Moszna Squad
Jesień 2017 Pierwsza Liga
Kolejka 8 - mecze dod. 1
2
vs
1
Chemik Bemowo
niedziela, 5 listopad 2017 • 13:00

Skład

Moszna Squad Chemik Bemowo

Wydarzenia

images/com_joomleague/database/events/soccer/i_goal.pngBramki
Maciej Latosiewicz (1)
Kamil Sowa (1)
Piotr Urbański (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_assist.pngAsysty
Maciej Baranowski (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_yellow.pngŻółte kartki
Maciej Nockowski (1)
Maciej Baranowski (1)
images/com_joomleague/database/events/soccer/i_mvp.pngMVP
Maciej Latosiewicz (1)

 Podsumowanie

Pojedynki Moszna Squadu z Chemikiem Bemowo już na stałe zapisały się jako klasyki Ligi Bemowskiej. Jedni i drudzy są utytułowani, jednych i drugich nie trzeba na to spotkanie specjalnie mobilizować. Tym razem, zdecydowanym faworytem tego spokania był Chemik, który w lidze prowadził bez porażki, a na boisku stawił się w szerokim, mocnym zestawieniu. Wciąż aktualny mistrz ma z kolei szpital w drużynie i na to spotkanie skompletował skromne, siedmioosobowe zestawienie. Od pierwszych minut, znacznie więcej przy piłce utrzymywała się ekipa Adriana Bery, ale Moszna starała się odgryzać groźnymi kontratakami. Gdy wydawało się, że bramek do przerwy nie uświadczymy, typowego gola "do szatni" strzelił aktywny Piotr Urbański. Wydawało się, że w drugiej połowie grająca bez zmian ekipa Pawła Maula nie wytrzyma wysokiego tempa narzuconego przez rywali, ale niespodziwanie udało się jej doprowadzić do wyrównania. Piłkę w środku pola odebrał Kamil Sowa, pociągnął z nią kilka metrów, po czym huknął po ziemi zaskakując Damiana Marcińczaka. Dalej, obraz gry nie uległ zmianie. Chemik więcej utrzymywał się się przy piłce, ale nie mogąc przebić się przez głęboką defensywę Moszny, próbował strzałów z  dystansu. MS z kolei, co i raz próbowali kąsać rywali kontratatkami. I podobnie, jak w pierwszej połowie. Kiedy wydawało się, że obie ekipy będą musiały zadowolić się podziałem punktów, w ostatniej akcji meczu błąd wyróżniającego się w tym sezonie Macieja Baranowskiego wykorzystał Maciej Latosiewicz, który nie dał się dogonić przez kilkadziesiąt metrów i w sytuacji sam na sam z bramkarzem zachował zimną krew, zapewniając swoim kolegom komplet punktów. Reasumując, po dobrym, ciekawym spotkaniu pełną pulę zgarnęła Moszna i awansowała na najniższy stopień podium. Chemik wyrobił sobie wcześniej bezpieczną przewagę i mimo porażki, zachował fotel lidera.