Bad Boys Zielonki
2018 Trzecia Liga Halowa
Kolejka 9
1
vs
3
LGB
niedziela, 4 marzec 2018 • 17:10

Skład

Bad Boys Zielonki LGB

Wydarzenia

images/com_joomleague/database/events/soccer/i_goal.pngBramki
Paweł Szczepaniak (1)
Robert Jankowski (2)
Jakub Pawlak (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_assist.pngAsysty
Kamil Mikulski (1)
Jakub Pawlak (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_mvp.pngMVP
Robert Jankowski (1)

 Podsumowanie

Na to spotkanie ostrzyli sobie zęby nie tylko kibice obu drużyn, ale też postronni obserwatorzy. W meczu, który miał decydować o pierwszym miejscu w tabeli, mierzyli się ze sobą Bad Boys Zielonki i będący ostatnio w fenomenalnej dyspozycji LGB. Ci drudzy mieli na to starcie jeden plan - zwycięstwo - bo tylko trzy punkty dawały im mistrzowski tytuł. I natychmiast ten plan zaczęli wdrażać w życie. Od pierwszych sekund tego widowiska dosłownie rzucili się na przeciwników, nie dając im żadnego wytchnienia. Ogromny pressing stosowany na całej długości i szerokości boiska, nieustanna walka i duża ofiarność - to były cechy drużyny Kacpra Józefowicza. Z takim podejściem rezultaty musiały przyjść szybko. I rzeczywiście, na początku meczu dużym sprytem wykazał się Robert Jankowski i z bliska pokonał bramkarza gospodarzy. Kilka momentów później zawodnik ten, znany z tego, że zawsze na boisku szuka lepiej ustawionego partnera, zaskoczył wszystkich - zamiast podać, oddał strzał i podwyższył wynik na 0:2. Tak też skończyła się pierwsza połowa. W drugiej odsłonie goście kontynuowali swoją grę i gdy na 0-3 strzelił niezawodny Jakub Pawlak, nieznający realiów ligi bemowskiej fan mógły pomyśleć, że już jest po meczu. Gdy jednak grasz z drużyną, która w swoim składzie ma  takich zawodników jak Kamil Janasz, Paweł Szczepaniak czy Kamil Mikulski, to nawet prowadzenie trzema bramkami nie daje Ci gwarancji na ostateczny sukces. Co potwierdzili Bad Boysi, bo już po chwili zdołali uzyskać kontaktowe trafienie. Końcówka meczu to już była walka niemal na śmierć i życie. Ale tego dnia LGB było zdeterminowane jak nigdy, by osiągnąć największy w swojej długiej i pełnej wzruszeń historii, że już nie dało sobie odebrać upragnionego mistrzowskiego wazonu. Wielkie brama dla ekipy popularnego Wilczego za wspaniałą walkę i zasłużone trofeum, ale ogromne oklaski też dla gospodarzy, którzy wraz z rywalami stworzyli widowisko, które śmiało można mianować meczem sezonu.