Gladiatorzy i Chemik Bemowo wciąż nie do zatrzymania! Pierwsze punkty zgubili YBL

Na boiskach przy ulicy Obrońców Tobruku rozgrywki trwają w najlepsze, a faworyci do wygranych w poszczególnych ligach na ogół nie zawodzili. Tak było na pewno w I Lidze Siódemek, gdzie Gladiatorzy i Chemik Bemowo solidarnie wygrali swoje spotkania. Na drugim froncie wprawdzie przegrał dotychczasowy wicelider Legion, ale inni kandydaci do czołowych lokat, czyli Zielona Polana, Wariaty Kuchara i St. Varsovia, zanotowali ważne zwycięstwa. Na trzecim szczeblu rozgrywek wciąż jak burza idzie Pocisk Legionowo, który po kolejnej efektownej wygranej awansował na samą górę ligowej tabeli. W IV lidze wciąż prowadzi Bemovia, która wysoko pokonała Czupakabry Warszawa, za to za ich plecami robi się coraz ciaśniej. Tymczasem na Irzyku również było bardzo ciekawie. Na najwyższym szczeblu bemowskich szóstek zatrzymany został Young Boys Legionowo, który zremisował z All4One. W drugiej lidze nowym liderem zostali Młodzi Perspektywiczni, którzy w meczu o pierwsze miejsce pokonali Yelonki. W trzeciej zaś jak po swoje idzie Gramy Czasami, który rozgromił kolejnego rywala. Zapraszamy do podsumowania piątej serii gier!

I Liga Siódemek:

W tej kolejce Lantra pokazała, że ma ambicje na awans do grupy mistrzowskiej i zdecydowanie pokonała Old United 7:0. Do zwycięstwa poprowadził ich duet. Aleksander Soszyński i MVP tej kolejki Igor Mushko. Ten zawodnik od początku rozgrywek prezentuje świetną formę, dzięki czemu ma już tylko bramkę straty do obecnego lidera klasyfikacji strzelców Kamila Tarapacza z AnonyMMous. Jak już jesteśmy przy zespole Macieja Miękiny, to jego ekipa w bardzo istotnym meczu dla układu tabeli pokonała Moszna Squad 3:1. Było to bardzo wyrównane starcie, a Kamil Sarnecki okazał się godnym zastępcą nieobecnego Tarapacza - jego dwie bramki wydatnie pomogły przy wygranej "Anonimowych". Dobrze w bramce prezentował się też Arkadiusz Siwiński, a po stronie pokonanych piękną, indywidualną akcją błysnął Michał Głębocki. AnnonyMMous utrzymali trzecie miejsce w tabeli, Moszna spada z pozycji czwartej na piątą, a ich dotychczasowe miejsce zajmują zawodnicy Lantry. Wciąż w doskonałej dyspozycji pozostaje Chemik Bemowo. Zespół Adriana Bery pokonał ZTPLNB 3:0, a kluczem do wygranej była świetna gra Piotra Dzisiówa (autora dwóch goli oraz asysty), Macieja Skurzyńskiego i Michała Głazowskiego. Chemik na chwilę obecną, podobnie jak Gladiatorzy, legitymuje się kompletem zwycięstw, ale warto zaznaczyć, że ma jedno spotkanie mniej. I wydaje się, że to między tymi ekipami rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa. Zwłaszcza że ekipa Michała Raciborskiego pewnie pokonała ostatni w tabeli Zjazd 11:0. W zasadzie cała drużyna spisała się na medal, ale na indywidualne laurki zasługują na pewno wspomniany Raciborski i Paweł Pająk, wyróżniali się też Aleksander Szyszka z Kamilem Kuźniewskim. Gladiatorzy pozostają na szczycie tabeli, drużyna Tomka Drzała również nie zmieniła swojego miejsca. Na tę chwilę Zjazd jest ostatni.

05 01 3uy33

 

II Liga Siódemek:

W drugiej lidze w sobotnim meczu dobrze swój obowiązek wykonała St. Varsovia i wygrała z Argentina FC 3:1. Już wtedy było wiadomo, że ekipa Michała Witkowskiego pozostanie liderem po tej serii gier. Dobre występy zanotowali Marcin Branowski, Karol Mroczkowski i Marek Ksionek, po stronie pokonanych nieźle zagrali bracia Emsy i Gabriel Okoko. W drugim starciu tej soboty Victoria uległa Wariatom Kuchara 1:6. Wynik może nieco zamazywać obraz tego meczu, gdyż zespół Michała Stykowskiego miał swoje szanse, ale w tym sezonie skuteczność jest ich główną bolączką. Za to u ich przeciwników nie było tego problemu, doskonałe zawody rozegrał zwłaszcza Stanisław Kędzierski, który strzelił pięć goli i dołożył do tego asystę. Stąd też tytuł MVP tej kolejki zasłużenie trafił w jego ręce. Sporo też się działo w niedzielnych meczach. Inny z kandydatów do mistrzostwa - Zielona Polana – pokonała FC Warsaw United 5:1, a głównym aktorem tego widowiska był świetnie spisujący się w ich bramce Michał Kiecana. Dobre spotkania rozegrali też Sebastian Wereszczak i Roman Olszewicz. Wygrana ta pozwoliła ZP wskoczyć na drugie miejsce w tabeli. Dotychczasowy wicelider Legion uległ coraz lepiej spisującej się ekipie BKS 04 Górki 1:2 i spadł na czwartą lokatę. MVP tego spotkania został Mikołaj Tchórzewski, który świetnie się spisywał w linii obrony. W ostatnim starciu SSIJ pokonało Canarinhos 6:4, dzięki czemu udało im się wydostać ze strefy spadkowej. Najlepszy na placu był Damian Metryka, ale wiele mu nie ustępował najlepszy strzelec ligi Oskar Górecki z ekipy "Kanarków", autor trzech goli w tym spotkaniu.

05 02 rpu53

 

III Liga Siódemek:

Na trzecim froncie z pauzy dotychczasowego lidera iKakakacji skorzystał drugi do tej pory zespół Pocisku Legionowo. Po dobrym meczu ograli beniaminka PRE Wwa 6:2, kontynuując swoją serię wygranych. Dobre występy zanotowali autor trzech goli Marcin Czech, Michał Rybczyński, Czarek Koper i najlepszy asystent ligi Paweł Romantowski. Pocisk awansował na pierwsze miejsce w tabeli, a w następnej kolejce w ligowym szlagierze zmierzy się z iKakakacji. Ze świetnej strony pokazali się w tej kolejce też Anteniarze. Po świetnym występie pokonali przeżywającą lekki kryzys KP Kozią 9:4, dzięki czemu popularne "Antenki" zachowują kontakt z czołówką. Doskonałe zawody zanotowali strzelec hat-tricka Maciej Kuklewski, Jerzy Adamuszewski i Adam Deptuch, ale występ całej drużyny mógł się podobać. Po stronie pokonanych starał się autor trzech goli Michał Komor, ale wyczyn ten nie wystarczył do osiągnięcia korzystnego rezultatu. Ważne punkty zdobyli też zawodnicy Orłów Leszka, pokonując po zaciętym meczu Pohybel 3:2. Mecz ten rozstrzygnął się w pierwszej połowie, a kluczem do wygranej był świetny występ Krzysztofa Ziejewskiego, którego wybraliśmy zawodnikiem tej kolejki. Remisem 3:3 zakończyło się starcie BaguviX z Drink Menami. Nominalni goście bliscy byli pierwszej wygranej w tym sezonie po hat-tricku Michała Jabłońskiego, ale stan rywalizacji wyrównał na trzy minuty przed końcem niezawodny Damian Metryka. Dobre spotkanie w ekipie Michała Gerymskiego zaliczył też bramkarz Daniel Grynczel, w zespole Mirosława Wyszczelskiego, oprócz Jabłońskiego, podobać się mogła gra Tomasza Sienkiewicza.

