LGB
2018 Trzecia Liga Halowa
Kolejka 8
4
vs
1
Virtualne Ń
niedziela, 25 luty 2018 • 15:30

Skład

LGB Virtualne Ń

Wydarzenia

images/com_joomleague/database/events/soccer/i_goal.pngBramki
Mariusz Janiszewski (1)
Robert Jankowski (2)
Jacek Wróblewski (1)
Tomasz Łapiński (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_assist.pngAsysty
Robert Jankowski (1)
Arkadiusz Karwat (1)
Jakub Pawlak (1)
Piotr Krzemień (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_mvp.pngMVP
Robert Jankowski (1)

 Podsumowanie

Po serii efektownych zwycięstw faworytem tego meczu była ekipa LGB, która już teraz przez wielu sympatyków uznawana jest za jednego z głównych kandydatów do awansu. Drużyna Virtualne Ń z kolei przystąpiła do tego spotkania osłabiona brakiem swojej największej gwiazdy Szymona Kolasy. Starcie od początku było zacięte. Nieco lepiej jednak prezentował się zespół Kacpra Józefowicza, który szybko wyszedł na prowadzenie. Po zagraniu Arkadiusza Karwata boiskowym sprytem wykazał się Robert Jankowski i już po chwili kibice mogli zobaczyć charakterystyczną cieszynkę w wykonaniu popularnego Maratona. Goście jednak nie zamierzali się poddawać. Rzucili się do ataku, a błędy zaczęli popełniać gospodarze. Na szczęście dla nich oponenci nie potrafili wykorzystać ich braków w komunikacji i nieporozumień w rozegraniu piłki. Po kilku nerwowych momentach ekipa LGB opanowała sytuację i zadała kolejny cios. Po świetnym zagraniu najlepszego na placu Jankowskiego snajperskim instynktem wykazał się Mariusz Janiszewski i wynikiem 2:0 zakończyła się pierwsza połowa. I o ile do przerwy mieliśmy na boisku mnóstwo walki, tak w drugiej odsłonie obie ekipy dały z siebie jeszcze więcej. Goście starali się złapać kontakt, dobrze prezentowali się Tomasz Łapiński z Piotrem Krzemieniem, ale mieli pecha, bo najpierw interwencją kolejki popisał się Konrad Damski, a potem jego wyczyn poprawił czołowy obrońca ligi, Józefowicz. Chwilę potem przebojową akcję wykonał Kuba Pawlak, a wykończył ją efektownym strzałem piętą wspomniany wcześniej Maraton i widmo wygranej stawało się coraz bardziej wyraźne dla gospodarzy. Virtualnych stać było na jedną bramkę, ale zaraz po tym wynik ustalił Jacek Wróblewski. I choć rezultat może na to nie wskazywać, ale LGB ciężko musiało zapracować na tę wygraną. Tytaniczny wysiłek zaprezentował wszędobylski Karwat (cichy bohater tego widowiska), harował jak wół charyzmatyczny Marek Pataj, a reszta ekipy też włożyła w to spotkanie moc energii. Popularny Wilczy i jego wataha są już tylko o krok od awansu. Wszystko rozstrzygnie się za tydzień w szlagierowo zapowiadającym się starciu z Bad Boys Zielonki. Z kolei Virtualne Ń, mimo tego, że zaprezentowali się nieźle w tym spotkaniu, musi szukać punktów w następnej kolejce.