Podsumowanie sezonu Zima 2019 - I liga

Czas dokończyć to, co zaczęliśmy kilka tygodni temu. Tuż po zakończeniu rozgrywek publikowaliśmy podsumowania sezonu kolejnych lig, w których opisywaliśmy dokonania kolejnych zespołów w sezonie zimowym. Ruszył jednak sezon wiosenny i na publikację I ligi zabrakło czasu. Dziś nadrabiamy zaległości, bo warto nadmienić, że na najwyższym szczeblu poziom był niesamowicie wysoki i wyrównany, stąd też do ostatniej kolejki musieliśmy czekać na wyłonienie mistrza. Ten tytuł przypadł Chemikowi Bemowo, który tym samym powtórzył swój wyczyn z jesieni. Na drugim miejscu znaleźli się weterani z AnonyMMous, zaś na ostatnim stopniu podium zawitali zawodnicy Contry. Zapraszamy do lektury, bo I liga zimą mogła imponować poziomem!

Jak już wspomnieliśmy na starcie, mistrzowski tytuł powędrował w ręce Chemika Bemowo! Drużyna Adriana Bery w przekroju całych rozgrywek grała najrówniej, miała najlepszy atak (aż 62 gole) i razem z AnonyMMous mieli najszczelniejszą defensywę (jedynie 34 bramki stracone). W pierwszej części sezonu zdarzyły im się dwa potknięcia (porażka z Papadensami i remis z Moszna Squadem), ale w końcówce zimy imponowali, a kluczowym momentem był na pewno ósmy tydzień zmagań, gdzie „Chemicy” rozgrywali dwa spotkania ( w tym jedno zaległe). Oba efektownie wygrali, najpierw pokonując „Anonimowych” 9:2, później rozbijając Young Boys Legionowo 8:3, co wywindowało ich na szczyt tabeli. Zespół z Bemowa świetnie prezentował się jako kolektyw, ale w ich składzie nie brakowało indywidualności. Bardzo dobrze prezentował się w bramce Norbert Margas, Najlepszym Obrońcą ligi został nieustępliwie grający defensor Maciej Baranowski, a MVP całych rozgrywek był Piotr Grabowski. Gdy tylko obecny był na meczu, zawsze znakomicie prezentował się Bartosz Osoliński. Dzięki ich postawie, a także dzięki reszcie, bardzo równo grającego składu, mistrzowski wazon zasłużenie trafił do gabloty Chemika Bemowo, czego jeszcze raz gratulujemy!

Czapki z głów też dla AnonyMMous! Ekipa Macieja Miękiny od początku zimy prezentowała się świetnie, potrafiła ograć zespoły walczące o mistrza, jak w meczu z Contrą (8:7), czy też odprawić z kwitkiem mocne Papadensy (pokonując ich 7:2). Fundamentem ich bardzo dobrego wyniku była na pewno szczelna obrona (wraz z Chemikiem najlepsza w lidze), którą dowodził zdecydowanie Najlepszy Bramkarz Sezonu, Maciej Miękina, dobrze też prezentował się Konrad Kozłowski, a wicekrólem strzelców z 16 trafieniami został zawsze groźny pod bramką rywali, Michał Ocipka. Jednak w wypadku „Anonimowych” również możemy o całej drużynie mówić w samych superlatywach. Analizując zimowe rozgrywki można śmiało powiedzieć, że do złota zabrakło niewiele, ale równa od lat forma „AnonyMMous” robi duże wrażenie. Wielkie brawa dla nich!

Oklaski też się należą Contrze, która rzutem na taśmę zajęła ostatnie miejsce na „pudle”. Zespół Michała Raciborskiego zimę zaczął od dwóch przegranych, ale szybko pokonał mały kryzys i od tego momentu już do samego finiszu rozgrywek nie zaznał smaku porażki. Potrafił przy tym stworzyć fantastyczne widowiska jak w starciu z OMS (wygranym 6:5) albo pokonując YBL aż 5:0, nie mówiąc już o „zwycięskim” remisie 3:3 z Papadensami, który przyniósł im brązowe medale. Na indywidualne laurki na pewno zasłużył sam kapitan, czyli popularny „Misiek”, trzeci najlepszy napastnik w ligowej klasyfikacji, ale skuteczni byli też choćby Aleksander Szyszka i Adrian Bucki.

Tuż za podium znaleźli się zawodnicy Papadensów i trzeba przyznać, że ekipa Dominika Podlewskiego miała sporo pecha minionej już zimy. Jako jedyni do ostatniej kolejki walczyli z Chemikiem Bemowo o mistrzostwo, zresztą byli jedyną drużyną w zestawieniu, która znalazła sposób na nowo koronowanych mistrzów (ogrywając ich po kapitalnym widowisku 4:1). Jednak tylko remis z Contrą sprawił, że finalnie wypadli poza strefę medalową, ale i tak należy im się szacunek za ten sezon. Na pewno długo w pamięci zostanie ich wyczyn, gdy wygrali z Moszną 7:6, mimo tego że przegrywali już 5:0. Siłą Papadensów z pewnością jest kolektyw, ale tej zimy znakomitą formą imponował  Maciej Kurpias, który był motorem napędowym swojego zespołu w większości spotkań.

Gdy po pięciu kolejkach Young Boys Legionowo patrzyło z góry na resztę ligowej stawki, wydawać by się mogło, że nic nie może ich zatrzymać, a kolejny sezon zimowy należeć będzie do nich – bronili wszakże tytułu mistrzowskiego z poprzedniej zimy, gdy w niesamowitym stylu debiutowali w naszych rozgrywkach. Wtedy przyszła jednak trudna do wytłumaczenia seria aż czterech porażek z rzędu, która nie tylko pozbawiła ich szans na mistrzowski wazon, ale też wyrzuciła za podium. Na pewno, sporym usprawiedliwieniem ich postawy są kłopoty kadrowe, które nasiliły się w drugiej połowie sezonu. Na pocieszenie przypadło im wyróżnienie indywidualne, Michał Gąska z 17 bramkami został królem strzelców, brylował w ataku też Damian Falęta, który miał wynik ledwie 4 gole mniejszy od kolegi z zespołu, świetne liczby miał też ofensywnie usposobiony obrońca Bartosz Koperkiewicz.

Na szóstym miejscu wylądował nieobliczalny Zjazd. Drużyna Tomka Drzała nie najlepiej zaczęła minioną już zimę, koniec sezonu też daleki był od ideału, ale od trzeciej do szóstej serii gier prezentowali taką dyspozycję, że widzieliśmy ich w okolicach podium. Paradoksalnie po ich najlepszym spotkaniu w rozgrywkach, gdzie ograli Papadensy aż 8:3, przyszły trzy porażki, niemniej zawodnicy w żółtych strojach pokazali, że powoli wracają do wysokiego poziomu, z których ich znamy. Na duży plus zasłużył Mariusz Rogowski, który był prawdziwym liderem zespołu. Do ugrania czegoś więcej, zabrakło bardziej stabilnej formy i składu, które zmieniały się jak w kalejdoskopie, co poniekąd stało się już normą w przypadku tego tyleż doświadczonego, co chimerycznego zespołu.

Oczko niżej uplasował się OMS. Drużynie, w której prym wiedli Paweł Staniszewski (Najlepszy Asystent Ligi z aż 18 ostatnimi podaniami) i Mateusz Sieciechowicz (15 goli), do lepszego wyniku zabrakło przechylania szali zwycięstwa na swoją korzyść  w zaciętych starciach. Większość ich meczów była szalenie wyrównana, ale zazwyczaj czegoś brakowało, by sięgnąć po trzy punkty. Ich stosunkowo niska pozycja pokazuje poniekąd jak wysoki poziom prezentowały drużyny na najwyższym szczeblu w minionej kampanii, bo tak naprawdę to wciąż bardzo dobra ekipa, którą stać na walkę o najwyższe laury.

Tuż nad kreską znalazł się All4One. Drużyna Macieja Rataja przez pierwszych sześć kolejek błąkała się na dnie tabeli z zerowym dorobkiem punktowym, lecz potem przyszedł przełom, który zaczął się od efektownej wygranej z Zieloną Polaną 10:2. Łącznie trzy wygrane z rzędu pozwoliły im wygrzebać się ze strefy spadkowej i pokazać wszystkim, że zawodnicy w granatowo-niebieskich trykotach potrafią grać w piłkę. Nie zawiódł na pewno kapitan Maciej Rataj, dobrą zimę miał za sobą obrońca Patryk Janiak.

Dziewiąta pozycja przypadła ekipie Moszna Squad. Paweł Maul i spółka zaczęli sezon od wygranej ze Zjazdem 5:1, ale później nie było już tak kolorowo. Pojawiła się zniżka formy i problemy kadrowe, co nie pozwoliło drużynie w jasnoniebieskich trykotach pokazać całego swojego dużego potencjału. A że taki jest, pokazał choćby fakt, że Moszna jako jedna z dwóch drużyn potrafiła zabrać punkty późniejszemu mistrzowi Chemikowi Bemowo (po remisie 5:5). Chociaż nie wszystko grało jak trzeba, to pochwały należą się Maciejowi Latosiewiczowi, który gdy tylko docierał na arenę przy ul Obrońców Tobruku, był motorem napędowym swojego zespołu. Fakt jest jednak taki, że to najgorszy sezon Moszna Squadu od lat i wynik dalece odległy od potencjału i ambicji tej utytułowanej ekipy.

Tabelę zamknęła Zielona Polana. Drużyna Mateusza Piziorskiego często nie grała źle, ale brakowało im skuteczności i trochę szczęścia, by wygrywać starcia, w których wynik był na ostrzu noża. Niemniej potrafili zaskoczyć, np. wtedy gdy sprawili jedną z największych niespodzianek tej zimy, pokonując AnonyMMous 4:3. Na słowa uznania zasłużył na pewno Sebastian Wereszczak, najlepszy strzelec zespołu, który regularnie siał sporo zamieszania w szeregach obronnych rywali.

Na sam koniec chcieliśmy podziękować wszystkim wspomnianym drużynom za obecność z nami tej zimy. Poziom rozgrywek był dzięki Wam naprawdę wysoki, nie brakło też emocji i pięknych goli. Gratulujemy jeszcze raz zwycięzcom, pozostałym medalistom, ale też pozostałym ekipom za postawę fair play i dużo wrażeń. I mamy nadzieję, że widzimy się już niebawem!

 01

Tagi:

Kontakt

Masz jakieś pytania związane z LIGĄ BEMOWSKĄ? Chciałbyś zapisać swoją drużynę do naszych rozgrywek? Napisz lub zadzwoń:

kontakt@ligabemowska.pl
Michał Burzyński 661 536 685

Śledź nas na Facebooku

Sponsor techniczny

Sponsorzy