05 03 ytr5y

IV Liga Siódemek:

Aż sześć spotkań rozegraliśmy w czwartej lidze. W pierwszym sobotnim starciu FC Running Team drugi raz z rzędu stracił zwycięstwo w ostatnich minutach meczu i musiał się zadowolić remisem z Izbą Wytrzeźwień 1:1. Jeden punkt Izba zawdzięcza głównie dobrej postawie bramkarza Artura Roguskiego i świetnej grze obrońcy Bartka Gładysza. W drugim meczu rozgrywanym w sobotę Złotopolscy Warszawa dość niespodziewanie wysoko pokonali dobrze spisujący się do tej pory Walec 7:1. Popisowe zawody rozegrał duet Paweł Osmański (hattrick) i Daniel Kierlewicz (cztery asysty i tytuł MVP całej serii gier), ale z dobrej strony pokazali się też bramkarz Bartosz Michalski czy Jakub Kotela. W niedzielnych grach nie zawiodła Bemovia, który pewnie pokonała Czupakabry Warszawa 7:2. Najlepszy na placu był Tomasz Świderski, ale z dobrej strony pokazali się też Piotr Modzelewski i Kuba Graczyk. U CW starał się najlepszy strzelec ligi Giovanni Calabrese, ale jego dwie bramki to było za mało na dobrze dysponowanego rywala. Dzięki tej wygranej Bemovia umacnia się na pozycji lidera. Zwłaszcza że swoje pierwsze punkty w tym sezonie stracili Defenders. Na ich przeszkodzie stanęła świetnie dysponowana w ten weekend ekipa Nie Ma Mocnych, która po emocjonującym meczu wygrała 2:1 (o wygranej zaważyły gol i asysta Roberta Burdacha). Ekipa Konrada Dobrowolskiego grała w minioną niedzielę jeszcze mecz zaległy i tutaj już spisała się znacznie lepiej, ogrywając wysoko TSP Szatańskie Pęto 6:1. Cała drużyna Defenders zaprezentowała się dobrze w tym starciu, ale na indywidualną laurkę zasługiwali zwłaszcza Dobrowolski, Maciej Rak i Mateusz Nyśk. Dwa mecze do rozegrania w ten weekend miała też wspomniana wcześniej ekipa Nie Ma Mocnych i można śmiało powiedzieć, że to oni byli największymi wygranymi tego weekendu. W starciu z Chyżymi Rosomakami zanotowali zwycięstwo w stosunku 3:1, a bohaterem tych zawodów był zdecydowanie ich bramkarz Adrian Kulmaczewski, którego doskonałe interwencja nie raz ratowały jego zespół z opresji. Dzięki dwóch wygranym NMM awansują dość nieoczekiwanie na drugie miejsce, tuż za nimi meldują się Defendersi. Jeśli zaś chodzi o Chyże Rosomaki, to w tym sezonie grają mocno pechowo, stąd też ich nie najlepsza póki co pozycja w tabeli.

05 04 986ub

 

I Liga szóstek:

Piąta już kolejka rywalizacji w Pierwszej Lidze Szóstek rozpoczęła się z naprawdę wysokiego ,,C”, bowiem już o 10 rano na boisku przy ul. Irzykowskiego zameldowały się dwie ekipy z samego szczytu tabeli, czyli All4One i Young Boys Legionowo. Już pierwsze akcje tego starcia pokazały, że obie ekipy nastawiają się tego dnia na ofensywę, a kolegów z A4O momentami w ataku wspierał nawet ich bramkarz, Marcin Osowski. Ciosy padały na przemian raz z jednaj raz z drugiej strony i na przerwę obie ekipy schodziły bez rozstrzygnięcia przy stanie 3:3. Na placu gry niewiele zmieniło się również po zmianie stron i z jednej strony świetną grą popisywał się Maks Himel, a z drugiej swój dorobek strzelecki powiększał Michał Gąska. To właśnie on dał swojej ekipie sygnał do ataku zdobywając gola na 4:4, po którym w nieco ponad minutę gracze YBL dopisali sobie kolejne dwie bramki, pierwszy raz w tym meczu wyraźnie odskakując rywalom. Wydawało się, że losy meczu są już rozstrzygnięte, ale w ostatnich minutach inicjatywa ponownie przeszła w ręce ekipy Macieja Rataja, która w samej końcówce doprowadziła do wyrównania i po ostatnim gwizdku sędziego na szczycie tabeli zachowane zostało status quo. Podział punktów na górze wykorzystali z kolei zawodnicy FC NaNkacu, którzy zniwelowali nieco stratę do lidera, a ich rywalami byli tym razem gracze Papadensów. W pierwszej połowie obejrzeliśmy cztery trafienia, co prawda wszystkie autorstwa graczy w żółtych koszulkach, ale w tym jedno samobójcze i druga połowa tego meczu rozpoczynała się od stanu 3:1. Niedługo po wznowieniu gry ekipa Dominika Podlewskiego zanotowała bramkę kontaktową i wydawało się, że mecz może się wyrównać, jednak FCN szybko odzyskali inicjatywę. Bardzo dobrze radzący sobie tego dnia w ataku Jakub Małachowski oraz wspierający go z defensywy Marek Furjan byli głównymi motorami napędowymi zwycięskiej ekipy, która wygrała całe starcie 7:3. Niepowodzenie z tego starcia zawodnicy Papadensów odbili sobie kilka godzin później w swoim drugim tego dnia pojedynku, w który zmierzyli się z Rycerzami Świtu. Pierwsza połowa tego starcia stała pod znakiem zażartej i wyrównanej gry, w której żadna z ekip nie była w stanie zdominować rywala i zakończyła się ona nieznacznym prowadzeniem graczy w szarych trykotach 5:4. Na początku drugiej części spotkania, przede wszystkim dzięki świetnej grze Arka Kulczyckiego jeszcze podwyższyli oni swoje prowadzenie i już do końca tego starcia kontrolowali przebieg meczu, utrzymując dystans nad rywalami, dzięki czemu wygrali całe spotkanie 7:5. Minionej niedzieli dwa pojedynki stoczyli również Yelonkersi, jednak oni z pewnością nie będą mogli zaliczyć tej kolejki do udanych, ponieważ w obu tych starciach musieli uznać wyższość rywali. Najpierw na ich drodze stanęła FC Ochota, a pierwsza połowa tego starcia, zakończona wynikiem 2:2, była bardzo wyrównana i ciężko było wskazać w niej zdecydowanego faworyta. Po zmianie stron to Yelonkersi przejęli inicjatywę, ale tego dnia nie popisywali się oni skutecznością i w kilka minut zmarnowali dwie stuprocentowe sytuacje. Dopiero to rozbudziło zawodników z Ochoty, których do ataku jak zawsze poprowadził Przemek Sawicki. W samej końcówce wreszcie odjechali oni rywalom i ostatecznie wygrali ten mecz 6:3. Nie mniej emocjonujące było również drugie starcie Yelonkersów, w którym starli się z Drink Teamem. Ten pojedynek z kolei przypominał kolejkę górską, w której zawodnicy w czerwonych koszulkach odskakiwali rywalom na kilka trafień, żeby zaraz tę przewagę roztrwonić i musieć ponownie odbudowywać swoje prowadzenie. Ten schemat powtarzał się kilkukrotnie, ale ostatecznie to bardziej doświadczony Drink Team zakończył to starcie z trzema punktami, w czym największą zasługę miał Łukasz Tippe, kończący to starcie z aż sześcioma trafieniami na koncie!

05 05 g1d25

 

II Liga:

Na otwarcie zmagań w piątej kolejce Drugiej Ligi Szóstek starły się ze sobą dwie debiutując w tym sezonie ekipy, czyli Los Lamusos i FC Devs. Mimo, że starcie to było bardzo wyrównane, to już w pierwszej połowie nieznaczną przewagę wypracowali sobie gracze pierwszej z tych drużyn, którzy na przerwę schodzili prowadząc 3:1. Cała druga część tego spotkania stała pod znakiem pogoni graczy FCD, którzy starali się zniwelować straty. Mimo, że LL przez długi czas utrzymywało dystans, to w samej końcówce ich przeciwnikom udało się wreszcie przełamać obronę i po dwóch trafieniach Marcina Perki doprowadzić do wyrównania 5:5 i takim też wynikiem zakończyło się całe spotkanie. W kolejnym pojedynku spotkali się ze sobą LGB oraz Chłopcy do bicia, czyli dwie doświadczone drużyny, które niespodziewanie okupują dolne rejony tabeli. Starcie to miało dwie zupełnie różne odsłony i o ile pierwsza połowa była bardzo zażarta i obie ekipy toczyły wyrównany pojedynek, to po zmianie stron sytuacja na boisku uległa sporej zmianie. Pierwsze minuty były jeszcze dość zacięte, ale dalsza część meczu to już wyraźna przewaga LGB, których do zwycięstwa 9:6 poprowadził świetnie dysponowany tego dnia Mariusz Janiszewski. Jeszcze więcej emocji przyniosło kolejne starcie, w którym wicelider ASPN Bemowo podejmował piąty w tabeli Fast Trans. Mecz ten zdecydowanie lepiej rozpoczął się dla drużyny Michała Fijałkowskiego, która szybko wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Ich rywale nie mieli jednak zamiaru odpuszczać i jeszcze przed przerwą odrobili te straty, a losy całego pojedynku wciąż pozostawały otwarte. Również po zmianie stron na placu gry trwała walka cios za cios, w której raz jedna, raz druga ekipa trafiała do bramki przeciwników. Fast Trans miało jednak tego dnia w swoim składzie tego zawodnika, który potrafił ,,zrobić różnicę” i to bez cienia wątpliwości przede wszystkim dzięki aż pięciu trafieniom Karola Mroczkowskiego, to właśnie oni mogli się cieszyć z końcowego zwycięstwa 7:6. Na zakończenie tego emocjonującego dnia na boisku przy ul. Irzykowskiego oglądać mogliśmy równocześnie dwa drugoligowe pojedynki. W pierwszym z nich starły się Kindybały FC oraz Lepiej Nie Pytaj. Pierwsza połowa tego starcia miała jeszcze dość spokojny przebieg, a zawodnicy żadnej z tych drużyn wyraźnie nie przeważali nad rywalami i zakończyła się ona skromnym prowadzeniem LNP 2:1. Po wznowieniu gry to Kindybały mocniej przycisnęły rywali, jednak sytuacja na placu gry diametralnie zmieniła się od stanu 3:3 i od tej pory na boisku istnieli już tylko gracze w pomarańczowych trykotach, których do pewnego zwycięstwa 7:3 poprowadził zdobywca hat-tricka Krzysztof Lubański. Mimo, że był to mecz pełen walki, to jednak o wiele więcej emocji budziło starcie na boisku obok, w którym doszło do pojedynku na szczycie pomiędzy starymi znajomymi z Yelonek i Młodych Perspektywicznych. Gracze w białych strojach mieli w tym szlagierowym starciu już na starcie utrudnione zadanie, ponieważ mecz musieli rozpocząć bez nominalnego bramkarza w składzie. Zawodnicy MP nie mogli nie wykorzystać takiego handicapu i już do przerwy prowadzili pewnie 5:1. Po zmianie stron cały czas utrzymywali oni wysoką przewagę nad rywalami, którzy tak naprawdę przebudzili się dopiero w samej końcówce spotkania. Ekipa Alberta Szlagi w ostatnich minutach mocniej przycisnęła rywali niwelując część strat, ale na doprowadzenie choćby do wyrównania było już zdecydowanie za późno. Ostatecznie mecz na szczycie zakończył się zdecydowaną wygraną Młodych Perspektywicznych 10:5, wśród których na największe wyróżnienie zasłużył z pewnością zdobywca pięciu goli Aleksander Muszyński.

05 06 csg7n

III Liga:

W Trzeciej Lidze Szóstek tempa nie mają zamiaru zwalniać zawodnicy Gramy Czasami, którzy po zeszłotygodniowym rekordowym meczu również w ten weekend zaaplikowali rywalom dwucyfrowy wynik. Tym razem na ich drodze stanęło debiutujące w rozgrywkach Nocne Adelante. Mimo, że NA potrafiło kilkukrotnie zagrozić bramce rywali, to jednak zwycięstwo ekipy Arka Muchy nie było zagrożone ani przez chwilę, a pewna wygrana 18:6 była po raz kolejny zasługą trio Sobolewski-Araźny-Wydrych. Pozycję wicelidera z kolei nadal zachowuje Akszon Team, który w piątej kolejce mierzył się z innym debiutantem, KTS Chimerą. Zawodnicy w białych koszulkach nie mieli zamiaru niczego pozostawiać przypadkowi i już od pierwszych minut ruszyli do zdecydowanych ataków, co też szybko przyniosło im efekty w postaci kolejnych trafień, dzięki czemu już do przerwy prowadzili zdecydowanie aż 5:1. Po zmianie stron nieco spuścili oni z tonu, a mecz się wyrównał, ale nadal pewnie kontrolowali oni grę, nie pozwalając rywalom na zbytnie zbliżenie się, dzięki czemu spokojnie wygrali cały pojedynek 8:4 i zostają jedną z już zaledwie dwóch niepokonanych ekip w tym sezonie. Na najniższy stopień podium wskoczył z kolei Tank Team, dzięki trzem punktom wywalczonym w starciu z Walcem. Pojedynek ten był typowym meczem walki i nie obfitował w sytuacje podbramkowe, a akcja toczyła się głównie w środku pola. Przez większość starcia utrzymywał się wynik remisowy i wydawało się, że tak taż zakończy się całe spotkania, ale w jednej z ostatnich akcji meczu indywidualną akcją popisał się Michał Musiał, który pokonał wreszcie bramkarza rywali, gwarantując swojej drużynie nieznaczne zwycięstwo 3:2. Hart ducha pokazali z kolei w tej kolejce gracze Teraz Kolskiej, którzy mimo historycznej przegranej w zeszłym tygodniu nie schowali głowy w piasek i zatarli złe wspomnienia tym razem zapisując na swoim koncie komplet punktów w starciu z Januszami na Pikniku. Początek tego meczu to przede wszystkim festiwal pięknych bramek, z których każda nadawałaby się na gola kolejki. Najpierw wysokim lobem z ostrego konta wynik otworzył Piotr Bekas, a już chwilę później strzałem w samo okienko zza pola karnego popisał się Maciej Suchocki, któremu niedługo potem wtórował Michał Paluch pokonując bramkarza rywali strzałem z piętki z powietrza. W tej wymianie ciosów żadna ekipa nie była w stanie uzyskać wyraźnej przewagi nad rywalami i dopiero druga połowa rozstrzygnęła losy meczu. Zawodnicy w żółtych trykotach odskoczyli przeciwnikom na dwa trafienia i skromną przewagę dowieźli do ostatniego gwizdka sędziego wygrywając ostatecznie cały mecz 5:4.

05 07 9kuzx

Tagi: