Nie Ma Mocnych mistrzem czwartej ligi bemowskich siódemek!

Na boiskach Ligi Bemowskiej, mimo że jesteśmy już niemal na mecie jesiennych rozgrywek, pozostała jeszcze cała moc niewiadomych w niemal wszystkich siedmiu ligach. Jednak po tej kolejce mamy już pierwszego mistrza! Na czwartym szczeblu przy Obrońców Tobruku Nie Ma Mocnych w meczu na szczycie pokonali 1:0 Bemovię, i przy porażce Defendersów, to właśnie oni zapewnili sobie mistrzowski tytuł. Gratulacje! W I Lidze bemowskich siódemek liderujący Gladiatorzy i Chemik Bemowo lojalnie dopisali sobie po trzy punkty, ale w nieco lepszy nastrojach po tej serii gier jest ekipa Adriana Bery, która po wygranej walkowerem z Moszna Squadem wskoczyła na fotel lidera dzięki lepszej różnicy goli. Na drugim froncie na zwycięzcę ligi przyjdzie nam poczekać do ostatniej kolejki, bo zarówno Wariaty Kuchara, jak i prowadząca St. Varsovia, wygrały swoje spotkania. Poznaliśmy za to już spadkowiczów. W trzeciej lidze przebudziły się ekipy ze strefy spadkowej. Pohybel i Drink Meni zanotowali pierwsze, jakże ważne wiktorie w tych rozgrywkach. Przegrali za to liderujący Anteniarze (ze wspomnianym wcześniej Pohyblem), i wobec zwycięstw Pocisku Legionowo i iKakakacji, mocno utrudnili sobie drogę do awansu. Na Irzyku w pierwszej lidze szóstek w meczu na szczycie OMS pokonał YBL, pozbawiając ekipę z Legionowa szans na mistrzostwo. Zwycięski marsz kontynuują także liderujący All4One i czwarci w stawce Rycerze Świtu i to właśnie te cztery drużyny podzielą między sobą medale. Na drugim szczeblu czołówka wygrała swoje meczu, a zatem na podium zachowany został status quo. Z kolei w trzeciej lidze szóstek awans szczebel wyżej zapewnili sobie gracze Gramy Czasami, którzy są malutki krok od wywalczenia złotych medali. Zapraszamy na podsumowanie ósmej kolejki Ligi Bemowskiej!

I Liga Siódemek:

Na pierwszym froncie rozegrane były tylko dwa spotkania, oba niesamowicie istotne dla układu tabeli. Gladiatorzy nie bez problemów pokonali AnonyMMous 4:2. Ekipa Maćka Miękiny była bliska urwania punktów liderowi, bo mimo tego że przegrywała do przerwy dwoma bramkami, to zdołała odrobić straty. Końcówka jednak należała do Karola Troszczyńskiego i spółki, którym udało się ostatecznie pokonać wymagającego rywala. Bohaterem spotkania był autor hattricka Paweł Pająk (który został też MVP tej kolejki), jak zwykle dobre zawody rozegrał obrońca Rafał Osiński, a w bramce świetnie spisywał się Kamil Jagiełło. Rezultat ten, a także wygrana walkowerem Chemika Bemowo z Moszna Squadem, sprawił, że w grupie mistrzowskiej pozostała już tylko jedna niewiadoma. Moszna „zapewniła” sobie czwartą lokatę, „Anonimowi” trzecie miejsce na podium, a kwestia tytułu rozstrzygnie się między „Chemikami” a Gladiatorami. Na tę chwilę w nieco lepszej sytuacji znalazła się drużyna Adriana Bery, która awansowała na pierwsze miejsce dzięki lepszej różnicy goli. W grupie spadkowej za to doszło do sporej niespodzianki. Zamykający tabelę Zjazd pokonał mocną w tym sezonie Lantrę7:0, dzięki czemu ekipa Tomka Drzała wskoczyła na siódmą, niezagrożoną degradacją pozycję. Była to też dopiero pierwsza wygrana Zjazdu w tych rozgrywkach, a kluczowy okazał się występ doskonale dysponowanego tria: Piotr Bartosiak, Maciej Kowalski i Emil Piwnik.

08 01 mud5b

II Liga Siódemek:

Wiele działo się też na drugim froncie. Z ligi zlecieli Canarinhos, oddając walkowera liderom z St. Varsovią. Drugim spadkowiczem okazała się Victoria, która w meczu o wszystko uległa Legionowi 0:3. Dobra postawa w tych rozgrywkach Michała Stykowskiego i Pawła Kozłowskiego niestety nie wystarczyła do utrzymania się na drugim szczeblu, ale trzeba też swoje oddać „Legionistom”. Rewelacyjny beniaminek tą wygraną zapewnił sobie miejsce na podium, a niemały wkład w to zwycięstwo wnieśli Jakub Lipa, Piotr Różycki, Michał Perekitko i najlepszy na placu Marcin Brankiewicz. Dobre humory po tej serii gier mieli na pewno zawodnicy FC Warsaw United, którzy wygraną z Argentiną FC 3:0 zagwarantowali sobie utrzymanie w lidze. Mieli tego dnia nieco ułatwione zadanie, gdyż rywal całe spotkanie rozgrywał w osłabieniu, ale na pewno z dobrej strony zaprezentowali się Cezary Duda, autor dwóch asyst, i Wojciech Królikowski. Mimo przegranej ekipa Peco Parrello również zapewniła sobie drugoligowy byt, a wszystko to dzięki porażkom bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. Podobna sytuacja miała miejsce w wypadku SSIJ. Zespół Michała Gerymskiego dość wyraźnie uległ Zielonej Polanie 1:4, ale mimo tego uniknął spadku z ligi. Za to drużyna Mateusza Piziorskiego tą wygraną zagwarantowała sobie czwarte miejsce, a godnym odnotowania był fantastyczny występ MVP tej kolejki Sebastiana Wereszczaka, który zdobył dla swojej drużyny wszystkie cztery gole. Walczące o mistrzowski tytuł Wariaty Kuchara nie zawiedli i po zaciętym boju pokonali dobrze spisującego się beniaminka BKS 04 Górki 3:1. Do zwycięstwa poprowadził ich Stanisław Kędzierski, którego dwie bramki wywindowały go na szczyt klasyfikacji najlepszych strzelców, świetnie zaprezentowali się też Bartek Bakuła i Michał Wójcik. W BKS-ie na pochwały zasłużył za to bramkarz Dominik Lutostański, który w świetnym stylu obronił rzut karny. Górki spadły z piątego na szóste miejsce, za to Wariaty utrzymały pozycję wicelidera i w ostatniej kolejce w bezpośrednim meczu o mistrzostwo zmierzą się z pierwszą w tabeli St. Varsovią.

08 02 j3obt

 

III Liga Siódemek:

Mecze trzecioligowe zaczęły się od niemałej sensacji. Ostatni w tabeli Pohybel pokonał 6:5 liderujących Anteniarzy. Dodatkowo ekipa Radka Janeckiego, mimo że przez pierwszy kwadrans grała w osłabieniu, dwa razy wychodziła na prowadzenie, a pierwszą połowę zakończyła wynikiem 5:2. W drugiej odsłonie Pohybel opadł już nieco z sił, ale i tak udało im się dowieźć pierwsze, jakże ważne zwycięstwo w tych rozgrywkach. Kluczem do tej wiktorii była na pewno postawa duetu Mateusz Maleta i Łukasz Wyciszkiewicz, ale cały zespół zasługiwał na wielkie uznanie. Za to popularne „Antenki”, pomimo dobrej postawy autora hat-tricka Michała Mazurka, musieli uznać wyższość rywali. Ta porażka też znacznie pokrzyżowała im szyki w walce o awans, zwłaszcza że bezpośredni rywale nie zawiedli. I tak Pocisk Legionowo pewnie ograł BaguviX 5:2, a absolutnym bohaterem meczu (i całej kolejki) był Paweł Romantowski, który zanotował aż cztery asysty, wspierali go Wojtek Korczak i czołowy strzelec ligi Marcin Czech. Ta wygrana wywindowała zespół z Legionowa na szczyt tabeli i była kolejnym krokiem w walce o promocję do drugiej ligi. Tuż za Pociskiem znaleźli się iKakakacji, wygrywając z PRE Wwa 6:2. Świetne spotkania rozegrali zwłaszcza najskuteczniejszy snajper trzecioligowych boisk Davide Farris i Alessandro Padovani. Obaj zawodnicy strzelili zanotowali po hat-tricku. U pokonanych jak zwykle z dobrej strony zaprezentował się Artur Igras. Bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie odnieśli Drink Meni. Ekipa Mirka Wyszczelskiego pewnie pokonała Odwróć Tabelę 5:0 i dzięki w końcu opuściła strefę spadkową. Cały zespół za ten mecz zasługiwał na uznanie, ale na specjalną laurkę zapracowali Michał Jabłoński i Paweł Gidelski, którzy tego dnia rozegrali zaliczyli znakomite występy. Z kolei drużyna Bartka Maciołka spadła na ostatnie miejsce i za tydzień w meczu o wszystko zmierzy się z Pohyblem. W nie najlepszej sytuacji znalazła się też KP Kozia. W starciu z Orłami Leszka prowadzili w końcówce spotkania 2:1, by ostatecznie ulec 2:3. Kolejny raz błysnął Krzysztof Ziejewski, który został MVP tego starcia, na dobre słowo zasługiwali też Jakub Sławiński i Arek Warpechowski. Dzięki tej wygranej w dramatycznych okolicznościach Orły awansowały na trzecie miejsce i wciąż się liczą w grze o awans.

08 03 6cynj

 

IV Liga Siódemek:

Najważniejszą informacją minionej serii gier było na pewno zdobycie mistrzowskiego tytułu przez Nie Ma Mocnych. Drużyna Piotra Burdacha kapitalnie prezentowała się od początku rozgrywek i w meczu na szczycie z Bemovią potwierdziła swoją klasę, wygrywając w dramatycznych okolicznościach 1:0 po bramce Przemysława Mazurka w samej końcówce spotkania. A gdy dość niespodziewanie ścigający ich Defendersi ulegli 1:2 Izbie Wytrzeźwień, było już wtedy wiadome, że najważniejsze trofeum trafiło do Nie Ma Mocnych. Z tej okazji cała ekipa Ligi Bemowskiej składa serdeczne gratulacje z okazji zdobycia tytułu i awansu do trzeciej ligi. Na pewno przysłowiowe piwo należy się od nowo tytułowanych mistrzów dla wspomnianej Izby, która dzięki dwóm asystom Mariusza Grosiaka pokonała bardzo mocny w tym sezonie zespół Defenders. Ekipa Konrada Dobrowolskiego mimo porażki wciąż ma szanse na awans, do tego potrzebne będzie komplet punktów w ostatniej serii gier. Będzie to o tyle trudne, że w kapitalnej dyspozycji znajduje się ich przyszły rywal Złotopolscy Warszawa. Drużyna ZW w meczu okraszonym dużą dozą dramaturgii pokonała ambitnie walczące Czupakabry Warszawa 2:1. CW mogły i powinny wygrać to spotkanie, ale w ostatniej akcji meczu ich najlepszy strzelec Giovanni Calabrese został powstrzymany przez MVP tej kolejki Bartosza Michalskiego, który w imponującym stylu obronił rzut karny. Po tej akcji Złotopolscy wyprowadzili kontrę, która zakończyła się zwycięskim trafieniem Kamila Luśtyka. Ekipa Michalskiego pozostała w grze o awans, wszystko rozstrzygnie się w ostatnim meczu kolejki pomiędzy z Defendersami. Za to Czupakabry tą porażką kończą ten mocno pechowy dla nich sezon, ale postawa takich zawodników jak bramkarz Przemek Zaorski czy wspomniany wcześniej Calabrese dają nadzieję na przyszłe sezony. Swoją historię miało też spotkanie Walca z Chyżymi Rosomakami. Było to bardzo zacięte starcie, które zakończyło się wynikiem 5:4 dla Maćka Zarzyckiego i spółki. Po stronie wygranych dobre spotkania rozegrali Michał Błażewicz, Grzegorz Leszczyński i Adam Brodowski, u pokonanych na wielkie brawa zasłużył autor czterech goli Hubert Drygas. Walec tą wygraną zakończyli rozgrywki na przyzwoitym piątym miejscu, Rosomaki za to mają do rozegrania jeszcze jedno starcie. W ostatnim meczu kolejki FC Running Team wyraźnie ograł TSP Szatańskie Pęto6:0, a do wygranej poprowadziło ich trio Maksym Frantisov, Michał Mikołajczuk i Michał Durski. Tym sposobem FC RT w udany sposób wieńczą ten trudny dla nich sezon, „Pęta” zaś mają jeszcze szansę na rehabilitację w ostatniej serii gier.

08 04 6u6mm

 

I Liga Szóstek:

Wielkimi krokami zbliżamy się do końca kolejnego już sezonu Pierwszej Ligi Szóstek. Na finiszu rozgrywek pozostało nam już tylko dwóch kandydatów z realnymi szansami na tytuł, czyli All4One i OMS. Liderem tabeli wciąż pozostaje ekipa Maćka Rataja, która w minionym tygodniu mierzyła się z Papadensami. Pierwsza połowa miała jeszcze dość spokojny przebieg, ale już do przerwy A4O zbudowało sobie skromne prowadzenie 2:0. Mimo, że w drugiej połowie wykazali się oni zdecydowanie lepszą skutecznością, to bohaterami tego starcia nie zostali napastnicy, tylko defensywa. To przed wszystkim dzięki bardzo dobremu zarządzaniu obroną przez Sebastiana Frączaka i świetnym interwencjom Michała Młynarczyka udało im się wygrać to starcie 7:3. Tuż za plecami All4One z zaledwie jednym punktem straty postępuje OMS, który jednak ma rozegrane jedno spotkanie mniej. W tym tygodniu mieli oni o wiele trudniejsze starcie, w którym zmierzyli się z innym kandydatem do tytułu, Young Boys Legionowo. Mecz ten lepiej zaczął się dla graczy w białych trykotach, którzy nadspodziewanie łatwo wyszli na prowadzenie 3:0. Dopiero wtedy przebudzili się zawodnicy YBL, jeszcze przed przerwą doprowadzając do wyrównania. Od tej pory aż do ostatniego gwizdka sędziego toczyła się już walka cios za cios, w której ostatnie trafienie należało do OMS, a dokładnie do Sebastiana Urbańczyka, którego trafienie na 6:5 zagwarantowało im zwycięstwo i kolejne trzy punkty. Do walki o miejsce na podium na finiszu rozgrywek włączyli się również zawodnicy Rycerzy Świtu, którzy po słabszym początku sezonu odnieśli w ostatnią niedzielę piąte zwycięstwo z rzędu i na dobre włączyli się do gry o medale. Tym razem ich ofiarą padli zawodnicy FC NaNkacu, będący w stanie dotrzymać tempa rywalom tylko do stanu 4:4. Od tego momentu Rycerze zdecydowanie zdominowali przeciwników, wygrywając gładko 12:7, w czym bezdyskusyjnie największą rolę odegrał zdobywca aż sześciu bramek Adrian Brzuchacz. W kolejnym starciu na boisku przy ul. Irzykowskiego stanęły naprzeciwko siebie dwie ekipy balansujące tuż nad strefa spadkową, FC Ochota oraz Drink Team. Tutaj również, podobnie jak w poprzednim meczu wyrównana gra trwała do stanu 4:4, a potem sytuacja na boisku została zdominowana przez jedną z drużyn, w tym przypadku FC Ochotę. Ich głównym motorem napędowym był tego dnia Dawid Pigiel, wspierany w końcówce przez Przemka Kostrzyckiego i to właśnie dzięki temu duetowi po ostatnim gwizdku sędziego mogli oni cieszyć się ze zwycięstwa 7:5. Na zakończenie ósmej już kolejki rozgrywek doszło do pojedynku dwóch ,,czerwonych latarni”, dla których była to szansa na przełamanie złej passy i zdobycie pierwszych punktów w tym sezonie. Mecz ten zdecydowanie lepiej rozpoczął się dla BBZ, którzy już w pierwszych sekundach otworzyli wynik tego meczu i mimo równie szybkiego wyrównania, już do końca pierwszej połowy byli stroną przeważającą i zdołali wypracować sobie pewne prowadzenie 6:2, przede wszystkim dzięki dobrej grze Pawła Szczepaniaka. W drugiej połowie mecz co prawda się nieco wyrównał, ale wciąż to gracze w czarnych trykotach byli stroną przeważającą i spokojnie wygrali cały pojedynek 10:5, notując tym samym swoje pierwsze trzy punkty w tym sezonie.

08 05 9hwsj

 

II Liga Szóstek:

Rozgrywki Drugiej Ligi zapowiadają się jako zdecydowanie najbardziej emocjonujące na finiszu sezonu jesiennego spośród wszystkich poziomów Ligi Szóstek rywalizującej na boisku przy ul. Irzykowskiego. Liderem wciąż pozostaje Fast Trans z dorobkiem osiemnastu punktów na koncie. W tym tygodni zmierzyli się oni z Los Lamusos, a mecz rozpoczął się lepiej dla drugiej z tych ekip, która szybko wyszła na prowadzenie. Jak się jednak okazało były to miłe złego początki, ponieważ błękitno-biali nie tylko równie szybko wyrównali, ale też już do przerwy wypracowali sobie trzybramkową przewagę, w czym największą zasługę miał Hubert Jaworski. Po przerwie co prawda spotkanie się nieco wyrównało, ale nie mogło to już zmienić ogólnego obrazu meczu, który zakończył się wynikiem 5:2. Z identycznym dorobkiem punktowym tuz za ich plecami plasuje się ASPN Bemowo. Ekipa Macieja Rataja miała w tym tygodniu jeszcze łatwiejsze zadanie i nadspodziewanie łatwo rozprawiła się z Chłopcami do bicia. Już do przerwy gromili oni rywali 10:1, nie mając zamiaru zwalniać tempa również po zmianie stron. Ostatecznie zdecydowanie wygrali oni 19:7, odnosząc najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. Swoimi umiejętnościami strzeleckimi wykazało się w tym pojedynku trio Himel-Rataj-Frączak, którzy łącznie zdobyli dla swojej ekipy aż 13 bramek i kolejnych 7 asyst. Na najniższym stopniu podium zasiadają póki co Młodzi Perspektywiczni z dwoma punktami straty, mając jednak jedno spotkanie rozegrane mniej niż dwaj główni rywale. Również oni zapisali w tym tygodniu na swoim koncie trzy punkty, dzięki zwycięstwu nad Kindybałami FC. Pierwsza połowa należała bez wątpienia do ekipy Tomka Muszyńskiego, ale zawodnicy w białych trykotach nie mieli zamiaru się poddawać i na początku drugiej części spotkania to oni ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków. Udało im się odrobić większość strat, jednak MP prowadzeni do boju prze duet Damian Anczkiewicz i Aleksander Muszyński szybko odzyskali inicjatywę i do ostatniego gwizdka sędziego odbudowali swoją przewagę i wygrali cały mecz 10:5. W walce o najwyższe laury wciąż liczą się również Yelonki, które w chyba najbardziej zażartym starciu tego weekendu pokonali Lepiej Nie Pytaj 9:6. Przez większość tego starcia nie dało się wskazać faworyta do końcowego triumfu, choć to Yelonki zachowywały minimalne prowadzenie. Dopiero w samej końcówce ekipie Alberta Szlagi udało się wyraźniej odskoczyć przeciwnikom, dzięki czemu wygrali całe starcie 9:6. Na zakończenie wreszcie ósmej kolejki rozgrywek starli się ze sobą zawodnicy LGB i FC Devs. Choć faworytem tego meczu była ekipa Arkadiusza Karwata, to jednak przebieg był bardzo wyrównany i raz na płycie boiska przeważała jedna, a raz druga drużyna. Tutaj również o ostatecznym zwycięstwie zadecydowały ostatnie minuty starcia, w których LGB udało się minimalnie odskoczyć rywalom i dowieźć do ostatniego gwizdka sędziego wynik 6:5.

08 06 62l56

 

III Liga:

Po zeszłotygodniowych meczach poznaliśmy wreszcie podział na strefę spadkową i mistrzowską III Ligi Szóstek, co oznacza, że rywalizacja o laur zwycięstwa wkroczyła wreszcie na ostatnią prostą. W pierwszym spotkaniu finałowej części sezonu starli się ze sobą niekwestionowany lider Gramy Czasami oraz czwarta w tabeli Teraz Kolska. Przebieg tego starcia nie był dla nikogo zaskoczeniem i ekipa Arka Muchy już w pierwszej połowie praktycznie rozstrzygnęła losy tego starcia prowadząc zdecydowanie 7:3. Również po zmianie połówek byli oni stroną jeszcze wyraźniej dominującą i spokojnie budowali swoją przewagę aż do stanu 18:4, jakim zakończył się mecz. Po dopisaniu sobie kolejnych punktów już tylko prawdziwa katastrofa mogłaby odebrać im mistrzostwo, podobnie jak tytuł króla strzelców Michałowi Araźnemu, który w tym tygodniu dorzucił kolejnych osiem trafień. O wiele bardziej zacięty był drugi pojedynek w górnej połówce tabeli, w którym starły się Tank Team oraz Akszon Team. Już do przerwy ,,czarni” prowadzili nadspodziewanie gładko z ,,białymi” 3:0, co i tak było najniższym wymiarem kary, bo dogodnych sytuacji podbramkowych mieli zdecydowanie więcej. Na początku drugiej części spotkania zawodnicy Akszonu zdobyli co prawda dwa gole, ale jeden z nich był trafieniem samobójczym i ekipa Marcina Tymoszuka utrzymywała bezpieczny dystans nad rywalami. Zacięta walka trwała do ostatniego gwizdka sędziego, ale AT nie zdołał już odwrócić losów tego meczu, który zakończył się pewnym zwycięstwem ich rywali 5:2. W strefie spadkowej z kolei Walec, który tylko o włos przegrał rywalizację o górną połówkę tabeli dość niespodziewanie musiał uznać wyższość Januszy na Pikniku. O ile pierwsza połowa przebiegała jeszcze zgodnie z oczekiwaniami i to faworyzowani gracze w czarnych trykotach prowadzili na jej koniec 4:2, to druga część spotkania miała już zdecydowanie inny przebieg. Walec niespodziewanie się zaciął i nie był stanie wyjść ze strzeleckiego marazmu, podczas gdy w ataku Januszy świetnie spisywał się duet Malicki-Marusiak. Bohaterem tego starcia został jednak bez cienia wątpliwości Jakub Sobieszczuk, który swoimi genialnymi interwencjami wielokrotnie ratował swoją ekipę z opresji, gwarantując jej tym samym pewne zwycięstwo 7:4. W ostatnim wreszcie starciu tego weekendu Nocne Adelante zmierzyło się z KTS Chimerą, a mecz ten można określić mianem ,,one man show”. Niemal od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego na placu gry dominowali zawodnicy z KTS, których do pewnego zwycięstwa poprowadził Tomasz Legut. Uczestniczył on przy niemal wszystkich trafieniach swojego zespołu i zakończył to starcie z dorobkiem aż 4 bramek i kolejnych 4 asyst, w największym stopniu przyczyniając się do wysokiej wygranej Chimery aż 10:1.

08 07 lmpj2

 

Tagi: