Young Boys Legionowo mistrzem zimowej Ligi Bemowskiej!

Young Boys Legionowo po niezwykle dramatycznym meczu wygrali minimalnie z Chemikiem, a następnie poradzili sobie z Contrą i wobec potknięcia Moszna Squadu, na kolejkę przed końcem zagwarantowali sobie tytuł mistrzowski! Gratulacje dla młodej ekipy z Legionowa, która w przekroju całego sezonu grała najrówniej i zaprezentowała po prostu kawał dobrego futbolu, grając zarówno doskonale taktycznie, jak i prezentując przy tym przyjemne dla oka walory techniczne.. W pozostałych ligach rozstrzygnięcia poznamy dopiero w ostatniej kolejce!

I Liga:

Wydarzeniem kolejki bez wątpienia jest tytuł mistrzowski dla debiutantów z Legionowa. Najpierw YBL po niesamowitym meczu pokonali Chemika 10:9, choć niewiele brakowało, a roztrwonili był sześciobramkową przewagę z pierwszej połowy. Do tryumfu poprowadził ich bramkostrzelny duet Bartek KowalskiMartin Koćmierowski, ale Young Boys to tak naprawdę przede wszystkim kolektyw. Kilka godzin później zagrali drugi mecz z bardzo wymagającym rywalem, mianowicie na ich drodze stanęła Contra. Wobec wcześniejszych zwycięstw zarówno jednych jak i drugich (o zwycięstwie Contry piszemy niżej) stawką tego spotkania stał się fotel lidera. Tym razem trochę nieoczekiwanie gracze z Legionowa nie mieli żadnych problemów z ograniem Michała Raciborskiego i spółki, wygrywając finalnie, aż 11:3. Emocje w tym meczu towarzyszyły nam tylko w pierwszej odsłonie, którą YBL wygrali 4:2. W drugiej nie było już wątpliwości kto w tym meczu jest lepszy. Tymczasem lider przed tą kolejką Moszna Squad nie sprostał East Windowi, który w niedzielny poranek rozegrał bardzo dobre zawody i zasłużenie pokonał ekipę Pawła Maula 12:6. Jak się później okazało porażka ta przekreśliła szansę MS na tytuł. Kapitalne zawody wśród zwycięzców rozegrał autor pięciu trafień i dwóch asyst Damian Patoka. Dobrze wspierał go Sebastian Dąbrowski, który do swojego konta dopisał hattricka i cztery asysty. Mimo zwycięstwa EW nie ma już szans na podium. Inaczej się ma sytuacja AnonyMMous, którzy po zaciętym boju pokonali All4One i wciąż pozostali w walce nawet o srebrne krążki. Tracą do podium trzy punkty, a do drugiego miejsca cztery, ale mają do rozegrania jeden mecz więcej. Do zwycięstwa nad ekipą Macieja Rataja poprowadził ich autor hattricka i asysty Grzegorz Dryka. Dwa mecze w tej kolejce rozegrała też wspomniana Contra, która jeden wspomniany mecz przegrała, natomiast w drugim, który notabene był ich pierwszym, bez żadnych problemów pokonała FC NaNkacu 10:2. Contra ma tyle samo punktów, co trzeci w tabeli Chemik Bemowo oraz jedno „oczko” mniej od wicelidera, Moszna Squadu. W pozostałym spotkaniu, który rozegrany był na starcie tej serii Zjazd rozbił Drink Team 9:2, odskakując tym samym od strefy spadkowej na trzy punkty. Najlepszym graczem tych zawodów był lider klasyfikacji „asystentów’ Mariusz Rogowski, który do swojego obfitego dorobku dołożył gola i aż pięć ostatnich podań.

08 01 7hvds

II Liga:

W drugiej lidze, w meczu na szczycie Zielona Polana zasłużenie pokonała Królewskich 4:2 i pozostała w walce o mistrzowski tytuł. Ekipę Mateusza Piziorskiego do zwycięstwa poprowadził Bartosz Konopko, który tego poranka trafił do siatki rywali dwukrotnie i raz otworzył kolegom drogę do bramki. Dzięki temu zwycięstwu ZP w ostatniej kolejce zagra w bezpośrednim boju o złote medale z Old United. Królewscy z kolei, mają nad czwartą drużyną trzy punkty przewagi, ale wygrali bezpośredni pojedynek i mają zagwarantowane medale koloru brązowego. Old United tymczasem w meczu rozgrywanym równocześnie, po bardzo zaciętych zawodach tylko dwoma bramkami pokonał Chłopców Do Bicia. Obie ekipy postawił w tej batalii na ofensywę, czego konsekwencją było, aż  osiemnaście goli. Po raz kolejny w ekipie OU brylował duet Paweł Kostyra (cztery gole i asysta) – Konrad Kozłowski (pięć goli i dwie asysty), a tytuł zawodnika tego spotkania powędrował w ręce tego drugiego, który ponadto został samodzielnym liderem zarówno klasyfikacji najlepszych strzelców jak i asystentów. Serię trzech porażek z rzędu przerwał Bulbez Team Bemowo, który po wielkiej dramaturgii pokonał jednym golem SSIJ. Ekipa Damiana Metryki można powiedzieć, że przegrała wygrany mecz. Prowadzili bowiem po pierwszych dwudziestu minutach 4:2 i nic nie zapowiadało katastrofy. Tymczasem koncertową drugą połowę rozegrał Rafał Szewczyk, który do jednego gola strzelonego w pierwszej odsłonie, w drugiej dołożył hattricka, dając tym samym swojej drużynie trzy punkty. W pozostałym rozegranym spotkaniu Wariaty Kuchara zanotowały drugie zwycięstwo z rzędu, pozostawiając tym razem w pokonanym polu Inter Cars IT. Wygrana 7:6 nie przyszła jednak łatwo ponieważ rywal postawił bardzo trudne warunki. Zawodnikiem spotkania wybrano autora gola i dwóch asyst Daniela Manistę, ale świetnie wspierał go Stasiek Kędzierski, który dopisał do swojego konta hattricka i asystę. W jedynym meczu, który nie doszedł do skutku Marymont oddał trzy punkty bez walki, zasilając konto Victorii, dla której to pierwsze punkty w sezonie.

08 02 xj2v2

III Liga

W grze o mistrzowski tytuł Trzeciej Ligi Halowej pozostały jeszcze aż trzy ekipy, co oznacza, że zażarta walka o najważniejsze rozstrzygnięcia sezonu zimowego trwać będzie aż do ostatniej kolejki! Liderem przed decydującą serią gier pozostaje LGB, które tym razem przypisało sobie trzy punkty, dzięki przekonywującemu zwycięstwu nad Virtualnym Ń. Mimo, że starcie to zakończyło się pewną wygraną drużyny Arkadiusza Karwata 4:1, to nie było ono wcale tak jednostronne jak mogłoby się wydawać. Obie ekipy prezentowały naprawdę wysoki poziom, a o ostatecznym zwycięstwie zadecydowały świetne postawy Kacpra Józefowicza w defensywie oraz szalejącego w ataku Roberta Jankowskiego. Gracze LGB nie mogą czuć się jednak zbyt pewnie, ponieważ tuż za ich plecami podąża Lantra, mająca taki sam dorobek punktowy. Zawodnicy w niebieskich koszulkach w miniony weekend zmierzyli się z BaguviXem.  Od pierwszych minut widać było, że ekipa Michała Gerymskiego  wyszła na boisko bardzo zmotywowana, ponieważ zwycięstwo w tym starciu również im dawało szansę na pozostanie w grze o tytuł. Mecz ten był bardzo zacięty, ale w końcówce lepszą skutecznością popisali się zawodnicy Lantry, prowadzeni do boju przez Igora Mushko oraz Aleksandra Soszyńskiego i ostatecznie to oni wygrali minimalnie 4:3. Na najniższy stopień podium spadli z kolei gracze Bad Boys Zielonki, którzy w tej kolejce pauzowali. Fatalną serię kilku przegranych meczów z rzędu przerwali wreszcie KS Kierownicy, pokonując w najbardziej widowiskowym spotkaniu tej kolejki One4All 9:5. Ekipa Michała Burzyńskiego w pierwszej połowie wypracowała sobie dwubramkową przewagę, ale po zmianie stron, wraz z pojawieniem się na boisku Krzysztofa Sobolewskiego w zespół Macieja Rataja wstąpiły nowe siły. Zacięta walka trwała przez całą drugą część spotkania, jednak końcówka należała do graczy w zielonych koszulkach, którzy ponownie odskoczyli rywalom na kilka trafień i wygrali cały mecz 9:5. W ostatnim wreszcie meczu tej kolejki zmierzyły się ekipy z dolnej połówki tabeli, Fast Trans i Mikstura. W spotkaniu tym zobaczyliśmy zaledwie trzy gole, ale nie było to kwestią małej liczby sytuacji podbramkowych, lecz świetnej postawy bramkarza Mikstury, Mateusza Kota. Tego dnia dokonywał on prawdziwych cudów w bramce i bronił w sytuacjach pozornie beznadziejnych. Jeden zawodnik to jednak za mało, żeby pokonać ofensywnie grających rywali, którym głownie dzięki dobrej grze Macieja Błońskiego udało się w końcu przełamać obronę przeciwników i minimalnie wygrać to spotkanie 2:1.

08 03 r3h6k

IV Liga

Już pierwsza kolejka po podziale na grupę spadkową i mistrzowską pokazała, że w losy tytułu w Czwartej Lidze Halowej jeszcze nie są przesądzone i wciąż wiele może się wydarzyć. Niespodziankę przyniósł już pierwszy mecz, w którym niepokonani dotychczas Nie Ma Mocnych zmierzyli się z czwartym FC Melange. Starcie to zaczęło się po myśli lidera, który szybko wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, jednak dalsza część meczu miała już zupełnie inny przebieg. Prowadzeni do ataku przez Kamila Sadowskiego zawodnicy Melange równie szybko odrobili straty, a następnie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniego gwizdka sędziego i pewnie wygrali 7:3, ponownie włączając  się do walki o tytuł. Na drugie miejsce wskoczyli z kolei zawodnicy Legionu, dzięki pewnemu zwycięstwu nad Rycerzami Świtu. Początek tego starcia był wyrównany, jednak od stanu 3:2 piąty bieg wrzucił Legion, prowadzony do boju przez Jakuba Lipę. Gracze w szarych koszulkach wypracowali sobie wysoką przewagę i w końcowych minutach pozwolili sobie na nieco rozprężenia. Dopiero wtedy do głosu doszli ponownie Rycerze, jednak było już zdecydowanie za późno na odrobienie strat i mecz zakończył się wynikiem 8:4. Nie mniej emocji widzieliśmy również w dolnej połówce tabeli. Na jej czele wciąż znajdują się Orły Leszka, które po zaciętym meczu pokonały Kindybały FC. Ekipa Jana Grabarczyka stawiła się tego dnia wyjątkowo licznie i zagrała naprawdę dobry mecz, jednak nawet to nie wystarczyło na grające tego dnia bardzo mądrze Orły, wśród których wyróżnił się przede wszystkim zdobywca czterech goli  Łukasz Żendzian. W ostatnim wreszcie spotkaniu tego weekendu stanęły naprzeciwko siebie zawodnicy KP Koziej i Teraz Kolskiej. W starciu tym zdecydowanie lepiej zaprezentowała się pierwsza z tych ekip, a szczególnie jeden jej zawodnik. To był zdecydowanie mecz Tomasza Komora, który uczestniczył przy niemal wszystkich trafieniach swojej ekipy, kompletując na swoim koncie hat-tricka i dorzucając jeszcze dwie kolejne asysty, dzięki czemu Kozia wygrała 6:3.

08 04 ank28

V Liga

W pierwszym spotkaniu przedostatniej już kolejki Piątej Ligi Halowej doszło do pojedynku Odwróć Tabelę z Kamixem. Mimo, że było to starcie dwóch ekip z dolnej połówki tabeli, to okazało się ono zarazem najbardziej emocjonującym widowiskiem, jakie mogliśmy podziwiać w miniony weekend na tym szczeblu rozgrywkowym. Szala zwycięstwa przechylała się co chwilę i wynik meczu nie był pewny aż do ostatniej minuty, a zwycięsko wyszli z niego ostatecznie zawodnicy Odwróć Tabelę, choć Kamix do końca nie odpuszczał i walczył o urwanie choćby punktu do ostatnich sekund spotkania. Na przeciwnym biegunie stał z kolei następny mecz, o którym można napisać wiele, tylko nie to, że był wyrównany. Gracze Pendzoncych Świstaków zapisali się tym spotkaniem w historii Ligi Bemowskiej, bowiem rzadko się zdarza, żeby w 40 minut stracić aż... 25 bramek! Wynik ten i tak był stosunkowo niskim wymiarem kary, jaką FC Ursynów Oldschool wymierzyło swoim przeciwnikom, a głównym egzekutorem okazał się Paweł Maul, który zakończył mecz z  siedmioma golami i kolejnymi czterema asystami na koncie. Niecałą godzinę po tym starciu zawodnicy z Ursynowa ponownie musieli zameldować się na placu gry, tym razem mierząc się już z bardziej wymagającym rywalem, Alter Valkirią. Rozpędzona ekipa Michała Burzyńskiego nie zbliżyła się co prawda do swojego osiągnięcia z wcześniejszego spotkania, ale również w tym starciu zapisała na swoim koncie 3 punkty. Gracze w pomarańczowych koszulkach przegrali co prawda 2:5, ale był to już o wiele bardziej zacięty mecz, a swoją debiutancką bramkę zdobyła w nim również ,,rodzynka” rozgrywek, Claudia Wigebom. Dzięki kolejnym dwóm zwycięstwom FCU wskoczyło na samym finiszu na fotel lidera i z jednym meczem rozegranym mniej ma duże szanse na końcowy triumf. Z pierwszego miejsca spadły za to Marchewki Zagłady, które nadspodziewanie wysoko uległy aż 9:2 świetnie grającemu tego dnia Szatańskiemu Pętu. W ekipie ,,z piekła rodem” na wyróżnienie zasłużyli grający z przodu Piotr Sobota i Filip Boruta, ale w pierwszej kolejności bramkarz TSP, Wojtek Gawryołek, który nie tylko wyjął kilka trudnych piłek, ale też bardzo dobrze dyrygował grą swojej drużyny. Mimo zmiany na samym szczycie tabeli pozycję wicelidera utrzymał z kolei Akszon Team, który pewnie rozprawił się w ostatnią niedzielę ze Znistą. Mecz ten miał bardzo jednostronny przebieg, a jego losy rozstrzygnęły się już praktycznie w pierwszej połowie. Po raz kolejny świetną dyspozycją strzelecką popisał się Aleksander Eibl, tym razem notując na swoim koncie aż siedem trafień i bardzo przybliżając się do korony króla strzelców. Na koniec wreszcie ósmej kolejki zmagań doszło do meczu, który musiał być przełomowy dla jednej z dwóch ostatnich drużyn i przynieść którejś z nich wreszcie pierwsze punkty w rozgrywkach. Pendzonce Świstaki potrafiły się jednak podnieść po wcześniejszej druzgocącej porażce i tym razem odkuć się pokonując Walec9:3. Starcie to było przede wszystkim teatrem jednego aktora, którym okazał się Paweł Poniatowski, kończący ten mecz z czterema golami i dwoma asystami na koncie.

08 05 pv4qe

VI Liga:

Na szóstym szczeblu rozgrywek rozegraliśmy ósmą kolejkę, która zarazem była pierwszą serią rundy finałowej. Zarówno lider, jak i wicelider wygrali swoje mecze, a więc po tej kolejce górna część tabeli nawet nie drgnęła. FC Po Nalewce bez żadnych problemów pokonał Czupakabry Warszawa 10:2 i pozostał na fotelu lidera. Kolejny świetny mecz rozegrał duet Łukasz Gaba (cztery gole) – Arkadiusz Kobus (hattrick i asysta). Tytuł gracza meczu powędrował w ręce tego pierwszego, który notabene dogonił w wyścigu o koronę króla strzelców Marka Saneckiego z Regionala. Także Augusto Penguins utrzymał swoją pozycję, wygrywając po zaciętym spotkaniu z Regional & Friends 5:3. Losy tego meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, w której padły wszystkie bramki. Bohaterem spotkania został bramkarz zwycięskiej drużyny Damian Repke, który w drugiej odsłonie kilkakrotnie uratował swój zespół przed utrata gola. Co więcej, zwycięstwo to zapewniło „Pingwinom” przynajmniej krążki koloru srebrnego. Troszkę inaczej ma się sytuacja w grupie spadkowej, w której stawka nam się zdecydowanie wyrównała. Na piąte miejsce w tabeli awansowały Marchewki Zagłady II, które na inauguracje tej kolejki pokonały Januszy Na Pikniku 4:1. Po pierwszej odsłonie Marchewki prowadziły tylko 2:1 i wynik był sprawą otwartą. Po zmianie stron instynktem strzeleckim błysnął Mateusz Nyśk, który trafił dwukrotnie i przesądził o zwycięstwie MZ II. W pozostałym spotkaniu drugie zwycięstwo z rzędu, a zarazem drugie w sezonie odniósł PRE Wwa, który łatwo ograł i to drugi raz z rzędu Bękarty Futbolu, tym razem 11:4. Tego popołudnia na boisku brylował duet braci PerekitkoArtur oraz Michał, którzy mieli udział przy ośmiu bramkach strzelonych przez Piłkarską Reaktywację Emerytów. W grupie spadkowej może wydarzyć się jeszcze wszystko, gdyż różnica między piątą i szóstą drużyną, a resztą stawki wynosi raptem dwa punkty. Z kolei w grupie mistrzowskiej o tytuł walczą już tylko dwie ekipy – FC Po Nalewce oraz Augusto Penguins, natomiast Regional musi się jeszcze pilnować, bo do rozegrania są jeszcze dwa mecze, a czwarte w tabeli Czupakabry mają cztery punkty straty. 

08 06 jcyp0

 

Tagi: