Old United, LGB i FC Ursynów Oldschool mistrzami swoich lig!

Poznaliśmy kolejne rozstrzygnięcia. W meczu na szczycie II ligi Old United pewnie wygrało z Zieloną Polaną i zasłużenie sięgnęło po mistrzowski tytuł. W trzeciej lidze z kolei, ciśnienie wytrzymało LGB, które po bardzo zaciętym spotkaniu poradziło sobie Bad Boys Zielonki i sięgnęło po tryumf w rozgrywkach III ligi. W V lidze, większych problemów z przyklepaniem tytułu nie miał FC Ursynów Oldschool, który wygrał z Marchewkami Zagłady i mając jeszcze zaległy mecz w zanadrzu, zapewnił sobie tytuł. Zapraszamy na podsumowanie zmagań 9.kolejki ligi zimowej ligi szóstek!

 

I Liga

Ostatnia kolejka pierwszej ligi upłynęła pod znakiem kapitalnego finiszu AnonyMMous, którzy dzięki dwóm niedzielnym zwycięstwom zagwarantowali sobie medale, jednak jaki będzie ich kolor dowiemy się dopiero za tydzień, po zaległym meczu Moszny z YBL. Najpierw ekipa Macieja Miękiny po zaciętym boju pokonała Zjazd 7:4, robiąc pierwszy krok w stronę podium. Niedługo później na drodze „Anonimowych” stanął wciąż aktualny mistrz jesiennej edycji ligi szóstek – FC NaNkacu. Również tym razem byliśmy świadkami emocji i dramaturgii na najwyższym poziomie, a co najistotniejsze gracze w czarnych strojach wygrali 4:1 i zagwarantowali sobie miejsce na podium. W obu tych spotkaniach graczem meczu, a co za tym idzie również i kolejki został Krzysztof Pawlak, który nie dość że świetnie radził sobie w destrukcji  to jeszcze strzelał decydujące gole. W pierwszym spotkaniu tej serii, który notabene miał wpływ na sytuacje na podium Contra po bardzo ofensywnych zawodach pokonała ostatni w tabeli Drink Team 15:7. Pięć goli i tyle samo asyst zanotował najlepszy na  placu Adrian Bucki, co wywindowało go na prowadzenie w wyścigu o koronę króla strzelców. Należy jednak pamiętać, że jego najwięksi rywale : Martin Koćmierowski oraz Bartek Kowalski z YBL mają odpowiednio jedną oraz trzy bramki straty, ale przed nimi jeszcze jeden mecz. Ostatnia zainteresowana medalem drużyna – Chemik Bemowo także wygrała, bez większych problemów pokonując FC NaNkacu 7:2 i dołączyła do trio, które uzbierało po siedemnaście punktów. Taki obrót sprawy najbardziej ucieszył „Anonimowych” ponieważ w małej tabelce to oni prowadzą, zapewniając sobie na tą chwilę pozycję wicelidera. Tuż za nimi jest Chemik, aby tak zostało Moszna Squad nie może pokonać świeżo upieczonych mistrzów Young Boys Legionowo. Z kolei zwycięstwo ekipy Pawła Maula zagwarantuje jej srebrne medale i zepchnie resztę stawki o jedną pozycję w dół, pozbawiając wtedy Chemika medalu. Każdy inny wynik niż zwycięstwo sprawi z kolei, że MS zakończą sezon poza podium. W pozostałym spotkaniu trzecie zwycięstwo w sezonie zanotował All4One, który łatwo pokonał osłabiony kadrowo East Wind 7:4 i w ostatniej chwili wykaraskał się ze strefy spadkowej. Bohaterem tego spotkania był niewątpliwie autor czterech goli i jednej asysty – Krzysztof Sobolewski. Podobnie jak w wyścigu o najlepszego snajpera pierwszej ligi, także w klasyfikacji najlepszych „asystentów” jest bardzo ciasno. Pewnie prowadzi w niej Mariusz Rogowski ze Zjazdu, ale goniący go Michał Głębocki ma do rozegrania jeszcze jeden mecz, jednak aby wyprzedzić popularnego „Mario” musi zaliczyć więcej niż cztery asysty.

09 01 wen56
 

II Liga:

W meczu na który wszyscy czekali Old United łatwo i bez żadnych problemów pokonał Zieloną Polanę 11:4, nie pozostawiając złudzeń kto w tym sezonie był najlepszy. Ci którzy nastawili się na wielkie emocje musieli obejść się smakiem. Od pierwszej do ostatniej minuty to United wiedli prym na boisku, a ofensywny duet Patryk Kostyra – Konrad Kozłowski po raz kolejny potwierdził że na tym szczeblu rozgrywek nie ma na nich skutecznej recepty. Wspomniana para miała udział przy niemal wszystkich strzelonych przez OU bramkach, a wspomniany Kozłowski pięcioma golami i jedną asystą przypieczętował swój osobisty tryumf w obu klasyfikacjach indywidualnych. W związku tym cały skład podium był już w komplecie. Najniższego stopnia już przed tą kolejką pewni byli Królewscy, którzy w ostatnim akcencie tego sezonu musieli po raz trzeci w tej kampanii przełknąć gorzką pigułkę, w postaci porażki. Tym razem ich pogromcami okazali się gracze SSIJ, którzytyleż zasłużenie, co nieoczekiwanie wygrali 7:2. Pierwsza połowa nie zapowiadała takiej katastrofy Królewskich, ba ekipa Karola Truszczyńskiego prowadziła po niej 1:0. Po przerwie koncertowo zagrała drużyna, nieobecnego Damiana Metryki, która receptę na faworyzowanego rywala znalazła w grze zespołowej. Sezon zimowy na czwartym miejscy zakończył Bulbez Team Bemowo, który w ostatnim meczu otrzymał prezent od Marymontu w postaci walkowera. Trzecie zwycięstwo z rzędu i czwarte w sezonie zanotowały z kolei Wariaty Kuchara, które bez większych problemów odprawiły z kwitkiem „czerwoną latarnię” drugiej ligi – Victorię, zwyciężając ostatecznie 6:1. Wariaty tym samym zakończyły tą zimę na piątej lokacie. W ostatnim spotkaniu tej serii Inter Cars IT bardzo łatwo pokonał osłabionych kadrowo Chłopców Do Bicia 11:3 i rzutem na taśmę wygrzebał się ze strefy spadkowej. Mecz ten mógł mieć zupełnie inny przebieg gdyby nie kapitalna postawa bramkarza zwycięskiej drużyny i jednocześnie zawodnika tego spotkania – Mateusza Rudnickiego, który zwłaszcza w pierwszej odsłonie bronił jak w transie. Ostatecznie z drugą liga pożegnają się drużyny Victorii oraz Marymontu

09 02 tlka5

 

III Liga

Na samym finiszu rozgrywek w walce o mistrzowski tytuł pozostały trzy ekipy, LGB, Lantra oraz Bad Boys Zielonki i dopiero po ostatniej kolejce sezonu okazać się miało, kto z tej wielkiej trójki sięgnie ostatecznie po zwycięstwo w III lidze. Zanim jednak doszło do najważniejszych rozstrzygnięć tej zimy, na placu gry zameldowały się ekipy z niższych miejsc w tabeli. Jako pierwsi starli się ze sobą KS Kierownicy oraz Mikstura. Pierwszy mecz kolejki okazał się zarazem najbardziej widowiskowym i obejrzeliśmy w nim aż osiemnaście goli, z czego zdecydowaną większość zapisali na swoich kontach gracze w zielonych koszulkach. Wysokie zwycięstwo 16:2 było w dużej mierze zasługą szalejącego w ataku Staśka Kędzierskiego, oraz świetnie spisującego się w defensywie Pawła Maula, ale tego dnia liczył się przede wszystkim kolektyw, o czym najlepiej świadczy fakt, że każdy zawodnik z pola zapisał na swoim koncie przynajmniej jedno trafienie. W następnym spotkaniu starły się dwie drużyny, wciąż mające nadzieje na brązowe medale, czyli BaguviX i One4All. Mecz ten zakończył się zwycięstwem pierwszej z tych ekip 5:1, ale wynik ten może być mylący, ponieważ mecz był bardzo wyrównany. Mimo zaciętej gry i groźnych akcji z obu stron, to jednak głównie jedna ekipa trafiała do bramki rywali, w czym największą zasługę miał stojący miedzy słupkami Bagu, Daniel Grynczel.  W kolejnym starciu tego weekendu zmierzyły się dwa zespoły z dolnych rejonów tabeli, czyli Virtualne Ń i Fast Trans. Losy tego meczu rozstrzygnęły się już w pierwszych minutach, kiedy gospodarze szybko wyszli na kilkubramkowe prowadzenie i już do końca meczu mogli kontrolować przebieg gry. Po raz kolejny bardzo dobry mecz zagrał Szymon Kolasa, który zakończył go z pięcioma golami i dwoma asystami na koncie. Na sam koniec dnia przyszedł wreszcie czas na największe emocje i walkę o mistrzowski tytuł. Pierwsze słowo należało do Lantry, która starła się z Pociskiem Legionowo. Jak można się było spodziewać pojedynek drugiej ekipy z przedostatnią miał bardzo jednostronny przebieg i gracze w niebieskich koszulkach nie pozostawili rywalom najmniejszych złudzeń co do końcowego wyniku. Zwycięstwo 7:1 było w dużej mierze zasługą duetu Adam Rybicki i Aleksander Soszyński, którzy rozgrywali tego dnia naprawdę dobre zawody. Kolejne trzy punkty gwarantowały Lantrze co najmniej wicemistrzostwo, ale losy tytułu rozstrzygnąć się miały dopiero w pojedynku LGB z Bad Boys Zielonki. Ekipa Arkadiusza Karwata musiała ten mecz wygrać i już od pierwszego gwizdka widać było, że już tylko jedna z tych ekip walczy o jakąś stawkę. LGB było zdecydowanie bardzie zmotywowane i od pierwszych minut rzuciło się do zaciętych ataków, co też szybko przyniosło im prowadzenie. Ostatecznie, po bardzo dobrym meczu, dwóch trafieniach Roberta Jankowskiego oraz jednym Jakuba Pawlaka, wygrali oni skromnie 3:1, ale to wystarczyło do ponownego wyprzedzenia Lantry, wskoczenia na pierwsze miejsce i zagwarantowani sobie mistrzowskiego tytułu, dodajmy, pierwszego w długiej historii tej drużyny. Gratulacje!

09 03 sguq7

IV Liga:

W czwartej lidze po siedmiu tygodniach hegemonii Nie Ma Mocnych, mamy nowego lidera. W absolutnym hicie, który był jednocześnie meczem o pierwszą lokatę Legion pewnie pokonał NMM 5:2 i zepchnął ich na drugie miejsce. Mimo przewagi Legionu, wynik meczu bardzo długo był na styku (gracze w czerwonych trykotach dwa razy dochodzili rywala na jedną bramkę) i dopiero w końcówce gospodarze odskoczyli rywalowi nie dając się już dogonić. Tym samym Legion zrównał się punktami z Piotrem Burdachem i spółką i wyprzedza ich korzystniejszym bilansem bezpośrednich spotkań. Swój mecz wygrał również FC Melange, który pokonał po zaciętym boju Rycerzy Świtu 7:4 i nie pozwolił odskoczyć wspomnianej dwójce. To nie była łatwa przeprawa dla ekipy Łukasza Słowika, która dopiero w drugiej połowie przychyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po raz kolejny pierwsze skrzypce w ekipie FCM zagrał Kamil Sadowski, który do swojego dorobku dołożył hattricka i na kolejkę przed końcem sezonu zrównał się w klasyfikacji najskuteczniej snajperów z napastnikiem świeżo upieczonego lidera – Jakubem Lipą. Ostatnia seria zapowiada się pasjonująco. Oba mecze w grupie mistrzowskiej mają wielkie znaczenie. Legionowi do ostatecznego tryumfu wystarczy zwycięstwo, ale zarówno grający z nimi FC Melange jak i Nie Ma Mocnych, którzy podejmą Rycerzy Świtu, tanio skóry nie sprzedadzą . Emocje mamy więc gwarantowane. Zwycięstwo w grupie spadkowej zagwarantowały sobie Orły Leszka, które nie pozostawiły żadnych złudzeń Teraz Kolskiej i rozgromiły ją 14:5. Do zwycięstwa poprowadziło ich trio Wojtek MuranowiczŁukasz ŻendzianSzymon Golonka, z czego tytuł gracza meczu zgarnął ten ostatni. W pozostałym spotkaniu pierwsze zwycięstwo w tej kampanii zaliczyły Kindybały FC, które ku zaskoczeniu wielu łatwo ograły KP Kozią 6:0. Mimo kapitalnej postawy duetu Jan Bielawski – Eryk Sanowski to bramkarz zwycięskiej drużyny – Michał Adamiak swoją kapitalną postawą zgarnął tytuł gracza tego meczu. Kindybały dzięki trzem punktom po ośmiu tygodniach zesłania w końcu opuścili ostatnie miejsce w tabeli. Co więcej, mają jeszcze szansę na utrzymanieMuszą w ostatniej serii pokonać Teraz Kolską i liczyć na porażkę graczy Koziej.

09 04 se0ti

 

V Liga

Zmagania w ostatniej już kolejce Piątej Ligi Halowej rozpoczęły się od starcia dwóch ekip z dolnej połówki tabeli, czyli Pendzoncych ŚwistakówOdwróć Tabelę. Mimo, że obie te drużyny okupują dół tabeli i nie walczyły już o nic, to w meczu nie zabrakło emocji. Pojedynek ten był bardzo wyrównany, jego wynik wahał się do ostatnich sekund, a ostatecznie zwycięsko wyszła z niego ekipa Odwróć Tabelę, którą do minimalnego zwycięstwa 7:6 poprowadził Kajetan Ostoja-Ciemny, uczestniczący przy niemal wszystkich golach swojej drużyny. Prawdziwe emocje budził jednak dopiero następny pojedynek, który wyłonić miał nowego mistrza ligi. Starcie Marchewek Zagłady z FC Ursynów Oldschool od pierwszych minut było bardzo zacięte, ale inicjatywa została szybko przejęta przez zawodników w niebieskich koszulkach, którzy pewnie prowadzili już do przerwy 4:1. Po zmianie stron jeszcze podwyższyli oni swoje prowadzenie, a Marchewki rozkręciły się dopiero w końcówce starcia. Na odrabianie strat było już jednak za późno i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem zawodników FCU 11:6, którzy tym samym zagwarantowali sobie pierwsze miejsca w tabeli. Gratulacje! Wygrana ta była przede wszystkim zasługą świetnie dysponowanego tego dnia Pawła Maula, który zapisał na swoim koncie aż pięć bramek i trzy asysty. W ten weekend rozstrzygnęły się również losy srebrnych medali, które zawisną na szyjach zawodników Akszon Teamu. Pierwsza połowa ich starcia z Szatańskim Pętem była bardzo wyrównana i ciężko było wskazać zwycięzcę, tym bardziej, że TSP wciąż zachowywało teoretyczne szanse na trzecie miejsce. Dopiero po zmianie stron rozkręciło się trio Calak- Dźwilewski- Yaremii i zagwarantowało swojej drużynie wysoką wygraną 7:1. Tuż za podium sezon zakończyła z kolei Znista, w ostatnią niedzielę mierząca się z Alter Valkirią. Podobnie jak w poprzednim meczu, także tutaj zobaczyliśmy dwie zupełnie różne połowy, pierwszą wyrównaną i drugą bardzo jednostronną. Znista prowadzona do boju przez Michała Kota i Bartosza Buczkowskiego dopiero po zmianie stron włączyła piąty bieg i szybko odjechała rywalom, wygrywając pewnie całe starcie 10:6. W ostatnim wreszcie pojedynku dziewiątej kolejki Kamix spotkał się z Walcem. Niestety dla drugiej z tych ekip, wciąż nie przełamała ona fatalnej passy i po wysokiej przegranej 1:7 nadal okupuje ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym. Będą oni jednak jeszcze mieli szansę na poprawę tego niekorzystnego bilansu, bowiem za tydzień rozegrają aż dwa spotkania w kolejce meczów zaległych.

09 05 2328b

VI Liga:

Na szóstym szczeblu rozgrywek po przedostatniej kolejce tylko w grupie „spadkowej” mamy małe roszady, z kolei w grupie walczącej o najwyższe cele faworyci wygrywali swoje mecze i wszyscy pozostali na swoim miejscu. Lider szóstej ligi – FC Po Nalewce w hicie tej serii nie miał większych problemów i pewnie pokonał czteroma golami, trzeci w tabeli Regional & Friends. Do zwycięstwa tym razem poprowadził ich autor hattricka i asysty Arkadiusz Kobus, a zwycięstwo to pozwoliło FC PN utrzymać trzy punktową przewagę nad Augusto Penguins. „Pingwiny” tymczasem nie pozwoliły odjechać ekipie Sławka Grzywaczewskiego i rozgromiły Czupakabry Warszawa, aż 13:4, pozostając w walce o złoto. Cała zwycięska drużyna Augusto zasługuje tutaj na pochwały, gdyż tworzyła tej niedzieli zgrany kolektyw, w którym każdy gracz miał swój udział w wywalczeniu trzech punktów. Sytuacja w grupie mistrzowskiej jest bardzo klarowna. W ostatniej serii w bezpośrednim meczu o mistrzowski tytuł zmierzą się ze sobą FC Po Nalewce oraz Augusto Penguins. „Pingwiny” by myśleć o złocie muszą wygrać więcej niż czteroma golami, natomiast każdy inny wynik daje tytuł obecnemu liderowi. O brązowy medal z kolei zagrają ze sobą Regional i Czupakabry. W tej parze w uprzywilejowanej pozycji są ci pierwsi, którym wystarczy remis. W grupie spadkowej trzecie zwycięstwo z rzędu odniósł PRE Wwa, który tym razem bez większych problemów pokonał Januszy Na Pikniku 7:1, a do zwycięstwa poprowadził ich Michał Perekitko, który do swojego konta dopisał hattricka i asystę. Tym samym PRE osiągnęli swój cel, czyli wydostali się ze strefy spadkowej, ale żeby utrzymać to miejsce muszą w dziesiątej kolejce pokonać Marchewki Zagłady II, które w tej serii pewnie pokonały Bękarty Futbolu 8:4 i utrzymały prowadzenie w grupie spadkowej. Zwycięstwo drugiej drużyny Marchewek nie przyszło jednak łatwo, bo po pierwszej odsłonie prowadzili tylko jedną bramką. Po przerwie istniały już tylko Marchewki, które do zwycięstwa poprowadził duet Mateusz Nyśk – Zoran Kokan. W wyścigu o koronę króla strzelców samotne prowadzenie objął Marek Sanecki z Regionala, który w przegranym meczu z liderem trafił dwukrotnie i odskoczył Łukaszowi Gabie właśnie z FC PN na dwie bramki. Arcyciekawie zapowiada się przed ostatnią kolejką rywalizacja wśród najlepszych „asystentów”, gdzie na prowadzeniu mamy trzech graczy z dziewięcioma ostatnimi zagraniami.  

09 06 uzdsw

 

Tagi:

Kontakt

Masz jakieś pytania związane z LIGĄ BEMOWSKĄ? Chciałbyś zapisać swoją drużynę do naszych rozgrywek? Napisz lub zadzwoń:

kontakt@ligabemowska.pl
Michał Burzyński 661 536 685

Śledź nas na Facebooku