FC Warsaw United
Jesień 2018 Druga Liga
Kolejka 9
4
vs
1
SSIJ
niedziela, 11 listopad 2018 • 08:00

Skład

FC Warsaw United SSIJ

Wydarzenia

images/com_joomleague/database/events/soccer/i_goal.pngBramki
Marek Kortała (1)
Eryk Mrycha (1)
Karol Szafirowski (1)
Kamil Wdowiarski (1)
Jan Śmigielski (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_assist.pngAsysty
Olaf Jasiński (2)
Marek Kortała (1)
Filip Pszczółkowski (1)
Sebastian Rzepka (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_mvp.pngMVP
Olaf Jasiński (1)

 Podsumowanie

W coraz lepszej dyspozycji byli ostatnio zawodnicy FC Warsaw United, z kolei SSIJ przeżywali ostatnio mały kryzys formy, ale finalnie udało im się utrzymać w lidze. Mecz między tymi drużynami mógł być zatem rozegrany z dużą dozą komfortu psychicznego z obu stron. Spotkanie to lepiej zaczęło się dla nominalnych gospodarzy i to oni od pierwszego gwizdka zaczęli przejmować inicjatywę. Czego efektem były dwie bramki zdobyte w pierwszej połowie. Najpierw po podaniu Olafa Jasińskiego ładnym strzałem w samo okienko popisał się Kamil Wdowiarski. A następna bramka też była rzadkiej urody, gdyż po zagraniu Filipa Pszczółkowskiego gola piętą zdobył Eryk Myrcha. Do przerwy, mimo kilku jeszcze szans FC WU, wynik się nie zmienił. Po zmianie stron obraz gry za bardzo się nie zmienił. Gospodarze wciąż dominowali, w jednej akcji nawet dwa razy trafili w słupek, ale w końcu udało im się podwyższyć prowadzenie. Marek Kortała wypatrzył Karola Szafirowskiego, a ten strzałem z dystansu nie dał szans bramkarzowi gości. W odpowiedzi SSIJ przeprowadzili w końcu groźną akcję w duecie Damian Metryka – Jan Śmigielski, ale finalnie piłka nie znalazła drogi do siatki. Ich rywale zrewanżowali się czwartą bramką. Jasiński z Kortałą rozklepali obronę przeciwnika i ten drugi podwyższył wynik meczu na 4:1. Gościom udało się jednak zdobyć gola kontaktowego. Sebastian Rzepka podał do Śmigielskiego, a ten ustalił wynik meczu na 4:1. FC Warsaw United rozegrało dobry mecz i zasłużenie zgarnęło trzy punkty. Z kolei w grze SSIJ było za dużo niedokładności i niefrasobliwości w obronie, stąd też porażka nikogo nie mogła dziwić.