Podsumowanie sezonu Wiosna 2019 - I liga siódemek

Wiosenne podsumowania zakończymy Pierwszą Ligą Siódemek. W tym sezonie, podobnie jak jesienią, kwestia tytułu rozstrzygnęła się między Chemikiem Bemowo, a Gladiatorami. Tak jak poprzednio, na mistrza musieliśmy poczekać do ostatniej kolejki, do bezpośredniego starcia obydwu drużyn. Nie zabrakło dramaturgii, gdyż zawodnicy w fioletowych trykotach na kilka minut przed końcem mieli wynik dający im złoto, ale po fantastycznym finiszu puchar powędrował w ręce ekipy Adriana Bery. Na trzecim miejscu zaś, zameldował się odrodzony Zjazd. Wszystkim medalistom serdecznie gratulujemy i zapraszamy na podsumowanie wiosennych zmagań w Pierwszej Lidze Siódemek!

Jak wspomnieliśmy na starcie, mistrzowski wazon trafił do Chemika Bemowo. Dla drużyny występującej w zielonych trykotach było to trzecie z rzędu złoto na naszych boiskach (przypominamy, że triumfowali też jesienią i zimą), ale tym razem było zdecydowanie najtrudniej. Dość powiedzieć, że na sześć minut przed końcem ostatniego starcia w sezonie to ich główny konkurent, Gladiatorzy, miał korzystny rezultat. Zanim jednak do tego doszło, Chemicy od początku rozgrywek pewnie rozbijali kolejnych rywali, notując osiem kompletów punktów z rzędu. Po drodze, efektowanie pokonali AnonyMMous 10:1 w klasyku Ligi Bemowskiej, dwukrotnie okazywali się lepsi od późniejszego brązowego medalisty Zjazdu (4:0 i 4:1) i chyba najwięcej problemów sprawił im Moszna Squad (wygrane 4:2 i 6:4). Wszystko miało się rozstrzygnąć na finiszu wiosennych zmagań, gdy w meczu o mistrzostwo mieli zmierzyć się z Gladiatorami, którzy również mieli na koncie same zwycięstwa, lecz byli w o tyle lepszej sytuacji, że bilans bramkowy przemawiał na ich korzyść. A to sprawiło, że do złota wystarczał im remis. Cóż to był za piłkarski spektakl! Ekipa Adriana Bery prowadziła już 3:1, ale ich oponenci nie dość, że doprowadzili do stanu 3:3, to mieli jeszcze swoje szanse na wyjście na prowadzenie. Nie wykorzystali ich, za to Chemik wykazał się, boiskowym pragmatyzmem, zimną krwią i w samej końcówce tego widowiska zadał dwa, decydujące o mistrzostwie ciosy. Głównymi architektami tego osiągnięcia byli z pewnością wybrany przez nas Najlepszym Piłkarzem Pierwszej Ligi, Piotr Grabowski,  obrońca Maciej Baranowski rozgrywający Piotr Dzisiów, Piotr Urbański czy też golkiper Norbert Margas. Ale siłą Chemika jest przede wszystkim szeroka i wyrównana kadra, w której każdy stanowi wartość dodaną i może błysnąć w odpowiednim momencie. To przede wszystkim kolektyw, dlatego dla całej rodziny Chemika Bemowo, który w tym sezonie obchodzi swoje dziesięciolecie, należą się ogromne brawa!

Po raz drugi bliscy tytułu byli Gladiatorzy. Tak naprawdę, o czym pisaliśmy w poprzednim akapicie, zabrakło kilku minut w ostatnim, decydującym meczu z Chemikiem Bemowo. Możemy gdybać, co by się stało, gdyby we wspomnianym spotkaniu wykorzystali swoje szanse przy 3:3, czy wpłynęłoby to na losy mistrzostwa, ale trzeba ich docenić za kolejne wspaniałe rozgrywki w ich wykonaniu. Osiem zwycięstw z rzędu, wszystkie pewne, nie pozostawiające rywalom złudzeń (jak w starciu ze Zjazdem zakończonym 11:0, dwukrotnym rozbiciu Moszna Squadu 5:0 i 6:1 czy też ograniu AnonyMMous 6:1). Dodatkowo najmniej straconych goli w stawce, bo ledwie 10, co było zasługą m.in. Najlepszego Obrońcy Sezonu Karol Truszczyńskiego i Bramkarza Nr. 1 w Pierwszej Lidze Kamila Jagiełły. Do tego najskuteczniejsza ofensywa (54 trafienia w całej wiosennej kampanii) kierowana przez drugiego najskuteczniejszego snajpera na pierwszym froncie Pawła Pająka. Świetną pracę też wykonał na boisku Michał Dryński, który z 9 ostatnimi podaniami wygrał klasyfikację asystentów. Jak widać, było bardzo dobrze nie tylko pod kątem zespołowym, ale też indywidualnym i po tak wyrównanym, pasjonującym pościgu dwójki godnych siebie przeciwników żałujemy, że nie możemy za tę minioną już wiosnę dać dwóch kompletów złotych medali.

Wprawdzie dystans do czołowej dwójki był spory, ale trzecie miejsce na podium uzupełnił odrodzony Zjazd. Ekipa Tomka Drzała wiosnę zaczęła mocnym uderzeniem, pokonując AnonyMMous 4:2, później co prawda ulegli Gladiatorom, ale w następnej serii gier ograli walczące o utrzymanie Old United aż 8:0, by w kolejnym meczu wysoko przegrać z późniejszym spadkowiczem, Zieloną Polaną. Co tylko pokazało, jak nieobliczalny był to zespół. Zwłaszcza że potem dwukrotnie okazywali się lepsi od oponentów, triumfując nad Moszną 4:3 i z Sadybianką 7:3. I dzięki temu z trzeciej pozycji awansowali z do grupy mistrzowskiej. Tam musieli uznać wyższość dwójki bijącej się o złoto, ale na samej mecie rozgrywek, w „małym finale”,  po najeżonej dramaturgią batalii z Moszna Squadem wygrali 3:2 i to oni mogli się cieszyć z miejsca na „pudle”. Fundamentem tego wyniku był z pewnością Emil Piwnik, który świetnie punktował w klasyfikacji kanadyjskiej, skutecznością imponował Paweł Leszczyński, dobrze prezentowali się też Tomek Drzał i Piotr Królczak, ale cały Zjazd zasłużył na słowa uznania!

Na podium nie starczyło miejsca dla Moszna Squadu. Paweł Maul i jego świta z impetem weszli w wiosenne rozgrywki, zdobywając w pierwszych pięciu spotkaniach 12 punktów na 15 możliwych. To dawało im dobrą pozycję w walce o mistrzostwo. Świetnie zaprezentowali się zwłaszcza z Zieloną Polaną, bijąc ich 5:0, czy też w starciu z AnonyMMous zakończonym rezultatem 7:1. Potem przyszła przegrana z serii „na własne życzenie” ze Zjazdem. Następnie ograli ich Gladiatorzy, ale mimo tego MS zdołali dostać się do grupy mistrzowskiej. W tej jednak przyszły kolejne trzy porażki. Dwie z nich były z pretendentami do tytułu, ale w ostatniej kolejce mieli jeszcze szanse na brązowe krążki. Do tego potrzebna była wygrana ze Zjazdem, ale po niezwykle zaciętym spotkaniu, lepsi okazali się zawodnicy w żółtych trykotach i to oni zgarnęli medale. O „tylko” czwartym miejscu zaważyła z pewnością słaba druga połówka sezonu, ale indywidualnie możemy pochwalić Michała Szymborskiego (którego z gry w drugiej części sezonu wyautowała kontuzja), czy też wykonującego tytaniczną pracę w środku pola Eryka Stocha.

AnonyMMous, czyli zespół, który zajął piątą pozycję, miał za sobą bardzo specyficzną wiosnę. Zaczęli od planowej wygranej z Zieloną Polaną 3:1, ale potem przyszła niezrozumiała dla nikogo seria aż pięciu porażek z rzędu. Usprawiedliwieniem tak słabej postawy „Anonimowych” mogą być na pewno olbrzymie problemy kadrowe, z jakimi borykała się w tym sezonie drużyna Macieja Miękiny.  Kapitan zespołu, niemal co tydzień musiał „szyć” w składzie, a ważne ogniwa zespołu pojawiały się sporadycznie i z reguły nie wszystkie razem. Zaważyło to na tym, że znaleźli się w grupie spadkowej i musieli drżeć o pierwszoligowy byt. Lecz to im dało motywacyjnego kopa i potem już zobaczyliśmy starych, dobrych „Anonimowych”. Maciej Miękina i jego ferajna w końcówce sezonu pokazali klasę, przy okazji kolekcjonując efektowne zwycięstwa z Zieloną Polaną 12:0 czy też z Sadybianką 17:6. Dało im to pewne utrzymanie i pokazało wszystkim, że jeśli tylko zbiorą się w odpowiednim składzie personalnym, to mogą ponownie być jedną z największych sił tej ligi. Mieli też w swoim gronie Karola Kubickiego, który z 18 trafieniami wygrał klasyfikację na Najskuteczniejszego Strzelca Ligi, nie zawiedli też na pewno wspomniany Miękina w bramce, czy Marcin Napierski.

Na szóstym miejscu wylądowała Sadybianka. Po całkiem przyzwoitym początku kampanii, gdzie drużyna Krzysztofa Pawlaka wygrała dwa ze swoich trzech meczów (z Old United 5:2 i AnonyMMous 5:3), zaczęły się schody. Pięć dotkliwych porażek z rzędu tego najlepszych dowodem. Kluczową przyczyną była z pewnością ogromna rotacja w składzie zespołu z Sadyby, ale też dosyć beztroskie podejście do gry w defensywie. Mimo tego zdołali utrzymać się w elicie, w przedostatniej serii gier pokonując Zieloną Polanę 5:4. Na zwieńczenie wiosennych zmagań AnonyMMous pokazali im miejsce w szeregu, gromiąc ich aż 17:6, co na finiszu dało im szóstą pozycję. Wyróżniającą się postacią Sadybianki był ich najskuteczniejszy snajper Tomasz Łokietek, z dobrej strony pokazał się też Wadym Butenko.

Ostatnie bezpiecznie miejsce zajęli Old United. Zaczniemy od tego, że ekipę Mariusza Kurczyńskiego musimy zganić i to poważnie, bo aż cztery oddane walkowery w dziesięciu meczach to naprawdę wstydliwy wynik i zrobili to ponownie, mimo zapewnień przed sezonem, że takie sytuacje nie będą już miały miejsca w przyszłości. Gdy tylko stawiali się na placu, to zazwyczaj było przyzwoicie, zwłaszcza w drugiej połówce sezonu. W tej już zagrali na miarę swoich możliwości i wygrali trzykrotnie. Z Zieloną Polaną 8:4, a później w grupie spadkowej rozbili Sadybiankę 7:1 i na sam koniec, w starciu, którego stawką było utrzymanie, znowu pokonali Zieloną Polanę, tym razem 5:1. Dzięki temu pozostali w elicie. Na duże oklaski zasłużył Raymond Ntiege, chyba najbardziej wyróżniający się zawodnik w czerwonych barwach.

Spadku nie udało się uniknąć Zielonej Polanie. Zespół w jasnoniebieskich strojach tylko dwukrotnie zdobywał komplet punktów, zwyciężając z późniejszym brązowym medalistą, Zjazdem 9:3 oraz efektownie ogrywając Sadybiankę 8:3. Lecz to było za mało, by utrzymać się na pierwszym froncie. Ekipa Mateusza Piziorskiego, po wewnętrznym konflikcie, przez zdecydowaną większość sezonu musiała sobie radzić w bardzo okrojonym składzie, bez większości kluczowych zawodników. Kluczowa była zwłaszcza ich postawa w grupie spadkowej, gdzie zanotowali komplet porażek, w tym w meczach o wszystko z Sadybianką i Old United. Ósma lokata była z pewnością poniżej ich potencjału, ale występy takich zawodników jak Mateusz Piziorski czy Kamil Iwanowicz dają nadzieję na lepsze czasy w sezonie jesiennym.

Kończąc ostatnie, wiosenne podsumowanie chcielibyśmy raz jeszcze podziękować wszystkim ekipom za udział w naszych rozgrywkach. Wiele się działo na bemowskich boiskach, nie zabrakło zmiennej pogody, od upałów po ulewne deszcze, na deficyt piłkarskich umiejętności również nie mogliśmy narzekać. Spektakularne widowiska, dużo czystej radości z gry w piłkę i wiele naprawdę pięknych bramek – to wszystko towarzyszyło nam wspólnie w minionym już sezonie. Jeszcze raz gratulujemy zwycięzcom i mamy nadzieję, że widzimy się już wkrótce na boisku!

 01

 

Tagi:

Sponsor techniczny

Sponsorzy