Nie Ma Mocnych i Znista odjeżdżają rywalom! W pozostałych ligach niezwykle wyrównana rywalizacja

fot. Paweł Maul Fotografia fot. Paweł Maul Fotografia

Nie Ma Mocnych w czwartej i Znista w piątej lidze to jedyne drużyny, które odjechały nieco reszcie stawki. W drugiej i szóstej lidze powoli wyłaniają się faworyci, natomiast w pierwszej i trzeciej ponad połowa tabeli ma realne szanse na mistrzostwo. W lidze szóstek pod balonem na Bemowie tradycyjnie nie zabrakło emocji, zwrotów akcji i kilku sensacji. Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie zmagań z minionego weekendu.

I liga

Wyjątkowo wyrównaną rywalizację możemy oglądać w tym sezonie w I lidze. W minionej kolejce, tradycyjnie nie zabrakło emocji: pięć meczów, wszystkie „na styku”, w tym aż dwa remisy. Wiele wrażeń przyniosło już pierwsze starcie, w którym w szranki stanęli AnonyMMous oraz East Wind. To było ciekawe i stojące na wysokim poziomie piłkarskim widowisko, w którym wynik został ustalony w ostatniej sekundzie meczu. Rzutem na taśmę, punkt uratowali tegoroczni debiutanci w naszych rozgrywkach, którzy dzięki temu awansowali na fotel lidera. Liderem East Wind jest jednak wraz z trzema innymi ekipami, a kolejne dwie tracą do nich jeden punkt, co doskonale obrazuje, z jak wyrównaną rywalizacją mamy tutaj do czynienia. Już w drugim meczu, doszło do nie lada sensacji. Wicemistrz ligi szóstek, All4One, również po zaciętym meczu pokonał mistrza ligi siódemek, Chemika Bemowo. Doskonałe zawody rozegrał Karol Kubicki, który czterema trafieniami, walnie przyczynił się do pierwszej porażki dotychczasowego lidera w tym sezonie. Pierwsze zwycięstwo w 2018 roku zaliczył natomiast aktualny mistrz ligi szóstek, FC Nankacu, który uporał się z zawsze niebezpiecznym Zjazdem. Zespół Dominika Baćko, wydostał się dzięki temu ze strefy spadkowej. Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie odniosła też Contra, która wygrała z Moszna Squadem. Ekipa Michała Raciborskiego, już w pierwszej połowie osiągnęła wyraźną przewagę i mimo kryzysu na początku drugiej odsłony, nie dała sobie wyrwać kompletu punktów. Na wyróżnienie zasłużył nowy nabytek Contry, Adrian Bucki, który czterokrotnie pokonał bramkarza rywala. W meczu zamykającym tę serię gier, doświadczony Drink Team, podzielił się puntami z Young Boys Legionowo. Obie ekipy stworzyły naprawdę ciekawe i toczone w szybkim tempie spotkanie, a DT mieli w ostatniej akcji meczu rzut karny, jednak niezawodny w takich przypadkach Albert Szlaga nie trafił w bramkę i obie ekipy musiały zadowolić się jednym punktem.

04 01 zat58

II liga

W II lidze, powoli wyłania się czołówka tabeli, która powinna powalczyć o najwyższe laury. Liderem pozostali Królewscy, choć w musieli się sporo namęczyć w starciu dwóch przeciwległych biegunów tabeli z Victorią. Kolejne świetne zawody rozegrał Paweł Pająk, który pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, wydatnie przyczyniając się do zwycięstwa swojej drużyny. Ostatecznie Królewscy po emocjonującym meczu wygrali 7:6 i wraz z Bulbezem pozostają bez straty punktów. Ekipa z Bemowa, tym razem w pokonanym polu pozostawiła Chłopców do Bicia, ale i tutaj faworyt musiał zostawić na boisku sporo zdrowia. Na najniższym stopniu podium przycumowało z kolei Old United, które tym razem, nie miało większych problemów z Intercarsem. Wynik 11:3 nie pozostawia wielkich złudzeń, kto zasłużył w tym meczu na komplet punktów, a dobre zawody rozegrali choćby Paweł Kostyra i Jacek Kwiatkowski. O olbrzymim pechu, może mówić SSiJ. Ekipa Damiana Metryki przegrała czwarty raz z rzędu, a trzeci raz jednym golem i to w dodatku, straconym w ostatnich fragmentach meczu. Katem Super Składu i Już okazał się tym razem Paweł Kowalkowski z Marymontu, który aż 7 razy (!!!) wpisał się na listę strzelców, w tym w najważniejszym, dla losach meczu momencie. Dla ekipy z Żoliborza, było to natomiast premierowe zwycięstwo po reaktywacji i powrocie do naszych rozgrywek.

04 02 ywcqr

III Liga

Czwarta kolejka rywalizacji w Trzeciej Lidze Halowej rozpoczęła się od starcia One4All z Bad Boys Zielonki. Mecz ten był bardzo wyrównany, a szala zwycięstwa raz przechylała się na jedną, a raz na drugą stronę. Większe szanse na zgarnięcie trzech punktów przez większość spotkania mieli Bad Boysi, jednak w końcówce roztrwonili oni swoją przewagę i obie ekipy musiały podzielić się punktami po remisie 4:4. Wiele emocji i wyrównanej walki do ostatniego gwizdka sędziego przyniósł również kolejny pojedynek, w którym naprzeciwko siebie stanęli gracze BaguviXu i Pocisku Legionowo. Wydawało się, że faworytem tego meczu będzie pierwsza z tych ekip, jednak gracze z Legionowa postawili im twarde warunki i do przerwy nieznacznie prowadzili. Gra była zacięta również po zmianie stron i dopiero w samej końcówce ekipie Michała Gerymskiego udało się wreszcie wypracować przewagę, którą dowieźli do końca spotkanie i wygrywając je minimalnie 5:4 wskoczyli na fotel lidera. Do walki o ostateczny triumf w lidze coraz śmielej włączają się też KS Kierownicy, którzy tym razem w klasyku Ligi Bemowskiej pokonali LGB. Ekipa Michała Burzyńskiego bardzo szybko wypracowała sobie kilkubramkową przewagę, która pozwoliła im na uspokojenie gry. Ich rywale kilkukrotnie mieli szansę na odrobienie tych strat, jednak w ostatecznym rozrachunku okazały się one zbyt wysokie i to Kierownicy, w których brylował tego dnia Bartek Bakuła, cieszyć się mogli z wygranej 8:5. Najbardziej jednostronnym pojedynkiem minionego weekendu okazało się starcie dwóch ekip z dołu tabeli, Mikstury i Virtualnego Ń. W mecz ten lepiej weszła pierwsza z tych drużyn, jednak jak się później okazało były to miłe złego początki. Zawodnicy Virtualnego Ń szybko zdominowali swoich rywali i prowadzeni do boju przez świetnie dysponowanego tego dnia Szymona Kolasę wygrali zdecydowanie aż 10:3. W ostatnim wreszcie pojedynku czwartej kolejki Fast Trans zmierzyło się z Lantrą. W starciu wicelidera z przedostatnią drużyną wydawało się, że faworyt może być tylko jeden, lecz boiskowa rzeczywistość po raz kolejny okazała się być zupełnie inna. Spotkanie to było zacięte, ale od pierwszych minut zarysowywać się zaczęła przewaga Fast Trans. Już na początku meczu wypracowali oni sobie dwubramkową zaliczkę, którą dowieźli do końca meczu. Bezapelacyjnym bohaterem tego pojedynku został Michał Fijałkowski, zapisujący na swoim koncie aż cztery gole i jedną asystę.

04 03 7vgvi

IV Liga

W czwartej kolejce Czwartej Ligi Halowej oglądać mogliśmy w miniony weekend zaledwie trzy mecze. Jako pierwszy miał się odbyć pojedynek Teraz Kolskiej z Nie Ma Mocnych, jednak pierwsza z tych ekip nie dała rady na czas zebrać składu i ich rywale zarobili darmowe trzy punkty, dzięki którym umocnili się na pozycji lidera. Następny zaplanowany mecz odbył się już na szczęście bez żadnych problemów, a zmierzyli się w nim Rycerze Świtu i KP Kozia. Ekipa Kacpra Czyżyka po raz kolejny pokazała, że w sezonie zimowym planuje walczyć o najwyższe cele i nie pozostawiła najmniejszych szans swoim przeciwnikom. Po dość jednostronnym meczu spokojnie wygrali oni 7:2 i dzięki kolejnym trzem punktom awansowali na pozycję wicelidera. Z kolei na trzecią lokatę w tabeli wskoczył Legion, który pokonał w najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu tej kolejki FC Melange. Większość tego starcia była bardzo wyrównana, a wynik oscylował wokół remisu, jednak w drugiej części spotkania piąty bieg wrzucił duet Michał Buczak i Kuba Lipa, którzy uczestniczyli przy praktycznie wszystkich golach swojego zespołu. To przede wszystkim ich świetna dyspozycja strzelecka zagwarantowała Legionowi zwycięstwo 6:3 i kolejne trzy punkty. W ostatnim wreszcie starciu tej kolejki Orły Leszka starły się z Kindybałami FC. Mimo, że było to spotkanie dwóch ekip z samego dołu tabeli, to również w nim nie zabrakło emocji i praktycznie przez cały mecz trwała zażarta walka o każdy centymetr boiska. Z tego zaciętego pojedynku minimalnie zwycięskie wyszły Orły, które wygrały 6:5, choć rywale nie dawali im spokoju i nie mogli być oni pewni wygranej aż do ostatniego gwizdka sędziego.

04 04 1k25j

V Liga

Na inaugurację zmagań w czwartej kolejce Piątej Ligi Halowej stanęły naprzeciwko siebie ekipy Kamixu i Akszon Teamu. Pierwsza połowa tego pojedynku była bardzo wyrównana i nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Dopiero na początku drugiej części meczu ekipa Pawła Milewskiego uzyskała wyraźniejszą przewagę nad rywalami. I tym razem jednak nie cieszyła się nią długo, ponieważ końcówka ponownie należała do Kamixu, który dzięki dwóm trafieniom Michała Politowskiego w ostatnich minutach wygrał 5:4. Całkowitym przeciwieństwem tego zaciętego starcia był następny mecz, w którym Pendzonce Świstaki starły się z Marchewkami Zagłady. Najmłodsza ekipa w stawce po raz kolejny zebrała srogą lekcję od rywali, a Marchewki urządziły sobie prawdziwy trening strzelecki. Trio Olszewski-Nysk-Jachna zdemolowało obronę przeciwników i zagwarantowało swojemu zespołowi zwycięstwo aż 16:3. Jako następni na placu gry zameldowali się Odwróć tabelę i TSP Szatańskie Pęto. W tym starciu z kolei walka toczyła się głównie w środku pola, a dogodne sytuacje podbramkowe należały do rzadkości. Odwróć Tabelę zwycięstwo tak naprawdę zagwarantowało sobie już w pierwszej połowie, w której dwa trafienia zaliczył Mateusz Morawski, a gol na 3:0 Krzysztofa Synowca w końcówce spotkania przypieczętował tę wygraną. Zawodnicy TSP nie mieli szansy dobrze odpocząć, a już musieli ponownie stawać w szranki, tym razem z Pendzoncymi Świstakami. W grze Świstaków niewiele zmieniło się od ich poprzedniego meczu i również tym razem zebrali oni srogą lekcję i przyjęli od świetnie grającego zespołowo Szatańskiego Pęta aż 11 goli, samemu strzelając tylko jedną, honorową bramkę. Dwa spotkania rozegrał tego dnia również Walec, który dopiero od czwartej kolejki włączył się do rywalizacji. Nie był to jednak dla nich udany debiut i dwukrotnie musieli oni uznać wyższość rywali. Zawodnicy Walca już na starcie zostali rzuceni na głęboką wodę i starli się z liderem tabeli, Znistą. Ekipa Michała Kota spokojnie kontrolowała przebieg całego meczu, wygrywając go 6:2, dzięki czemu zanotowała kolejne trzy punkty i coraz bardziej odjeżdża innym zespołom. W swoim drugim meczu, a zarazem ostatnim starciu tej kolejki debiutant zmierzył się z Alter Valkirią. Był to nieco lepszy mecz w wykonaniu Walca, jednak wciąż sporo brakowało im do zwycięstwa, podczas gdy w ekipie rywali świetnie dysponowany tego dnia był Mikołaj Szczurowski, który kompletując hattricka w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny 6:3.

04 05 l5s3t

VI liga

W VI lidze, po krótkiej nieobecności, na fotel lidera wrócili Augusto Penguins. Popularne „Pingwiny”  nie miały większych problemów z odprawieniem z kwitkiem Bękartów Futbolu. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie strata punktów przez dotychczasowego lidera, FC PoNalewce. Debiutująca w nowych trykotach ekipa Łukasza Gaby, wypracowała sobie na początku drugiej połowy przewagę trzech bramek (4:1), ale ambitna postawa i pogoń za wynikiem Regionalu przyniosła efekt w postaci remisu i jednego punktu. Sam Regional & Friends utrzymał natomiast pozycję na najniższym stopniu podium. Na czwarte miejsce awansowały natomiast Czupakabry Warszawa, które pobiły swój prywatny rekord i wygrały drugi mecz w sezonie. Tym razem, Czupakabry uporały się z PRE WWA i kto wie, czy nie powalczą nawet o pierwszą czwórkę. Jedyny remis w tej kolejce, to dzieło Marchewek Zagłady II i Januszy na Pikniku. To było spotkanie toczone w bardzo żywym tempie, a przez długie jego fragmenty to Janusze byli bliżej zwycięstwa. Jednak, m.in. dzięki dobrej postawie Michała Wołowczyka, jedni i drudzy dopisali ostatecznie na swoim koncie po jednym punkcie. Dla JNP był to już trzeci remis w tym sezonie i wciąż czekają oni na premierowe zwycięstwo.

04 06 or3cb

Tagi: