotychczasowy lider FC Yelonki II mierzyli się z FC Warsaw Team i tutaj obejrzeliśmy ciekawe widowisko. Lepiej zaczęła ekipa z Jelonek, jednak z czasem nominalni goście przejęli inicjatywę. Widać, że więcej piłkarskiej jakości mieli podopieczni Mateusza Grabowskiego i szybko zaczęli to udowadniać. Bardzo dobre występy zanotowali Emil Gadomski czy Tomek Kasprzak, jednak najlepszy na murawie był wszędobylski Dawid Sołkowicz. Bez niego wygrana 5:9 nie miałaby miejsca. U przegranych zaś możemy wyróżnić Szymona Milczarka, ale był on osamotniony w swoich działaniach, toteż porażka jego zespołu była w pełni zasłużona. W konfrontacji FC Devs z TS Amebą pewniakiem wydawali się być Ci pierwsi, ale młoda ekipa TS A w pierwszej części sprawiła sporo problemów głównym faworytom do złota. Do przerwy było tylko 2:1 dla FC D! Jednak wszystko wróciło do normy po zmianie stron. Arek Kibler wraz z Tomkiem Ochnio dali sygnał do ataków i drużyna w niebieskich barwach w końcu zaczęła trafiać do siatki. Ostatecznie skończyło się na pewnym i zasłużonym 9:1, ale musimy pochwalić Ameby, bo przed długi czas grali jak równy z równym. FC Devs po tej kolejce zostali samotnym liderem z dziewięcioma punktami w trzech zdobytych w trzech potyczkach. KS Syfon tydzień temu wypuścił zwycięstwo z rąk i teraz team w czerwonych trykotach wyciągnął wnioski. W starciu z doświadczoną Teraz Kolską KS S zagrali od pierwszej do ostatniej minuty w pełni skoncentrowani i to przyniosło efekty. Po pierwszej części było 0:3, ale tym razem Syfon nie oddał wygranej. W drugich 25 minutach goście nadal kontrolowali boiskowe wydarzenia, a Kuba Przygoda z Krzysztofem Szewczykiem byli w niesamowitym gazie. I chociaż Kolska przebudziła się nieco w ostatnim etapie tego widowiska, ale to było za mało na dobrze zorganizowanych, kolektywnie grających oponentów. KS Syfon triumfował 2:7 i to były pierwsze trzy oczka dla nich w tych rozgrywkach. Pożoga Bonito doskonale wystartowała w rywalizacji z KTS Chimerą, bo od prowadzenia 2:0, ale to podziałało jak płachta na byka na Pawła Janasa i spółkę. Od tego momentu ofensywnie usposobiony obrońca Mateusz Bendarczyk wraz ze snajperem Kubą Solińskim przejęli lejce i jeszcze do szatni z 0:2 zrobiło się 2:4. A dodatkowo mieli wsparcie między słupkami w postaci Piotra Jakubowskiego, który do dobrej postawy w bramce dorzucał liczby w ofensywie (jedna asysta plus wykorzystany rzut karny). W Pożodze starał się jak mógł Przemek Brzozowski, lecz KTS był zbyt skuteczny. Finalnie Chimera pokonała PG 4:8, a Mateusz Bendarczyk został nie tylko MVP tego meczu, ale i całej kolejki. Niebiescy awansowali na piątą lokatę, a Pożoga Bonito przegrała już po raz trzeci w tej kampanii.

plansza 8

Sponsor techniczny
Sponsorzy
Partnerzy