Remis na szczycie w I lidze siódemek, sensacyjna porażka YBL na „Irzyku”.

Nie zabrakło dramaturgii i niespodzianek na boiskach przy ulicy Obrońców Tobruku. W absolutnym hicie siódmej kolejki w I Lidze Gladiatorzy po emocjonującym meczu bezbramkowo zremisowali z Chemikiem Bemowo. Status quo został zatem zachowany. Poznaliśmy też ostatni zespół, który zameldował się w grupie mistrzowskiej – Moszna Squad wykorzystała przegraną Lantry i zajęła ostatnie premiowane miejsce w czołowej czwórce. Na drugim froncie swój mecz wygrali liderzy z St. Varsovii, z kolei Zielona Polana po dość niespodziewanej porażce z BKS 04 Górki całkowicie straciła szansę na awans. W trzecioligowym szlagierze pomiędzy Anteniarzami a Pociskiem Legionowo padł remis 1:1, a na czwartym szczeblu czołowa trójka: Nie Ma Mocnych, Defenders i Bemovia solidarnie wygrały swoje spotkania. Tymczasem w bemowskich szóstkach na Irzykowskiego również nie zabrakło wielkich emocji. W pierwszej lidze sensacyjną porażkę YBL z Rycerzami Świtu wykorzystał All4One i został nowym liderem rozgrywek. Na drugim szczeblu w meczu o fotel lidera górą okazał się Fast Trans i to objął prowadzenie w tabeli. Natomiast w trzeciej lidze siódme zwycięstwo w sezonie odniosła ekipa Gramy Czasami, która pewnie zmierza po złote medale i awans szczebel wyżej. Zapraszamy na krótkie podsumowanie siódmej kolejki Ligi Bemowskiej.

I Liga Siódemek:

W pierwszej lidze rozegrane zostały tylko trzy spotkania, za to każde z nich nacechowane było ogromnym ciężarem gatunkowym. W najważniejszym z nich mierzyły się dwie ekipy, które do tej pory wygrały wszystkie swoje starcia, czyli Gladiatorzy i Chemik Bemowo. Stawka tego meczu spowodowała, że obie drużyny nie chciały za mocno się odsłonić, stąd też obserwowaliśmy popisy gry defensywnej na najwyższym poziomie. Wśród gospodarzy błyszczała dwójka obrońców Rafał Osiński i Karol Truszczyński, która za sobą miała też mur w postaci świetnie dysponowanego bramkarza Kamila Jagiełło. W zespole Adriana Bery golkiper Norbert Margas kilka razy ratował kolegów z opresji, bardzo aktywny w przodzie był Maciej Baranowski. Finalnie potyczka ta zakończyła się sprawiedliwym remisem 0:0, dlatego też nadal trudno prognozować, która z tych drużyn sięgnie po tytuł. „Chemicy” tego dnia rozgrywali również zaległe spotkanie z walczącą o awans do grupy mistrzowskiej Lantrą i to starcie także miało w sobie sporo dramaturgii. Ekipa z Bemowa prowadziła już dwoma bramkami, by na pięć minut przed końcem remisować 2:2 (ogromna w tym była zasługa dobrze dysponowanego Jarosława Juraszka). Ostatecznie jednak gole Piotra Grabowskiego i Grzegorza Ocha (najlepszego zawodnika tej kolejki) przesądziły sprawę, mecz ten zakończył się rezultatem 4:2. Wynik ten spowodował, że CB zajął drugie miejsce w fazie zasadniczej (ustępując Gladiatorom jedynie różnicą bramek), z kolei Lantra straciła szanse na awans do grupy mistrzowskiej, lądując na piątym miejscu. Tuż nad nimi znaleźli się zawodnicy Moszna Squadu, którzy znając wynik ekipy Pawła Matryby, mieli już pewny awans do czołowej czwórki. Musieli jednak jeszcze rozegrać spotkanie z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli Zjazdem. Drużyna Tomka Drzała nie przestraszyła się faworyzowanego przeciwnika i po dobrym widowisku zdobyła swój pierwszy punkt w tych rozgrywkach. Ogromna w tym zasługa bramkarza Michała Dolby, w przodzie zaś brylował Jędrzej Traczykowski. W zespole Pawła Maula można było wyróżnić Grzegorza Kowerskiego, aktywny był też Maciej Latosiewicz. Grupę mistrzowską uzupełnili zawodnicy AnonyMMous, którzy po wygranej walkowerem z Old United zajęli ostatnie miejsce na podium w sezonie zasadniczym.

II Liga Siódemek:

Na drugim froncie ważne dla układu tabeli spotkanie rozegrały zespoły zagrożone spadkiem, czyli Victoria i FC Warsaw United. Starcie to było bardzo zacięte, stało na naprawdę wysokim poziomie i ostatecznie zakończyło się wynikiem 2:2. Ekipa Bartka Chlewińskiego przegrywała już dwoma bramkami, ale dzięki ambitnej pogoni udało im się zdobyć cenny punkt. W ich barwach jak zwykle świetnie prezentował się Michał Stykowski, pewnym punktem obrony był Paweł Kozłowski, dobre spotkanie zaliczył też Paweł Kucharski. Po stronie FC WU na pewno należy docenić występ Wojciecha Królikowskiego. Rezultat ten sprawił, że Victoria wygrzebała się z ostatniego miejsca, ich rywale za to awansowali na siódmą lokatę. Za to kandydaci do mistrzostwa Wariaty Kuchara dosyć pewnie pokonali Argentina FC 4:1. Do zwycięstwa poprowadził ich aktywny Piotr Gerlej, wspierali go Piotr Urbański, Maciej Wójcik, swój dorobek strzelecki powiększy czołowy snajper ligi Stanisław Kędzierski. Dzięki tej wygranej WK awansowali na drugie miejsce w tabeli. Pierwsza lokata należy niezmiennie do St. Varsovii, która tym razem skorzystała z mocno przetrzebionej kadry zespołu SSIJ, i pewnie pokonała rywali 6:0. W ekipie Michała Witkowskiego dobre wrażenie zrobił bramkarz Daniel Nowek, z niezłej strony pokazali się też Kacper Czyżyk i Łukasz Borkowski. Z kolei drużyna Michała Gerymskiego po tym spotkaniu znalazła się tuż nad kreską i będzie musiała się mocno napracować, żeby utrzymać się w II Lidze. W najlepszym meczu tej kolejki BKS 04 Górki dość niespodziewanie pokonali wicelidera Zieloną Polanę 5:4. Widowisko to stało na znakomitym poziomie, a drużyna Mateusza Piziorskiego przegrywała już trzema bramkami, by w końcówce prawie doprowadzić do remisu. Po stronie pokonanych na pewno ambitnie walczył Grzegorz Gaworek, u wygranych doskonale występy zanotowali bramkarz Dominik Lutostański, obrońca Mikołaj Tchorzewski i MVP tej serii gier Marek Szulgowicz. To zwycięstwo umocniło beniaminka z Górek na piątej pozycji, zaś Zielona Polana straciła szanse na awans do wyższej ligi, spadając na czwartą lokatę. Na trzecim stopniu podium zameldował się Legion, który dostał walkowera od Canarinhos. „Kanarki” po tej kolejce znalazły się na ostatnim miejscu.

07 02 9p0xd

 

III Liga Siódemek:

Na trzecioligowych boiskach rozegrane zostały w tej serii gier trzy spotkania, wszystkie trzy szalenie istotne dla ostatecznego układu tabeli. W hicie kolejki Anteniarze po pasjonującym boju zremisowali z Pociskiem Legionowo 1:1. W meczu tym było mnóstwo walki, ale też i świetnych akcji po stronie obu zespołów. Na duży plus zasłużyli na pewno Piotr Kuklewski i Jerzy Adamuszewski u popularnych „Antenek”, w ekipie z Legionowa brylowali Wojtek Korczak i najlepszy asystent ligi Paweł Romantowski. Wynik ten sprawił, że Adam Deptuch i spółka pozostali na fotelu lidera, jednak PL, który posiada tyle samo punktów, ma do rozegrania jedno spotkanie więcej. Remis na szczycie na pewno najbardziej ucieszył trzecich w tabeli iKakakacji. Ekipa z Półwyspu Apenińskiego otrzymała walkowera od zamykającego ligową stawkę Pohybla, do prowadzącej dwójki traci tylko oczko, a w dodatku ma aż dwa mecze zaległe względem Anteniarzy i jedno mniej niż Pocisk. Stąd też na ostateczne rozstrzygnięcia kwestii mistrzostwa przyjdzie nam poczekać do następnych kolejek. Podobnie jest w kwestii utrzymania, bo remis 2:2 w starciu Drink Men z KP Kozią jeszcze o niczym nie przesądził. Ekipa Mirka Wyszczelskiego w tym meczu przegrywała 1:2, ale w końcówce spotkania do remisu doprowadził Michał Jabłoński po zagraniu dobrze dysponowanego Pawła Gidelskiego. Na plus też należy zaliczyć występ bramkarza DM Pawła Wojciechowskiego, w KP K bardzo aktywny był Antoni Pieńkoś. Zwycięską serię podtrzymali za to zawodnicy Orłów Leszka. Po obfitym w gole i emocje spotkaniu ograli ostatecznie beniaminka PRE Wwa 5:3. Kolejny świetny mecz zanotował autor hat-tricka i MVP tej serii gier Krzysztof Ziejewski, wspomagali go Szymon Golonka i Damian Stachowicz. W PRE na plus zasłużył Artur Igras. Orły dzięki tej wygranej umocnili się na czwartym miejscu, „Emeryci” zaś są dwa oczka niżej. Między nimi znalazł się zespół BaguviX, który otrzymał walkowera od ekipy Odwróć Tabelę.

07 03 aox92

 

IV Liga Siódemek:

Sporo działo się też na czwartym szczeblu rozgrywek. W jednym z dwóch sobotnich spotkań walczący o mistrzowski tytuł Defenders pokonali po trudnym meczu ekipę Walca 2:1. Kluczem do zwycięstwa ekipy Konrada Dobrowolskiego była postawa dwójki obrońców Rafała Zielińskiego i Maćka Milczarka, u pokonanych na plus zasłużył Michał Błażewicz. W drugim sobotnim starciu klasę pokazali zawodnicy Złotopolskich Warszawa, którzy rozbili FC Running Team5:0. Kolejne dwa trafienia zaliczył najlepszy obecnie ligowy strzelec Paweł Osmański, jak zwykle brylował na rozegraniu Daniel Kierliewicz, dobry występ zanotował też Tomasz Kurlanc. To była już trzecia wygrana z rzędu dla ZW i dzięki tej świetnej passie ta drużyna awansowała aż na czwarte miejsce. Mimo porażki FC RT pozostali na siódmej lokacie. W meczach niedzielnych sporo obiecywaliśmy sobie po starciu Bemovii z Izbą Wytrzeźwień, jednak to starcie pewnie wygrała ekipa z Bemowa4:0. Najlepszym zawodnikiem tego widowiska był Daniel Białek, ale świetny występ zaliczyli też harujący w środku pola Filip Modzelewski i jego brat Piotr, którego ofensywne akcje skrzydłami były ozdobą tej potyczki. To zwycięstwo pozwoliło ekipie Filipa Modzelewskiego zachować szanse na ostateczny triumf. Na wygrane Bemovii i Defenders świetnie odpowiedział zespół Nie Ma Mocnych. W starciu z ostatnimi w tabeli Czupakabrami Warszawa lider tabeli nie miał łatwego zadania, ale ostatecznie dzięki hat-trickowi najlepszego zawodnika tej kolejki Pawła Żelichowskiego zanotował ważne zwycięstwo 3:0. Na pochwały za to spotkanie zasługiwali też bramkarz Adrian Kulmaczewski i Przemysław Mazurek, po stronie pokonanych robił, co mógł w bramce Przemysław Zaorski. Nie Ma Mocnych pozostają na fotelu lidera po tej kolejce, Czupakabry również nie zmienili swojej pozycji. O jedną lokatę, z ósmego miejsca na siódme, awansowała za to ekipa TSP Szatańskie Pęto, która otrzymała walkowera Chyżych Rosomaków.

07 04 92jdh

 

I Liga Szóstek:

Zmagania na finiszu rozgrywek w Pierwszej Lidze Szóstek nabierają coraz większych rumieńców, ponieważ na zaledwie dwie kolejki przed końcem doszło do pierwszej w tym sezonie zmiany na fotelu lidera. Niespodziewanie dla wszystkich trzymający się środkowych rejonów tabeli Rycerze Świtu gładko rozprawili się w siódmej kolejce rozgrywek z Young Boysami Legionowo11:5! Murowanym faworytem tego starcia byli zawodnicy YBL, ale już pierwsze minuty pokazały, że mecz ten będzie miał zupełnie inny przebieg. Ekipa Kacpra Czyżyka już do przerwy wypracowała sobie wysokie prowadzenie 6:1 i mimo, że po zmianie stron spotkanie się wyrównało, to nie tylko utrzymali oni to prowadzenie, ale jeszcze je podwoili, w czym zdecydowanie największą zasługę miał zdobywca aż siedmiu bramek, Adrian Brzuchacz. Z potknięcia rywali skorzystali za to gracze All4One, zmieniając ich na pierwszym miejscu w tabeli. Zespół Macieja Rataja kolejne trzy punkty dopisał sobie dzięki niemniej wysokiemu zwycięstwu nad Drink Teamem 12:5. O ile pierwsza połowa, zakończona remisem 4:4, nie zapowiadała jeszcze takiego pogromu, to w drugiej części meczu na placu gry istnieli już tylko gracze w granatowych trykotach, wśród których po raz kolejny już w tym sezonie najjaśniej błyszczał Maks Himel. Ostatnie miejsce na podium z dwoma oczkami mniej od lidera zajmuje z kolei OMS, jednak pamiętać trzeba, że zawodnicy w białych koszulkach wciąż mają rozegrane jedno spotkanie mniej od głównych rywali. W siódmej kolejce trafili oni na zdecydowanie łatwiejszego przeciwnika, bowiem mierzyli się z zajmującymi ostatnią pozycję Yelonkersami. Zgodnie z przewidywaniami już pierwsze minuty rozstrzygnęły losy spotkania, a w ataku litości dla przeciwników nie mieli Łukasz Brzeszcz i Krzysztof Sobolewski, bezwględnie wykorzystujący kolejne nadarzające się sytuacje. Yelonkersi przebudzili się dopiero w ostatnich minutach, kiedy OMS spuścił już nieco z tonu, ale nie mogło to zmienić ogólnego obrazu meczu, który zakończył się wynikiem 11:5. O wiele bardziej emocjonujące było z kolei starcie FC Ochoty z FC NaNkacu, z całą pewnością najbardziej wyrównany i zażarty pojedynek w tej kolejce. Od pierwszych minut zacięta walka toczyła się o każdy metr boiska i z jednej strony podziwiać mogliśmy bramkostrzelny duet Sawicki-Pigiel, a z drugiej równie skuteczną parę Furjan-Małachowski. Tak jak przez większość meczu nie dało się wskazać w nim wyraźnego faworyta, tak też nie został on wyłoniony po ostatnim gwizdku sędziego i obie ekipy podzieliły się punktami po sprawiedliwym remisie 6:6. W ostatnim wreszcie starciu minionej niedzieli na boisku przy ul. Irzykowskiego zameldowali się gracze Papadensów i Bad Boys Zielonki. Przez większość pierwszej połowy bramek oglądać mogliśmy jak na lekarstwo i dopiero w ostatnich minutach przed przerwą zespół Dominika Podlewskiego odskoczył rywalom na kilka trafień. Niedługo po zmianie stron jeszcze podwyższyli oni swoje prowadzenie i mimo zaciętych ataków rywali, którzy do końca starali się odrobić straty, utrzymali tę przewagę i wygrali cały pojedynek 7:4.

07 05 pisyd

 

II Liga Szóstek:

W zdecydowanie najciekawiej zapowiadającym się pojedynku siódmej już kolejki Drugiej Ligi Szóstek doszło do starcia na samym szczycie tabeli, w który lider, Młodzi Perspektywiczni zmierzyli się z drugim w tabeli Fast Transem. Od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że obie ekipy wyszły na plac gry bardzo zmotywowane, ale mimo zażartej walki i kilku dogodnych sytuacji, żadnej z ekip nie udało się pokonać bramkarza rywali i na przerwę schodziły przy bezbramkowym remisie. Impas strzelecki udało się wreszcie przełamać Michałowi Fijałkowskiemu i mimo, że MP odpowiedzieli niedługo później, to dwa kolejne ciosy ponownie należały do Fast Transu, który dzięki zwycięstwu 3:1 wskoczył na pierwsze miejsce w tabeli. Tyle samo punktów ma również wicelider ASPN Bemowo, który w minioną niedzielę nadspodziewanie gładko rozprawił się z Lepiej Nie Pytaj. Już do przerwy ekipa Macieja Rataja prowadziła pewnie 4:0, żeby po zmianie stron dorzucić kolejnych osiem bramek na co rywale byli w stanie odpowiedzieć tylko jednym, honorowym golem. Niekwestionowanym królem polowania został tego dnia Maks Himel, kończący to starcie z aż 8 trafieniami na koncie! Bardzo podobny przebieg miało również starcie w dolnych rejonach tabeli, w którym Chłopcy do bicia starli się z Kindybałami FC. Tutaj pierwsza część meczu była jeszcze dość wyrównana i zakończyła się skromnym prowadzeniem CDB 2:0, jednak worek z bramkami rozwiązał się na dobre po przerwie. Duet Fernówka-Kolator skutecznie rozmontował obronę rywali, gwarantując swojej drużynie wysoką wygraną 11:2 i pierwsze trzy punkty w tym sezonie. O wiele mniej jednostronne było z kolei starcie pomiędzy Los Lamusos i LGB. Przez całą pierwszą część meczu trwała w nim zacięta wymiana ciosów, w której z jednej strony brylował Marcin Brankiewicz, a z drugiej równie dobrą skutecznością popisywał się Mariusz Janiszewski. Na rozstrzygnięcie tego pojedynku czekać musieliśmy aż do ostatnich minut, kiedy to skromne zwycięstwo swojej drużyny 6:5 przypieczętował Arkadiusz Karwat. Na zakończenie tej kolejki obejrzeć wreszcie mogliśmy spotkanie, w którym starły się ze sobą FC Devs oraz Yelonki. Początek tego pojedynku był nadspodziewanie wyrównany i stawiane w roli faworyta Yelonki musiały się sporo napocić, żeby przebić się przez obronę rywali. Gracze FC Devs, mimo że od pierwszych minut musieli gonić wynik, to przez większość starcia dotrzymywali kroku przeciwnikom i dopiero w samej końcówce zawodnicy w białych koszulkach odskoczyli rywalom na bezpieczny dystans, wygrywając całe starcie 6:3, w czym największą zasługę miał zdobywca hat-tricka Artur Rudowski.

07 06 cqr3a

 

III Liga Szóstek:

Jako pierwsi w siódmej już kolejce zmagań w Trzeciej Lidze Szóstek na boisku przy ul. Irzykowskiego zameldowały się ekipy Teraz Kolskiej i Walca. Obie drużyny bezpośrednio rywalizowały ze sobą o miejsce w górnej połówce tabeli, co też przełożyło się na zażartą walkę na boisku. Przez większość starcia wynik oscylował wokół remisu, jednak w drugiej części spotkania serię kilku goli z rzędu zaliczyła Teraz Kolska, w której świetnie w ataku spisywał się duet Tomczak-Trzepizur. Tak wypracowane kilku bramkowe prowadzenie udało im się dowieźć do ostatniego gwizdka sędziego, dzięki czemu wygrali całe starcie 12:10. Zawodnicy Walca nie mieli wiele czasu na odpoczynek, bo już godzinę później stanęli do kolejnego pojedynku, tym razem z Nocnym Adelante. Zawodnicy NA pierwszych 10 minut musieli grać w niepełnym składzie, co też skrzętnie wykorzystali ich rywale budując sobie bezpieczną przewagę. Po zmianie stron przewaga graczy w czarnych trykotach uwidoczniła się jeszcze bardziej i Stasiek Kędzierski do spółki z Mateuszem Piziorskim bez większych problemów co chwilę rozmontowywali obronę rywali, gwarantując swojej ekipie pewne zwycięstwo 9:2. W kolejnym spotkaniu minionej niedzieli doszło wreszcie do szlagierowego pojedynku, w którym pierwsi w tabeli Gramy Czasami zmierzyli się z wiceliderem Akszon Teamem. W tym starciu starych znajomych z boisk Ligi Bemowskiej ważne było fair play, o czym najlepiej świadczy pomoc zaoferowana przez GC mającemu problemy z zebraniem składu Akszonowi, ale już po pierwszym gwizdku sędziego konwenanse się skończyły i obie drużyny na pełnych obrotach walczyły o komplet punktów. Tak jak się można było spodziewać przez większość starcia nie dało się wskazać faworyta tego pojedynku i pewne było, że o ostatecznym triumfie decydować może jedna skuteczna akcja. W ostatnich minutach graczom w białych koszulkach udało się wreszcie odskoczyć przeciwnikom na dwa trafienia i wydawało się, że był to decydujący moment w meczu, ale w samej końcówce świetną skutecznością popisał się Sebastian Wydrych, który najpierw pomógł doprowadzić do wyrównania, a następnie sam dobił rywali zdobywając bramkę na 7:6 tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego. W następnym starciu dla odmiany oglądać mogliśmy dwie ekipy z dolnych rejonów tabeli, czyli KTS Chimerę i Januszy na Pikniku. Losy tego meczu tak naprawdę rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, kiedy to zawodnicy Chimery zbudowali sobie wysokie prowadzenie 4:0. Po zmianie stron gracze w fioletowych koszulkach starali się te straty zniwelować, jednak przewaga ich przeciwników okazała się już zbyt duża do wywalczenia choćby punktu i całe starcie zakończyło się wynikiem 5:2. Na zakończenie całej kolejki na placu gry ponownie zameldowali się zawodnicy Teraz Kolskiej, tym razem mierzący się z Tank Teamem. Pierwsze minuty tego starcia były jeszcze dość wyrównane, jednak wraz z upływem czasu coraz wyraźniej widać było, że zawodnikom w żółtych koszulkach zaczyna brakować sił, a tracąc kolejne bramki w dół poszybowała także motywacja. Od stanu 2:2 Tank Team coraz śmielej poczynał sobie pod bramką przeciwników, szybko powiększając swoje prowadzenie. Ostatecznie wygrali oni zdecydowanie 9:3, a ozdobą tego pojedynku był gol zdobyty przez bramkarza ,,czarnych” Macieja Galczewskiego, świetnym strzałem z drugiego końca boiska.

07 07 2v0fl

 

Tagi: