In-Plus Pojemna Halina z Pucharem Polski Superliga6 2021!

Dnia 10 lipca odbył się pierwszy, historyczny turniej Pucharu Polski SuperLigi6, w którym wzięło udział 20 drużyn z całej Polski, zwycięzców lokalnych rozgrywek pucharowych organizowanych w swoich ligach. W tym też trójka reprezentantów Ligi Bemowskiej. Stawką była nie tylko wygrana, ale też szansa na reprezentowanie naszego kraju w EuroCup organizowanym przez Europejską Federację Piłki Nożnej 6-osobowej (EMF), gdzie mierzyć się będzie 40 czołowych drużyn w Europie. Dlatego też gra toczyła się o wielką stawkę. Jak się okazało najlepiej z presją poradzili sobie nasi reprezentanci z zespołu In-Plus Pojemna Halina. Warszawiacy przez fazę grupową przeszli jak burza, również w ćwierćfinale i półfinale poradzili sobie znakomicie. Dopiero w najważniejszym, ostatnim spotkaniu czekał ich opór ze strony Ankieru Niedrzwica Lublin, ale i tym razem górą był In-Plus. Podium uzupełnił Kormed Lubaczów, pokonując w meczu o trzecie miejsce Redar Słupsk. Zapraszamy na podsumowanie Pucharu Polski SuperLigi6!

 

W Pucharze Polski SuperLigi6, o czym pisaliśmy na wstępie, udział wzięło 20 ekip z całego kraju. Zespoły podzielone były na 4 grupy, w każdym po 5 drużyn. Do fazy pucharowej awansować można było zajmując pierwszą albo drugą lokatę. Dalej rozgrywane były ćwierćfinały, półfinały oraz mecze o 3. miejsce i wielki finał. Ligę Bemowską reprezentowała wielka trójka: In-Plus Pojemna Halina, Chemik Bemowo i Contra Warszawa. Zobaczcie, jak wyglądały zmagania w poszczególnych grupach i pucharowych fazach turnieju, oraz jak sobie poradziliśmy na tle zespołów z całej Polski:

 

Grupa A:

Pierwsi na murawę w Grupie A wybiegli Budmex Przodkowo Gdańsk i Extreme Rzeszów. Była to dość jednostronna rywalizacja, gdzie od początku dominowali Gdańszczanie, wygrywając 5:1. Błysnął zwłaszcza Jakub Leszkiewicz, notując cztery trafienia, jedno dołożył Dawid Gliwa. Rzeszowianie odpowiedzieli za sprawą Mateusza Amarowicza, ale tylko jeden raz. Potem na placu zameldował się jeden z faworytów turnieju – In-Plus Pojemna Halina. Warszawska ekipa nie dała szans FC Bianconeri Konin, pokonując ich aż 9:0 po koncertowym występie całego kolektywu. Następnie Extreme Rzeszów w swoim drugim starciu mierzył się z Pisanicą Ełk i tutaj też wyraźnie przegrał, tym razem 2:7. Był to pokaz zespołowego futbolu Ełczan, a każdy zawodnik w czerwonych trykotach dołożył swoją cegiełkę do tego imponującego rezultatu. Później Budmex rywalizował z Pojemną Haliną. I tu już obejrzeliśmy zacięte widowisko. Na otwarcie piątego gola w pucharze zdobył Leszkiewicz, ale potem nastąpiło wyrównanie po przepięknym uderzeniu golkipera Haliny, Kuby Wójcika. Za chwilę poprawił Bartłomiej Świniarski na 1:2. Ten wynik utrzymywał się niemal do samego końca, ale finalnie ostatni cios zadali Warszawiacy i triumfowali 1:3. W kolejnym spotkaniu Pisanica Ełk rozbiła drużynę z Konina 6:0. Hattrickiem popisali się tu Tomasz Kotowski i Kuba Urynowicz. Rozpędzony In-Plus nie zamierzał się zatrzymywać i swoich trzecich zawodach ograł Extreme Rzeszów 9:1. W pierwszoplanowych rolach wystąpił tu duet Bartłomiej Świniarski i Jakub Nahorny, ale tak naprawdę cała Pojemna Halina po raz wtóry zrobiła niesamowite wrażenie. W potyczce pomiędzy Budmeksem Przodkowo Gdańsk i Pisanicą, jak się później okazało kluczowej do awansu z grupy, Ełczanie szybko wyszli na prowadzenie, ale w odpowiedzi team z Gdańska przeprowadził prawdziwy szturm na bramkę rywali. Jednak świetnie dysponowany między słupkami był Adam Kotowski, a koledzy z pola jeszcze dwukrotnie wpisywali się do protokołu i skończyło się na 0:3 dla Pisanicy. W konfrontacji drużyn, które były już bez szans na udział w fazie pucharowej Extreme Rzeszów okazał się lepszy od FC Bianconeri Konin 2:1. Bohaterami ER była dwójka Mateusz Amarowicz i Piotr Rogowski, dla Koninian pierwszego, ale za to niezwykle efektownego gola na turnieju zdobył Krzysztof Szmajda. W boju o pierwsze miejsce w Grupie A Pisanica Ełk mimo ambitnej postawy nie poradziła sobie z IP-PH i uległa 1:3, finiszując na drugiej pozycji. Co dało Ełczanom grę w ćwierćfinale. In-Plus, rzecz jasna, wyszedł z pierwszego miejsca. Na zakończenie grupowych zmagań FC BK przegrali dość wyraźnie ekipą z Gdańska 1:7. Budmex na zakończenie pokazał ogromny potencjał, ale w tej edycji Pucharu Polski zabrakło im nieco szczęścia.

tab1

 

Grupa B:

Na otwarcie rywalizacji w Grupie B Transkrupka.pl Poznań po wyrównanym boku uległa KS Albatros Adampol Świdnik 0:1. Gola na wagę trzech punktów zdobył Szymon Kobiałka. Dobrze w rozgrywki weszli też zawodnicy Redaru Słupsk, którzy po dobrych zawodach pokonali Galacticos Rzeszów 2:0 po dublecie Fabiana Słowińskiego. Następnie na murawie ponownie zameldowały się Albatrosy ze Świdnika, a ich rywalem był Chemik Bemowo. Warszawianie doskonale skorzystali z atutu „własnego” boiska i wygrali 1:3 po trafieniach Damiana Świerblewskiego, Mateusza Kinasta i Piotra Krajewskiego. Dla pokonanych trafił ponownie Kobiałka. Redar Słupsk po zwycięstwie na inaugurację nie zamierzał się zatrzymywać. Tym razem historia powtórzyła się. Znowu Słupszczanie wygrali 0:2 (tym razem z Transkrupka.pl Poznań), ponownie dwa razy na listę strzelców wpisał się Słowiński. Jeszcze lepiej spisali się Chemicy z Bemowa, którzy rozbili Galacticos 8:1. Chociaż sytuacja Rzeszowian już wtedy była niezwykle trudna, to na pocieszenie zdobyli honorowe trafienie autorstwa Łukasza Baska. Skoro trzy oczka powędrowały do CB, piłka była wtedy po stronie Redaru. Drużyna w pomarańczowych trykotach popisała się niezwykłą powtarzalnością, triumfując trzeci raz z rzędu 2:0. Tym razem z KS Albatrosem Adampol ze Świdnika. Po raz kolejny Słowiński wpisał się do protokołu, drogę do siatki odnalazł też Michał Szałek. Następnie na placu pojawili się Transkrupka.pl, a naprzeciw nim stanęli Chemicy. I po wyjątkowo obfitym w emocję widowisku obie drużyny podzieliły się punktami (3:3). Poznaniacy pokazali się tu z naprawdę dobrej strony (szczególnie Kacper Sworacki), ale w tym starciu, jak i w całej fazie grupowej, mieli sporo pecha. Toteż stracili bezpowrotnie szanse na awans. Niemniej w swojej ostatniej grze przekonująco wygrali z Galacticos Rzeszów 8:0, a wspomniany wcześniej Sworacki znowu zaimponował formą. Wcześniej Rzeszowianie także zanotowali wysoką porażkę, nawet jeszcze bardziej bolesną, bo 10:0 z zespołem ze Świdnika. To był prawdziwy popis Szymona Kobiałki, który aż pięciokrotnie pokonywał golkipera oponentów. Niestety dla Albatrosów było to zakończenie zmagań w Pucharze Polski. Drużyna Adampolu finalnie zajęła trzecią lokatę. W konfrontacji o pierwszą pozycję Chemik Bemowo okazał się minimalnie lepszy od Słupska (3:2) i to team w zielonych strojach wygrał Grupę B.

 

tab2

 

Grupa C:

Nie zabrakło emocji też w Grupie C. Na otwarcie zmagań obejrzeliśmy w akcji Druk Pingwinek Rzeszów i Team Reiss Konin. Tutaj o wygranej Rzeszowian zadecydowała skuteczność braci Pawła i Piotra Rejchelów, którzy zanotowali po jednym trafieniu. A że defensywa Pingiwnka zachowała czyste konto, to finalnie było 2:0. W drugiej grupowej potyczce spotkali się Ankier Niedrzwica oraz Pal-Rob Płońsk. I tutaj obie strony stworzyły naprawdę zacięty bój, który zakończył się minimalną wygraną ekipy z lubelskiego OAKP 2:1 po golach Krzysztofa Żarnowskiego i Krzysztofa Wierzchowskiego (dla Pal-Robu odpowiedział Bartosz Gołaszewski). Następnie szansę na rehabilitację miał Team Reiss z Konina, ale jak się okazało Rada Dzielnicy Ujeścisko-Łostowice Gdańsk była lepsza 0:2 (na listę strzelców wpisywali się Kacper Wrzask i Łukasz Boroń). W pierwszym spotkaniu Pingwinek nie stracił bramki, podobnie stało się też w konfrontacji z Ankierem. Tylko tutaj padł jedyny w turnieju Pucharu Polski remis 0:0. Co prawda obie strony miały swoje okazje na zwycięstwo, ale doskonale spisywali się między słupkami obaj golkiperzy, co też miało swoje odzwierciedlenie w rezultacie. Mnóstwo emocji przyniosła rywalizacja RD U-Ł G z Pal-Robem. Można śmiało stwierdzić, uprzedzając nieco chronologię wydarzeń, że był to bój o awans. Zawodnicy z Gdańska jednak przegrali 2:3. Bohaterem Płońszczan okazał się Łukasz Zalewski, który ustrzelił dublet. Potem na murawie pojawił się Ankier i widać było, że Lublinian mocno podrażniła strata punktów w poprzednim meczu. Tym razem AN triumfował wyraźnie, bo 5:1 z Team Reiss, pozbawiając Koninian nadziei na wejście do fazy pucharowej. Tych nie stracili Gdańszczanie. Rada Dzielnicy Ujeścisko-Łostowice po kapitalnym występie ograła Druk Pingwinek 0:3 po uderzeniach Łukasza Boronia, Patryka Gabrukiewicza i Krzysztofa Bentkowskiego. Równie ważne, co wymęczone zwycięstwo zanotował Pal-Rob Płońsk. P-RP po raz kolejny uzyskał rezultat 2:3, tym razem z grającymi już tylko o honor Team Reiss Konin. Niestety dla drużyny z Wielkopolski zakończyło się to czwartą porażką, ale strzelec dwóch bramek Damian Tylak pokazał się z naprawdę dobrej strony. RD U-Ł G musieli pokonać Ankier, żeby marzyć o awansie. Tak się jednak nie stało, gdyż finalnie przegrali po bardzo wyrównanej walce 0:1. Zespół złożony z piłkarzy z Niedrzwicy i Lublina wytrzymał presję i po golu Łukasza Mietlickiego wywalczył sobie pierwszą pozycję w Grupie C. Drugą, premiowaną awansem lokatę zajął Pal-Rob Płońsk. Team w złotych trykotach na zwieńczenie zmagań grupowych rozbił Druk Pingwinek Rzeszów 8:3 i kapitalnym stylu zameldował się w ćwierćfinale.

 

tab3

 

Grupa D:

W Grupie D rywalizacja o ćwierćfinały była niezwykle zacięta do samego końca. Jednak zaczęło od gładkiej wygranej Sancho Panza Wrocław z Contrą Warszawa 3:0. Dwa gole zdobył Jakub Pelwecki, poprawił Andrzej Kosior i trzy punkty znalazły się na koncie Wrocławian. Zwycięstwo na inaugurację zanotował też SPX Flow Bydgoszcz. Zespół z województwa Kujawsko-Pomorskiego poradził sobie z Sezonowcami Lublin (3:1). Co prawda Lublinianie trafili do siatki za sprawą Dawida Jędrucha, ale SPX odpowiedział uderzeniami Łukasza Burkiewicza, Daniela Kortasa i Mateusza Zbiranka. Następnie obejrzeliśmy bardzo emocjonującą konfrontację Contry z Kormedem Lubaczów. Obie strony podzieliły się punktami. Dla teamu z warszawskiej Woli bramki zdobyli Rafał Osiński i Krzysztof Wierzchoń, dla reprezentantów Podkarpacia zaś Marcin Brogowski i Artur Hass. Zakończyło się zatem na 2:2. W starciu ekip, które zaczęły turniej od triumfu, czyli Sancho Panza i SPX Flow, lepsi o włos okazali się ci drudzy. Bydgoszczanie pokonali Wrocławian 1:2 i zrobili ważny krok do awansu z grupy. Po remisie na starcie Kormed Lubaczów szybko wkroczył na zwycięską ścieżkę, rozbijając Sezonowców z Lublina4:0. Na co efektownie odpowiedział lider SPX Flow. Po popisowym występie Łukasza Burkiewicza brygada w złotych trykotach ograła Contrę 4:2. Potem w potyczce, która mogła przesądzić o wejściu do fazy pucharowej, spotkali się Sancho Panza Wrocław i Kormed Lubaczów. I tutaj nie obejrzeliśmy rozstrzygnięcia, ponieważ ostatecznie było 1:1 (Eryk Klimczak dla SPW, Paweł Hass dla KL). Mimo czerwonej kartki dla strzelca jedynej bramki dla Lubaczowian, Kormed nie dał się pokonać. Co było niezwykle istotne, bo nadal pozostawali w grze. Później na boisku pojawili się pewni już pożegnania z turniejem Contra Warszawa i Sezonowcy Lublin. Lublinianie zdobyli honorowe oczko (2:2) i mieli jeszcze okazję, by powiększyć dorobek. Dla Warszawiaków zaś była to ostatnia rywalizacja w ramach Pucharu Polski. Sancho Panza Wrocław, by marzyć o ćwierćfinałowych zmaganiach, musieli liczyć na porażkę Kormedu z pewnymi pierwszej pozycji SPX Flow Bydgoszcz. Jednak tak się nie stało. Brygada z Lubaczowa zaprezentowała się kapitalnie, pokonując lidera 4:2 po hattricku Michała Korzeniowskiego. Dzięki temu Kormed zapewnił sobie drugą lokatę. Trzeci był wspomniany Sancho Panza. Wrocławianie na osłodę po koncertowej grze Jakuba Pelweckiego rozbili Sezonowców Lublin 2:6, lecz mimo tej okazałej victorii musieli wrócić do domów.

tab4

 

Ćwierćfinały:

In-Plus Pojemna Halina Warszawa - Pal-Rob Płońsk 4:1 W ćwierćfinałowej potyczce pomiędzy In-Plusem Pojemną Haliną i Pal-Rob Płońskiem Warszawiacy pokazali klasę. Strzelanie rozpoczął Przemek Kępiński, potem poprawił świetnym strzałem z dystansu bramkarz Kuba Wójcik, następnie kolejnego gola zdobył Jakub Nahorny. Dzieło zniszczenia zwieńczył zaś Tomek Żebrowski. Płońszczanie odpowiedzieli tylko jednym, ale za to bardzo ładnym trafieniem Adama Popisa. Chemik Bemowo Warszawa - Kormed Lubaczów 2:2 (2:3 k.) W rywalizacji Chemika Bemowo z Kordmedem Lubaczów wynik otworzył Paweł Hass dla ekipy z Podkarpacia. Potem jednak dwa szybkie ciosy zadali Chemicy za sprawą Mateusza Kinasta i Rafała Barzyca, dla którego było to już ósme trafienie w tym turnieju. Wydawało się, że Chemik dowiezie zwycięstwo, ale w ostatniej akcji meczu wyrównał Jakub Szczybyło i było 2:2. O grze w półfinale miał zadecydować konkurs jedenastek. Tutaj kluczem do sukcesu okazała się postawa bramkarza z Lubaczowa, Bartosza Szczybyło, który „wyjął” jednego karnego, dając swojej ekipie awans. Pisanica Ełk - Ankier Niedrzwica Lublin 1:2 Niezwykle wyrównany przebieg miał ćwierćfinał między Pisanicą Ełk i Ankierem Niedrzwica Lublin. Pierwsi skutecznie zaatakowali Lublinianie, wychodząc na prowadzenie 0:1 po przytomnym uderzeniu Piotra Barana. Lecz w barwach Ełczan grał prezentujący się świetnie na tym turnieju Arkadiusz Radomski i to on doprowadził do remisu. Finalnie jednak ostatnie słowo należało do Ankiera. A konkretnie do Krzysztofa Wierzchowskiego. Wierzchowski bramką na 1:2 dał swojej drużyny awans do czołowej czwórki.

Redar Słupsk - SPX Flow Bydgoszcz 4:1 Końcowy wynik czwartego ćwierćfinału (4:1) pomiędzy Redarem Słupsk i SPX Flow Bydgoszcz mógł być nieco mylący. Słupszczanie zaprezentowali się tutaj znakomicie w defensywie i wyprowadzali zabójcze kontrataki, ale to zespół z Bydgoszczy dominował na placu. Niestety dla nich w futbolu nie liczą się wartości artystyczne, a najważniejsza jest skuteczność. W tym aspekcie fenomenalnie spisał się Redar, który zdobył cztery gole. Do siatki trafiali Michał Szałek, Marcel Staniszewski, Andrzej Łyszak i Krzysztof Kozłowski, ale to bramkarz Mariusz Surowiec był najlepszy na murawie. Dał się pokonać tylko raz po uderzeniu Mateusza Zbiranka. Stąd też zakończyło się na 4:1 dla Słupska.

 

Półfinały:

In-Plus Pojemna Halina Warszawa - Kormed Lubaczów 3:0 In-Plus Pojemna Halina rywalizację z Kormedem Lubaczów zaczęli od szybkiego ciosu zadanego przez Przemka Kępińskiego. Potem Warszawiacy mądrze się bronili. W końcówce meczu rywale otrzymali karę minutową, co skrzętnie wykorzystał In-Plus. A konkretniej Jan Skotnicki. Po chwili poprawił Karol Szeliga i Pojemna Halina zameldowała się w wielkim finale. Zaś Kormed Lubaczów doznał pierwszej porażki w turnieju i czekało go jeszcze spotkanie o brązowy medal.

Ankier Niedrzwica Lublin - Redar Słupsk 1:0

Drugi półfinał pomiędzy Ankierem Niedrzwica Lublin i Redarem Słupsk był niezwykle zacięty. Bardzo długo utrzymywał się wynik remisowy, ale po mniej więcej kwadransie Ankier skutecznie zaatakował. Mariusz Surowiec, bramkarz ze Słupska, popisał się fenomenalną interwencją, ale przy dobitce Krzysztofa Żarnowskiego był już bez szans. Po chwili Redar miał swoją okazję na wyrównanie, ale jeden z ich zawodników trafił w słupek. Mimo ambitnej postawy Słupszczan, Lublinianie utrzymali skromne 1:0 i awansowali do wielkiego finału.

 

Mecz o 3. miejsce:

Redar Słupsk – Kormed Lubaczów 2:2 (k. 1:2)

Zarówno Redar Słupsk, jak i Kormed Lubaczów do małego finału podeszli niezwykle poważnie i obejrzeliśmy tu kapitalne widowisko, które miało swoją historię. Lepiej zaczęli Słupszczanie, którzy po bramkarz Michała Szałka i Fabiana Słowińskiego (który z siedmioma golami znalazł się w czołówce najlepszych snajperów turnieju) prowadzili 2:0. Lecz Kormed w czasie Pucharu Polski pokazał, że to drużyna z charakterem. Zespół z Podkarpacia rzucił się do odrabiania strat i dopiął swego. Wszystko to za sprawą Pawła Hassa, który w przeciągu minuty dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców i było 2:2. Wynik ten utrzymał się do końca i o brązowych medalach zadecydowały karne. W tych obejrzeliśmy pojedynek najlepszych bramkarzy sobotnich zmagań, czyli Mariusza Surowca i Bartosza Szczybyło. Lepszy okazał się ten drugi i dzięki jego interwencjom Kormed pokonał Redar w konkursie jedenastek 1:2. I dlatego brązowe medale powędrowały w ich ręce! Gratulacje! Brawa należą się też pokonanym, którzy przez cały dzień rywalizacji pokazywali niezwykłą piłkarską jakość.

 

Finał:

In-Plus Pojemna Halina – Ankier Niedrzwica Lublin 4:2

W meczu o pierwsze miejsce In-Plus Pojemna Halina zmierzyła się z Ankierem Niedrzwica Lublin i trzeba przyznać, że to była potyczka godna wielkiego finału. Zaczęło się doskonale dla Warszawiaków, którzy wyszli na prowadzenie po sprytnym strzale Bartłomieja Świniarskiego. Po chwili z bliska poprawił Jakub Nahorny i wydawało się, że będzie to kolejne, komfortowe spotkanie dla Pojemnej Haliny. Nic bardziej mylnego. Ankier zmienił taktykę, zaczął grać z wysuniętym bramkarzem, co szybko przyniosło rezultaty w postaci pięknego trafienia wolejem na 2:1 w wykonaniu kapitana, Pawła Bielaka. Lublinianie zaatakowali jeszcze mocniej, zamknęli przeciwników w piłkarskim zamku, lecz w końcu popełnili błąd przy rozegraniu, który skrzętnie wykorzystał Nahorny. Nie był to jednak koniec emocji, gdyż Piotr Baran zmniejszył straty na 3:2. Jednak ostatnie słowo należało do Bartka Świniarskiego. Ten zawodnik po raz kolejny wykazał się boiskowym cwaniactwem, czym ustalił wynik finału 4:2. Po tym arbitrzy zagwizdali po raz ostatni i tytuł powędrował do In-Plus Pojemnej Haliny. Czapki z głów przed Warszawskim zespołem, gdyż naprawdę pokazał wielkie umiejętności. Oklaski należą się też dla Ankieru Niedrzwica Lublin, którzy postawili naprawdę trudne warunki triumfatorom Pucharu Polski SuperLigi6.

 

W tym naprawdę niesamowitym turnieju, musieliśmy też wybrać głównych bohaterów. MVP turnieju został rewelacyjny tego dnia Bartłomiej Świniarski. Ten zawodnik był nie tylko sercem, ale i mózgiem In-Plusu. Kluczową postacią był też jego kolega z zespołu Jakub Nahorny, który zdobył Koronę Króla Strzelców z dorobkiem dziewięciu goli. A Najlepszym Bramkarzem Pucharu Polski został Bartosz Szczybyło, absolutnie fenomenalny golkiper z Lubaczowa.

 

Serdecznie gratulujemy nagrodzonym, ale też chcieliśmy podziękować absolutnie wszystkim uczestnikom Pucharu Polski SuperLigi6. Każdemu pojedynczemu zawodnikowi, jak i całym drużynom. Tego dnia stworzyliście turniej z prawdziwego zdarzenia. I za to Wam dziękujemy i mamy nadzieję, że to nie jest nasza ostatnia wspólna przygoda na zielonej murawie. I oddzielnie chcieliśmy podziękować trzem drużynom z Ligi Bemowskiej. Reprezentowaliście nas wszystkich i, jak widać, nie zawiedliście i pokazaliście, że nasza liga może z powodzeniem mierzyć się z czołowymi ekipami w kraju. Brawo!

 

 

Oświadczenie

Za nami pierwsze, historyczne finaly Mistrzostw i Pucharu Polski Superliga6. Na wstępie, chcielibyśmy podziękować wszystkim uczestnikom i kibicom za stworzenie fantastycznej atmosfery wielkiego, piłkarskiego święta. Chcemy także odnieść się do kontrowersji jakie przyniosły tegoroczne finały i wyrazić nasze stanowisko w tej sprawie.

W niedzielę, w trakcie Mistrzostw Polski, wszystkie wyniki w fazie grupowej drużyny In-Plus Pojemna Halina w związku ze złożonym na piśmie protestem drużyny Tecza Rzeszów dotyczącym przekroczenia limitu zawodników występujących na poziomie Ekstraklasy Futsalu, 1. Ligi Futsalu, 3. Ligi Piłki nożnej PZPN oraz lig wyższych, którzy rozegrali oficjalny mecz w danej klasie lub znaleźli się w protokole meczowym w meczu danej klasy w sezonie 2020/2021 (pkt. II, podpunkt d), zostały zweryfikowane na walkower dla drużyn przeciwnych.

Wszyscy kapitanowie i kierownicy drużyn otrzymali przed startem turnieju maila z Regulaminem zawodów. Jego nieznajomość nie zwalnia z jego przestrzegania, a Regulamin jest równy dla wszystkich. W tej sytuacji, działając w zgodzie z Regulaminem nie mogliśmy podjąć innej decyzji, jednocześnie ubolewając, że kwestie tytułu nie mogły rozstrzygnąć się w 100% na zielonej murawie. Jednocześnie informujemy, że sobotni tytuł zdobywcy Pucharu Polski i wejściówkę na międzynarodowy turniej EuroCup 2021 w Riccione wygrała drużyna In-Plus Pojemna Halina i nie zamierzamy weryfikować wyniku tych zawodów. Zgodnie z Regulaminem pkt VI, podpunkt a) “Wszelkie protesty dotyczące tożsamości zawodników, wydarzeń związanych z grą może wnosić tylko i wyłącznie kapitan/ kierownik drużyny w formie pisemnej w trakcie trwania Finałów.”

Jednocześnie jednak chcąc usatysfakcjonować możliwie wszystkie strony informujemy, że finalista sobotniego Pucharu Polski, Ankier Niedrzwica, również otrzyma przepustkę na turniej finałowy EuroCup, w zalezności od dostępności miejsc dla naszej, polskiej Federacji, w bieżącym lub kolejnym roku kalendarzowym.

Tegoroczne finały były dla nas ogromnym doświadczeniem i z pewnością wyciągniemy z nich wnioski, by przeszłoroczne finały doprowadzić do jeszcze większej perfekcji. Jednocześnie, podkreślając, że zależy nam na rozwoju dyscypliny sportowej w Polsce, jaką jest piłka w wydaniu sześcioosobowym, czyli minifutbolu, będziemy dążyć w kolejnych latach do zniesienia limitów zawodników zrzeszonych, by uniknąć temu podobnych kontrowersji w przyszłości i by każdy kto ma na to ochotę, mógł uczestniczyć w naszych zawodach. Wierzymy głęboko, że piłka powinna nas łączyć, a nie dzielić, bo ostatecznie wszyscy #robimytozpasji

Z poważaniem,

Michał Burzyński

Prezes Polskiej Federacji Minifutbolu.

Sponsor techniczny
Sponsorzy
Partnerzy